Czyżby 300 lat ze średniowiecza wcięło, bo ich nigdy nie było? - Pepsi Eliot
logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
70 600 483
197 online
29 476 VIPy
Reklama

DOWIEDZ SIĘ JAK POZYSKAĆ ENERGIĘ PIENIĄDZA
POTRZEBNĄ W MATRIXIE …


 

 

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Czyżby 300 lat ze średniowiecza wcięło, bo ich nigdy nie było?

    Czyli hipoteza czasu widmowego.

    Czarni zniknęli 300 lat? A co to dla nich. No to który dzisiaj roczek mamy? No yyy … 1721.

    Hipoteza czasu widmowego, mówi że wczesne średniowiecze z całkowitą pewnością nie przebiegało tak, jak jest to opisane w podręcznikach, a wszelkie nieścisłości dają się wytłumaczyć istnieniem fikcyjnych stuleci wpisanych pomiędzy rzeczywiste.

    Wiele poszlak wskazuje na to, że chodzi o około 300 lat, okres obejmujący VII, VIII i IX wiek naszej ery. A teoria ta została oficjalnie przedstawiona przez Niemca, monachijskiego historyka Heriberta Illiga w książce „ Wymyślone średniowiecze” z roku 1996.

    Człowiek, który nie zagłębi się w temacie może odnieść wrażenie, że jest to pewien egzotyczny wymysł pokręconego historyka. Ciekawy, ale bez większego znaczenia historycznego. Nic bardziej mylnego.

    Ponad 20 lat po publikacji, słuszność tej teorii coraz bardziej się umacnia, a oficjalna mediewistyka coraz bardziej się kompromituje. Hipoteza staje się bardziej wiarygodna, gdy pozna się ogrom fałszerstw dokumentów historycznych od początku średniowiecza.

    Ogrom ten został najdobitniej ukazany podczas międzynarodowego kongresu Monumenta Germaniae Historica, w skrócie MGH w roku 1986. Udokumentowany w 6 tomach zawierających ogółem około 4 i pół tysiąca stron. Obecnie niemalże codziennie kolejne dokumenty, na których opierali się historycy, okazują się fałszerstwami. Ilość ich przekroczyła w niektórych obszarach nawet 70 %.

    W średniowieczu praktycznie tylko kler władał pismem, więc wszystkie fałszerstwa idą na rachunek mnichów i kościelnych duchownych. Niezależnie od tego czy działali w klasztornych sztubach czy cesarskich kancelariach. Według wielu historyków dawne klasztory nie były niczym innym niż warsztatami fałszerskimi.

    Dzisiejsza mediewistyka opiera się wbrew pozorom tylko marginalnie na znaleziskach archeologicznych czy innych dowodach materialnych. Głównie bazuje na dokumentach, a te fałszowane były z wybitną bezczelnością na masową skalę.

    Kościelni fałszerze nie tylko zmyślali bohaterów i wydarzenia, ale fałszowali przede wszystkim dekrety i listy papieskie  dające im przywileje celne, wolności podatkowe, immunitety, akty własności ogromnych połaci ziemi przekazanych im rzekomo w przeszłości przez dawnych władców. Szczególnie dużo fałszerstw dotyczy dokumentów dotyczących prawa kościelnego.

    Średniowieczni fałszerze byli wybitnie oczytanymi ludźmi. Fragmenty Biblii, prawa rzymskiego, decyzji synodów, prawdziwych listów papieskich, zwykłych statutów diecezyjnych, pism teologicznych i prac historycznych, służyły jako budulce fałszowanych dokumentów.

    Średniowiecze fałszowało nieustannie od VIII do XV wieku. Nieprawdopodobne ilości tych fałszerstw są do dziś zagadką dla tradycyjnych historyków.

    Jednak najbardziej niewyjaśniony jest fenomen, na który zwrócił uwagę wybitny mediewista Horst Fuhrmann w swoim końcowym referacie na kongresie MGH. Nazwał go fałszerstwami antycypacyjnymi, czyli jakby wyprzedzającymi. Zostały one utworzone na wieki przed ich wpływem politycznym lub prawnym.

    Przykładem są legenda Sylwestra o chrzcie Konstantyna, która powstała w IV wieku, a miała wpływ dopiero w VIII wieku. Fałszerstwa papieża Symmachusa napisane około roku pięćsetnego, a wpływy miały dopiero w XI wieku.

    Donacja Konstantyna, czyli dokument napisany około roku 750., który wpływ miał dopiero w XI wieku. Czy sławny pseudo Izydor z początku IX wieku, który wpływ miał dopiero w XI wieku. Pessoo Izydor to najobszerniejsze i najbardziej wpływowe fałszerstwo dotyczące prawa kościelnego, które powstało w IX wieku we wschodniej Francji.

