logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
75 726 282
148 online
30 323 VIPy
Reklama

OCZYŚĆ SIĘ 4 GREENS This is BIO
I POBIEGNIJ ZE MNĄ DO SIEBIE

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Czym jest moje ego, oraz 4 podpowiedzi na początek Twojej zmiany

    Dość często pytasz, jak się to u mnie zaczęło?

    Zaczęło się, gdy zeszłam z głowy do serca roku pamiętnego 2016…

    Komć 1:

    Ale jakie rzeczy ma się pod ręką, a tego człowiek nie widzi? I co dokładnie zrozumiałaś, czym jest Twoje ego? Bardzo mnie to interesuje, gdybyś mogła to bardziej szczegółowo opisać.

    Komć 2:

    Do Pepsi – te światy równolegle to Ty czujesz ? Czy wiesz, że są? A może nawet doświadczyłaś?

    Dość często pytasz, jak się to u mnie zaczęło? To, czyli pierwsze oznaki przebudzenia głęboko śpiącej, zarozumiałej i krytykanckiej, ateistycznej starej dupy. Wprawdzie nie wracam obecnie do mojej przeszłości, chyba, że w ramach uczenia się na błędach (to zawsze polecam), ale coś może być dla Ciebie wskazówką, więc nawinę.

    Kilka nudnych słów o mnie sprzed zmiany:

    Ja, ja, ja.

    Znasz to skądś?

    Żebym to chociaż była ja prawdziwa, byłoby całkiem wporzo, ale to było fałszywe ego z którym jak większość ludzi (prawie wszyscy?) się identyfikowałam.

    Potężne ego, ba, mania wielkości, bo rzeczy, których dotykałam zamieniały się w złoto, pławienie się w żywieniowej ascezie (to kurde flaczek nie jest raczej normalne),„o Jezusie i Bogu mi nawet yyy … nie milcz”, nieustanne ocenianie  siebie i innych, oraz pośpiech (program musi być wykonany).

    Pomimo totalnego uśpienia były też pewne obiektywne zalety silnego ego, jak nieustająca pasja twórcza, absolutna wiara w siebie (i że będzie zajebiście), samodzielność, wspólczucie dla ludzi, oraz hojność.

    W tym stanie rzeczy przyjechałam w czerwcu zeszłego roku do Francji, na francuską riwierę, gdzie też jestem teraz.

    Jeszcze wcześniej (w związku z blogiem) w mojej przestrzeni wibracyjnej zaczęły pojawiać się różne osoby, których wcześniej nie spotykałam, albo po prostu nie widziałam. Pojawiła się piękna, młoda kobieta, jak się okazało po 50. więc młoda, mocno siedząca w tematach duchowo matrixowych, będąca na drodze do oświecenia.

    Z zupełnie dla siebie nieznanych powodów zaprosiłam ją do Francji, wraz z jej znacznie młodszym, jeśli chodzi o czas zegarowy, chłopakiem. Twierdzącym wprawdzie, że jest jej omc dziadkiem, gdyż kiedyś podobno był (jedyną prawdziwą) miłością jej najdroższej babki. Historia jak ze Stefci Rudeckiej, więc trochę się śmiałam półgębkiem za kulisami.

    A więc zaprosiłam, a oni yyy … po prostu wsiedli w samochód i pokonali 1600 kilometrów:)

    Siedzieliśmy właśnie przy śniadaniu na tarasie w Eze, w tle rozciągał się przepiękny widok na Morze Śródziemne. Wspominam o tym, bo wydaje mi się, że dla mnie estetki, ów widok też odegrał istotną rolę. Oni nawijali (fakt, że nienachalnie i z dużym taktem) te głodne kumety o duchowości, oświeceniu i matrixie i nagle TO się stało.

    TO

    Jeszcze przed sekundą nabijałam się wewnętrznie w moim egotycznym programie kpiarza, by w następnej sekundzie doznać (sorki, nie chcę używać wielkich słów, ale trudno mi znaleźć inne, lepiej pasujące) objawienia.

