Prawdopodobnie norma spożycia jodu jest zaniżona trzydziestokrotnie!
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Prawdopodobnie norma spożycia jodu jest zaniżona trzydziestokrotnie!

Dodano: 263
cimg0313
cimg0313
JOD

Jem dużo wodorostów nori i to codziennie, dlatego tym bardziej zdziwił mnie napis na pewnym opakowaniu wodorostów, aby nie przekraczać dziennie zalecanej dawki (zdaje się) 4 płatków.

Ponieważ często przekraczam dzienną dawkę poczułam się trochę nieswojo, a dwa, że owszem ludzie uczuleni na jod, a także (niekiedy) chorzy na Hashimoto, owszem powinni na jod naturalny uważać.

Ale nie pisze się przecież na mleku zawierającym tylko mleko: uwaga alergicy możecie tego nie strawić, albo na chlebie, uważajcie, bo jak macie nietolerancję to przegwizdane.

Owszem na jogurtach bywa wzmianka, że chorzy na fenyloketonurię nie powinni ich jeść, ale nie ze względu na naturalny składnik jogurtu, tylko na zawarty w nim aspartam, to samo się tyczy czekolady, która może zawierać śladowe ilości mocnego alergenu, jakim są na przykład orzeszki ziemne. Jednak nikt nie ostrzega banderolą przed przedawkowaniem cynku, czy miedzi zawartych w naturalnym kakao.

Okazało się, że zalecana w Polsce dzienna dawka to 0,15 mg jodu na dobę.

W różnych krajach określone są różne dawki maksymalne, ale generalnie w granicach od 0,5 do 1 mg na dobę.

Natomiast dieta przeciętnego Japończyka zawiera około 5 mg jodu (same wodorosty to 1,5-3 mg jodu dziennie), czyli prawie stokrotnie (100!sic!) przekracza zalecaną dzienną dawkę dla Europejczyka.

Jednoczesnie w Japonii jest o wiele wiele niższy procent schorzeń tarczycy i dużo dużo niższa zachorowalność na nowotwory, które wiążą się z niedoborem jodu, takie jak rak piersi, jajników i rak prostaty.

A w samym tylko Kioto jest więcej stulatków niż w całych Stanach Zjednoczonych

GDY przyjrzymy się dostępnym badaniom medycznym i epidemiologicznym, gdzie ustala się zalecaną dawkę minimalną i maksymalną jodu, a następnie bada występowanie schorzeń jodozależnych właśnie w zależności od spożycia jodu w danym kraju, a do chorób tych zaliczamy między innymi, tak jak wspomniałam rak piersi i rak prostaty, to teoretycznie więc, kraje z wysokim spożyciem jodu powinny mieć niższą zachorowalność na te nowotwory.

„Wyszukałem dwa kraje z w miarę upublicznionymi danymi i kontrastowo różnym spożyciem tegoż pierwiastka. Szczęka mi opadła, gdy dowiedziałem się, jakie jest średnie spożycie jodu w Japonii. Wynosi ono - uwaga uwaga - 14 mg, czyli STO RAZY WIĘCEJ niż zalecane średnie spożycie. Jednocześnie jest to spożycie przekraczające dawkę uznaną za bezpieczną 14 albo 28 razy.

Jaki to ma wpływ na zdrowie? 

W Japonii rak piersi jest (czy raczej był jeszcze niedawno) 3-5 krotnie rzadszy niż w porównywalnych krajach Europy czy w USA. To samo dotyczy raka prostaty, obecnie te nowotwory są "tylko" 2 krotnie rzadsze. To samo dotyczy schorzeń tarczycy - która wg lekarzy powinna być zmasakrowana taką ilością jodu w diecie. Wg lekarzy taka ilość jodu powinna zabijać noworodki - a jednak śmiertelność niemowląt jest w Japonii 2 krotnie NIŻSZA niż w USA.”  wrzuta sensownego i wnikliwego internauty ksywka - Tomakin

Skoro w samym tylko jeden i pół milionowym Kioto jest więcej stulatków, niż w całych trzystu milionowych Stanach Zjednoczonych, o co więc chodzi?

W jednym z eksperymentów podawano myszom środek znacznie zwiększający ryzyko raka piersi (kancerogen), który powoduje u około 75% myszy rozwój tego nowotworu i taki też był odsetek w tym badaniu. Ale jednej grupie myszy podano wysokie dawki jodu jednocześnie z kancerogenem i jedynie 30% z nich zachorowało na raka!