    I tak przykładowo, ze sfałszowanych listów wczesnych papieży męczenników ma wynikać, że każdy kto postawi biskupa przed sądem, zostanie przeklęty na wieki i skazany na piekło. Winę takiego biskupa muszą potwierdzić 72 osoby równe rangą, a znalezieniu 72 biskupów we Francji było wtedy raczej niemożliwe. Oskarżony biskup może również samemu wybrać sobie sędziego i w każdej chwili może złożyć apelacje do biskupa Rzymu, co czyniło skazanie go niemożliwym.

    Wbrew temu co się czasem czyta, Heribert Illig nie jest historykiem z wykształcenia, a germanistą i analitykiem systemów. Jego praca polega na tropieniu przestarzałych i niepotrzebnych procesów roboczych w wielkich korporacjach, w celu optymalizacji przebiegu pracy. Możliwe, że właśnie talent do analitycznego całościowego rozgryzania skomplikowanych, przestarzałych systemów, był powodem innego (od zdogmatyzowanych historyków) spojrzenia na mediewistykę, czyli naukę o średniowieczu.

    To właśnie te tzw. fałszerstwa antycypacyjne wzbudziły jego zainteresowanie średniowieczem i nie pozwoliły mu zasnąć, dopóki nie znalazł wyjaśnienia. Jego zdaniem dokumenty fałszuje się po to, aby miały wpływ na bezpośrednią przyszłość, a nie kilka wieków naprzód, bo nie da się przewidzieć sytuacji jaka będzie wtedy panować. Najwyraźniej istniały poważne błędy w chronologii historycznej.

    Najbardziej logicznym wyjaśnieniem było to, że kilka stuleci między Juliuszem Cezarem a papieżem Grzegorzem, zostało po prostu zmyślonych i wpisanych między inne. Illig nie był pierwszym, który podważał oficjalną chronologię. Immanuił Wielikowski np. dostrzegał nieścisłości chronologiczne jeszcze w czasach faraonów, i niewyjaśnioną przerwę między kulturą minejsko-mykeńską z ok. roku 1200 p.n.e. , a powstaniem antycznych Polis w roku 700 p.n.e..

    Postulował on odmłodzenie i przeniesienie faraona Echnatona z XIV do X w.p.n.e. Anatolij Fomienko postulował przesuniecie całej starożytnej historii o około 1000 lat. W Niemczech innym naukowcem, który przekonany był o fikcyjnych stuleciach był Hans Ulrich Nimic, z którym Illig szybko nawiązał współpracę. Z czasem powstało całe grono naukowców współpracujących nad hipotezą. Jest ich dzisiaj około czterdziestki.

    Naukowcy sprawdzili wszystkie możliwe nieścisłości pod kątem hipotezy czasu widmowego, biorąc pod uwagę wszelkie synchronizmy od Islandii po Indie. Doszli oni do konkluzji, że wczesne średniowiecze z pewnością nie przebiegało tak, jak jest to opisane w podręcznikach, a wszelkie nieścisłości dają się wytłumaczyć istnieniem fikcyjnych stuleci wpisanych pomiędzy rzeczywiste.

    Wiele poszlak wskazuje na to, że chodzi o okres ok 300 lat, obejmujący VII, VIII i IX wiek naszej ery. Na bliższe określenie czasu widma pozwoliły wnioski wypływające z reformy kalendarza, przeprowadzonej przez papieża Grzegorza XIII. Kalendarz juliański spóźniał się o 1 dzień na 128 lat w stosunku do kalendarza achronomicznego. Gdy papież Grzegorz XIII w roku 1582 zastąpił kalendarz Juliański,  Gregoriańskim, dodano tylko 10 dni, podczas gdy według obliczeń Illiga i Nimica dodanych dni powinno być 13.

    Wnioskowali z tego, że fikcyjnych dopisanych lat musiało być około 300. Po wnikliwych badaniach, określili wstępnie tzw. czas widmowy na okres między rokiem 614 a 911 n.e. Jest to 297 lat. Według nich rok 2018 to w rzeczywistości 1721, a chrzest Polski miał miejsce w roku 669.

    Hipoteza czasu widmowego nasuwa dwa podstawowe pytania:
    Po pierwsze, dlaczego nikt już dawno nie zaważył tego błędu w chronologii?
    Po drugie powstanie takiej przełomowej tezy powinno rozwiązywać wiele problemów z jakimi boryka się nauka. Czy dzisiejsi naukowcy walczą rzeczywiście z tyloma problemami?

