logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
72 713 397
252 online
29 887 VIPy
Reklama

 

MACA 100% ORGANIC This is BIO
POMOŻE ZLIKWIDOWAĆ 
RÓWNIEŻ TĘ SYTUACJĘ

TWOJA
ENERGIA I RÓWNOWAGA
HORMONALNA

 

 

 

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Czy wysoka entropia innych może zniweczyć zamiary zamieszkania w nowym domu?

    … podobno blok nie jest taki zły, choć ma groźne, ostre kły…

    O tym, czy egotyczny „Biedny ojciec” jest w stanie zniszczyć plany mieszkalne jego dzieci?

    Oraz, czy „Bogaty ojciec” ma mniejsze ego, czy tylko na gałkę wygląda na przebudzonego?

    I taki komć:

    Czy wysoka entropia u innych może zniweczyć nasz zamiar. Mamy z mężem plany, chcemy mieć własny, mały domek. Zamiar jest, jest działanie. Tyle że rodzice (moi) są z tych, dla których szklanka jest zawsze do połowy pusta. Wszystko co robimy, to źle, źle robimy.

    Przykład: po co robisz ten kurs fotografii i tak z tego żyć nie będziesz? po co czytasz te głupoty (blog Pepsi). Dalej: źle, że angażuję się w pracę (na pewno dodatkowo mi nie zapłacą za to), źle, że chcemy domek, przecież wystarczy nam to mieszkanie w bloku, po co kombinujemy, ale też źle, że M3 na trzecim pietrze, a więc przeprowadźcie się na parter. Ogólnie, narzekanie z czarnowidztwem. Zwykle olewam, ale nie zawsze umiem się zdystansować.

    Kiedyś było mi bardzo, bardzo, przykro, że demotywują na każdym kroku, nie wspierają. Teraz zdecydowanie mniej, a im bliżej jesteśmy realizacji zamiaru posiadania domku, tym bardziej próbują nas sprowadzić do pionu. Jak podejść do takiej sytuacji, w końcu to rodzice, ale już mi się nie chce tłumaczyć „z własnego życia”, argumentować. Ba! Nie chce mi się z nimi gadać nawet, bo i po co, i tak będzie źle.

    Niby nic złego się nie dzieje, nie ma wielkich kłótni, ale jest.. hmm jest tak, że lepiej jak ich nie widujemy. I co teraz, mam podwyższać entropię, okazać im ważność? Tylko jak? I jak to pogodzić z realizacją własnych planów?

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ SPROSZKOWANE ORGANICZNE JAGODY CAMU CAMU This is BIO superfoods z masą naturalnej witaminy C, beta-carotenu i przeciwutleniacz


    Wahadła destrukcji zapętlają ludzi i nie ma żadnego znaczenia, czy rozmnożyli się wcześniej, czy też nie. Liczy się tylko, czy mają świadomość tego co jest grane? Czy wiedzą, że są zniewoleni przez własne ego i przekonania? Że gdyby postawili na indywidualność, na myślenie niesystemowe, przestaliby karmić matrix, a ich entropia zaczęłaby się obniżać. Otrzymaliby pakiet danych, czyli informacji. Mieliby wiedzę zamiast wierzeń.

    Wahadła destrukcji wyznaczają cele i zagarniają często namawiając, mamiąc profitami, czy strasząc, zrównują wszystkich na jedną modłę. Wtedy mają dużo żarcia na meczu piłki nożnej, następnie sztandarowy zawodnik polski reklamuje szczepionki i jest jeszcze więcej żarcia. W kościele wszyscy mają wspólny cel, umrzeć raz, za to wcześniej wyspowiadawszy się. Oczywiście za wyjątkiem wyższych awatarów kościelnych, mających zgoła inne cele, często niepowiązane z czczeniem cnoty ubóstwa na tym planie.

    Wahadła nigdy nie powiedzą, że postawienie na własny indywidualizm rozwala system. Brak zainteresowania celami grup (gangów niskich świadomości) niszczy wahadła.

    Wierni muszą wierzyć, lub ostentacyjnie nie, PiS ma mieć zwolenników, albo wrogów, kibice muszą kibicować, lub hejtować, zjadacze chleba muszą jeść chleb, lub programowo odrzucać gluten, ludzie mają się zadłużać na mieszkania w blokach, w klitach bez uziemiania się.

