
Odmaszerować!
Na zawsze Twój

Historia człowieka, który przestał gonić pewną laskę.
Yyy … jasne, ale w takim razie co robi na sofie obok Bridget, której nie kocha?
A więc Bridget klapnij se gdzieś blisko, bo jeśli jeszcze nie wiesz, zaraz dowiesz się o co chodzi z Tobą i z tym kozakiem.
Siema Kolego, siema Bridget.
Dziś nie zająknę się słowem o keto, nie będzie też za bardzo o relacjach.
Będzie o … Tobie.
O mężczyźnie, który zamiast budować siebie, goni cień Moniki, dla jaj niszczy Bridget i może wciąż jest lebiodą na paczce.
Jeśli jesteś gotowy spojrzeć sobie w oczy i przestać być chłopcem w ciele dorosłego faceta, to se klapnij. I słuchaj. Bo to może być najważniejsze 30 minut Twojego życia.
Samozwańcza sułtanka empatii i jasnowidztwa, przenicuje na wskroś Twoje męskie serce .
Przeszyję prawdą jak kataną Twoją czakrę życia Harę.
A z Ciebie wyrwie się ten męski wyzwalający okrzyk z samurajskich filmów Kurosawy.
Dziś będzie o tym, co naprawdę robi różnicę.
O energii. O detachmentcie.
I o Tobie, Januszu, że się powtórzę.
Bridget Ty też zostań, być może coś Ci się rozjaśni.
Tak, do Ciebie mówię.
Naturalny BUSTER testosteronu Tribulus Terrestris TiB
Naturalne wsparcie męskiej witalności
Buzdyganek naziemny od wieków wykorzystywany jest w ajurwedzie i medycynie tradycyjnej
jako środek wspierający siłę, energię i sprawność fizyczną.
Zacznijmy więc od prawdy najbardziej bolesnej dla Bridget.
Tak Janusz może być zakochany, a znaki drogowe mówią, że nie w Tobie Bridget.
I tutaj porady dla Janusza w niczym nie różnią się od tych dla człowieka zwanego Bridget.
A ta, co go chce… jest dla niego nudna, wkurzająca, nieakceptowalna.
Do tego zresztą Janusz wcale się nie pali, żeby to rozkminiać.
No dobra zrobimy co chce Janusz, ale najpierw parę metafor.
Monika to nie dziewczyna. Monika to koncept.
To Twój Janusz hologramowy wyświetlacz braku. Tego, czego nie masz w sobie.
Jest jak chleb na zakwasie: trudny do zdobycia, zakwas trzeba hodować, karmić, a chleb czasem pęka, czasem pleśnieje.
A teraz mega istotne.
Jak go już masz, to nie wiesz, co z nim zrobić.
Nie masz pojęcia co możesz z Moniką 10 w Twoim rankingu zrobić.
No wiadomka przejść się po deptaku, pokazać na Mszy w nawie głównej, czy na klabingu poszpanować, ale co dalej?
A ten tost z marketu? Prosty, gotowy, chrupie.
Ale Ty go nie szanujesz. Bo nie musiałeś na niego polować.
Tak czy siak Janusz nie jestem tu po to, żeby Twoje serce nie sługę przekabacać w stronę nudnej Bridget wgapiającej się w Ciebie do zrzygania niewinnymi gałami jelonka Bambi.
Przygotuję Cię zaraz do wejścia we własną MOC.
A więc mocna ENERGIA MĘSKA też NIE GONI.
Dyplomowany specjalista odnowy psychosomatycznej mgr Grzegorz Lewko poleca
wysokiej jakości Witaminę B12 TiB w ciemnym szkle
w postaci metylokobalaminy, lub doskonały Bcomplex TiB (BEZ FLESZA!)
Vadim Zeland by rzekł:
Przestań generować nadmiarowy potencjał, że Monika to taka nieosiągalna księżnika.
Że jak nie ona Mona to żadna żona.
Że Ty przy niej jak taki okruszek z pańskiego stołu, kłaczek z bębna suszarki, piernik na kalesonach.
No dobra poniosło mnie.
A Goggins? Goggins by po prostu poszedł biegać 70 km bez koszulki.
Energia męska nie goni tylko dlatego, że zając ucieka.
Energia męska to biegun.
To Ty jesteś tym, na co się czeka.
Tylko… nikt nie czeka, bo Ty latasz jak dzieciak za balonem.