    Odpowiedź na pierwsze pytanie jest prosta. Oś czasu i chrześcijański kalendarz są tak oczywiste, że nikt nigdy nie poddał ich pod wątpliwość. Natomiast co do problemów badawczych, po przestudiowaniu literatury z różnych dziedzin, z okresu od późnej starożytności do wczesnego średniowiecza, ukazała się ich cała masa.

    Z literatury wynika, że naukowcy dziwią się zazwyczaj bardzo krótko, po czym dostrzegają podobnie nieścisłości w pokrewnych dyscyplinach i pracują spokojnie dalej. Zupełnie brakuje im świadomości ogromu problemu. Dotyczy to archeologów, historyków, badaczy miast, osad, monet, ceramiki, specjalistów od datowania metodą C14, dendrochronologią, historyków kościelnych, bizantynistów czy badaczy Islamu.

    Z wielu problemów jakie rozwiązuje hipoteza czasu widmowego warto kilka przytoczyć:

    Tak np. Parsowie, których część uciekła z Iranu do Indii, kłócą się w kwestii chronologii. Kiedy w XVIII wieku z Iranu do Indii przybyli przedstawiciele w celu pojednania religijnego, oświadczyli indyjskim Parsom, że się w swojej rachubie czasu pomylili o 300 lat. Również leksykony określają czas ucieczki Parsów czasem na VII wiek, a czasem na X wiek.

    Historia Żydów w chrześcijańskiej Europie wykazuje również nieciągłość. Między VI a X wiekiem nie można znaleźć żadnych śladów ich obecności w Zachodniej Europie.

    Bizantynistów frapują również poważne pytania dotyczące tego okresu, kiedy miała miejsce wielka reforma administracyjna i kiedy rozwinął się feudalizm. Jedna grupa twierdzi, że przed rokiem 600., a potem przez 300 lat nie działo się nic. Inna postuluje powolną przemianę między rokiem 600 a 900. Obydwu grupom brakuje jakichkolwiek źródeł i dowodów archeologicznych.

    Również w Niemczech i pozostałej zachodniej Europie brakuje z tego czasu znalezisk archeologicznych. Te pojedyncze, które są, zostały najprawdopodobniej błędnie odatowane. Pustka znaleziskowa jest tym bardziej dziwna, że na okres fantomowy nakłada się „pojawienie się postaci Karola Wielkiego”. Według Mediewistów dorobek historyczny Karola Wielkiego jest niesamowity, a dowodów materialnych na jego istnienie praktycznie nie ma.

    Illig przytacza jeszcze wiele poszlak, które cementują jego hipotezę. Przed czasem widmowym pojawiło się wiele wynalazków, które później miały 300. letnią przerwę w rozwoju, aby pojawić się następnie dopiero ok. roku 900. Należą do nich przykładowo podkowy, strzemiona, pług asymetryczny czy trójpolówka. Z historii wiadomo, że kiedy pojawia się takie odkrycie, bardzo szybko się rozpowszechnia. Natomiast tu przez 300 lat nie działo się nic. Archeolodzy nic nie odkryli.

    Karol Wielki posiadał ogromną armię ciężkich, opancerzonych wojowników, z którą galopował wzdłuż i wszerz po całej Europie. Raz pojawiali się w Hiszpanii, raz w północnych Włoszech, raz u Saksów, raz u Awarów. A kto galopuje w ciężkim pancerzu, potrzebuje dobrego siodła i strzemion. Strzemiona dotarły do Europy w roku 570. ze Wschodu.

    Według odkryć archeologicznych wojownicy Karola Wielkiego jednak nie posiadali strzemion. Te rozpowszechniły się w Europie dopiero w  X wieku. Strzemiona pojawiają się więc w roku 570., później kiedy są najbardziej potrzebne armii Karola Wielkiego ich yyy … nie ma, i pojawiają się dopiero ponownie w X wieku.

    Według oficjalnych biografii Karolowi Wielkiemu przypisywane jest mnóstwo osiągnięć cywilizacyjnych. Był on wszechpotężny i wszechobecny. Był wszędzie w tym samym czasie. Dystans jaki przebył na koniu albo na małych okrętach, równy jest, w zależności od obliczeń dwu lub trzykrotnemu obwodowi ziemi. Czyli od około 80 do 120 tysięcy kilometrów. Przypisywano mu wszystko co dało się przypisać. Podobno jego zasługą jest ważenie piwa, uprawa winogron i produkcja wina. Miał on wydać ustawy dotyczące obchodzenia się z winem.

    Przypisano mu też reformę nauki i pisania, i najstarszą w zachodnim świecie reformę wymiarów. Mimo to, do dzisiaj nie wiemy jak definiował np. miarę objętości w tej reformie. Według Illiga przesunięcie czasu o około 300 lat, spowodowało powstanie pewnej historycznej próżni, którą trzeba było zapełnić jak największą ilością zmyślonych szczegółów.

