logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
62 354 527
162 online
27 852 VIPy
Reklama

OCZYŚĆ SIĘ 4 GREENS This is BIO I POBIEGNIJ ZE MNĄ DO SIEBIE

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Czym jest moje ego, oraz 4 podpowiedzi na początek Twojej zmiany

    Dość często pytasz, jak się to u mnie zaczęło?

    Zaczęło się, gdy zeszłam z głowy do serca roku pamiętnego 2016…

    Komć 1:

    Ale jakie rzeczy ma się pod ręką, a tego człowiek nie widzi? I co dokładnie zrozumiałaś, czym jest Twoje ego? Bardzo mnie to interesuje, gdybyś mogła to bardziej szczegółowo opisać.

    Komć 2:

    Do Pepsi – te światy równolegle to Ty czujesz ? Czy wiesz, że są? A może nawet doświadczyłaś?

    Dość często pytasz, jak się to u mnie zaczęło? To, czyli pierwsze oznaki przebudzenia głęboko śpiącej, zarozumiałej i krytykanckiej, ateistycznej starej dupy. Wprawdzie nie wracam obecnie do mojej przeszłości, chyba, że w ramach uczenia się na błędach (to zawsze polecam), ale coś może być dla Ciebie wskazówką, więc nawinę.

    Kilka nudnych słów o mnie sprzed zmiany:

    Ja, ja, ja.

    Znasz to skądś?

    Żebym to chociaż była ja prawdziwa, byłoby całkiem wporzo, ale to było fałszywe ego z którym jak większość ludzi (prawie wszyscy?) się identyfikowałam.

    Potężne ego, ba, mania wielkości, bo rzeczy, których dotykałam zamieniały się w złoto, pławienie się w żywieniowej ascezie (to kurde flaczek nie jest raczej normalne),„o Jezusie i Bogu mi nawet yyy … nie milcz”, nieustanne ocenianie  siebie i innych, oraz pośpiech (program musi być wykonany).

    Pomimo totalnego uśpienia były też pewne obiektywne zalety silnego ego, jak nieustająca pasja twórcza, absolutna wiara w siebie (i że będzie zajebiście), samodzielność, wspólczucie dla ludzi, oraz hojność.

    W tym stanie rzeczy przyjechałam w czerwcu zeszłego roku do Francji, na francuską riwierę, gdzie też jestem teraz.

    Jeszcze wcześniej (w związku z blogiem) w mojej przestrzeni wibracyjnej zaczęły pojawiać się różne osoby, których wcześniej nie spotykałam, albo po prostu nie widziałam. Pojawiła się piękna, młoda kobieta, jak się okazało po 50. więc młoda, mocno siedząca w tematach duchowo matrixowych, będąca na drodze do oświecenia.

    Z zupełnie dla siebie nieznanych powodów zaprosiłam ją do Francji, wraz z jej znacznie młodszym, jeśli chodzi o czas zegarowy, chłopakiem. Twierdzącym wprawdzie, że jest jej omc dziadkiem, gdyż kiedyś podobno był (jedyną prawdziwą) miłością jej najdroższej babki. Historia jak ze Stefci Rudeckiej, więc trochę się śmiałam półgębkiem za kulisami.

    A więc zaprosiłam, a oni yyy … po prostu wsiedli w samochód i pokonali 1600 kilometrów:)

    Siedzieliśmy właśnie przy śniadaniu na tarasie w Eze, w tle rozciągał się przepiękny widok na Morze Śródziemne. Wspominam o tym, bo wydaje mi się, że dla mnie estetki, ów widok też odegrał istotną rolę. Oni nawijali (fakt, że nienachalnie i z dużym taktem) te głodne kumety o duchowości, oświeceniu i matrixie i nagle TO się stało.

    TO

    Jeszcze przed sekundą nabijałam się wewnętrznie w moim egotycznym programie kpiarza, by w następnej sekundzie doznać (sorki, nie chcę używać wielkich słów, ale trudno mi znaleźć inne, lepiej pasujące) objawienia.

    … Ale jakie rzeczy ma się pod ręką, a tego człowiek nie widzi? I co dokładnie zrozumiałaś, czym jest Twoje ego? …

    Pod ręką masz swoje prawdziwe ja, od którego odgradza Cię Twoje fałszywe ego.

    Nie powiem, że gdy stało się TO, wybuchnęłam śmiechem jak Budda, ale nagle wszystko wskoczyło jakby na swoje miejsce. Stało się jasne, że moje ego (poznaj Ziutę) nie dopuszczało mnie do siebie samej.

    To ja byłam pod ręką, nasza wspólna jaźń, czyli świadomość, cząstka światła, Boga, czy lepiej napisać Źródła, albo Absolutu. To każdy z nas ma w sobie. Natomiast obce programy nałożone przez matrix na nasze umysły, czyli programy fałszywego ego sprawiają, że nie masz kontaktu ze sobą samą.

    W tej jednej chwili na tarasie z widokiem na bezkres natury pojęłam, że przez cały czas spałam, albo identyfikując się ze swoim fałszywym ego, albo z ciałem. Gdy tymczasem nie jestem ani ego, ani ciałem. Jestem, podobnie jak Ty cząstką światła, nieskończenie w teraz energią. Która była, jest i będzie, cokolwiek jej się wmawia na tym świecie od dziecka.

    W jednym momencie przypomniałam sobie, swoje dwa przebudzenia w przeszłości, które brałam za silny stan nerwicy lękowej. Mianowicie już 2 razy wcześniej budziłam się i będąc w sobie, rozumiałam, że nie jestem ego. Byłam kimś absolutnie innym, wiedzącym i wszechmocnym.

    Raz, wpadłam do rowu na dachu w pozycji odwrotnej do kierunku jazdy, w którym się poruszałam, wcześniej ścinając drzewo, a następnie zderzając się z ciężarówką z naprzeciwka. Właśnie tam, podczas ostrego poślizgu opuściło mnie na dłużej ego i stałam się tylko świadomością i jak kierowca rajdowy w całkowitej uważności (nie mylić ze skupieniem) wyszłam z tego.

    Drugi raz pozostawię tylko dla siebie.

    Eze wrzesień 2017

    Wracając do Eze

    Od tego momentu nastąpiła wielka zmiana we mnie i zaczęłam sama wykorzystywać ego, a nie dawać się przez niego wykorzystywać.

    Do czego przydaje się ego?

    Do utrzymywania w ryzach silnej woli. Gdy biegam codziennie, bywa, że mi się nie chce, moje ego służy mi wtedy za podkręcacz. Nieładnie porównuję się z innymi, którzy nie biegają i mają brzuch świadczący o zespole metabolicznym. Wiem, że to nikczemne, ale działa na korzyść mojego ciała. Zaprzęgam ego, a nie jestem przez niego wodzona.

    To samo z ascezą pokarmową. Jem po prostu żywe, surowe i organiczne jedzenie i biorę dobre suple. Bardzo długo poszczę. Potrzebuję też, coraz mniej yyy … jedzenia.

    moje tereny biegacze na dzisiaj, zaraz idę na trening:)

    Do czego ego jest całkowicie zbędne?

    Do tworzenia w stanie pasji, do uduchowienia, do zrozumienia, do miłości, do współodczuwania, do wybaczenia, do medytacji, do wysokich wibracji, do przyciągania wysokiego, do obfitości, do radości. Do pełnej akceptacji tego co jest, bo jest dokładnie tak, jak ma być.