Chcesz ją? To przestań jej chcieć.
Bądź facetem, a nie produktem na promocji.
Kozak spotyka Monikę i… łyka ją po całości.
Następnie koleś traci własną tożsamość.
Zaczyna tańczyć jak piesek.
ZERO DETACHMENTU.
A gdy spotyka Bridget, tę, co się w nim kocha?
Traktuje ją jak karmę z przeceny. Bo nie musiał zasłużyć.
To nie o laskę chodzi.
To chodzi o to, że Ty siebie nie masz.
Bo jakbyś siebie miał, to nie potrzebujesz jej spojrzenia, żeby się zaakceptować, że jesteś zajebisty.
Najzajebistszy kiedyś na podwórku, teraz na kręgielni, w korpo, czy nawet na sofie.
DETACHMENT NIE ZNACZY OLEWKA
Detachment to nie bycie zimnym typem bez uczuć.
Detachment to SZTUKA BYCIA W OGNIU, NIE PALĄC SIĘ.
To Ty idziesz do Moniki, bo chcesz.
Ale jak Mona nie chce, to idziesz dalej.
Bo masz misję.
Bo jesteś facetem z kierunkiem.
Nie liściem na wietrze.
Nie mięczakiem, nie połówką istnienia,.
Goggins by powiedział: stay hard.
Ja Ci powiem owszem to mega prawda, ale jest jeszcze moja: stay centered.
Ale co to kurwa znaczy, mówże Pepsi jaśniej.
Ale z dwóch różnych światów.
To styl MOCY przez ogień, przez dyscyplinę, przez pot i ból.
Dla faceta, który musi przetrwać, przebić się, przełamać swoje wymówki.
TO ENERGIA WOJOWNIKA NA FRONCIE.
Bo biegnąc za kimś, znaczy, że OPUŚCIŁEŚ SIEBIE.
Dla odróżnienia, energia żeńska przyciąga i POCHŁANIA.
Właśnie teraz ją wykorzystaj.
Płynnie przeskocz ze swojej twórczej zajebistej energii męskiej w żeńską, i ZATRZYMAJ TO CZEGO PRAGNIESZ.
TEGO AKURAT NIE ODBIJAJ.
To nie jest babskie zachowanie, wręcz przeciwnie, laski też tego kompletnie nie potrafią robić, bo nie rozumieją własnej misji.
Wchodzą w szranki z facecką nadaktywnością i czują rozczarowanie, bo oczekiwały.
Wejście w energię żeńską, POCHŁONIĘCIE, bo możesz to zrobić bez wysiłku, lekko, lewą nogą do lusterka.
Monika nie ma pojęcia co się dzieje, ale ciągnie ją coś do Ciebie, jak magnes, wir zasysa modelki ciało.
To jest właśnie siła zakorzenienia, spokoju, wewnętrznego króla, a nie żebraka na Tinderze.
Gdy mądry Janusz, wypierdala w kosmos, swój cały mizoginizm, JEST TERA WOLNY, LEKKI, ale SZYBKI coś jak BRUCE LEE.
Tworzy ile się da, ale lewą nogą do lusterka potrafi też pochłonąć laskę.
Świadomie rezygnuje z tego patataj patataj po biurku palcami, ZNIKA JEGO NIECIERPLIWOŚĆ, bo jest zatrzymany w czasie.
I Monika wsiąka, nie ma innego wyjścia, tak zostaje namagnesowana.
Nigdy nie jest za późno żeby pobiec po szczęście!
„Biegam bo muszę” Pepsi Eliot (z autografem:)
To znaczy:
Nie odwalaj tańca godowego na siłę, jak gołąb pod blokiem.
Nie kupuj jej uwagi za swoje granice.
Nie wysyłaj 14 wiadomości i 3 serduszek w ciemno.
Nie stawiaj jej na piedestale tylko dlatego, że Cię nie chce.
Zostań w sobie
Wiesz co robić.
Twoja energia męska to nie pakiet emocji w kubku po kawie z McDrive’a.
To fala. To ogień. To silnik. Ale jak go nie prowadzisz, to pali Ciebie.
A wiesz co jest sexy? Facet, który nie potrzebuje, żeby być sexy.
Nie zakochuj się w niej. Zakochaj się w tej wersji siebie, która nie goni.
Która robi. Która tworzy. Która się nie pieprzy z wymówką na paczce.