    Osho mówił  dokładnie to samo: postaw na swoją indywidualność, zostań buntownikiem, nie rebeliantem. Nie walcz, nie wspieraj żadnej ze stron, nie idź za tłumem, zobacz kim jesteś.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ ORGANICZNĄ SPROSZKOWANĄ CZARNĄ PORZECZKĘ  BLACKCURRANT This is BIO z masą witaminy C i przeciwutleniaczy, w tradycyjnej medynie ludowej owoce stosuje się przy infekcjach górnych dróg oddechowych, artretyzmie czy reumatyzmie


    Gdy jesteś skromnym człowiekiem źle będziesz się czuł w Porche. To nie jest Twój cel. Nikogo nigdy nie udawaj, bo wahadło destrukcji tylko na to czeka. Gdy zawsze widziałaś siebie w luksusie, kupisz piękny samochód, po prostu dla siebie, a Twój sąsiad się nawet o tym nie dowie.

    Osiągnięcie cudzych celów jest możliwe, przychodzi z trudem, bo to nie są Twoje drzwi, ale można je mieć (te cudze cele), ale nie będziesz w równowadze, nie poczujesz dziecięcej radości i relaksu. To będzie jak koza dokupiona do przepełnionego mieszkania Izaaka Singera.

    Robert Kiyosaki napisał bestsellerowe poradniki ekonomiczne z serii „Bogaty ojciec, biedny ojciec”, owszem działające w grze dla uśpionych Simpsonów, jednak inspirujące przykładem jednego z wahadeł destrukcji pod, które podpięty jest „Biedny ojciec”.

    Jego przekonania są silne i dokładnie takie jak chce wahadło:

    I tak Ci się nie uda, a co to, mieszkanie w bloku, to coś złego?, ci co mają domy z pewnością dostali pieniądze, albo ukradli, my jakoś żyjemy w bloku i jest całkiem spoko, na co ten kłopot z przeciekającym dachem? Podłączcie się do naszego wahadła, kościoła, systemu wartości, myślenia, do naszego ego i przekonań się scalcie, to potem ponarzekamy i na to.

    na co komu domek?

    myślisz domek? i masz

    przecież robaczki wespną się po listowiu, wpadną przez komin i w zupie kapuściance będzie ich pełno

    Wielu (większość) ludzi, w tym rodziców, śpi, w związku z czym nie mają pojęcia, że od początku do końca przemawia przez nich niezadowolone ze wszystkiego ego. To nie są Twoi rodzice, tylko ich ego i przekonania? Awatary nieskomunikowane ze swoją świadomością, czyli graczem. Awatary myślące, że to one dowodzą. Dostałyby się do raju i powiedziały, no tak, niby całkiem spoko, ale …

    Każdy głęboko uśpiony człowiek też chętnie wybijałby z głowy dom swoim znajomym, drogi samochód, robienie biznesu, rozpoczynanie działalności, piętrzyłby trudności, straszył, ale raczej nie zrobi tego, bo wie, że ujawniłby się, że to on, czyli jego ego zazdrości, czy też podejrzanie nieprzyjemnie emocjonuje się w kontekście działania cudzego.

    Jednak rodzice mają nałożoną na siebie (tak sądzą) czapkę niewidkę, która nazywa się, że przecież my kochamy, my się martwimy, my chcemy jak najlepiej, a to w rzeczywistości ego bardzo jest niezadowolone, że ktoś może chcieć coś innego niż oni zakładają, że ktoś (im niejako zależny, podwładny) chce jednakowoż czegoś innego.

    Rodzice we śnie nie są po to, żeby im mówić o planach. Generalnie o planach nie mówi się nikomu. Ze śpiącymi, opętanymi przez pasożytów energoinformacyjnych rodzicami rozmawia się o rodzicach, o ich problemach, tylko o ich ważności, jak im można pomóc, jak oni widzą swoje problemy.

