O pewnej mamie, która chce mieć witariańskie dziecko
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

O pewnej mamie, która chce mieć witariańskie dziecko

Dodano: 29
wózeczek
wózeczek
Zapaleni witarianie twierdzą, że jest do najlepsza dieta również dla ich dzieci. Gdy ich stanowisko jest podważane, jako argument przytaczają zwykle to samo działo, czyli, że rodzice przyprowadzający osobistą progeniturę do MacDonalda są ogólnie szanowani. A oni, czyli rawfudyści karmiąc potomstwo owocami i warzywami na surowo narażają się dietetykom i generalnie opinii społecznej. Dobra, ten argument z pewnością działa, ale jednocześnie tkwi w nim pewien nonsens. Bowiem coś co jest zdroworozsądkowo lepsze od fast foodu niekoniecznie musi być obiektywnie najlepsze. Bowiem moim zdaniem stuprocentowa dieta witariańska jest generalnie problematyczna nawet dla dorosłych, a co tu mówić o dzieciach. Najbardziej jednak problematyczną dla mnie sprawą jest fakt, że często weganizm, a bywa, że witarianizm jeszcze częściej, wynika z pewnej obsesji rodziców. Nie jest dobrze, gdy własne obsesje przelewamy na potomstwo tylko z tego powodu, że możemy. Tymczasem, nie jesteśmy właścicielami dzieci i nie możemy traktować ich jako odnogę siebie samych. Najgorzej, że ludzie opętani jakąś obsesją nie mają świadomości, że nie patrzą obiektywnie na wiele zagadnień. Do tego jeszcze dochodzi zwykła niewiedza, czyli niedouczenie. Ile pożywienia ma spożywać dziecko, jaką ilość białka musi przyswoić, z czego stworzy budulec kostny, w jaki sposób dostarczyć mu witaminę B12, której nie zawierają rośliny. Jak będzie produkował witaminę D3? Na podstawie moich obserwacji uważam, że dziecku należy dostarczać obok surowego organicznego pożywienia, również to zagęszczone gotowaniem. Albo dziecko musi jeść ciągle. Surowy pokarm trzeba rzuć znacznie dłużej, żeby uzyskać taką samą ilość makro i mikroskładników jak z pokarmu lekko podgotowanego, najlepiej na parze. Miksowanie surowych pokarmów również ma właściwości zagęszczające. Dlatego rola blendera, dobrego sokownika, czy malaksera jest nie do przecenienia gdy mamy mają dzieci do wykarmienia. Gdy mieszkasz w ciepłym kraju, masz masę wolnego czasu, który możesz przeznaczyć na jedzenie wraz ze swoim potomstwem, dopilnować, żeby przez kilka godzin dziennie jadło odpowiednie surowe pokarmy, to zapewne taka dieta może okazać się najlepsza dla Waszej rodziny. Ale w Polsce, czy w Niemczech z pewnością nie. Z drugiej strony wielu dietetyków ostrzega przed nadmiernym spożywaniem białka przez dzieci zachodu. Ale tutaj nie o białko się rozchodzi, którego jesteśmy w stanie dostarczyć dziecku na witarce bez większych problemów, ale przede wszystkim o składniki mineralne niezbędne do budowy silnych, czyli gęstych i dużych kości. Pewna mama półrocznego dziecka, napisała jasno, że nie ma czasu śledzić ze względu na ogrom obowiązków, moich postów (ani żadnych innych), w związku z tym prosi o stosowne witariańskie info w pigule. Moja odpowiedź wstępna: Niestety Droga Mamo nie można rozpocząć tej diety na podstawie kilku wiadomości w skrócie. Napisałam na ten temat ponad 450 długich postów i pomimo masy czasu jaki poświęciłam na zdobywanie wieści źródłowych nadal mam wątpliwości. Ale na pewno nie powtarzam nie sprawdzonych truizmów, którymi nasiąknęłam jako nuworyszka na witarce. Przede wszystkim zapoznaj się mamo z wpisami w zakładce po prawej Witarianizm FAQ. To jest nieodzowne, bo na podstawie