Bo prawdziwa energia męska się nie zakochuje. Ona wybiera.
Tworzy miłość a potem yyy … wskakuje w żeńską i pochłania ten cały plankton, miarowo .. raz raz raz … bijąc ramionami w zajebiście stylowym kraulu.
A na umysł spadają myśli z Wszechświata, a ciało reaguje na nie emocjonalnie, a podświadomość wyświetla je jako Twoja rzeczywistość.
A Twoja rzeczywistość prowokuje podobnie zakorzenione wibracyjnie myśli.
I tak się koło Twojej rozgrywki życia Janusz zamyka.
Tak to działa Janusz.
Detachment, który Ci doradzam to PUSZCZENIE, odczepienie się od wszystkiego co myślisz, że tego chcesz, że bez tego będziesz niekompletny, pomniejszony (jeszcze pomniejszony bardziej? hue hue bez przesadyzmu Janusz)
Własna motywacja nie do podjebania.
Wstaw budzika na 5:30 (już Ci nawet nie nawijam, że Tom Cruise wstaje o 4.30 i sam wyskakuje i wskakuje do samolotu w locie 🤣).
Wstawaj nawet gdy kurczą Ci się mięśnie (od tego jest magnez TiB) i głowa szumi od kaca po piąteczku.
Uzupełnij wodę po odwodnieniu nocnym., czyli walnij litr.
Nie oszczędzaj na wodzie, kupuj najlepszą, albo zaiwaniaj do studni artezyjskiej, lub do źródła. (Na margi: nie pij stale tej samej wody)
Zrób zimny prysznic.
Zrób 20 DOKŁADNYCH pompek i przebiegnij se z 5 kilosków dość szybko.
Zrób plan dnia.
Nie pozwalam Ci, nie cofniesz się nawet o centymetr. Nie pozwalam Ci.
Trenuj wytrzymałość, ciało i umysł.
Biegasz?
Nie po lajki.
Biegasz po granicę: tę, której sam nie wyznaczyłeś.
Pchaj ciężary?
Nie po sylwetkę, ale trenuj moment, w którym każde powtórzenie pali i boli.
I teraz robisz dokładnie JESZCZE ostatnie 2.
To nie fizyczna Biblia.
To mentalne żelazo, które hartuje każdego Janusza w MĘSKĄ MOC.
Niech ilość Twoich poranków
Pomnaża codzienny rytuał 4 Szklanków !:)
Bez żelaznej rutyny Janusz jesteś jak statek bez steru
Bez codziennej zasady giniesz w chaosie, gonisz za kolejną Moniką, pozwalasz się złapać kolejnej Bridget za chwilę z testosteronem w mózgu, a tak naprawdę yyy … GASISZ OGIEŃ W SOBIE.
Jesteś zapraszany na każdą imprezę? Może i jesteś, ale będzie tam etanol, który zamruga seksownie.
A więc to Twoje NIE będzie oznaczało kolejne powtórzenie ze sztangą.
NIE – bo dajesz sobie ozdrowienie.
NIE – bo budujesz fundament.
NIE – bo jesteś panem dnia i swojego planu.
Za to co zaraz powiem to chyba dostanę na płasko z liścia.
Każdy ból to sygnał: stajesz się Janusz silniejszy.
Każda nieprzyjemność to ostrzeżenie: jeszcze jedno POWTÓRZ – i ROŚNIESZ.
To nie magia, to Twoje narzędzia do orki w ciszy.
Rytuały Cię hartują, nie tylko Twoje ciało.
Cierpienie to świadomie użyte PALIWO.
Gdy nastaje kryzys , Ty Janusz nie uciekasz. Ty idziesz dalej.
To nie filozofia.
PRZYWRÓĆ SWOJE FABRYCZNE USTAWIENIA Bridget ….
„10 dniowy SUROWY DETOKS hormonalny”
🥗 to kompendium wiedzy o diecie i stylu życia, które wspomogą równowagę hormonalną Twojego ciała!
Ten e-book ponad 130 stron narzędzi, które pomogą Ci zmienić Twoje życie na co dzień.
Tekst ów jest gęsty w wiedzę: znajdują się w nim dodatkowe informacje, takie jak zdrowe zamienniki najpopularniejszych produktów, zdrowotne ciekawostki.
Oraz kompleksowy planer diety oraz gotowe tygodniowe jadłospisy na wszystkie 4 pory roku wraz ze szczegółową listą zakupów.