    Nie mówi się (można delikatnie, lapidarnie zaznaczyć, z wyczuciem) rodzicom, (ani komukolwiek) o swoich planach, bowiem wahadło destrukcji tylko czeka, żeby zrównać potencjały witającego się z gąską.

    mokrawo, może łupać w gnacie

    przyjdzie dzi i Cię zji

    niech se architekt spróbuje w tym mieszkać

    Rodzice, podobnie jak wszyscy ludzie w szponach wahadeł, których wiecznie niezadowolone ego wodzi za nos, po prostu nie potrafią inaczej. Nie rozumieją, że coś się dzieje dziwnego, że awatar przejął grę i nie komunikuje się ze swoją świadomością, bo nie ma o niczym pojęcia. Oni myślą, że wszystko jest ok, Trochę ich może ciśnie, ale kogo nie ciśnie?

    Aktorzy polscy dobrze o tym wiedzą, że jak tylko opowiedzą o swoich sukcesach w filmach zagranicznych, to na dzień przed premierą montażysta Altmana wycina skecz Figury Katarzyny zostawiając jedynie jej goły tyłek, owszem w aktorskim sensie, ale jednak. Tak działają wahadła. Podobnie nie mówi się publicznie, że jest się w szczęśliwym związku, bo jeszcze tego samego wieczora w domu jest awantura z wiszącym rozwodem na haczyku w przedpokoju.

    Może być też tak, że dzieci chcąc użyć pieniędzy rodziców jako dźwigni finansowej (zamiast pożyczki w nieczułym banku) muszą puścić trochę pary z ust. Wtedy, jak się ma wyjątkowo egotycznych rodziców, a jest jakaś szansa na pożyczkę zwrotną, czy bezzwrotną, trzeba maksymalnie zlapidaryzować opowieść, a maksymalnie podkreślić ważność rodziców.

    Jest też sprawa miłości, kochasz swoich rodziców i liczysz się z ich komfortem. Nikt nie czuje się dobrze z takim wiecznie niezadowolonym ego, nie ma więc po co rozkręcać tego ich słabego samopoczucia. Nie dajesz im powodu do nieświadomego podnoszenia własnej entropii. Milczenie jest złotem.

    Czy to są manipulacje? Nie, to jest obrona konieczna. To jest umiejętność gry. To jest spuszczenie powietrza z własnej ważności. To jest rozumne branie od Wszechświata tego czego się potrzebuje. Ale nie, Ty chcesz cały czas gadać o Waszym domku ze starszymi, bo jara Cię ta ważność, no to masz.

    zbyt egzotycznie, może piździć przy jesieni

    wichrowe wzgórza, bojno

    komary

    To gadanie wcale nie obniża Twojej entropii, nie masz dzięki temu więcej danych. Rodzice nie muszą niczego Ci podwyższać, żeby wdarł się pewien chaos, ponieważ jeszcze nie rozumiesz zasad tej gry.

    Tym komentarzem, rozkminianiem w detalu co rodzicielskie ego wyprawia, sama sobie podwyższyłaś entropię, podbiłaś ważność, tak naprawdę zupełnie nieważnego. Kochasz rodziców i chciałabyś inaczej grać, ale tutaj są takie zasady gry. Chyba, że umiesz podejść do tego na totalnym luzie, bez piętrzenia potencjałów, z miłością i nic więcej.

    Miej zamiar posiadania domu, może nie mów domek, nie pomniejszaj go, mały dom to wybór, domek brzmi jak erzac domu, coś dla lalek, wizualizuj siebie w nim, działaj i nie gadaj. Nie skarż się, nie piętrz potencjałów, rób przepływy energii. Niech Twoja świadomość ewoluuje, rozwija się, zejdź w tym celu z innych. Nie narzekaj. Teraz wahadło destrukcji patrzy jak Cię podejść, żeby Cię z tym narzekaniem, brakiem akceptacji dla tego co jest teraz, jakoś zagarnąć.

    Uświadom to sobie, że jest idealnie. Dokładnie tak jak ma być. Wahadło całkiem zgłupieje i zajmie się kooptowaniem do swojej bandy (niskiej jakości świadomości) kogoś innego.

    Jak gadać o domu, to bez emocji, a najłatwiej z przebudzonym, albo chociaż z „Bogatym ojcem”. Inna sprawa, jak „Bogaty”, czy „Biedny ojciec” zapatrywaliby się przez sen na Twoją chęć zaszycia się z niczym w Bieszczadach, czy trochę łatwiej, w Tybecie?