    Ego najbardziej jest zbędne, gdy jesteśmy rozemocjonowani, gdy nasze ciało drży z podniecenia, czy strachu, złości, czy smutku, wtedy bezwzględnie trzeba pożegnać ego. Wyprosić, a niekiedy wystarczy tylko zrozumieć mechanizmy działania ego.

    Że to nie jesteś Ty, ani Twój umysł, że to program nałożony przez matrix na Ciebie, aby odgrodzić Cię od Twojej duszy, Twojej świadomości, Twojego prawdziwego, nieśmiertelnego „ja”. Powiedz sobie Ja jestem. Nie ma potrzeby mówić, jam jest, bo to starocerkiewny:), po prostu wystarczy jak powiesz: ja jestem.

    4 greens, pepsi eliot, this is bio

    MÓJ ELIKSIR ODKWASZANIA/DETOXU Z MASĄ CHLOROFILU: 4 GREENS 100% ORGANIC This is BIO

    … A te światy równolegle to Ty czujesz ? Czy wiesz, że są? A może nawet doświadczyłaś?…

    Na szczęście nie ma po co opierać się na odczuciu, gdyż to może być zmyłka ego. Przestrzenie równoległe, czyli inne wymiary są pewnikiem, o czym wie każdy fizyk kwantowy, mówił o tym Einstein. Na koniec mówił, że wszystko jest iluzją,  co oznaczałoby, że żyjemy w hologramie, że czasu nie ma, czyli że nie ma też przeszłości, ani przyszłości. Jest tylko teraz, nie ma też grawitacji. Tę wiedzę pojęło oczywiście wielu mnichów Wschodu. Lewitują, nie starzeją się, gdyż starzenie, to nic innego, tylko grawitacja.

    Jeśli chodzi o zakrzywianie się przestrzeni, to oczywiście Einstein już też do tego doszedł. Pamiętasz może parę lat temu, nawet mainstreamowe media donosiły, że ze słońca jakby wychodzą duże obiekty? Niektóre tak duże jak nasz księżyc. Były takie wzmianki. A więc jest tak, że każda czarna dziura w naszej przestrzeni kosmicznej, dla innej przestrzeni, zgoła innego wymiaru, jest gwiazdą.

    pod tarasem zaaranżowano „ogród zoologiczny”

    Zresztą „nasz” Księżyc nie jest prawdziwą planetą. Jest zbyt duży, aby móc krążyć wokół Ziemi, gdyż ziemskie pole przyciągania jest po prostu zbyt małe. Księżyc składa się z materiałów skalistych yyy …. znacznie starszych niż Ziemia. Do tego w środku jest pusty. Ale o tym szykuje się arcyciekawy wpis, działamy już z kapitanem Pompą. Księżyc to robótka UFOków, albo z dalekiego Kosmosu, albo z IV wymiaru technologii, co w tym momencie wrzucam do jednego worka.

    Ale, tak, czuję światy równoległe. Odkąd weszłam na ścieżkę przebudzenia, wszystko nabrało nowego, zajebistego sensu. Dosłownie wszystko. Nawet ząb ukruszony na widelcu.

    Kocham Was dziewczyny, odpowiedziałam na ile potrafiłam w tym momencie, idę więc w dalszą drogę.

    W końcu 4 podpowiedzi na początek zmiany, (gdy rezonujesz z nimi, dobrze, jak nie, zapomnij):

    1.

    Zawsze wyjdź od akceptacji tego co się dzieje, chociaż Ci się nie podoba. Nie atakuj innych, nie zarzucaj sobie, nie bierz niczyjej strony. Pogódź się z tym co jest. Nawet z amalgamatem u dentysty? Łi.

    2.

    Dopiero po akceptacji obmyśl plan zmiany. I następnie rusz ze skrzyżowania. Nieważne, czy wybierzesz najlepszą drogę, czy nieidealną. Najważniejsze, żebyś jak osiołek przy żłobie (i to nęci i to kusi) nie stała na skrzyżowaniu.

    Dlaczego?

    Bowiem droga jest milion razy ważniejsza od celu. Możesz zawracać, możesz wymijać i skręcać, ale jesteś w kroku. To jest istotą i sensem zmiany i podnoszenia wibracji.

    3.

    Prawo rezonansu jest podstawowym prawem w Kosmosie, wysokie przyciąga wysokie, niskie przyciąga niskie. Gdy drżysz ze strachu, miotasz się, nie usłyszysz swojej intuicji, lądujesz u alopaty i lecisz w niskowibracyjne kuracje. Tak to działa.

    Już sam fakt akceptacji podnosi wibracje i zaczynają się dziać w Twoim życiu dobre rzeczy. Spotykasz pomocnych ludzi, wpadasz na dobre pomysły. Zaczynasz rozkwitać.

    4.

    Jeśli tylko możesz wyjdź od biegania. Bieganie automatycznie sprawi, że odpadną od Ciebie nałogi i emocje.

    Pierwsze odpadnie nałóg jedzenia niskowibracyjnego, bo właściwie nie da się biegać. Potem odpadną emocje strachu, złości i smutku, oraz podniecenia. Możesz mieć czkawkę, ale na stałe już nie powrócą.

    Bieganie podnosi wibracje, czy tego chcesz, czy nie. Bieganie ułatwi Ci pójście dalej.

    lovciam:)

     

     

     

    (Visited 12 331 times, 1 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. jagatoja 7 września 2017 o 12:35

      <3 wspaniale, dziękuję <3

    2. Iwona 7 września 2017 o 12:42

      Powiem tak, rzadko komentuje Twoje wpisy, ale ten muszę…. naprawdę poleciałas po całości ! Bardzo fajnie się czyta i duuzo daje do myślenia. Może więcej takich …?

      1. Pepsi Eliot 7 września 2017 o 12:44

        Kocham Cię

    3. KaroliMi 7 września 2017 o 12:42

      Ojej.. Trochę to dla mnie jak na tą chwilę mojego istnienia – zbyt skomplikowane…No może, po za tym by, przyjąć to co jest… To teraz trenuję, staram się. Ale dziękuję Pepsi 🙂 Czekam na więcej. Buźka 🙂

      1. Pepsi Eliot 7 września 2017 o 12:44

        Kocham Cię

    4. 69smerfeta69 7 września 2017 o 12:43

      Dziękuję za ten post z całego serca….miotam się bardzo często, ale dzięki Tobie umiem coraz lepiej akceptować to jakie mam życie, i nie obwiniam juz nikogo o to…. Kocham Cię <3

      1. Pepsi Eliot 7 września 2017 o 12:44

        Kocham Cię

    5. Emanuela Urtica 7 września 2017 o 12:45

      <3 <3 <3
      kocham ten tekst.

    6. Pepsi Eliot 7 września 2017 o 12:53

      Kocham Emanuelę

    7. Margo Pauli 7 września 2017 o 13:03

      Czytam (prawie) wszystko co piszesz. Ale powyższy wpis zapisuję sobie teraz w zakładce „MUST-READ” i będe do niego wracać regularnie. BTW, w moim przebudzeniu Eze odegrało również bardzo istotną rolę w kwietniu 2016 …. Luv 🙂

      1. Pepsi Eliot 7 września 2017 o 17:44

        <3

    8. Sandra 7 września 2017 o 13:17

      Lovciam bardzo 💖

    9. Hannah77 7 września 2017 o 13:26

      Ojej Pepsi co za cudowny tekst! Intuicyjnie tak właśnie czuję, jednakże ego sprowadzało mnie do matrixu. Dziękuję Tobie za drogę! Jesteś wspaniała!