pytań widzę, że właściwie jesteś zielona w temacie. Oczywiście, że witarianizm to dieta bardzo naturalna, niesie sporo korzyści zdrowotnych, ale również jest bardzo wymagająca. Wymaga nie tyle, że wyrzeczeń, chociaż także, ale pełnej świadomości. Odradzam Ci nagłe przechodzenie na raw food z powodu tego, że Twoje dziecko właśnie jest na rzeczy. Mama Pepsi, czy znane Ci są mamy, których niemowlęta są na raw food? Czy dawać dzieciom w całości pokarmy, czy miksować? - bo, jestem zwolenniczką "BLW" - choć np. surową marchewkę będzie małemu ciężko schrupać podejrzewam Ja Znam tylko jedną mamę, nazywa się Joanna Balaklejewska. Jej mąż Nowozelandczyk jest specjalistą od rawu. Posiada sporą wiedzę niż Joanna w tym temacie i pomaga jej podejmować decyzje żywieniowe. Co do pokarmów podawanych dziecku w całości. Miksowanie zagęszcza pożywienie i w ten sposób zastępuje gotowanie, więc zdecydowanie odradzam rezygnację z miksowania. Musiałabyś jeść tyle co zwierzęta roślinożerne, czyli wiele godzin poświęcać na posiłek. Nie namawiam też nikogo do jedzenia 100% na surowo. Bo odetniesz się od kilku cennych i łatwiejszych do pozyskania składników odżywczych. Do 20% można jeść gotowanego, na parze, lub zwykłego duszenia. Jednak nigdy smażenia. I bez żadnego przypiekania. Grill odpada. Mama Jak się ma surowa dieta w perspektywie np. 30-40 lat? Intuicja mi mówi, że powinno być wszystko super, ale podszepty z zewnątrz - że prędzej czy później mogą pojawić się jakieś kłopoty, np. z powodu braku ciepłych posiłków...(znajomy od shiatsu straszył, że nerki nie dają rady bez ciepłego...? czy to możliwe???) Ja Ostatecznie nikt nie wie, jak surowa dieta będzie działała po 30-40 tu latach, bo w necie raczej nie ma takich ludzi, którzy byliby tyle lat na tej diecie. Najdłużej ze znanych jest chyba Graham, Nison i Boutenko, ponad dwadzieścia lat. Chociaż tych dwoje na końcu nie są, lub nie byli 100% surowi przez cały czas. Według medycyny chińskiej najważniejsza jest równowaga Ing i jang, dlatego nie można schładzać ciała. Więc widzisz, że witarianizm jest kontrowersyjny pod tym względem. Mama B12 - widzę u Ciebie na blogu chlorellę i spirulinę - już sama nie wiem, czym suplementować tę witaminę, gdzie leży prawda? Słyszałam opinie, że w ww. suplementach jest nieodpowiednia dla człowieka forma B12; ale intuicja mówi mi, że nie jest możliwe, aby ta jedna jedyna witaminka nie mogła być dostarczona z innych źródeł jak tylko zwierzęce Ja Chlorellę i spirulinę nie spożywamy w celu uzupełnienia witaminy B12, bo zawierają analogi, których człowiek nie wykorzysta. Są to idealne, doskonałe pokarmy, o niesamowitych właściwościach pro zdrowotnych, ale nie ze względu na witaminę B12. B12 musisz suplementować niezależnie, najlepiej z preparatu multiwitaminowego, takiego jak Live Vitality, który jest też na stronie This is Bio. Mama Poleć mi jakąś książkę z prostymi przepisami (tak abym nie musiała sprowadzać owoców z tropików do każdego posiłku; jestem zwolenniczką pokarmów pochodzących z naszej strefy klimatycznej - czy tak się da?) Ja Nie mam takiej książki do polecenia, bo nie stosuję przepisów. Poczytasz o 811 to się dowiesz dlaczego, ale na wielu polskich blogach zajmujących się kuchnią witariańską, znajdziesz masę przepisów. Raczej nie dasz rady w Polsce prowadzić tej diety bez banana. Uczulam Cię też, abyś zwróciła uwagę na parszywą dwunastkę. To jest 12 owoców i warzyw, które obowiązkowo muszą być organiczne.