Nie brakuje w nim także wskazówek jak radzić sobie z objawami oczyszczania ciała i przejść detoks możliwie najskuteczniej 🥗💚🍋🍌🥬🫐🥕
To tak naprawdę rozkmina ku zrozumieniu dla wszystkich Bridget, które „mają Janusza na sofie”.
I dla tych Januszy, co siedzą, drapią się po brzuchu i nie wiedzą, czemu nie mogą wstać i pójść.
On siedzi, bo NIE CHCE SIĘ RUSZYĆ.
Bo RUCH BOLI.
Bo zmiana oznacza KONFRONTACJĘ z tym, czego NIE ZROBIŁ, KIM SIĘ NIE STAŁ i gdzie się po drodze ZGUBIŁ.
Najdroższa Góralko Hanko, dostarczyłam Naszemu Wszechświatu 💔
E-BOOK „Niekochana, czyli co zrobić, żeby ktoś się we mnie zakochał”,
który po prostu jest KURSEM DOSKONALENIA MANIFESTACJI SP,
czyli specyficznej persony, mówiąc jaśniej konkretnej osoby …🚀
Polecam🫶🏼

I kiedy życie do niego puka – przez sny, przez myśli o „czy to już wszystko?”, przez krótkie chwile, gdy spojrzy na swoje odbicie i nie poznaje siebie –
to bierze kluczyki i ucieka.
Zostawia Bridget z kanapą, rachunkami i latami, które ona próbowała złożyć w puzzle, mimo że kawałki nie pasowały.
Bridget nie była z nim.
Bridget była z nadzieją.
Z iluzją. Z projekcją.
Z planem, że jak się postara bardziej, to on się obudzi.
Że jej miłość go uratuje.
Że PRZYNAJMNIEJ COŚ BYŁO.
Ale nie było.
Było tylko to, co ona zbudowała z pustki.
Janusz nie odchodzi, bo się boi.
Bridget nie odchodzi, bo wierzy.
Że będzie lepiej, jeśli będziemy tak dalej, tylko bardziej.
Ale życie nie działa na „bardziej”.
Działa NA PRAWDĘ.
Dzięki Janusz za uwagę.
Dzięki Droga Bridget, bo nie wątpię, że też tu jesteś.
A teraz zamknij laptopa, odłóż telefon i idź biegać.
Napisz własną legendę.
Ale nie pytaj mnie teraz, Ty Janusz czy Monia jeszcze wróci, ani Ty Bridget, czy Janusz jeszcze wróci.
Ty masz wrócić.
Do siebie.
Tyle.
Miłe info:
Powiązane artykuły
Komentarze
Dodaj łyżeczkę doskonałego Kolagenu TiB do 4 szklanki!
Ta piękna blond sierść od czego proszę Pani?
A jelita?
A pozostała tkanka łączna?:)



Sierżant Eliot Sierżant Eliot jest dowódcą Elitarnego Oddziału Nieprzeciętnych Dziewczyn, które każdego dnia w ciszy alchemizują, świadomie krystalizują swoje życie spełniając marzenia.
Odważnie, w ciszy, w orce, w największym dobrostanie jaki daje wejście we własną MOC!
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Hej Pepsi,
Mega mocny tekst i film do Janusza, ale naszla mnie jeszcze na marginesie taka myśl, ze ta Monika… to nie jest dziewczyna jakiegos przypadkowego ratownika…
Monika jest bardzo często zapośredniczona męską konotacją do jakiegoś kolesia, ktorym Janusz czasem, albo tylko na chwilę, chciałby zostać, ale mu się nie udało, no bo przecież nie wierzy w siebie. Mężczyźni są jednak mocno hierarchiczni… Więc dlaczego Janusz, skoro nie może temu mężczyznie/programowi mężczyzny sprostac, po prostu nie padnie przed nim na kolana, w niewolę, nie zacznie mu się lasic do stop? Owszem, zrobi to, o ile to… polityk, stąd takie uwielbienie mezczyzn dla politycznych wahadel. Ale poza polityką… pojawia się pewien rodzaj paradoksalnej melancholii opisanej przez Judith Butler, melancholii wobec mężczyzny, ktorego naszemu Januszowi od Bridget przeciez nie wolno pożądać, więc dokona sublimacji z fascynację jego dziewczyną, nawet jeśli to bylaby juz zona z piątką dzieci… To jednak nie wzniosła sublimacja, ale alchemizowanie smutkiem, niespelnieniem, z reguły jednak przelotne, ale nie dlatego, ze Janusz sie opamięta i puści z siebie tę Monikę, tylko dlatego ze za chwilę znajdzie sobie jakis inny zastępczy temat, obcy program na chwilę między jednym piwnym weekendem a drugim.