    … Ale jakie rzeczy ma się pod ręką, a tego człowiek nie widzi? I co dokładnie zrozumiałaś, czym jest Twoje ego? …

    Pod ręką masz swoje prawdziwe ja, od którego odgradza Cię Twoje fałszywe ego.

    Nie powiem, że gdy stało się TO, wybuchnęłam śmiechem jak Budda, ale nagle wszystko wskoczyło jakby na swoje miejsce. Stało się jasne, że moje ego (poznaj Ziutę) nie dopuszczało mnie do siebie samej.

    To ja byłam pod ręką, nasza wspólna jaźń, czyli świadomość, cząstka światła, Boga, czy lepiej napisać Źródła, albo Absolutu. To każdy z nas ma w sobie. Natomiast obce programy nałożone przez matrix na nasze umysły, czyli programy fałszywego ego sprawiają, że nie masz kontaktu ze sobą samą.

    W tej jednej chwili na tarasie z widokiem na bezkres natury pojęłam, że przez cały czas spałam, albo identyfikując się ze swoim fałszywym ego, albo z ciałem. Gdy tymczasem nie jestem ani ego, ani ciałem. Jestem, podobnie jak Ty cząstką światła, nieskończenie w teraz energią. Która była, jest i będzie, cokolwiek jej się wmawia na tym świecie od dziecka.

    W jednym momencie przypomniałam sobie, swoje dwa przebudzenia w przeszłości, które brałam za silny stan nerwicy lękowej. Mianowicie już 2 razy wcześniej budziłam się i będąc w sobie, rozumiałam, że nie jestem ego. Byłam kimś absolutnie innym, wiedzącym i wszechmocnym.

    Raz, wpadłam do rowu na dachu w pozycji odwrotnej do kierunku jazdy, w którym się poruszałam, wcześniej ścinając drzewo, a następnie zderzając się z ciężarówką z naprzeciwka. Właśnie tam, podczas ostrego poślizgu opuściło mnie na dłużej ego i stałam się tylko świadomością i jak kierowca rajdowy w całkowitej uważności (nie mylić ze skupieniem) wyszłam z tego.

    Drugi raz pozostawię tylko dla siebie.

    Eze wrzesień 2017

    Wracając do Eze

    Od tego momentu nastąpiła wielka zmiana we mnie i zaczęłam sama wykorzystywać ego, a nie dawać się przez niego wykorzystywać.

    Do czego przydaje się ego?

    Do utrzymywania w ryzach silnej woli. Gdy biegam codziennie, bywa, że mi się nie chce, moje ego służy mi wtedy za podkręcacz. Nieładnie porównuję się z innymi, którzy nie biegają i mają brzuch świadczący o zespole metabolicznym. Wiem, że to nikczemne, ale działa na korzyść mojego ciała. Zaprzęgam ego, a nie jestem przez niego wodzona.

    To samo z ascezą pokarmową. Jem po prostu żywe, surowe i organiczne jedzenie i biorę dobre suple. Bardzo długo poszczę. Potrzebuję też, coraz mniej yyy … jedzenia.

    moje tereny biegacze na dzisiaj, zaraz idę na trening:)

    Do czego ego jest całkowicie zbędne?

    Do tworzenia w stanie pasji, do uduchowienia, do zrozumienia, do miłości, do współodczuwania, do wybaczenia, do medytacji, do wysokich wibracji, do przyciągania wysokiego, do obfitości, do radości. Do pełnej akceptacji tego co jest, bo jest dokładnie tak, jak ma być.

    Ego najbardziej jest zbędne, gdy jesteśmy rozemocjonowani, gdy nasze ciało drży z podniecenia, czy strachu, złości, czy smutku, wtedy bezwzględnie trzeba pożegnać ego. Wyprosić, a niekiedy wystarczy tylko zrozumieć mechanizmy działania ego.

    Że to nie jesteś Ty, ani Twój umysł, że to program nałożony przez matrix na Ciebie, aby odgrodzić Cię od Twojej duszy, Twojej świadomości, Twojego prawdziwego, nieśmiertelnego „ja”. Powiedz sobie Ja jestem. Nie ma potrzeby mówić, jam jest, bo to starocerkiewny:), po prostu wystarczy jak powiesz: ja jestem.