    10. Nina 7 września 2017 o 13:26

      Rusz ze skrzyżowania ach! Czyli co krok wyjechać bez kasy skoczyć na głęboką wodę.. będzie się działo samo..musze coś zrobić, skoro wiem że nie bardzo, chce być tu gdzie jestem;)!

    11. dorota 7 września 2017 o 13:32

      Pepsi, ja komentowałam (ale nie za często) jeszcze za czasów „starej Pepsi” (a czytam Cię niemal od poczatku), nie odzywałam sie bardzo długo i teraz…. teraz wiem, że chciałabym powiedzieć – DZIĘKUJĘ.

      To, że śpię to pewne, ale jak czytam takie wpisy to coś tam drga we mnie (np. od razu plecy mi się prostują, myśli się porządkują, motywacji przybywa etc).

      DZIĘKUJĘ

    12. Ciekawska 7 września 2017 o 13:51

      <3

    13. Kasia 7 września 2017 o 14:02

      ooooo PIĘEEEEKNE!!

      trochę jak patrzenie na świat z perspektywy środka Matrioszki

      Aborygeni też o tym nawijają, można by to nazwać perspektywą a la aborygeńską 😀

      mi strzeliło, gdy słuchałam jednego z wykładów Moojiego
      gdy dociera się do środka, zazwyczaj człowiek się śmieje :)))

      a znacie opowieść o jajku?
      http://www.instytutnoble.pl/jajko-pewna-opowiesc/

    14. Dominika 7 września 2017 o 14:04

      Piękne to. Też bym chciała….

    15. Jola z To. 7 września 2017 o 14:21

      Wow ! dzieki serdeczne za wszystko ,ten tekst pojawil sie wtedy kiedy trzeba 🙂
      nic nie dzieje sie przez przypadek ,
      love

      1. Pepsi Eliot 7 września 2017 o 17:40

        love love

    16. katsevmanus 7 września 2017 o 14:36

      Dziękuję Pepsi jesteś dla mnie mega przykładem jak używać ego do działania w materii a nie być używanym przez nie. Znalazłem u OSHO bardzo ważną rzecz – mianowicie, że najpierw trzeba mieć silne ego, żeby potem się go „pozbyć”, nigdy na odwrót. Nie można się uwolnić od czegoś czego się nie ma. Wpadałem wiele razy w pułapkę pt. pozbywam się ego a tak naprawdę tylko znajdowałem usprawiedliwienie dla bierności (fałszywa akceptacja). Bez ego umysłu tak naprawdę w 3D niewiele można, nawet tego komenta bez ego bym nie napisał 🙂 Pewnie chodzi o to, że najpierw jest Istota, a potem EGO jako „interfejs” do sterowania na tym planie i to połączenie trzeba znaleźć. Dziękuję.

      1. Kika 7 września 2017 o 15:49

        .. u mnie zadziałało to tak samo 🙂

    17. Redhead 7 września 2017 o 15:21

      Cudowny tekst! Jesteś moim promykiem <3

    18. Mirianka 7 września 2017 o 17:07

      Pepsi DZIĘKUJĘ :))))

    19. Ewa Musiał 7 września 2017 o 18:38

      Mega ciekawy i insprujacy wpis😃
      Wielkie dzięki Pepsi😄

      1. Pepsi Eliot 7 września 2017 o 21:36

        <3

    20. Magda 7 września 2017 o 19:41

      Piękny tekst, idealny obecnie w moim życiu 🙂

    21. Aga 7 września 2017 o 20:05

      Ten tekst zadziałał na mnie bardzo energetycznie. A dzień miałam do d… Serdeczne dzięki.
      BTW… Jung podobnie nawijał, że trzeba zatoczyć koło i wrócić do ego. Ale z pełną świadomością. Love

      1. Pepsi Eliot 7 września 2017 o 21:35

        <3

    22. adfalkiewicz 7 września 2017 o 20:24

      Jasne, że istnieją swiatki równoległe. Kto żyje TU i TERAZ potrafi to czuć non stop, wie, że każdy ruch jego i innych ma skutek na wszystko – na wszystkie czasy, na wszystkie przestrzenie i na wszystkie wymiary, w tym każdym jego i innych ruchu zmienia się JEDNOCZEŚNIE przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. plus do tego, ze czas nie istnieje :))) nie umiem tego wytłumaczyć, takie energie ze środka są nieopisywalne słowami. Aloha Pepsi <3 <3

      1. Pepsi Eliot 7 września 2017 o 21:35

        love love <3

    23. Madzia 7 września 2017 o 20:29

      Wow……byłam w Eze półtora tygodnia temu , odebrało mi mowę na gorze …. Twoje porady i cały artykuł DZIEŁO. !!!!!!! Dziś dla mnie niezbędny dziękuje!!!!!!!

      1. Pepsi Eliot 7 września 2017 o 21:35

        <3

    24. malena 7 września 2017 o 22:01

      Bardzo Ci dziękuję Pepsi za tą szczerość we wpisie. Na pewno zainspiruje wielu. Kocham

      1. Pepsi Eliot 8 września 2017 o 07:28

        kocham

    25. Niki 7 września 2017 o 22:11

      Ma zniknąć?? Uhh Kto za tym, ażeby nie znikał, aby pozostał? Co najwyżej, Pepsi, usuń wątki bardzo osobiste, reszta cała jest wartościowym zapisem, do którego każdy mógłby sięgać w razie …kryzysu, motywującym dokumentem, świadectwem życia, odrodzenia, skoro wszyscy jesteśmy jednym… czerpiemy z siebie wzajemnie.
      Gracias! chica <3 :*

      1. Pepsi Eliot 8 września 2017 o 07:28

        <3

    26. Lucia 7 września 2017 o 22:16

      Pepsinku, „głęboko śpiąca, krytykancka i zarozumiała, ateistyczna, stara dupa” rozpieprzyła mój popołudniowy defetyzm, jeśli gdzieś tam się czaił i ewentualnie próbowałby kąsnąć! Mateczko, toż to ja sprzed 5-ciu lat, w doskonale zwięzłym opisie. Nie wiem czy moje pytanie będzie durne, czy nie, ale kurczak, chcę je zadać. Wydaje mi się, że to stary, dobry dziad strach mnie do teho popycha, ale oczywiście mogę się mylić. Może ktoś będzie miał inny pomysł na źródło tej kompulsji. ^^ Otóż, czy nie boisz się, że spotka cię coś złego? A nawet bardzo złego? Czy w ogóle bierzesz coś takiego pod uwagę, czy absolutnie pewna jesteś, że nigdy nic złego nie wydarzy ci się już na tej planecie? Czy ja się jasno wyraziłam? Ściskam blogodawców i blogobiorców. 🙂

      1. Pepsi Eliot 8 września 2017 o 07:26

        Jak może coś spotkać złego cząstkę światła? W rozumieniu matrixowym pewnie yyy … umrę :), ale przecież to nie będzie dotyczyło mnie. Ciebie też nie. Na wszystko się godzę, nie zatrzymuję, czuję przepływ energii, nie gromadzę jak skąpiec, bawię się życiem, współodczuwam z innymi, kocham ludzi. Dobro nie ma przeciwieństwa. Zło to nie jest przeciwieństwo dobra. Zło nie istnieje, to Ty go możesz stworzyć w swojej głowie. <3

    27. Monika 7 września 2017 o 23:21

      Wycisnelaś łzy z moich oczu. A już myślałam, że wszystkie wypłakałam. To były oczyszczające łzy. Szukałam i znalazłam
      Czasem jeden wpis, jedno zdanie, jedno słowo może zmienić całe życie
      Czytałam Twój wpis dwa razy. Przeczytam jeszcze kilka.
      …kiedyś tak bardzo bardzo poruszył mnie fragment o skradzionych srebrnych świecznikach w „Nędznikach”. Rownież czytałam kilka razy zastanawiając się jak to możliwe, że za pomocą kilku wyrazów autor przeniósł mnie w inny wymiar, zagrał na strunie która wydawała się zerwana od dawna. Wirtuoz słowa niczym Paganini
      Teraz Ty zagrałaś na drugiej.