    W tej grze wirtualnej nic nie jest stałe i przez cały czas entropia rośnie, gdy tylko przestajemy rozwijać się, uczyć, rozumieć, i być sobą, kochać własną indywidualność. Jednak Ty zawsze (w każdej sytuacji życiowej, w każdym wieku, na każdej drodze życia na tym planie, czy innym) możesz obniżać entropię i mieć coraz więcej informacji.

    z miłością

    (Visited 4 350 times, 6 visits today)
    44 - kim jest? Trudniej jest ocenić, niż to kim ona nie jest. Z pewnością nie jest już PepsOsho, ani też żadną inną koniunkcją. Po prostu, jakbyś chciała, jest sobie nawadnianiem Twojego późnowiosennego ogrodu.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. anka 10 września 2018 o 14:40

      Nic na ten temat nie piszą, ale ton wskazywałby na to, że chcieliby trochę kasy od Rodziców na ten domek ;), albo chociaż podżyrowania ;), nie, no żartowałam :))

    2. Fida 10 września 2018 o 15:16

      Pepsi a co jeśli to idzie w drugą stronę? Mam taką sytuację z mamą, która wisi na mnie, a chyba raczej na wyobrażeniu o mnie. Wszystko by chciała robić ze mną (a jestem więcej niż dorosła, mam męża, mam rodzeństwo które mieszka bliżej M. z którymi widzi się często). Ja już uciekłam na drugi koniec świata… ale przez telefon słyszę jaka jest nieszczęśliwa, że ze mną to by było super, że by pojechała tam i tam, ale tylko ze mną (ojciec jest, są ze sobą, bo są, no ale jest). Mówi, że czasami ma depresję, wykupiła już pół sklepu u Ciebie, ale tylko ja bym jej pomogła, kurację to bym z nią musiała przeprowadzić. Bo jak przyjeżdżam do domu to pokazuję jej jakby mogła ze sobą pracować, jak się ruszać i jak rozwijać, co fajnego robić. I jak wyjeżdżam to ona sama już nie potrafi, „tylko z Tobą” mi mówi…I też jak jestem kilka dni to widzę jak jej nie pasuje, że się spotykam ze znajomymi, że gdzieś wychodzę, że czasem chcę być po prostu sama ze sobą. Spokojnie jej tłumaczę, wspieram, pomagam, ale aż mi się płakać chce, bo czuję się z tym nie komfortowo, wpadłam chyba na całego w to wahadło, ale najchętniej to zakopałabym telefon i się nie kontaktowała z nią przez trzy wiosny albo dłużej. Pepsi czy może ja mam problem sama ze sobą, a przypisuję go awatarowi matczynemu? Czy powinnam jej przytakiwać, pomagać, akceptować, bo to w sumie tylko na chwilę to życie…

      1. Pepsi Eliot 10 września 2018 o 21:25

        Jedno jest pewne, nie powinnaś czuć się winna. Ale. Akceptuj ją taką jaka jest, nie myśl, żeby ją zmienić, nie myśl, żeby się zmieniła, to jej sprawa. Patrz na nią sercem. Nie staraj się jej unikać, bo tylko piętrzysz potencjały. Jesteś daleko, podejdź do tego na luzie. Nie histeryzuj, nie podkręcaj emocji, jakie płakać Ci się chce? z jakiego powodu? sama się nakręcasz. Takie zachowanie matki pokazuje, że uciekasz przed czymś, że nie kumasz o co tutaj chodzi.
        Po prostu Ty tak masz, doświadczasz takich, a nie innych objawów miłości matki. Doświadczaj więc na luzie.

        1. Fida 10 września 2018 o 21:54

          Dziękuję Ci Pepsi! Nakręcam się faktycznie. Muszę się nad tym zatrzymać, bo póki co lecę w te krzoki bez refleksji…

          1. Pepsi Eliot 11 września 2018 o 08:41

            <3

      2. Kats 10 września 2018 o 22:26

        Jesteś daleko a mama po prostu tęskni i tyle 🙂 Nie umie sobie z tym poradzić i chce się tobą nacieszyć jak może. Ukochaj ją <3

    3. Lena 10 września 2018 o 15:40

      Ja biorę ten domek z komarami 💕💕💕

      1. Pepsi Eliot 10 września 2018 o 21:12

        <3

    4. Madchen 10 września 2018 o 16:01

      Warianty zdarzen a posiadanie jednego zamiaru, chyba mi sie myli…bo jesli mam zamiar miec dom i rodzine, a zycie mi daje, ze mieszkam w dwoch miejscach i nie mogte sie opedzic od meskiego elementu….to nie wiem,…cos mi sie miesza. To znaczy, ze moj zamiar byl jest jednak inny, ze sie inaczej realizuje?