    Upchano tam więc większość średniowiecznych osiągnięć zachodniej Europy, tworząc postać swego rodzaju nadczłowieka i pewne apogeum średniowiecznej cywilizacji. Następną nieścisłością jest rzekomo największa w średniowieczu reforma pieniądza, przeprowadzona przez Karola Wielkiego. Mimo, iż miał on wtedy florować handel i obrót nieruchomościami,carcheologom udało się znaleźć jedynie kilka monet. Rdzeniem tej reformy miała być waluta ze srebra. Archeolodzy znaleźli tylko kilka monet, a te które znaleźli noszą insygnia Karolus Magnus, te same insygnia nosiły jednak monety z czasów Karola III Prostaka z X wieku (syna Ludwika II Jąkały z dynastii Karolingów francuskich). Prostak syn jąkały. Obydwie monety są od siebie nie do odróżnienia.

    Inna płaszczyzną jest argumentacja dotycząca historii architektury. Prominentnym przykładem jest katedra w Awizgranie. Miał ją rzekomo wybudować Karol Wielki i w roku 790. Podejrzanym jest fakt, że ani 150 lat wcześniej, ani 150 lat później nie zbudowano nic podobnego. Chodzi konkretnie o kopułę o średnicy piętnastu i wysokości około trzydziestu metrów.

    Frankowie byli specjalistami w budownictwie drewnianym i taką technologię mogliby podpatrzeć jedynie od Rzymian naa zachodzie lub Rzymian na wschodzie. Zachodni Rzymianie zbudowali swoją ostatnią kopułę około 400 lat po Chrystusie, czyli 400 lat wcześniej. Rzymianie na Wschodzie byli troszkę opóźnieni. Ich kopuła Haja Sofia w Konstantynopolu powstała ok.roku 530., ale po roku 560. nie były tam budowane żadne kopuły. Odstęp również około 250 lat.

    A więc według oficjalnej historii, Frankowie nie mieli pojęcia o budowie z kamienia, a przede wszystkim o odprowadzaniu naprężeń w tak potężnych kopułach, a dziwnym trafem stworzyli architektoniczny majstersztyk. Nawet, jeśli tak było, to można by przyjąć, że jeśli coś takiego się buduje, to się to powtarza, ale nie, po powstaniu katedry w Akwizgranie, zapomina się zupełnie o tej technologii, aby wrócić do niej dopiero w X wieku, zaczynając powoli od małych kopułek nad kryptami, gdzie ziemia odprowadza naprężenia.

    Stopniowo przez coraz większe, aby dopiero po 130 latach być w stanie zbudować katedrę w Spiże o wymiarach kopuły podobnych do katedry w Awizgranie. Dzisiaj wiadomo, że w jej kopule wbudowanych jest przynajmniej 6 okrągłych żelaznych zbrojeń niewidocznych z zewnątrz. Prawdopodobieństwo, aby Frankowie spontanicznie uzyskali taką wiedzę jest niewielkie. Według Illiga nie ma to sensu i taki nieciągły rozwój nie miał miejsca nigdzie na świecie. Według niego budowla ta mogła powstać w XI wieku, ale na pewno nie za czasów Karola Wielkiego.

    Jaki był motyw przesunięcia czasu? Illig dokładnie nie wie. Przypuszcza, że chodziło o to, aby jak najszybciej osiągnąć rok tysięczny. Według Illiga dokonał tego młodziutki cesarz Otton III razem z papieżem Sylwestrem II, jego przyjacielem i nauczycielem. Cesarz Otton III był politycznym fantastą, ale też bardzo religijnym człowiekiem. Illig uważa, że możliwe jest to, że Otton III wyczytał z Biblii, że kiedy wszystkie narody usłyszą o Chrystusie, to syn Boży powróci. Istniały wtedy tradycyjne przypowieści chrześcijańskie mówiące, że zapanuje wtedy na 1000 lat pokój a cesarz stanie się namiestnikiem Jezusa na ziemi.

    Dopiero potem zostanie uwolniony szatan albo nadejdzie antychryst . Co do tego nie panowała jednomyślność, ale na pewno istniała frakcja, która marzyła o 1000 ostatecznych lat pokoju. Kiedy Skandynawowie, Rosjanie, Węgrzy i Polacy stali się chrześcijanami, Otton III uznał, że ten czas nadszedł. Cały znany świat usłyszał więc o Chrystusie i mógł on powrócić. Tak powstało u Ottona III pragnienie, aby zostać namiestnikiem Chrystusa na ziemi.

    Istnieje na to poszlaka w formie monety, która zaczął tłoczyć od roku 1000. Nie było na niej już napisane Augustus, czyli cesarz, tylko serwus Jezu Christi, czyli sługa Jezusa Chrystusa, określenie, które później przejęli papieże.