      1. Pepsi Eliot 8 września 2017 o 07:21

        ożesz <3 <3

    28. Joanna 8 września 2017 o 00:06

      To mój pierwszy komentarz chociaż intensywnie obserwuje i czytam Twoje wpisy na blogu od sierpnia br. W sierpniu przebudziłam się – dziękuję Ci , że jesteś. Dzięki Tobie dotarło do mnie czym były moje ataki paniki, które zaczęły się od października a ich intensywność wzrastała aby osiągnąć apogeum w lipcu. Doszło nawet do tego , że nie mogłam wyjść nigdzie swobodnie – nawet 10 m od domu. Wcześniej, gdy nie było tak źle nawet w kolejce w sklepie zaczynało się od braku kontaktu z ciałem, kręceniu w głowie, etc.

      Dzięki Tobie dotarłam również do E.Tolle oraz Nelly. Niemal w tydzień pozbyłam się paniki, wysokiego pulsu (ze 120 na 67), ciśnienie choć w normie również spadło (ze 120/75 na 100/60) zaczęłam najpierw od chodzenia na boso (łącznie 4 tygodnie uziemiałam się nad bałtykiem), truchtowi a teraz coraz dłuższe biegi i rower równolegle surowa dieta 80% oparta m.in. na sokach z wyciskarki wolnoobrotowej. Pamiętam pierwsze wyjście bez strachu bez oznak bez stresu – – to było coś. Mega radość. Później to uczucie tylko rosło aby być dalej tu i teraz w konstansie. Postawiłam na uważność – praktykując je w swojej codzienności, staram się żyć w 100 % wykonując wszystkie czynności.

      Polecam również dwa leki homeopatyczne – kupiłam w de – argentum nitricum c 30 oraz gelsemium c 30 – dowiedziałam się o nich pod koniec sierpnia od Nelly. Pomagają na lęki, tremę przy ważnych wydarzeniach.

      Niestety ostatnią dekadę wszystko zarzuciłam na rozwój intelektualny, doszły problemy – nigdy jednak nie czułam się „swoja” w systemie, ponadto brak ruchu od ponad 15 lat (jestem krótko po 30-tce matrixowej), ciągłe ocenianie siebie i innych, co inni powiedzą, etc spowodowały ataki paniki za które z perspektywy czasu jestem wdzięczna. Gdyby nie one nie byłoby mnie tu gdzie jestem. Brodziłabym w ciemności dalej…. A tak faktycznie ruszyłam ze skrzyżowania akceptując wcześniej wszystko co mnie spotkało po to aby znaleźć rozwiązanie poprzez zmianę.

      Kończąc pozwolę sobie na dwa cytaty, które przypomniały mi się w momencie pisania niniejszego komentarza z książki E.Tolle, „Potęga teraźniejszości” – s.89 „Jeśli dojdziesz do ładu z własnym wnętrzem, to, co zewnętrzne, samo się ułoży” oraz -s.95 ” (…)Jeśli twoje tu i teraz wydaje ci się nieznośne i cię unieszczęśliwia, masz do wyboru trzy wyjścia: wycofaj się z tej sytuacji, zmień ją albo całkowicie się z nią pogódź. Jeśli chcesz wziąć odpowiedzialność za własne życie, musisz wybrać któreś z tych trzech rozwiązań, i to niezwłocznie. A potem zaakceptuj skutki tej decyzji. I tylko żadnych wymówek. Nic negatywnego. Żadnych psychicznych wycieków. Dbaj o czystość swojej przestrzeni wewnętrznej.”

      Ściskam, życząc serdeczności Wszystkim;)

      1. Pepsi Eliot 8 września 2017 o 07:19

        Piękne, lovciamy <3

      2. carolina 10 września 2017 o 11:23

        Joanno w jaki sposób dawkujesz ta homeopatie? Myślę że również mogłaby mnie trochę wspomóc. Czy to się bierze jednorazowo przed jakąś np stresująca sytuacją? Czy stale zażywać przez jakiś okres? Ile tych kulek? Pozdrawiam

    29. Kats 8 września 2017 o 00:23

      Moj biedny 3 i pół latek dziś się bardzo zestresował, nieomal do łez, że dlaczego nie ma w książce, którą razem czytaliśmy, zakladki, przecież tata wczoraj tam ją wkładał! Był tak święcie o tym przekonany biedak;) Dodam, że od dawna nie używalismy zakładek, a nawet wręcz prawie nigdy;) I tak mi właśnie pierwsze co przyszło, że to chyba w którejs równoległej rzeczywistości było;) Młody ma dużo takich właśnie „dziwnych” wstawek;) Fajnie się to obserwuje.

      1. Pepsi Eliot 8 września 2017 o 07:18

        pewnie tak <3

    30. Mare Nubium 8 września 2017 o 01:39

      Pepsi Kochana, dzięki, że jesteś i dzielisz się sobą. Pojawiłaś się w moim życiu nieprzypadkowo, to na bank, a od roku robisz mi zbawienne pranie mózgu pt. sczyszczanie Ziuty ;). Generalnie, od dawna za czymś węszyłam, zaliczyłam jakieś satori, powtarzałam z pamięci Krishnamurtiego itp., ale nie rozumiałam, o czym gadam. Dopiero Peps do mnie przemówił ludzkim głosem. Przy okazji wygrzebałam się z niedoczynności tarczycy & depresji. Z każdym obrotem pralki jest coraz lepiej, fizycznie i duchowo. Ogromnie Ci za to wszystko dziękuję. Love!!!

      1. Pepsi Eliot 8 września 2017 o 07:17

        Love love <3 <3

      2. J 10 września 2017 o 10:18

        Jak sie wygrzebalas z niedoczynnosci?? Poradz prosze!!

        1. Mare Nubium 12 września 2017 o 00:02

          Z góry zaznaczam, że nie byłam zdiagnozowana, bo z różnych przyczyn nigdy nie dotarłam do lekarza, więc mogę mówić tylko o swoim indywidualnym doświadczeniu. Ale – żeby posłużyć się obrazowym przykładem – na 65 objawów niedoczynności, które Pepsi opisała niedawno w jednym z postów, miałam z 60. Byłam strasznie rozchwiana hormonalnie i wydaje mi się, że to było odpowiedzialne za całą sprawę, zaliczyłam też zapalenie tarczycy. U mnie zadziałał standard, czyli jod, D3+K2, magnez + odstawienie glutenu i (zwłaszcza!) mleka & spółki. Męczyłam się parę lat – gdy odpuściło, dopiero widzę, jak bardzo… Ech, dzięki, Peps! <3

          1. Pepsi Eliot 12 września 2017 o 07:53

            <3

          2. grzegorzadam 16 października 2017 o 17:27

            Męczyłam się parę lat – gdy odpuściło, dopiero widzę, jak bardzo… Ech, dzięki, Peps! <3 ''

            Gratulacje! 🙂

    31. Karolina Maya 8 września 2017 o 08:31

      <3

    32. malgonia 8 września 2017 o 09:24

      Taki mnie naszedł impuls żeby napisać. Już nie wiem jak to ugryźć.
      Mój najmłodszy syn, 8-latek wszystkiego się boi. Zawsze nowej sytuacji, pójścia do kogoś, zostania z kimś, psa, żaby, ciemności, dźwięków, szczególnie jak jest ciemno, tego że nas napadną, złodzieja, świecącego mocno księżyca … – wszystkiego! Ale największy problem jest z wojną. Boi się wojny, tego że umrzemy, że leci samolot. Ten strach ciągle wraca. Rozmowy, zapewnienia, przytulanie, pokazywanie, unikanie wiadomości telewizyjnych itd. właściwie nic nie dają.
      To wszystko nie wynika ani z rozmów prowadzonych w domu, ani z telewizji.
      Bardzo mi go żal jak płacze i się wtula. Nie wiem jak mu pomóc, jak zmienić tę sytuację. Akceptuję że tak jest, ale nie wiem jak to zmienić?
      Pepsi podpowiesz coś.