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu w USA spożycie jodu było dwa do trzykrotnie wyższe niż teraz, głównie z powodu wysokich dawek stosowanych w przemyśle mleczarskim i z powodu używania preparatów jodu w piekarnictwie.

Najciekawszy jest przykład zmian włóknisto - torbielowatych w piersiach kobiet. W roku 1920 cierpiało na taką chorobę tylko 3% Amerykanek. Obecnie dotyka ona ... 90% żeńskiej części populacji. Co się okazuje? Nie tylko jest to choroba jodozależna (w badaniach na zwierzętach występowała zawsze, gdy w diecie nie było dość jodu), ale też jod ją po prostu leczy. Proste, tanie, bezpieczne i trwałe rozwiązanie.  (to nadal wieści od dociekliwego Tomakina)

wege sushi jest pycha

Niezwykle ciekawy jest Projekt Jod (The Iodine Project)

Jeśli rzeczywiście wyniki są pewne, oznacza to prawdziwą rewolucję.

W badaniu tym podawano pacjentom z różnymi dolegliwościami ultra wysokie dawki jodu - od 10 do 50 mg, a niektórym nawet 100 mg, co jest dawką niemal 700 razy przekraczającą zalecaną. Następnie badano, ile procent z tego jodu zostanie wchłonięte, a ile wydalone przez organizm.

Badacze wyszli z hipotezą, że organizm będzie wchłaniał jod póki się nim nie nasyci - wtedy dopiero można mówić o braku niedoboru. Okazało się, że ludzkie ciało zasysa jod jak gąbka, nasycając się nim do granic możliwości, a potem faktycznie całkowicie przestaje przyjmować kolejne porcje. Dotychczas uważano, że w ludzkim organizmie zmagazynowane jest 20-50 mg tego pierwiastka. W badaniu pacjenci magazynowali około 1500 mg, zanim ciało przestało przyjmować kolejne dawki.

Link do badania  tu

Pacjenci wchłaniali z reguły ogromną większość tej dawki (testowane badaniem moczu). Dozowanie powtarzano codziennie, aż do momentu gdy pacjenci przestawali przyswajać jod, co trwało z reguły kilka miesięcy. Samoistnie rodzi się pytanie zasadnicze, ile tak naprawdę jodu jest w organizmie człowieka zmagazynowane? Ile może być? A ile powinno?

Szokująca jest ilość "chorób cywilizacyjnych", które zanikły u pacjentów. Równie szokująca jest ilość zatruć i skutki uboczne, gdyż właśnie ich totalny BRAK (nie licząc osób uczulonych)

Na podstawie powyższych obserwacji, a także rzeszy zdrowych Japończyków, co najbardziej do mnie przemawia można założyć, że :

Norma spożycia jodu jest zaniżona trzydziestokrotnie!

Istotne wiadomości jak sądzę: Jedna kropla jodyny bądź płynu Lugola zawiera około 0,4 mg jodu. Osoby u których podejrzewa się chorobę Hashimoto muszą delikatnie obchodzić się z jodem, ryzykują przyspieszenie choroby, chociaż powinni rozważyć, czy zyski nie przekroczą strat. Płyn Lugola przez skórę może być bardzo dobrym rozwiązaniem i bezpiecznym!Powinno się zacząć od bardzo małych dawek, aby uniknąć silnej reakcji alergicznej w przypadku osób uczulonych na jod Zalety stosowania jodu to między innymi duże wzmocnienie naturalnej odporności, wszystkie badania wskazują na kilkukrotnie mniejsze ryzyko raka prostaty i piersi (te nowotwory zabijają co trzydziestego człowieka w Polsce, więc suplementacja jodem bardzo często decyduje o życiu lub śmierci), zmniejszenie ryzyka schorzeń tarczycy, wzmocnienie kości, skóry, włosów, poprawa stanu zębów. Równolegle z jodem należy uzupełniać selen, ponieważ nie powinno się stosować tylko jodu - podobnie jak nie powinno się stosować tylko selenu