    Współpraca z Papieżem Sylwestrem II stworzyła świetne warunki do osiągnięcia tego celu. Sylwester był najmądrzejszym człowiekiem tamtych czasów. Najwybitniejszym uczonym, który uczył się matematyki u Arabów, pierwszy sprowadził do Europy arabskie lub indyjskie cyfry i umiał obsługiwać astrolabium, czyli znal się na astronomii. Możliwe, więc było przekręcenie zegara do przodu w taki sposób, aby nie powstały konflikty z dotychczasowym rozwojem kalendarza czy astronomii.

    W ostatni wieczór przed rokiem 1000., czyli w rzeczywistości w rokiem 702.,podjęli razem decyzję, że następny rok będzie rokiem 1000. Sylwester II stał się przy okazji historycznym papieżem, który poprowadzi kościół w drugie milenium. Nastąpiło to dla wszystkich tak niespodziewanie, że nie zdołały się rozwinąć ani wątpliwości ani radość. Dlatego według Illiga w literaturze na ten temat nie można nic znaleźć.

    Ciągłość historyczna została rozerwana i trzeba było ją zapełnić. Tak więc wymyślono, między innymi Karola Wielkiego. Data jego koronacji jest tak nieprzypadkowa, że według Illiga nie może być rzeczywista. W IV wieku naszej ery, żył jeden z ojców Kościoła, Hieronim ze Strydonu. Miał on przewiedzieć, że pierwszego dnia roku 801., wypełni się 6 dzień stworzenia świata. Wtedy dojdzie albo do sądu ostatecznego, albo nastąpi 1000 lat pokoju. Tego dokładnie nie wiedział, ale data była dokładnie podana.

    Jest to data koronacji Karola Wielkiego.

    Miała ona wprawdzie miejsce 25 grudnia 800. roku, ale ponieważ wtedy początkiem roku było Boże Narodzenie, jest to dla annałów cesarskich pierwszy dzień 801. roku. To, że nikt nie zauważył zmiany rachuby czasu, Illig tłumaczył tym, że wtedy poza mnichami, mało kto umiał pisać i czytać. Ludzie nie liczyli lat od narodzin Chrystusa. Świadomi byli jedynie takich szczegółowy jak to,że ostatni głód był 5 lat wcześniej, albo że jakiś książę panował od tylu i tylu lat.

    Jedyni, którzy mogli coś zauważyć byli Arabowie, gdyż zajmowali się intensywnie astronomią. Europa miała jednak ograniczony kontakt ze światem Arabskim, a Arabowie używali wtedy już kalendarza islamskiego, którego punktem odniesienia jest ucieczka Mohameda z Mekki.

    W Europie istniały jeszcze dwie inne rachuby czasu, bizantyjska i hebrajska. Obydwie liczone są od dnia stworzenia świata. Rachuba Hebrajska, która obowiązuje współcześnie, została dokładnie określona na początku XII wieku. We wszystkich istnieją ciemne plamy.

    Illig współpracuje dzisiaj z 40. naukowcami z różnych dziedzin. Udało im się odkryć ciemne plamy w historii potwierdzone wybitną ubogością w dowody materialne, w niemalże wszystkich kulturach świata. Powszechnym zjawiskiem jest, że chronologia słabszej cywilizacji uginała się pod presją silniejszej, po czym przejmowała daty kluczowych wydarzeń, a pustkę między nimi zapełniała wymyślonymi wydarzeniami.

    Osoby krytykujące hipotezę Illiga powinny najpierw zapoznać się z jego niesłychana znajomością wszelkich nieścisłości średniowiecza i ogromem argumentów jakie przytacza na swojej stronie i w swoim czasopiśmie. Epoka karolińska cechuje się nie tylko tym , że nie istnieje w niej żaden autentyczny dokument, ale również wybitną ubogością, jeśli chodzi o odkrycia archeologiczne.

    Ilości znalezionych artefaktów z późniejszych czy wcześniejszych epok jak np. rzymskiej czy celtyckiej przewyższają liczebnością kilkadziesiąt razy te z epoki karolińskiej, czy Ludolfingów. Istnieje wręcz znaleziskowa pustka na całym obszarze starego świata, ciągnącego się od Islandii przez Anglię, przez cały kontynent aż po Węgry, Bizancjum, świat Arabski, aż do Indii i Indonezji.

    Innymi słowy cały stary świat ma epokę, której nie daje się potwierdzić przez znaleziska archeologiczne. Po tym jak Illig zwrócił uwagę historyków i archeologów na tę pustkę, zaczęli oni ją sztucznie wypełniać.