      1. Pepsi Eliot 10 września 2018 o 21:12

        zamiar zamiarowi nie równy, może po prostu tylko tak sobie chcesz. Co robisz na drodze realizacji?

        1. Madchen 11 września 2018 o 09:08

          Rzeczywiscie, to nie moj cel…ze jeden dom i jeden maz…wykreowalam juz dawno inny zamiar, a ten trzymalam, bo tak trzeba. Nie powiem jaki. I to sie dzieje.

    5. Spiralnie 10 września 2018 o 17:26

      O jaki ciekawy wpis, a podpisy domów – miód.
      Buźka, buźka. :))

      1. Pepsi Eliot 10 września 2018 o 21:09

        buźka

    6. Paula 10 września 2018 o 18:25

      widzę pepsi wpływ Zelanda

      1. Pepsi Eliot 10 września 2018 o 21:01

        raczej Campbella, chociaż posługuję się pojęciem wahadeł częściej niż gangów niskiej świadomości, ale spoko, wszyscy mówią tak naprawdę to samo.

    7. Zosia 10 września 2018 o 20:52

      Chyba już rozumiem dlaczego najczęściej lepiej wychodziły mi plany zaplanowane tylko w mojej głowie lub powiedziane jednej czy dwóm osobom 🤔

    8. anna 11 września 2018 o 05:00

      Zauważyłam niedawno, ze nie ma co mówić nic mamie ani większości znajomych, ich czarno widzenie zawsze zasiewało we mnie ziarenko niepewności i zawsze wszystko psuło. Teraz realizuje wszystko a info zostawiam tyko w swojej główce i tak wszystko działa o wiele sprawniej <3
      Love Pepsi <3

    9. bega 11 września 2018 o 11:44

      Mega mega ciekawy wpis. Ogromnie wiele mi wyjasnil. Otworzykam szeroko oczy. Moja intuicja mowila mi ” nie chwal sie planami, nie opowiadaj zbyt wielu ludziom ze Ci dobrze”. Teraz rozumiem ze to ze bylo mi z mezem bajecznie…ze to bylo..ze ktos pozazdroscil i jeszcze wiele innych sytuacji teraz widze. Rozumiem. Teraz widze ze ta intuicja ta swiadomosc-gracz ze to jest tylko awatary tak sie wycwanily ze lupia graczy po glowie,awatary chca byc samodzielne. Musze jeszcze 3razy ten tekst przeczytac zeby dotarlo ze mam sie nie przejmowac ze komus nie pasuja moje decyzje,nie chwalic sie rozpoczynajacym biznesm, dzialac….
      Kochan Pepsi ogromnie przemaaiaja do mnie wpisy z listow

      1. Pepsi Eliot 11 września 2018 o 13:28

        cieszę się <3

    10. Panna Nikt 11 września 2018 o 12:55

      jesli gramy awatarami to jakie ma znaczenie istnienie ras kosmicznych? W sensie tutaj na Ziemi, ze sa reptyle i szaraki itp itd. To sa tez awatary?

      1. Pepsi Eliot 11 września 2018 o 13:25

        żadne i raczej ich tu nie ma, to system pokazuje nam, że jest coś więcej niż ta cała gra

        1. carolina 11 września 2018 o 15:26

          Pepsi a Campbell jakoś się odnosi do istnienia ras kosmicznych, obcych itp? Możesz rozwinąć jakie jest aktualnie Twoje stanowisko na te tematy? bo rozumiem, że się zmieniło.
          pozdrawiam serdecznie:)