      1. Pepsi Eliot 8 września 2017 o 12:09

        Na poziomie matrixowym 3D to pewnie początki nerwicy lękowej, ale w rzeczywistości to pewnie podświadomie przypomina sobie jakieś traumy z poprzednich inkarnacji. Bujamy się w końcu na tym świecie od 13 tysięcy lat i różne historie są za nami. Daj mu na teraz dużo sportu, biegania, żeby zasypiał wykończony. Zero komputera. I niech nie patrzy na księżyc, to nie jest naturalny satelita, to niefajny statek. Z miłością.

      2. Pepsi Eliot 8 września 2017 o 18:12

        Twoje dziecko ma nerwicę lękową, początki, ale to jest odpowiedź dla 3D. W rzeczywistości pewnie podświadomie pamięta jakieś zdarzenia z poprzednich inkarnacji. Bujamy się tu od 13 tysięcy lat w Kosmosie.

    33. Ewa 8 września 2017 o 10:21

      Dziękuję.Zapisałam sobie na kartce A4 jako przypominajkę.Przesyłam ocean miłości Tobie Pepsi i całemu zespołowi!

      1. Pepsi Eliot 8 września 2017 o 12:00

        lovciamy2

    34. Lui 8 września 2017 o 10:38

      Dzięki Pepsi 🙂 U mnie zaczyna działać, jest coraz lepiej, coraz więcej stanów zero, cicha radość w środku. Sport dodaje tylko energii (co prawda nie bieganie, a rurka, ale jest bosko!). Mój mąż natomiast jakby się cofał. Im bardziej ja jestem zrelaksowana i radosna, tym bardziej on się pogrąża w depresji. Kupuję mu suple, robię koktajle, podtykam Tollego, staram się w tym wszystkim nie być nachalna (może jestem?)… I widzę że z nim jest coraz gorzej, jest coraz niżej. Jest z nim masa agresji, skierowanej w niego. Na mnie i na nasze kotki nie krzycz. Zrobiliśmy kosztowny remont i nieco przeceniliśmy nasze oszczędności, więc teraz mamy lekkie problemy finansowe. Ja o tym nie myślę – chyba że podczas robienia budżetu domowego, a on myśli ciągle i obwinia się o wszystko. Ciągle pieniądze a raczej ich brak (to nie tak że nie mamy – są i to całkiem niezłe, tylko on chce ciągle więcej, chce ciągle gdzieś jeździć, ciągle kupować nowe gadżety – to nie ma). Wiem, że powinnam odpuścić, i dać mu czas, żeby też zaczął robić to co ja. Ale ciężko mi kiedy widzę jak cierpi. Do tego okazuje się że ma niesprawne plemniki, więc będą dalsze kłopoty z zajściem w ciążę – i to go strasznie przygniata do ziemi. Czy jest coś co mogę zrobić?

      1. Pepsi Eliot 8 września 2017 o 11:59

        Nie chcę być niedelikatna, ale po co Wam dzieci? Powiedz mu, że wszystko jest w najlepszym porządku, tak jak jest.I odpuść mu. Powiedz, że wydając więcej, zrobił bardzo dobrze, nie jest skąpcem, puścił energię pieniądza w ruch. Pieniądze zawsze wracają do yyy … utracjuszy :). Pieniądze w 3D są praną, energią życiową, dlatego, gdy wydajecie dużo i macie poczucie, że to zbytki, jakiś procent zakupów trzeba rozdać, niekiedy wymienić z innymi ludźmi na inną energię.
        Część energii niech poświęci na zarabianie więcej, gdy z tym teraz rezonuje, ale wcale nie musi mniej wydawać. To jego doświadczenie. Sam musi do tego dojść, że 3D to gra. A on jest pionkiem na komputerowej szachownicy.
        Popatrz na niego sercem i rób swoje doświadczenie.

        1. Lucy 8 września 2017 o 13:54

          Hej Pepsi. Popieram Twoją tezę „po co Wam dzieci ” Również ich nie posiadam i sobie chwałę. Ale bardzo interesuje mnie Twoje podejście do tematu. Dlaczego tak a nie inaczej.? Otoczenie bardzo naciska a ja w ogóle nie czuję potrzeby. Pozdrawiam serdecznie 😙

          1. Pepsi Eliot 8 września 2017 o 19:19

            bo im bardziej świadomi tym bardziej się nie rozmnażają

            1. Kania 9 września 2017 o 16:56

              Szanuje pogląd ale trochę nie na miejscu w odniesieniu do wielu bardzo świadomych ludzi (pewnie bardziej niż ja czy Ty) którzy sie jednak rozmnażają z rożnych powodów

            2. Pepsi Eliot 9 września 2017 o 21:40

              jestem na miejscu, nikogo nie oceniam, mowię prawdę swoją, a Ty mów swoją.Moim zdaniem ludzie świadomi się nie rozmnażają. Budda, Osho, Tolle, De Mello. Jak już to rozmnożenie nastąpiło przed przebudzeniem.

            3. adfalkiewicz 9 września 2017 o 21:46

              Zgadza się, mam mnóstwo znajomych przebudzonych ze słoneczkami, już podrośniętymi, ale drugi raz by już dziecka na świat nie przynieśli. U mnie samej życie robiło wszystko bym nie zachodziła w ciążę, po prostu czujemy na tyle, że jesteśmy jakby ‚ponad płciami’ i bycie mamusią/tatusiem po prostu jest, bez obrazy, marnotrawstwem czasu.

            4. Pepsi Eliot 9 września 2017 o 22:52

              raczej nie miałam tego na myśli, ale spoczko <3

            5. karol 10 września 2017 o 01:25

              „marnotrastwem czasu ” ? co za oświecony elf z wysokiego rodu olaboga, padłam 😐

            6. adfalkiewicz 10 września 2017 o 13:36

              Cicho tam 🙂 to NewAgeowska ezoteryka, widzisz co wymyślają – moje Maleństwo już niejedno imię posiadło, dopóki nie machnęłam ręką i żadne indygo, anioły, drakony, elfy i inne takie po prostu nie istnieją.

            7. Mona_Lu 10 września 2017 o 09:50

              Pepsi, a dlaczego świadomi się nie rozmnażają? Przecież to danie szansy jakiejs duszy na powrót? Z drugiej strony, podczas gdy pomagamy we wzroście małego, trudniej zajmować się swoim własnym? Z 3 strony, moje małe to najlepsze, co mi się przytrafiło, ale drugiego już nie chcę tutaj powoływać – to najlepsze ze mnie, do którego dążę chce dać tylko jej, bo na to zasługuje – tak jestem wdzięczna, że do mnie przyszła… 🙂
              I tak apropo, też nawija jak to było, kiedy ona była duża, a ja mała, ale zastanawiam się, czy powinnam się martwić – któregoś razu wymyslila, że do zdjęcia zasłoni sobie oko chipsem…?