    4 greens, pepsi eliot, this is bio

    MÓJ ELIKSIR ODKWASZANIA/DETOXU Z MASĄ CHLOROFILU: 4 GREENS 100% ORGANIC This is BIO

    … A te światy równolegle to Ty czujesz ? Czy wiesz, że są? A może nawet doświadczyłaś?…

    Na szczęście nie ma po co opierać się na odczuciu, gdyż to może być zmyłka ego. Przestrzenie równoległe, czyli inne wymiary są pewnikiem, o czym wie każdy fizyk kwantowy, mówił o tym Einstein. Na koniec mówił, że wszystko jest iluzją,  co oznaczałoby, że żyjemy w hologramie, że czasu nie ma, czyli że nie ma też przeszłości, ani przyszłości. Jest tylko teraz, nie ma też grawitacji. Tę wiedzę pojęło oczywiście wielu mnichów Wschodu. Lewitują, nie starzeją się, gdyż starzenie, to nic innego, tylko grawitacja.

    Jeśli chodzi o zakrzywianie się przestrzeni, to oczywiście Einstein już też do tego doszedł. Pamiętasz może parę lat temu, nawet mainstreamowe media donosiły, że ze słońca jakby wychodzą duże obiekty? Niektóre tak duże jak nasz księżyc. Były takie wzmianki. A więc jest tak, że każda czarna dziura w naszej przestrzeni kosmicznej, dla innej przestrzeni, zgoła innego wymiaru, jest gwiazdą.

    pod tarasem zaaranżowano „ogród zoologiczny”

    Zresztą „nasz” Księżyc nie jest prawdziwą planetą. Jest zbyt duży, aby móc krążyć wokół Ziemi, gdyż ziemskie pole przyciągania jest po prostu zbyt małe. Księżyc składa się z materiałów skalistych yyy …. znacznie starszych niż Ziemia. Do tego w środku jest pusty. Ale o tym szykuje się arcyciekawy wpis, działamy już z kapitanem Pompą. Księżyc to robótka UFOków, albo z dalekiego Kosmosu, albo z IV wymiaru technologii, co w tym momencie wrzucam do jednego worka.

    Ale, tak, czuję światy równoległe. Odkąd weszłam na ścieżkę przebudzenia, wszystko nabrało nowego, zajebistego sensu. Dosłownie wszystko. Nawet ząb ukruszony na widelcu.

    Kocham Was dziewczyny, odpowiedziałam na ile potrafiłam w tym momencie, idę więc w dalszą drogę.

    W końcu 4 podpowiedzi na początek zmiany, (gdy rezonujesz z nimi, dobrze, jak nie, zapomnij):

    1.

    Zawsze wyjdź od akceptacji tego co się dzieje, chociaż Ci się nie podoba. Nie atakuj innych, nie zarzucaj sobie, nie bierz niczyjej strony. Pogódź się z tym co jest. Nawet z amalgamatem u dentysty? Łi.

    2.

    Dopiero po akceptacji obmyśl plan zmiany. I następnie rusz ze skrzyżowania. Nieważne, czy wybierzesz najlepszą drogę, czy nieidealną. Najważniejsze, żebyś jak osiołek przy żłobie (i to nęci i to kusi) nie stała na skrzyżowaniu.

    Dlaczego?

    Bowiem droga jest milion razy ważniejsza od celu. Możesz zawracać, możesz wymijać i skręcać, ale jesteś w kroku. To jest istotą i sensem zmiany i podnoszenia wibracji.

    3.

    Prawo rezonansu jest podstawowym prawem w Kosmosie, wysokie przyciąga wysokie, niskie przyciąga niskie. Gdy drżysz ze strachu, miotasz się, nie usłyszysz swojej intuicji, lądujesz u alopaty i lecisz w niskowibracyjne kuracje. Tak to działa.