Zgadzam sie z całokształtem przeslania, ale to taka uwaga na marginesie, skąd sie bierze ta mizoginia i niechęć do kobiecej energii mimo pogoni za Monikami: z silnego zapośredniczenia pasożytujących programów w meskiej rywalizacji oraz tabu.
Bardzo zajebista myśl ubogacającą moją wypowiedź Kiszonka dziękssssss 😁💄🥀💘💋
Hej, to pociągnę jeszcze jedną smugę w temacie tych guzików w kurtce bo to podpada pod tabu…
Tabu to kulturowy balast ktory jest nieustannie recyklingowany przez wahadła na zachętę/zanętę dla rybek… To trochę jak fast food dla ego, zeby na chwilę przestało gadac: jestes do niczego, jestes slabym mężczyzną. Ego dostaje wtedy do gęby jak bułę ten dopelniony obowiązek wynikajacy z tabu: ubieram sie po mesku, czyli na szaro-buro-granatowo, wiec jakos jednak pasuję, i na chwilę milknie… Bardzo łatwa i niezdrowa strawa, na liscie składników w pakiecie niezbędne konserwanty: wyznaczanie granic, piętnowanie tych, ktorzy niedopelnią tabu, ciągła kontrola i powtarzanie, ktore uzaleznia uklad nerwowy jak glutaminian.
Najtańsza przynęta, a jakze skuteczna… Ale to nie wina wahadeł, delikwenci z sofy sami jej szukają w takiej czy innej panierce wedlug upodoban. I tutaj jednak przyznajmy rację Bridget, ktora przeciez nie raz mysli: no ale gdyby on sie pozbieral z tego przy mnie, to potem byloby juz niezle. Podniesienie skarpetki jest jednak w jego zasięgu, a Monika do bólu nie jest, wiec dlaczego wybiera te mysli o Monice, a nie po prostu podniesienie się z sofy? Zdrowiej dla Bridget byloby go w tym momencie puscic z siebie, ale wiele z tych Bridget ma jednak przytomne przeczucie… ze on by sobie jednak nie poradził bez niej, nie tylko z Moniką, ale ze w ogole by nie ogarnął… czasami jednak zostają w takim zwiazku z miłości, poczucia odpowiedzialności za niego, nie tylko z powodu wlasnego pogubienia i strachu co to będzie. Te, które mają ten szosty zmysl, czynią to jednak, zakladamy, swiadomie, a nie ze strachu, który jest niestety powszechny
Tak czasem się po prostu zakochują, ale bywa, że dowiadują się o tym dopiero jak odejdą i nagle ogarnia ich poczucie że coś zajebistego stracili, wracają i czasami zostają przyjęci z powrotem, ale nie zawsze
A tak w ogóle, planujesz kiedys wziąć na tapetę osoby solowe ale nie do konca ulozone z tym stanem? Ech, ci w związkach to wielkie, wielkie problemy mają, ale jednak ustrzelony Janusz z oprawionym popiersiem na scianie nad sofą to jest konkretna zdobycz, nie byle jaki zwierz… 😉 a rozterki to mają osoby… samo… wystarczalne ale jednak samo… tne… Czyli w sprzecznych intencjach. Tylko dlaczego? Rozkminiam wciaz losy takiej jednej osoby, którą dobrze znam i nijak jej nie rozumiem – ona niby juz wie, ze nie jest żadną połówką, a jednak wciąż przecieka energią w poszukiwaniu czegos, czego przeciez nie nalezy szukać, aby moglo się ewentualnie pojawić. Ona naprawdę to rozumie, a jednak brnie…
za każdym razem zwracam się do skończonych całości
Nie jestesmy jednakże bytami kompletnie oderwanymi – potrzebujemy autonomii, ale zyjemy tez przeplywami energii.