            8. Pepsi Eliot 10 września 2017 o 13:22

              Jak prawie wszyscy nie wiesz co robić z pustką, o którą chodzi. Ludzie koniecznie muszą zagłuszyć pustkę, i dzieci też do tego służą. Żadne tam danie szansy jakiejś duszy na powrót, to oni nas tak zapętlają, że stale tu wracamy, i musimy się reinkarnować. przecież chodzi o to, żeby się tu więcej nie pojawić.

            9. Agga 11 września 2017 o 18:51

              Ale ja dalej nie rozumiem, dlaczego bardziej świadomi się nie rozmnażają? 😕 Czyli rozmnażanie jest złe?

            10. Pepsi Eliot 11 września 2017 o 18:58

              jest nieświadome

            11. Agga 12 września 2017 o 13:05

              A co z seksem, pociągiem płciowym? Czy on też jest raczej „przypadłością” nieprzebudzonych?

            12. adfalkiewicz 12 września 2017 o 20:38

              Tak 🙂 seks jest programem do zapładniania –> podtrzymywania gatunku

            13. Agga 22 września 2017 o 13:30

              A czy czytanie ciekawych książek to też może być zerowanie?

            14. Pepsi Eliot 22 września 2017 o 15:34

              Raczej nie, bo to jest zwykle właśnie mega zabawa dla ego. Ego uwielbia ciekawe filmy, zagadki,krzyżówki, zgadywanki, wciągające książki 🙂 ale jak to jest pasja, to fajnie.

            15. beztematusite 29 września 2017 o 17:59

              A u mnie byl tak silny instynkt macierzynski, ze nie potrafilabym inaczej. I wiedzialam juz od dziecka, ze bede miala trojke dzieci 🙂 a najciekawsze w tym wszystkim jest to, ze nigdy dzieci nie lubilam, nie bywalam w zwiazkach i nie wyobrazlam sobie jak mialabym byc z kims prze dlugie lata i miec w ogole dzieci. I zrobilo sie takie czary mary, wrota gwiezdne sie otwarly na te chwile by wlasnie dokonac dziela 🙂

      2. Tara 10 września 2017 o 13:03

        hej Lui. Oczywiście nie wiem, czy tak jest u Was, ale ja na swojego męża patrzyłam podobnie. Teraz wiem, że on się nie cofał, a jedynie stał w miejscu. To ja szłam do przodu, więc dystans między nami rósł. To nie jego „wina”. Próbowałam tak, jak Ty, pchać go na różne sposoby, ale to nie działa. Wiem już, że każdy ma swój czas i nic się na to nie poradzi. To nie jego czas. Może nawet ten czas nie nastąpi w tym wcieleniu. Gdybym miała teraz decydować nie związałabym się z nim, ale. Ale stuknie nam zaraz 20 lat razem i mamy syna z autyzmem i opóźnieniem, więc on też nas wiąże.
        Ale – w tej chwili to już w ogóle nie jest dla mnie żaden problem. Patrzę na to jakby spoza sytuacji, z boku. Jest jak jest. Jest ok. Jeśli mogę, to pomagam. Jeśli „prowadzę” to na nitce cieńszej od włosa. Ale głównie robię po prostu swoje.
        Śpię jeszcze. Ale chyba już się wiercę na tym łóżku 🙂 🙂 Miewam przebłyski, krótkie chwile świadomości, doświadczenia jak mgnienie oka. Tama nie jest już szczelna.
        Dzięki Pepsi za impuls 🙂

        1. Pepsi Eliot 10 września 2017 o 13:13

          <3

    35. Witka 8 września 2017 o 13:31

      Ja tu jestem nowa, w sensie jestem takim cichym czytelnikiem co wpisy i komentarze o zdrowiu czyta od mega dawna ale nic nie komentuje, ale czuję, że tym razem musze. Zdrowiem i żywieniem poprzez Twój blog, inne strony i literaturę interesuję się od dawna, ale to TU trafiłam na wpis o wibrowaniu i energii. Potem przeleciałam wszystkie podobne tu wpisy włącznie z komentarzami. A potem na kartce wypisałam wszystkie swoje wady i obawy, z których nie zdawałam sobie sprawy. Porobiłam notatki z bloga. Przeanalizowałam swoje całe życie wstecz i zrozumiałam dlaczego to było tak, a to wyszło tak. a zdarzyło się to, tamto itd. I zaczęłam to wszystko kumać. Teraz tak sobie przypomniałam, nie wiem, czy mój pierwszy wypadek samochodem pare lat temu, w którym wpadłam też w poślizg, i też wpadłam do rowu, tyłem, co prawda pomiędzy drzewa był jakimś pierwszym sygnałem do przebudzenia ale wtedy na tej drodze walczyłam z maszyną i pamiętam doskonale, że liczyła się tylko kierownica i pedały, i wtedy faktycznie myślenie było wyłączone. Może dlatego nie walnęłam w samochód z naprzeciwka. Za drugim raziem walnęłam, ale wiem czemu. W każdym razie, teraz bardzo zmieniłam nastawienie do swojego życia, zawsze w mojej glowie był kocioł myśli, uwag i komentarzy, zazdrości, a teraz jest więcej spokoju. Daje odpocząć innym ludziom w mojej głowie. Fizycznie pomagam bardziej, więcej, daję więcej, uśmiecham się. Widzę, że więcej dobrych rzeczy dzieje się teraz koło mnie, i nie nazywam tego żadnym szczęściem. Wiem, że pracowałam na to. Czytam też Osho, oglądam na yt Romana Nachta, jaki fajny człowiek! Kocham moje dzieciaki jeszcze mocniej. A jakiś czas temu po prostu stałam w martwym punkcie, z fajnym facetem i 2 dzieci, zmęczona, sfrustrowana, po porzuceniu pracy na rzecz opieki nad dziećmi i przygotowywania organicznych posiłkow dla mojej rodziny nie wiedziałam co ze sobą zrobić, kiedy już mogłam zacząć działać, tak wiele rzeczy lubię, za co się zabrać? Teraz jest lepiej, pracuję, co prawda to nie jest to co chciałabym robić do końca życia ale czuję za tą pracę wdzięczność, lubię ją i wiem, że jest tymczasowa bo gdzieś głęboko czuję, że znajdę w końcu siebie. Moją największą wadą jest niezdecydowanie, tak wiele różnych od siebie rzeczy kocham, że nie mogę się zdecydować co jest naj, mam jeszcze w głowie chaos ale pracuje nad porządkiem, mój mężczyzna zauważył to 6 lat temu, zaraz kiedy się poznaliśmy, że jestem, jak kameleon. Rożne miejsca, różne zajęcia, kontrastowe gatunki muzyczne i wszędzie pasuję i wszędzie daję radę i wszystko mi sprawia taką samą frajdę, że nie wiem co w życiu mam robić, na czym się skupić. Jeszcze nie wiem, jak z tego wszystkiego się odgrzebać. Ale wiem jedno – to nie wada. To musi być zaleta 🙂 Dzięki.