    Już sam fakt akceptacji podnosi wibracje i zaczynają się dziać w Twoim życiu dobre rzeczy. Spotykasz pomocnych ludzi, wpadasz na dobre pomysły. Zaczynasz rozkwitać.

    4.

    Jeśli tylko możesz wyjdź od biegania. Bieganie automatycznie sprawi, że odpadną od Ciebie nałogi i emocje.

    Pierwsze odpadnie nałóg jedzenia niskowibracyjnego, bo właściwie nie da się biegać. Potem odpadną emocje strachu, złości i smutku, oraz podniecenia. Możesz mieć czkawkę, ale na stałe już nie powrócą.

    Bieganie podnosi wibracje, czy tego chcesz, czy nie. Bieganie ułatwi Ci pójście dalej.

    lovciam:)

     

     

     

    (Visited 13 234 times, 1 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. lippilampi 19 września 2017 o 11:36

      Pepsi Pepsi, ale jak to jest z tym rozmnażaniem i dziećmi, proszę napisz coś więcej. I o małżeństwie… iii jeśli to nie za dużo to też o antykoncepcji hormonalnej plis. Gdy przeczytałam tam wyżej, że decydujemy się na dziecko z powodu poczucia pustki, to zabolało, bo chyba właśnie tak u mnie było. Mam malutką, najukochańszą córeczkę, ma świetnego tatę, ale ja z całych sił wzbraniam się przed wyjściem za mąż, ze strachu, z poczucia presji… nie wiem. Nie daje mi też spokoju opinia o mnie, że ich nie kocham skoro nie chcę ślubu, i że to niedojrzałość (bo może to prawda?!). Uczę się akceptować, nie bać i nie panikować, czytam i czytam, ale dalej jakby nic do mnie nie docierało. Słucham i jakby nie słyszę, więc czytam od nowa, i od nowa, i od nowa. Ty to przecież w kółko tłumaczysz.
      Dziękowałam Ci już w myślach setki razy, a teraz po raz kolejny: DZIĘKUJĘ!

      1. Pepsi Eliot 19 września 2017 o 13:42

        <3 <3, rób tylko to z czym rezonujesz

    2. Agga 22 września 2017 o 13:59

      A czy czytanie ciekawych książek to też może być zerowanie? (omyłkowo dodałam ten koment wyżej, przepraszam 🙂 )

    3. Ventura 9 października 2018 o 23:51

      To wszystko jest niesamowicie ujęte. A jeszcze lepiej człek to czuje kiedy zna swoja siłę ducha! Liczy się tylko to co tu i teraz. Nikt za nas zycia lepiej nie przezyje a czas leci.. Niemilosiernie leci.. Nie odkladajmy niczego na pozniej, na za rok, od poniedzialku czy jak zmienie pracę. Czas ucieka a jest tyle jeszcze do zrozumienia, tyle dusz do pokochania i do uswiadamiania, ze będąc złym i gnuśnym niszczy się tylko siebie i swoje otoczenie. Bedac serdecznym i kochającym empatycznym – nic na siłę to trzeba czuć – zyskujemy wiele wiecej, bo swiat odwdzieczy się tym samym. I nie da się zmienic swojego bycia z mysla co powiedza inni, tylko z myślą ze ja tego chcę, czuję, nie oceniam i nie przejmuje sie jak bede oceniany. Trzeba kochac i rozdawac miłość jak sie da i gdzie sie da. Tak jak Pepsi nam rozdaje. Czytam juz dlugo tego bloga i wiele razy mysle i wiem, ze bez Twojego wkladu Sercem i miłości do innych dusz, to bylby zwykła strona do nabijania kobzy. Dajesz od siebie tyle wskazówek, wkladasz tyle serca by nas uświadamiać – bez oczekiwania na odplacenie sie. To jest mega! Gdyby kazdy mial to podejscie, swiat nie bylby taki smutny. Choć jest piękny, to jednak smutny. Dziękuję za iskierke nadziei!❤❤❤

      1. Pepsi Eliot 10 października 2018 o 00:41

        <3

    Nawigacja komentarzy

    Dodaj komentarz