    Znaleziska, które można było datować na VI wiek datuje się celowo na VII albo VIII wiek, a znaleziska z X wieku na IX albo VIII wiek. Świetnym przykładem jest klasztor Frauenchimsee, który 40 lat temu był jednomyślnie uważany za romański, po czym przesunięto go do czasów karolińskich, a niedawno jeszcze bardziej wstecz. Dziś datuje się go na 782 rok.

    Jak twierdzi Illig, na czas wizyty papieża Benedykta w Monachium, nad jego głową wisiał wielki krucyfiks, który dumnie określono, jako najstarszy wielki krucyfiks chrześcijaństwa, pochodzący z 900 roku. Rok wcześnie ten krucyfiks wisiał mało zauważony w kościele, w pobliżu miejscowości Freizing, tam mówiono że pochodzi on z 1200 roku, po czym został odrestaurowany i nagle okazał się starszy o 300 lat. Dzięki takim zabiegom z czasem luka ta zostanie zupełnie zniwelowana.

    Jako argumenty przeciwko tezie czasu widmowego, przytaczane są metody datowania węglem T-14 i dendrochronologia. Dendrochronologia wykorzystuje zjawisko różnic pomiędzy słojami rocznymi drzew. Przy odpowiedniej ilości próbek o różnym wieku można stworzyć stały ciąg takich słoi. Dzisiejszy kalendarz dendrochronologiczny sięga do około 10 tys lat wstecz. Jednak od samego początku dendrochronologia miała wiele problemów, zwłaszcza z luką właśnie w czasie widmowym.

    Doktor Nimic twierdzi, że kalendarz dendrochronologiczny został od początku błędnie zmontowany. Wyraźne braki dostrzega zwłaszcza w kluczowych punktach około 600 roku i 900 roku naszej ery. Aby przeskoczyć tę lukę i znaleźć nawiązanie do sosen długowiecznych z gór skalistych, które żyją nawet 5 tysięcy lat, trzeba było posłużyć się metodą datowania na C14. Metoda ta jednak nie pozwala na ustalenie daty absolutnej a jedynie na wiek względem innego datowania. Sosny długowieczne w niektórych latach nie wytwarzają w ogóle słojów, a w niektórych nawet po dwa. Poza tym różnice w słojach są uzależnione regionalnie.

    Szybko stwierdzono, że do datowania europejskiego, amerykańskie sosny się nie nadają, dlatego w latach 80. XX wieku próbowano przejść na tak zwaną metodę chronologii Belfast używając irlandzkich dębów. Również to się nie udało. Potem powstało mnóstwo różnych lokalnych dendrochronologii. Dzisiaj w samym niemieckim landzie Essen istnieją 4 różne.

    Natomiast niedoskonałość datowania C14 jest tak wielka, że pomyłka o 300 lat jest zupełnie niewykluczona. Poza tym Illig twierdzi, że obydwie metody datowania od samego początku były tak skalibrowane, aby pasowały do oficjalnej historiografii. Gdyby ustalić historiografię zgodnie z jego teorią, można by było bez problemu tak skalibrować obydwie metody, że potwierdzałyby jej prawdziwość.

    Żeby było zabawniej przy tworzeniu kalendarza dendrochronologicznego, do przeskoczenia luk, posługiwano się metodą C14. Natomiast do kalibracji metody C14 posługiwano się kalendarzem dendrochronologicznym. Tak więc błędy obydwu metod nawzajem się potęgowały.

    Pozostaje jeszcze pytanie, czy w wyjaśnieniu tej kwestii nie pomogłaby astronomia. Chodzi konkretnie o zaćmienie słońca z VI wieku opisane przez Grzegorza z Tours. Illig wskazuje, że dokładnie 297 lat później miało również miejsce zaćmienie słońca, które odpowiada opisowi francuskiego biskupa. Z kolei przekazy innych dawnych astronomów są tak niedokładne, że nie działają ani na korzyść ani na niekorzyść hipotezy.

    Teoria Illiga nie przeminęła jako krótka sensacja z okazji milenium i nie rozwiała się z wiatrem jak początkowo przypuszczano, a wręcz przeciwnie. Wiele odkryć zwłaszcza archeologicznych kompromituje oficjalną wersję historii, wzmacniając hipotezę czasu widmowego. Do dzisiaj nie została ona obalona w ani jednym punkcie. Coraz więcej naukowców przychyla się do teorii zmyślonych stuleci.

    Illig publikuje specjalistyczne czasopismo dotyczące jego teorii, w którym udziela się 304 naukowców. Mozolną pracą udało im się z czasem zamknąć niemalże wszystkie luki w łańcuchu ich argumentacji. Dokonali przy tym zaskakujących odkryć miedzy innymi dotyczących Polski.