      1. Pepsi Eliot 8 września 2017 o 19:24

        Kochana patrz tylko na siebie. Ty się miotasz, to widocznie tak teraz ma być. Jak tylko zaakceptujesz swoje niezdecydowanie, miotanie się, pogodzisz się z taką sobą, wkrótce samo się wyjaśni. Akceptacja tego co jest, wdzięczność za każde doświadczenie podnosi wibracje. A wysokie jak wiesz przyciąga wysokie. <3

    36. J 8 września 2017 o 13:56

      Swoją drogą jesteśmy energią – skupiskiem -niczym – a jednak – masz dobry gust :)) w kontekście – nie oceniaj.
      jak kupujesz skupiska energii w sklepie – cokolwiek – auto, ciuch, gadźecik – to po prostu to kupujesz czy ego się cieszy? czy ABSOLUT SIE CIESZY, raduje, jak to jest? jak to robić?
      kupować trzeba buty, torebki itd. Kocham dobrze wyglądać z klasą i bez. nie jestem lalą.

      1. Pepsi Eliot 8 września 2017 o 19:12

        rób z czym na dany moment rezonujesz, kupuj świadomie, czyli nie na haju z wypiekami na policzkach, bo to egotyczne emocje, ale świadomie, aby twoje ciało pięknie wyglądało w odzieży, która jest piękna i pięknie zakomponowana, w Twoim odczuciu, bo tylko to się liczy. Nie myśl o koleżankach, chociaż to trudne, przecież auta kupujemy dla sąsiada 😀

    37. Mysz 8 września 2017 o 14:19

      Nie stać na skrzyżowaniu…ja żeby dłużej nie nie stać (długo stałam, 3 miesiące) w końcu musiałam się cofnąć, bo kiepsko to wyglądało, ni uja do przodu. Zresztą, chciałam dużo teraz napisać, zadać parę pytań, ale pisząc dalej sama sobie na nie odpowiadałam. Zadziwiające, jakie to proste. Wszytko i tak zależy ode mnie.

      Tak więc dopisze tylko

      LOVE <3

    38. Banan 8 września 2017 o 15:25

      Juz wiem o czym napiszecie z pompą o księżycu Peps, czytałam przekazy plejadian ze oni usunęli księżyc i za zaczęło być u nich lepiej sie dziać Hahaha dzis wszystko moze być prawda i wszystko moze być kłamstwem ale w końcu księżyc od dawien dawna czczony i wspominany tak samo jak słońce . Co z cyklami księżyca mającymi wpływ (pozytywny ) na rośliny ( wiele gatunków ścina sie podczas pełni ) czy to zabobony ? Co z owulacja kobiety itd i słońcu gdyby nie księżyc byłoby w nocy całkiem ciemno Hahahaha kurczę księżyc jest takim cudownym tworem cieżko mi uwierzyć ze mógłby pochodzić od złych kosmitów 🙁

      1. adfalkiewicz 8 września 2017 o 16:14

        Wiesz, równie dobrze Plejady, Andromedy i inne takie mogą wchodzić w ziemski matrix. Nie wiadomo na ile przechwycili i zaprogramowali nasze duchowe DNA, nie wiem czy znasz prof Nerudę i Wingmakerów, oni sporo piszą o hologramie i eksperymentach na DNA (sama jestem hybrydą Elfa z Wysokiego Rodu i Anioła, tudzież kilka inkarnacji na Andromedzie i Atlantydzie, bardzo mało na Ziemi). Ale ile w tym prawdy? Nie wiemy. Księżyc jest faktycznie celowo zaprogramowanym sztucznym tworem, utrzymuje Ziemian przy życiu, świeci własnym, wychładzającym światłem a w moich snach symbolizuje iluzję – kiedy się pojawia przy czymś ważnym aktualnie to daje znać, że można na to machnąć ręką. Co do gwiazd, od maleńkości jestem fanką Syriusza. Ale czy zgłębiam ten temat? Nie, bo ważniejsze jest życie tutaj i teraz.

        1. Pepsi Eliot 8 września 2017 o 19:28

          skąd pamiętasz swoje poprzednie wcielenia?

          1. adfalkiewicz 8 września 2017 o 19:36

            Pepsi, róóóżne doświadczenia, zdarzenia, sny, wizje, itd wszystko od najmłodszych lat. Dopiero od niedawna zbieram to do kupy i analizuję.

            1. Banan 9 września 2017 o 16:59

              Po co analizujesz ? Przecież lepsze jest życie tu i teraz :p

            2. adfalkiewicz 9 września 2017 o 21:41

              Gdybym nie analizowała to bym ocipiała i skończyła w kukułczym gnieździe 🙂 a tak serio analiza trzyma mnie w chłodnym i trzeźwym dystansie, chociaż bardziej górą bierze zwykła ciekawość. Nauczyłam się dzięki niej sporo, teraz temu żyję właśnie tu i teraz.

    39. Banan 8 września 2017 o 16:42

      W tu i teraz można fajnie zgłębiać astronomię

    40. Avokado 8 września 2017 o 18:26

      Pepsi czy Greens&Fruits można rozgryźć, potluc czy cokolwiek i wymieszać np z napojem? Nie umiem ich polknac dlawie się a tu aż 3 dziennie biorę.

      1. Pepsi Eliot 8 września 2017 o 19:04

        tak, on nie ma żadnej otoczki, mamy tłuką w moździerzach dla dzieci

    41. Chloe 8 września 2017 o 20:34

      Pepsi, jestem wdzięczna za to ,że jesteś, że mogę czytac Twego bloga, że masz do pomocy fajnych ludzi: i Emauelcię i HorregoPortiera i pediatrę-naturopatkę, że piszecie to czego od dawna szukałam i…odnajduję właśnie tu. Wysoko wibrujecie.. Dziękuję. Wysyłam wam różową energię błogosławieństw..

    42. Magdalena 9 września 2017 o 00:10

      O nie, Pepsi ! Jak to? jak to? Aż tak źle z tym Księżycem ?? Od urodzenia ( tak, tak- od pierwszych chwil tutaj) w nocy nie lubiłam spać, tylko wpatrywałam się w Księżyc, później w wieku kilku lat pamiętam , że zawsze lubiłam nań patrzeć i machałam ( jak do kogoś bliskiego lub w stronę domu 😮 ) ! Dodam, że nigdy nie czułam się inna, jak wiele osób na duchowej ścieżce( umownie nazywając), za to ciągle, nieustannie dowiadywałam się tego od innych. W wieku kilku lat, gdy tylko dowiedziałam się o istnieniu religii, pomyślałam, że jak tych religii jest wiele, to Bóg musi być ponad nimi, że to takie dróżki tylko, że ludzie się tak umówili wierzyć, bo nie umieją ogarnąć całości. Późniejsze lata, to ciągłe wyciąganie ludzi z więzień ich emocji i przekonań- gdy narzekali, pytałam dlaczego coś robią, czy muszą, dlaczego tak uważają i czy mogą pomyśleć inaczej. Właściwie nigdy nie żyłam matriksem. Ale udało mi się z czasem nieco zgorzknieć przez takie odosobnione spojrzenie, oraz dostosowałam się do „normy” znajdując sobie własną biedę ( świetnie działa znalezienie destrukcyjnego partnera- wtedy kręcisz się matriksowo i już jesteś w normie, masz z kim o tym pogadać i nie jesteś dziwadłem…) Wszystko tutaj jest tak umowne, choć i bardzo dużo piękna, bardzo. Ale- Pepsi- co jeśli jestem wstrętnym ufokiem???

      1. Pepsi Eliot 9 września 2017 o 08:05

        wszyscy już jesteśmy, bo zostaliśmy zmutowani, mamy właśnie to gadzie DNA, obok ssaczego, ale mamy serca, a to jest mega sprawa.