          1. Pepsi Eliot 11 września 2018 o 20:24

            tak, bardzo się zmieniło, napiszę, ale to rozprawa. Oni są, jest bardzo dużo takich miejsc, gdzie się gra, ale prawdopodobieństwo,że są tutaj jest nikłe. Gdy pojawia się tutaj UFO, czy ktoś, kogo opisujemy jako kosmitę, i ludzie to widzą, to oczywiście najczęściej jest prawda, tyle że można ją wytłumaczyć zgoła inaczej. Jest to zwykle wytwór danego awatara, po prostu zobaczy, to co chce zobaczyć. Innym wytłumaczeniem jest to,że dla systemu, który tworzy tę wirtualną przestrzeń/grę w której gramy stworzenie kosmity, czy UFO, czy kręgów w zbożu, to jest pestka. A system od czasu do czasu che nam pokazać, widzisz? jest coś więcej niż myślisz. Dopiero na 3 miejscu z najmniejszym prawdopodobieństwem można uznać, że są to istoty z innych systemów, z innej gry.

            1. carolina 11 września 2018 o 20:47

              Dzięki Peps za wyjaśnienie

        2. Panna Nikt 11 września 2018 o 18:35

          tak podejrzewałam 🙂 A czy wg. Ciebie Pepsi to jest gra jednego gracza, tzn jestem np. w mojej grze tylko ja a reszta to otoczenie i każdy ma swoją grę? Czy „zalogowani” jesteśmy dokładnie jak w matriksie do tej samej rzeczywistości? Bo mam wrażenie, ze nie wszyscy, którzy żyją, żyją tak naprawdę. Mam wrażenie, że niektórzy ludzie nie mają duszy, są jakby tłem, wymyślonymi postaciami w grze, którymi nikt nie gra (no chyba, że system albo jakiś program).

          1. Pepsi Eliot 11 września 2018 o 19:36

            tutaj wszyscy jesteśmy w jednej grze, chociaż gier we Wszechświecie jest bardzo dużo, tak jak w komputerze Simpsonowie nie plątają się po Syberii z Kate Walker.

    11. Carrie 11 września 2018 o 19:27

      Yyyyy
      a ja mam tak, że wystarczy że wysłowię sama swój zamiar i od razu innym się to spelnia.
      Jak szukałam świetnej finansowo roboty to tabun moich znajomych tą pracę znalazł, albo wręcz praca ich znalazła. To samo było jak chciałam fajnego chłopa. Ostatnio kolezanka rzuciła żartem szkoda że nie chcesz mieć dziecka, to by w S. dzieci przybyło.
      Natenczas zatem odpuścilam poszukiwania robię tą moją cieżką robotę i jaram się jak dzieciak, że ją mam. Nad chłopem przestałam w ogóle dumać. Ascezuję się jak umiem i tyle 🙂
      To teraz pytanie, jak to się stało, że wahadło destrukcji wyhacza only mnie, a fajne rzeczy znajdują się innym same. Żeby nie było, jaram się również że moja rodzona krewna smerfastycznie zarabie, a kolejna jest w związku lepszym niż to rozumkiem ogarniam. Tylko czasem mnie dopada ze ja od lat sama niskozarabiajaca, a jak wielcezarabiająca to przez oczień karotkije wremia.

      Jaśniepańskie pozdrowienia
      Ps Jasniepanskie to jablka od cioci, ktore o oprysku slyszaly co najwyzej od przelotnych owadkow vel inszych stworzen wyzej w darwinowskiej drabinie

    12. Keyt 11 września 2018 o 22:28

      Logujemy się w grze zwanej życiem, w każdym razie w przestrzeni ziemskiej i lądujemy w określonym miejscu. Załóżmy, jest to Polska. Od czego to zależy? Czy zmiana miejsca zamieszkania w trakcie gry jest powiązana z intuicyjnym działaniem w kierunku ewolucji naszej świadomości i czy wobec tego nasz start w danym miejscu ma jakiekolwiek znaczenie? Zmiana z Polski (ok, to sztuczne granice) na dajmy na to Szkocję to kwestia przyciągania wibracji miejsca czy wibracji zgromadzonego w danym miejscu zbioru świadomości?

      1. Pepsi Eliot 11 września 2018 o 22:46

        kraju się nie wybiera, gdy opiszę punkt 3, wtedy wyjaśnię co wiem na ten temat.