    Okazało się, że w Polsce nikt już praktycznie nie wie, iż istniała fikcyjna ciągła nieprzerwana linia królewska, która przebiegała od VI do X wieku. W czasach oświecenia około 1780 roku, naukowcy odkryli, że wszyscy wcześniejsi królowie są czystą fikcją i wykreślili ich z historii. Wśród nich są takie imiona jak Leszko I, o którym według doktora Jaśkowskiego pisano w podręcznikach do historii z czasów zaboru pruskiego. To samo dotyczy Szwecji, gdzie mowa jest o Karolu VI i VII, ale brakuje gdzieś Karolów od I do V.

    Istnieje jeszcze jeden polski wątek w tej hipotezie. Nowa nadzieja na potwierdzenie istnienia wczesnego średniowiecza pojawiła się nie tylko dla historyków z Polski ale i z całej Europy, podczas budowy gazociągu jamalskiego. Była to unikalna w historii światowej archeologii możliwość przekopania całego kraju wszerz. Wykopalisko archeologiczne o długości 682 km. Prace rozpoczęto w 1993 roku i odkryto 724 miejsc znalezisk. Zlokalizowano 14 osad, magazyny i wytwórnie. Pozostałe znaleziska to głównie wędzarnie, spichlerze, piece, pogańskie miejsca kultu i 28 cmentarzy.

    Przeanalizowano 450 tysięcy kilometrów kwadratowych i nie znaleziono nic, co można było by datować na okres pomiędzy VII a początkiem XI wieku naszej ery Hipoteza czasu widmowego wytrzymała więc najcięższą próbę w historii archeologii. Tak przynajmniej twierdzi Heribert Illig.

    Spisane ze źródła BaldTV 1.

    Na zawsze Twój

    (Visited 7 893 times, 2 visits today)
    Horry Porttier - Nius pojawił się niespodziewanie na stronie i nie wiadomo kto go napisał … Nie znamy Horrego Porttiera.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. vlip 10 kwietnia 2018 o 13:00

      produkcja piwa to jego warzenie, a nie ważenie 🙂

      1. Pepsi Eliot 10 kwietnia 2018 o 14:28

        sie poprawi sie

    2. Ak 10 kwietnia 2018 o 13:29

      Love it 🙂

    3. Aneta D Falkiewicz 10 kwietnia 2018 o 16:00

      Karole z tymi wszystkimi tytułami i oficjalnymi numerkami i i tymi zaginionymi numerkami w grobach pewnie się przewracają 😀 a może Karol Wielki był jak ojczulek Pio – teleportował się? 🙂

    4. Alek 10 kwietnia 2018 o 16:12

      Było to celowe posunięcie przez Rzym , aby nie łączyć czasów Jezusa z Wandalami . W całym zamieszaniu puzzle składają się w całość , otóż ,imię Jezus pisze się po Hebrajsku Jesua lecz w brzmieniu to Lesua , czyli dzisiejszy Lesław , dotyczy to także imienia Boga ojca ,czyli Jahwe (lahwe)tu chodziło prawdopodobnie o imię króla Wandali Lacha. Zakładam ze ludzie widząc potężnych blondwlosych wandali na koniach ,widzieli ich jako aniołów , Jezus narodził się w Betlejem , gdzie nazwa prawdziwa to (Betlehem) czyli dom Lechity . Dzisiaj naukowcy badający całun Jezusa , potwierdzają ze , był wzrostu około 180cm , gdzie tamtejsi ludzie nie byli wyżsi niż 165cm , ze miał jasną karnację i był inteligentny . Tu się nasuwa pytanie , czy Maryja matka Jezusa mogła zajść w ciąże z jednym z Wandali ? Ja myśle ze tak
      Myśle ze coś w tym jest

      1. Pepsi Eliot 10 kwietnia 2018 o 17:15

        Jezus jest przede wszystkim postacią mitologiczną, jego życiorys oparty jest na innych wcześniejszych kultach, jak kult Boga Attisa

        1. Mik 16 kwietnia 2018 o 22:43

          Jeśli my inkarnujemy wiele razy, dlaczego Jezus nie miałby tez wiele razy inkarnowac?

          1. Pepsi Eliot 17 kwietnia 2018 o 07:53

            oczywiście, chodzi tylko o to, że watykaniści wymyślili mu życiorys, pasujący do przerażającego kultu śmierci, którym straszą wiernych. życiorys Jezusa jest prawie identyczny z mitologicznym, znacznie wcześniejszym kultem Boga Attisa (też jedzono potem jego ciało, też zmartcwychwstał ) synem dziewicy etc. Ale nie tylko Attis ma takli życiorys, jest jeszcze około 20 mitologicznych postaci datowanych na wcześniejsze dzieje, o czym też pisze badacz tematu Igor Witkowski bodajże w Trzecim Testamencie, lub w innych swoich książkach,

            Jako dziecko, weszłam do Kościoła i zobaczyłam nieżywego, krwawiącego człowieka (rzeźba w skali 1:1) na krzyżu i dostałam silnej dziecięcej nerwicy lękowej, która trwała wiele lat, dopóki nie odkryłam biegania. Jedzenie ciała i picie krwi, nawet symboliczne ma przesłanie antyBoskie. To według mnie bardziej satanizm.