    43. Hanna 9 września 2017 o 08:37

      Pepsi kochana chłonę Cie i chłonę ale Ty freelanser wszystko (no prawie) możesz układać jak chcesz, przenosic sie kiedy chcesz i gdzie chcesz a doba ma tylko 24 godz. 1/3 spisz, 1/3 spedzasz z ludzmi, którzy nie rozumieja takich „matriksów”, nic o nich nie wiedzą Wiele godzin trzeba „męczyć” się z takimi nieprzebudzonymi bo mają tych przebudzających za dziwaków Jak sobie radszić na co dzień ????Już nie wspomnę o tym że rano człowiek nawet nie ma czasu się nawodnić tak jak Ty. Jak to wszystko poukładać ??? i tak Cię kocham <3

      1. Pepsi Eliot 9 września 2017 o 08:57

        Najdroższa Anno, coś najważniejszego w mojej wypowiedzi Ci umknęło, mianowicie, że cały sens wszystkiego co się dzieje wokół Ciebie, nie jest na zewnątrz, jest w Tobie. Co Cię obchodzą ludzie matrixowi wokół? Gdy Ty podniesiesz swoje wibracje, lustro odbije inną rzeczywistość. Co do nawadniania, weź ze sobą butelkę 1,5 l Cisowianki, i popijaj po prostu,a w wolniejszym czasie (weekendy) przeprowadzaj terapię 4 szklanek.
        Schodź z głowy do serca. Patrz na ludzi wokół z miłością, z serca. Wybacz im, bo śpią. Są niewinni.

    44. szwarOLA 9 września 2017 o 11:25

      Dzięki Ci za tego bloga i ten wpis, od dziś zaczynam zaglądać tu regularnie. Miło widzieć, że jest WAS tu tylu :):) DOBRO jest siłą 🙂

      1. Pepsi Eliot 9 września 2017 o 16:26

        Cześć szwarOLA lovciamy

    45. Vivienne 10 września 2017 o 10:11

      Ściskam z Eze <3

      1. Pepsi Eliot 10 września 2017 o 13:15

        Jestem teraz w Roquebrune Cap Martin 🙂

        1. Vivienne 10 września 2017 o 17:24

          Hah cudownie! Ja dzisiaj wybrałam sie do Menton, wiec tez byłam „przejazdem”

          1. Pepsi Eliot 10 września 2017 o 17:38

            Ja też byłam w Menton, bo Naturalia są otwarte w niedzielę, a ja nic nie miałam po treningu do jedzenia. G. jeździ na motorze gdzieś w Austrii 🙂

    46. J 10 września 2017 o 14:04

      no właśnie- nigdy się nie porównywałam do nikogo – i w tym mama miała zawsze szkopół – „zawsze musiałam się wyrózniać na tle innych, zawsze musiałam być inna – od dziecka, nigdy nie chciałam byc jak koleżanki.
      KUPUJE TO Z CZYM REZONUJĘ , UFF.
      jak chodziłam do kościoła – to mamy koleżanki chodziły na tę samą godzinę co ja, aby obciąć mnie z góry na dół, potem przez tydzień przeżywały.
      mam talent – znam go – nie potrafię do niego się zabrać – pracuje w korporacji 8 godzin, potem rozwożenie dzieci, lekcje i po dniu.
      „rób to co kochasz, rób to co z Tobą rezonuje – nie zrealizowaną kreację mam taką , ze śni mi się po nocach. to jest straszne, że ja nie umiem się do tego zabrać,
      energie pochłaniają mi tez te jazdy z mym partnerem i teściami……STOP.

      Auto mam takie a nie inne, bo o takim zawsze marzyłam, choć nie wiem,czemu akurat o takim. Japońskim :)))) ale skośnych oczu u siebie nie widzę:))

      1. Pepsi Eliot 10 września 2017 o 14:53

        J, zapewne wiesz o tym, że masz duże ego, takie ego ma ten plus, że trudno go nie zauważyć 🙂 Nie daj mu się tak wodzić za nos, jeśli mogłabym coś poradzić, lovciam <3

        1. J 12 września 2017 o 18:00

          dopiero zauwazam to ego, przyznaje sie do tego, widze teraz właśnie to doskonale , dlatego o tym pisalam. …lubie siebie, kocham siebie , czytam mello, czytam Ciebie, widze różnice , widze wielkie ego ktore chce przepędzić.

          1. Pepsi Eliot 12 września 2017 o 20:24

            wykorzystaj swoje ego, nie trać energii na przepędzanie

            1. J 13 września 2017 o 08:23

              Jak to zrobić??

    47. Agga 11 września 2017 o 09:57

      Hej Pepsi! a Ty masz dzieci/dziecko?

      1. Emanuela Urtica 11 września 2017 o 10:11

        Pepsi wspomina, że nie. 🙂

        1. Agga 11 września 2017 o 11:44

          ups! w takim razie gdzieś mi umknęło 🙂

    48. Freebee 12 września 2017 o 22:11

      A można się obudzić w samotności? Cz raczej w towarzystwie innego przebudzonego?

      1. Pepsi Eliot 12 września 2017 o 22:26

        oczywiście, że można w samotności

        1. J 13 września 2017 o 08:20

          No wlasnie jak ze wszystkim nie ma reguły, ale ja np nigdy nikogo nie spotkalam przebudzonego, pepsi za 100 razem to poczuła, wiec to nie jest hop siup

    49. fila 14 września 2017 o 00:03

      Niechże ten wpis pozostanie, jest zacny!

    50. Dori 16 września 2017 o 15:39

      Tylu tu komentujących a w realnym życiu jakoś ciężko spotkać.. a może ludzie ukrywają swoje przemyślenia i tak siedzimy obok siebie gadając o pogodzie? Tekst bardzo fajny, pogodzenie się z rzeczywistością tu i teraz mi otworzyło oczy, ale było bardzo trudno. Pozdro!

      1. grzegorzadam 16 października 2017 o 17:35

        a może ludzie ukrywają swoje przemyślenia i tak siedzimy obok siebie gadając o pogodzie? ‚

        😉

    51. lippilampi 19 września 2017 o 11:36

      Pepsi Pepsi, ale jak to jest z tym rozmnażaniem i dziećmi, proszę napisz coś więcej. I o małżeństwie… iii jeśli to nie za dużo to też o antykoncepcji hormonalnej plis. Gdy przeczytałam tam wyżej, że decydujemy się na dziecko z powodu poczucia pustki, to zabolało, bo chyba właśnie tak u mnie było. Mam malutką, najukochańszą córeczkę, ma świetnego tatę, ale ja z całych sił wzbraniam się przed wyjściem za mąż, ze strachu, z poczucia presji… nie wiem. Nie daje mi też spokoju opinia o mnie, że ich nie kocham skoro nie chcę ślubu, i że to niedojrzałość (bo może to prawda?!). Uczę się akceptować, nie bać i nie panikować, czytam i czytam, ale dalej jakby nic do mnie nie docierało. Słucham i jakby nie słyszę, więc czytam od nowa, i od nowa, i od nowa. Ty to przecież w kółko tłumaczysz.
      Dziękowałam Ci już w myślach setki razy, a teraz po raz kolejny: DZIĘKUJĘ!

      1. Pepsi Eliot 19 września 2017 o 13:42

        <3 <3, rób tylko to z czym rezonujesz

    52. Agga 22 września 2017 o 13:59

      A czy czytanie ciekawych książek to też może być zerowanie? (omyłkowo dodałam ten koment wyżej, przepraszam 🙂 )

    Dodaj komentarz