        1. Ania 12 września 2018 o 10:49

          Też czekam na ten wpis 🙂

    13. Magda 12 września 2018 o 09:53

      Przyjęłam ! Wpis mega, czytam i czytam, dociera 😀
      Komentarze pod zdjęciami przednie!!! Chcę ten „mokrawo, może łupać w gnacie” i „komary”. Bez odbioru 😀

    14. Nygus Wu 15 września 2018 o 19:03

      Pepsi, ty mi wytłumacz bo może bedziesz umiała, albo -bedziesz w stanie.
      W domu zawsze bieda, mama i ja. Mama w stanie obżerania, ja również. Calą szkołę aż do teraz-zycia dorosłego 30-letniego, mam ten problem plus forever niedowartosciowanie. Wyprowadzka do innego miasta, studia jakieś tam. Pierwsza praca, druga, trzecia, dziesiąta. Aż w końcu robie cos co zawsze chcialam. I w końcu pierwszy raz w zyciu od roku zarabiam naprawdę dobrze, aż sie boje cieszyć, ale bardzo wdzieczna jestem.Tak dobrze, ze w końcu mogę iść na zakupy kiedy chcę. Mogę odłożyć. SUPEREKSTRA. Czasem coś wysyłam mamie, ale ona nigdy nie chce. W międzyczasie próbuje brać z Ciebie przyklad, chudne tyje, chudne tyje- bo nowe wyzwania w pracy, bo idę na nowy sport i takie tam. Olłejs broblem. No wiesz.
      Aż w końcu Mama ląduje w szpitalu z udarem, niedowlad lewostronny. Ok, jadę zesrana cos ogarniam, latam załatwiam. Cudem przeżyła. Znajduję w domu masę papierów na 200 tysięcy pożyczek, czy kredytów. Nie mam pojęcia na co, bo nasze mieszkanie to rudera. Latam, obzeram się, płacze i tak w kółko, załatwiam w bankach odroczenie spłat na kilka miesięcy. Nigdy nie robilam takich rzeczy i boje sie ze zrobię cos źle, albo ze w ogóle nie zrobię.
      Wiadomo zdrowie Matki najważniejsze, puki co wszystko ogarnięty, ona na rehabilitacji itd. W miedzyczasie na dodatek musimy uśpić kota. To tez bardzo pzezywam. Zmienia pracę, bo jednak czuje ze sie dusze z moją szefową- jestem jej wdzieczna duzo i nawet jej to mowie ale chce sie od niej uwolnić bo ona jest bardzo apodyktycza i zawsze sie przy niej stresuje. Udaje mi sie to w jeden dzień. Nie wiem czy dobrze robię, zobaczymy w październiku, bo zaczynam. Ogólnie czuje ze jestem w mega dupie I nie wiem jak to sama wszystko ogarnę. Nie chcę bardzo i nie akceptuje, ze miałabym spłacać długi Matki, bo one mnie przerażają.
      Ale czuje, ze to wszystko nie dzieje sie bez przyczyny. Jak sie w takiej sytuacji budzić, stosować post? Być pozytywnym? Mam mega wachania nastroju i wiem, ze odreagowuje to na chłopaku, który tak naprawdę jest ideałem. Nie chcę niszczyć nam życia.
      Hał żyć?
      Ania do obżerania. Buziaczki

      1. Pepsi Eliot 15 września 2018 o 21:25

        na szybko Ci odpowiem w kwestii spraw sensu stricte matrixowych , że jeśli zrzekniesz się kiedykolwiek spadku, to nie musisz spłacać cudzych długów. Ewentualny spadek w pierwszej kolejności idzie na pokrycie długów. Natomiast teraz nie musisz się angażować w spłatę zadłużenia. To nie Twoja sprawa. Niech bank się sądzi, to oni zachęcają starszych ludzi do brania pożyczek, to nie Ty je brałaś. Dają w sytuacji,gdy wiadomo, że to co zostaje nie starcza na życie. Takie mają matrixowe założenia. Banki wiesz czym są.

    15. Nygus Wu 17 września 2018 o 10:20

      A jak w takiej sytuacji wibrowac wyżej? Dzieki bardzo za odpowiedź!

      1. Pepsi Eliot 17 września 2018 o 11:31

        nic na siłę, najpierw idzie zrozumienie

    Dodaj komentarz