    5. gagatec 10 kwietnia 2018 o 19:22

      Dobrze byłoby te 300 dopisanych roków 🙂 połączyć jeszcze z tematem cyklicznych kataklizmów, co za tym idzie potopów i mrozów w niedalekiej przeszłości. I Franc Zalewski też by pasował..i zamki niby krzyżackie i cudny starożytny Petersburg co trwa do dziś..i miasta gwiazdy…..piąteczka Horry

    6. też szukam 10 kwietnia 2018 o 19:33

      Alek: to z całunu można wywnioskować czy pochowany w nim człowiek był inteligentny?

      1. Alek 18 kwietnia 2018 o 16:50

        Inteligentny , w sensie , jako pół Słowianin , mógł być obdarzony inteligencja wrodzoną , co nie można było powiedzieć o tamtejszych ludziach .
        Taki domysł , Jesus opisując obwitosc ziemi , jako dom ojca , miał na myśli , nasza piękna zielona ,urodzajna ziemie Polskę , piekło było tam gdzie Sahara . Przypuszczam że , tak nasz kraj opisywali Wandale ,

        1. Pepsi Eliot 18 kwietnia 2018 o 19:04

          Wandale to jak najbardziej pozytywny lud, wszystko poprzekręcano, pochodzą od Wandy, tak kiedyś nazywała się też Wisła, a Jezus został raczej wymyślony

          1. Alek 18 kwietnia 2018 o 20:46

            Pepsi , Wandale pochodzą od Króla Wandala
            Panował około 1272 roku przed naszą erą. Był najstarszym synem króla Alana II i został wybrany na króla na wiecu słowiańskim. Panował nad wszystkimi plemionami Ariów – Słowian zamieszkującymi wówczas Lechię: Wandalami, Indoscytami, Scytami, Sarmatami – mówiącymi oczywiście jednym wspólnym prasłowiańskim językiem. Od nazwiska tego króla Wisłę zaczęto nazywać Wandala.
            Lecz Królowa Wanda Panowała w latach 735-740 naszej ery

            1. Pepsi Eliot 18 kwietnia 2018 o 21:15

              Przyznam się, że nie jestem biegła w tym temacie, a podałam Wandę, bo wydawało mi się, że Sanyaja taką podał zależność

          2. Alek 18 kwietnia 2018 o 20:59

            O do Wandali , to nie byli zwykli ludki wędrowniczki , Którzy wędrowali bez celu , gdzie między czasie dla zabicia nudy , grabili i mordowali , Wandale to była armia wysłana przez polskiego Krola , aby uwolnić z niewoli rzymskiej Europę i cześć Afryki , zauważ , ze ich podboje idą wpierw na dol , w kierunku daci , Bułgarii , następnie wracają do polski / Lechistanu , i wyruszają dalej do hiszpani , az do Afryki północnej ‚ gdzie historyczna mapa imperium Romanum , dokładnie wskazuje te tereny , historia zaklamala także , ze nie było ich na terenach dzisiejszego Izraela czy Palestyny , owszem byli , świadczy pozostawienie chociażby nazw pochodzacych od Lechistanu na terenach Izraela , tj; LEHAVIM, LAHAV ,LACHISH

            1. Pepsi Eliot 18 kwietnia 2018 o 21:12

              No to świetnie, że jesteśmy jednomyślni

    7. Madzia 10 kwietnia 2018 o 21:10

      Nie no bez jaj …!!!! Wiesz co pepsi im dalej w las tym więcej drzew!!!! Dziś sluchalam rano NTV. Julian Rose UK zmierza,w stronę faszyzmu wrzucilam to na FB.ten post tez ale rano go nie przeczyralam teraz dopiero !!!!! Ze jesteśmy manipulowani to każdy czuje ! Ale skala tego zaczyna mnie przerazac !!!! Pozdrawiam

    8. coco.nut 18 kwietnia 2018 o 14:01

      Pepsi wiele razy nazywała Jezusa Buddą i robiła różne aluzje do jego życiorysu. Chciałabym niniejszym dać znać, że bardzo chętnie przeczytałabym tekst o nim, napisany w podobny sposób jak ten powyższy (szalenie interesujący zresztą).

    Dodaj komentarz