owocek

 263
  • Jodek   IP
    Hm jest lepszy i bardzo duzo tańszy naturalny sposób na wchłanianie jodu ,ale firmy farmaceutyczne nie pozwolą na to.Dlaczego to piszę i wiem ,bo w 1996 r juz udawadniałem w sanepidzie ministerstwie zdrowia,ze dodawanie KI do soli to bzdura ze wzgledu na jego wlasciwosci jest to tzw.pierwiastek wędrujący i po otwarciu opakowania to po okolo miesiąca juz go nie ma,tak samo w gotującej się wodzie wyparowuje.
    Skad to wiem ,poniewaz pracowałem w firmie przetwarzającej sól i opracowalem ze względu odbiorców niemieckich norme na dodawanie KIO3 do soli , i to ma jakiś sens gdyż on zawsze tam jest ,nie ucieka i reklamacji nie bylo..
    A w Polsce dodawając KI non stop reklamacje.
    Szkoda tylko ,ze tego nie opatentowalem,bo Niemcy za samą licencje chcieli setki tysięcy marek,ale mi sie udało to zrobic samemu.
    Momentalnie chcieli zabrac moja całą rodzine do siebie iabym pracował u nich w dziale badawczo rozwojowym,szkoda ,ze nie wyjechalemJednakże sposob domowy stosuję jak paru zaprzyjaźnionych lekarzy, koszt szczerze mowiąc zerowy prawie i z tarczycą spokój a genetycznie obciążony.
    Może znajdzie się grupa lobbystów i kiedys pomoze wprowadzic to na rynek ogolnodostępny ,napewno Państwo polskie zarobiloby na tym niz tracic pieniądze na leczenie.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • OtaJa   IP
      Pomocy! Mój mąż wypił zamiast 40 kropli parafarmu 40 kropli płynu Lugola. Co robić? Próbowaliśmy prowokować wymioty ale nic z tego. Bardzo się martwię. Czy przyjęcie jodu w takiej ilość jest szkodliwe?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 2
      • Józef   IP
        Dodam że po posmarowaniu Płynem lugola nadgarstka, plamka znikneła po niecałej godzinie.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Józef   IP
          Czy mój poprzedni wpis został zamieszczony?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Józef   IP
            Witam,

            Mam pewien problem od jakiegoś czasu, przypuszczam że jest on spowodowany metalami ciężkimi a dokładnie rtęcią.
            Od czasów podstawówki miałem plomby amalgamatowe, łącznie do 18 roku życia miałem ich łącznie pięć, w tamtym czasie poza alergią objawiającą się głównie kichaniem i sporadycznymi objawami duszności oskrzelowej większych problemów zdrowotnych nie miałem. Około 25 roku życia pierwsza plombę usunął mi stomatolog ponieważ pojawiła się pod nią próchnica ( rozwiercając ją ) po jakim czasie od tego usunięcia (jak teraz to analizuje) nasiliła mi się alergia, strasznie kichałem, oczy mi łzawiły, pojawiły się alergie skórne, pękająca sucha skóra, głównie na dłoniach, kołatania serca, ciągłe zmęczenie i ogólnie nie czułem się za dobrze w związku z tym robiłem sobie różne badania, których wyniki były w normie. Próbując sobie pomóc i szukając w internecie informacji natrafiałem na przeróżne artykuły miedzy innymi na artykuł o amalgamatach, ze strachu więc że moje problemy są spowodowane rtęcią usunąłem pozostałe 4 amalgamaty. Kupiłem tabletki z chlorellą które suplementowałem przez około 2 tyg w celu oczyszczenia organizmu z metali ciężkich, miałem w tym czasie liczne biegunki i mój żołądek stał się bardzo wrażliwy na jedzenie, co bym nie zjadł to się żle czułem. Wziąłem też kilka tabletek kwasu Alfa-Liponowego który też miał być substancją chelatującą metale ciężkie, jednak po nim pojawiły się problemy z widzeniem, koncentracją, dlatego przerwałem go przyjmować. Minęło od tamtej pory kilka lat problemy choć w mniejszej skali nadal istnieją, najgorsze są pojawiające się stany otumanienia, problemy z widzeniem czy koncentracją strasznie to utrudnia życie... Nie wiem jak sobie pomóc, przeróżne złote środki powodują zaostrzenie się stanów które już mam. Podejrzewam że poruszyłem czubek góry lodowej która zawaliła się na mnie, z czego do tej pory nie mogę się pozbierać. Przypuszczam że to przez rtęć i że potrzebna mi jet jakaś fachowa chelatacja, jednak sam boję się już kombinować...
            Dodam że u mnie w badaniach TSH, prawie nie było wytarzane, natomiast hormony tarczycy były w normie. Zaciekawiło mnie to co pisaliście o tym że osoby obciążone metalami ciężkimi nie powinny suplementowć Jodu, dlaczego ?

            To jest mój e mail: zarowy@op.pl, jeśli ktoś ma jakiś pomysł to proszę o info,

            Pozdrawiam
            Józef
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także