the end

Pewnie mama poczuła się rozczarowana, ale nie to było moim zamierzeniem. Uważam tylko, że ta akurat mama nie jest jeszcze gotowa, bo jest zielona. Aby podjąć tak ważną decyzję nie można być ani zielonym, ani w obsesji. Należy podjąć decyzję będąc w równowadze, a tego ciągle niektórym witarianom brakuje. Tak zresztą jak ludziom, którym brak wiedzy w temacie. I powtarzają tylko jak mantrę, to jest martwe jedzenie, a to żywe. To ma enzymy, a to nie ma. Zaś pepsi na takie dictum mówi: Akurat.

owocek:)

   
 29
  • bar   IP
    Interesujący wpis , ja również staram się o zdrowe odżywianie :D zapraszam ! http://bbqbooks.blogspot.com/
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Anka   IP
      Jako matka 12 i 8 latka, powiem jedno - w Polsce nie ma takiej możliwości, żeby wychować dzieci na 100 % witariance. Cała moja rodzina żywi się czymś co nazywam dietą warzywno-owocowo - zbożową, jak najmniej przetworzoną. Synom w okresie zimowym podaje tran, niekiedy trochę miodu, od czasu do czasu bio jajko, a gdy raz na rok spędzamy troszkę czasu w Norwegi - pozwalam im jeść surowego, dzikiego łososia - uwielbiają. Witarianka - każdego dnia - nie da rady. To, że chłopaki zabierają do szkoły owoce, sałatki i koktajle - już sprawia, że w oczach innych jesteśmy wariatami, ale mamy to głęboko....Ja sam, blisko od roku, prawie na 811, nie daje rady w okresie zimna na surowym, są więc i kasze i soczewica i duszone, parowane warzywa. Chłopaki jedzą gotowane - i  według mnie nie da się inaczej, jedzą też bardzo dużo surowego. Natomiast w okresach kiedy są po za domem na dłużej, ferie wakacje, wycieczki szkolne, jedzą to co inni - czyli kuchnia stołówkowa, choć mięsa nie tkną. Chleb z dżemem, ziemniaki i ochłap zielska. Może spotka się to z potępieniem, ale jak ich mam wychować - trzymając cały czas przy spódnicy ? Uwielbiają harcersko - zuchowe wyjazdy pod namioty do lasu, uczą się tam samodzielności, odpowiedzialności. A co z przedszkolem, szkołą i wycieczkami szkolnymi ? Trzeba by było chyba zrezygnować z własnego życia, żeby tak karmić swoje dzieci (100% witarianizmu). Ja nie widzę tego. Mam jednak nadzieję, że gdy będą dorośli - to będą potrafili dokonać słusznych wyborów. Dodam jeszcze, że moi mali faceci nie chorują, trenują, ćwiczą, są inteligentni. I napawają rodziców dumą gdy na przyrodzie potrafią bronić swoich zwyczajów żywieniowych, dyskutując na temat słuszności i prawdziwości przedstawianej w podręczniku piramidy żywieniowej, wychodzą do tego z tej dyskusji jako zwycięzcy. To bardzo ważne, że rozumieją dlaczego i po co jemy tak a nie inaczej. Napisałam kiedyś do Pepsi - i to ona zwróciła mi uwagę (jeszcze raz wielkie dzięki), że dzieciakom cały czas trzeba, tłumaczyć, wyjaśniać, pokazywać - i to przynosi rezultaty. Nic na siłę. Równowaga. Nie żyjemy po to żeby jeść - jemy żeby żyć. Wiem, wiem - oklepane, ale taka jest prawda.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Paula   IP
        Wracajac do diety witariskiej dla dziecka, jesli nie mieszkasz w cieplym kraju to odradzam poniewaz sie wiecej zaszkodzi niz pomoze. Parowane warzywa, zupy warzywne , takze kasze jaglanka, czy quinoa sa super dla niemowlaka. Jedzenie musi obfitowac w kalorie, zdrowe tluszcze, i tutaj avokado super sie sprawdza, suplementacja b12, d3, omega 3 ( polecam z alg) - obowiazkowe, takze wlaczylabym K2 , ktora wlasciwie nie wystepuje w diecie weganskiej i kelp ( jod).
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • pepsieliot
          Każda farba ma takie oznaczenia, najlepsze farby w sensie że najmniej szkodliwe są takie, które są rozcieńczalne wodą. Na przykład emulsje/farby akrylowe, trochę śmierdzą przy malowaniu i wtedy jest 1, ale już po wyschnięciu mają 0, czyli są neutralne dla otoczenia. A dajmy na to lakiery mają przy malowaniu 3, czyli bardzo szkodzą i trzeba malować w masce, a później jeszcze przez wiele lat emanują truciznami., Szczególnie to dotyczy lakierów do podłogi. Dlatego jak sie zdecydujesz na lakierowanie podłóg, to tylko farbą wodą rozcieńczalną, chociaż jest słąbsza i bedzie sie rysować, ale nie bedzie truła latami, Wyschnie i już. Na każdej farbie musi być ta numeracja. 0 oznacza obojętność dla organizmu.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • edyta   IP
            Pepsi, a czy masz wiedze w temacie- nie wiem jak to nazwac- ekowyposazania, ekorenowacji, czyli jak, co i z czym, zeby podczas urzadzania/renowacji mieszkania/domu jak najmniejsza krzywde sobie wyrzadzic? Moja wiedza jest znikoma i ogranicza sie do znajomosci faktu, ze koniecznie unikac rzeczy powleczonych srodkami antypalnymi. Tymczasem materialy budowlane i ich toksycznosc to pewnie dziedzina rownie gleboka i szeroka jak zdrowe odzywianie...; jesli moja skromna osoba moze wyrazic tutaj zyczenie, to bylabym przeszczesliwa gdybys zechciala uczynic taka rozkminke.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także