Paradoksalnie latwiej alchemizowac cos, co postrzegamy negatywnie i chcemy zmienic. Ale biorąc się za wyrugowanie z zycia czegos, co nas wspiera, jestesmy skazani na wieczny powrót. Dla mnie czymś takim jest bliskosc, dotyk (wiem, ze ty masz inaczej i postrzegasz odmiennie te sprawy, mowilas kiedys na lajvie). Funkcjonuję bez tego juz bardzo dlugo i byc moze dlatego tak kręcę sie w kółko. Moze moja sprzecznosc intencji polega na tym, ze tak naprawdę facet mnie nie obchodzi poza tą jedną sferą – bliskosci (nie mówię o seksie) i oni podskornie to wyczuwają, ze jestem niemą, pozaspoleczną rusałką do pieszczot, a poza tym byc moze dla mnie… nie zaistnieją, i to ich odstrasza. Bo tak szczerze, facet nie musi lubic tego co ja, nie musi byc moim kwiatkiem do korzucha zeby sie nim chelpic, nie musi nawet chodzic na siłkę i moze jesc nawet wołu (byle z osobnej lodówki, moge wstawić jak by co 😉 ), byle… Dotykal i dal sie dotykac, pieścił, usmiechal sie wtedy. Nie potrzebuję od niego walidacji, dotyk to dla mnie potrzeba fizjologiczna. Żyję bez tego, wiec schnę…
Oni tego nie chcą, wiem to. A wszechświat nie zsyła mi w paczce jakiegos nieziemskiego wyjatku od tej reguły, bo moje intencje są sprzeczne… Bo będę go kochac miłością atawistyczną, ale nie tą w pelni świadomą, bezgraniczną. Czasem mam o sobie lepsze mniemanie, ale trzeba to ocenic uczciwie, nieczęsto wchodzę az na tak wysokie wibracje, by nazwac siebie istotą kochającą. Oni to wiedzą, a oczekują czegoś więcej. I ja nie winię ich juz za to bo mają prawo miec swoje oczekiwania bez względu na, czy sami są na tym poziomie wibracyjnym… paru pewnie było na wyzszym ode mnie poziomie, ale i oni nie dostrzegli we mnie widocznie dosc mocy.
To taka moja nowa rozkmina, nie musisz tego komentować jesli czujesz, ze jest jakas dziwna… Byc moje jestem po prostu bytem atawistycznym.
nie raczej tego nie chcą, mogą się poświęcić, bo laski coś takiego mogą lubić, przynajmniej na początku związku, ale nie wiem jak potem, bo to dość pracochłonne😜
taki labrador co stale włazi pod rękę żeby go głaskać, w końcu wkurza
Schemat labradora tu nie wchodzi, bo nie szukam w ten sposob zadnej walidacji. Walidacja czego by to miala byc? Stoję po prostu po stronie materii, jestem istotą materialną. Seks latwo sublimowac w wysilku fizycznym, w tym w bieganiu, ale potrzeby przytulania nie da sie obejść, jesli sie taką materialną cechę posiada. Rozumiem ze nie kazda osoba jest taka jak ja, a jesli wyczuwam, ze ktos chciałby manipulować tą moją potrzebą i kontrolowac mnie za jej pomocą, od razu uciekam, puszczam, tak jak nie wezmę najpiekniejszego jabłka od kogos, kto je przed chwilą zatruł (mam pod tym względem lepszy instynkt niz niejaka Śnieżka Princess 😉 )
A mimo to nadal pragnę bliskosci i szukam niezatrutego źródła. Dawniej dochodziło tu jeszcze niewspierajace mnie zalozenie, ze niektorzy ludzie są zimni z powodu jakiegos zaslepienia, samookaleczenia, ze trzeba ich ratowac i naprawiac. Teraz juz rozumiem, ze to ich sprawa a mnie nic do tego. Udało mi się to puścić. Niemniej nadal krążę w kółko w poszukiwaniu niezatrutych źródeł zamiast odkryc ten szosty zmysl… czyli odpowiedni poziom wibracyjny, na którym widocznie nie jestem. Rozwinę tę myśl z pewnością jeszcze kiedyś… ach, gdyby to mogło byc juz wtedy, kiedy ten zmysł odnajdę…
No to nie jest sexy. A co jest w takim razie? Jak utrzymać balans?
dać se spokój, dajmy na to zająć się czymś innym, zrobić prawo jazdy na motocykl, cokolwiek fajnego 😁💄🌵🥀💘
labrador chce być głaskany nie szuka walidacji, nie mówię o przenośni, mówię sensu stricte o psiaku po prostu stale wchodzi pod rękę i w końcu się go odpycha