Kto zabił denatkę? Tłuszcz, czy cukier?, czyli dieta wysoko węglowodanowa i nisko tłuszczowa, cz II
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Kto zabił denatkę? Tłuszcz, czy cukier?, czyli dieta wysoko węglowodanowa i nisko tłuszczowa, cz II

Dodano: 34

Ludzie chorują, są grubi nie wiadomo dlaczego, szukają więc remedium na swoje bolączki, odkrywają alternatywne i jakże dziwaczne odżywianie surowym, organicznym jedzeniem i już za moment nurzają się w wysoko tłuszczówce. Do tego w kontekście nowych odkryć i badań, tłuszcze roślinne wcale nie wypadają tak świetnie w obliczu wielu nasyconych tłuszczów zwierzęcych. W ogóle, ludzie przestali się bać cholesterolu. Twierdzą, że spoko, można jeść go, ile się chce. Alternatywny, holistyczny i jakże postępowy Dr. Merkola straszy owocami i zachęca do cięcia węglowodanów i zajadania się awokado, olejem kokosowym i oliwą z oliwek, ma się rozumieć extra vergine. Może byłby skłonny dać pozwolenie na więcej niż 2 duże owoce dziennie, ale tylko z zaświadczeniem o poziomie kwasu moczowego i insuliny na czczo. Co do statyn jestem też całkowicie przeciwna, żeby zbijać w ten sposób na chama cholesterol, robiąc wiele krzywd, ale skoro on nie jest taki zły, to czego ma być niby markerem? No i jak się ma cholesterol do poziomu lipoprotein? No i się trochę rozczarowałam, bo tyle dobrego można u Panów dochtore i nie dochtore wyczytać, tylko ten nieprzyjemny stosunek do węglowodanów prostych.

Łaj?

Dlaczego ludzie odwracają się od pożywienia do którego zostaliśmy stworzeni? Czy to było umowne jabłko, czy pomarańcza, czy raczej daktyl, dlaczego nagle mamy się bać owoców?

Bo co?

A tu tak, jak u Agaty Christi, ten który wydaje się najbardziej winny, czyli cukier, z pewnością nie zabił. Mordercą jest tłuszcz.

Cukry, jak każde pożywienie wymagają pewnego czasu do strawienia, i siedzą trochę w żołądku. Przy czym owoce zawierają cukry proste, które są cukrami szybkimi,i mogą dostać się do krwiobiegu jeszcze spod języka. Gdy pijesz/jesz odpowiedniego szejka, jesteś jeszcze na czczo, to już po kilku minutach z żołądka dostaje się ten szejk do jelita cienkiego, skąd już cukry mogą być wchłonięte. Większość cukru z owoców przechodzi z jelita do krwiobiegu, a następnie do komórek, dla których jest on niezbędny, w ciągu kilku minut od ich, czyli owoców, spożycia.

Tłuszcze jednak wymagają znacznie dłuższego czasu, często dwunastu do dwudziestu czterech godzin lub więcej, zanim dotrą z żołądka do swojego miejsca przeznaczenia, czyli do komórek. Kilka godzin siedzą w żołądku, a następnie dostają się do jelita cienkiego, skąd są wchłaniane do układu limfatycznego, gdzie siedzą dwanaście godzin, zanim dostaną się do krwiobiegu. W krwiobiegu tłuszcze siedzą znacznie dłużej niż cukry.

Co się więc dzieje na diecie wysoko tłuszczowej?

Na takiej diecie w krwiobiegu prawie zawsze są tłuszcze. Na przykład te zjedzone dzień wcześniej. I gdy zaczynasz dzień nawet jakimś szejkiem sensu stricte owocowym, to i tak masz jeszcze w krwiobiegu nadmierną ilość tłuszczu, która nie pozwala na idealne strawienie. To dlatego witarianie i nie witarianie, mają trudności z trawieniem szejków owocowych, czy owoców i źle się czują.

Za dużo cukru we krwi jest niebezpieczne dla życia, ale nie można też mieć za mało. Nie wiem dlaczego eksperci żywieniowi tak bardzo odradzają nam owoce. Może po prostu nie lubią owoców i nie wyobrażają sobie, że owoce mogą stać się podstawowym pożywieniem. Pełnym witamin i minerałów i ze stosunkowo najmniejszą ilością min.

Owoce i chroniczne zmęczenie

No to jak to w końcu jest? Owoce to energetyczne jedzenie, bo dzieci tak szaleją po cukrze? Czy też nie, wręcz przeciwnie, prowadzą owoce do apatii i zniechęcenia? Gdy nasza trzustka słabo funkcjonuje, a tak się dzieje, gdy jest przemęczona, lub nadużywana, nasze nadnercza służą jako mechanizm tworzenia kopii zapasowych. Nadnercza produkują hormon zwany adrenaliną, która pobudza pracę trzustki i skutecznie zwiększa produkcję insuliny. Tak się dzieje za każdym razem, gdy zjemy posiłek o wysokiej zawartości tłuszczu we krwi, bo tłuszcz pływa we krwi przez kilka godzin. Chyba żeśmy sobie to już wyjaśnili. Gdy poziom tłuszczu we krwi wzrasta, "normalny" poziom funkcjonowania trzustki przestaje być po prostu wystarczający. No to w jaki sposób usunąć cukier z krwiobiegu, skoro trzustka ledwo zipie? Jeśli dieta o dużej zawartości tłuszczu jest stosowana dostatecznie długi okres czasu, trzustka nie może wyprodukować wystarczającej ilości insuliny, aby utrzymać prawidłowy poziom cukru we krwi. Zamiast typowych łagodnych wahań cukru we krwi, zaczynamy doświadczać coraz wyższych szczytów i głębszych dolin. Poziom cukru we krwi staje się niestabilny z powodu yyy ... nadmiernej zawartości tłuszczu w diecie.

Czy to jest jasne?

Jaką więc najczęściej mamy sytuację? Gdy stale nasze nadnercza muszą wspomagać funkcję trzustki, to dochodzi do tego, że oba te narządy są przemęczone nadmiernymi wobec nich wymaganiami. Owa relacja nadnercza – trzustka, została zaprojektowana dla gatunku ludzkiego/zwierzęcego na wypadek groźnego otoczenia w okolicznościach przyrody. Dajmy na to, gdybyśmy nadeszli na polanę w tym samym czasie co matka grizzly z młodymi, tyle, że z przeciwnych stron. Co dziwniejsze w dzisiejszym, jakże cywilizowanym świecie doświadczamy więcej odpowiedzi nadnerczy, niż nasi antenaci w dziczy. Teraz co godzinę, a nie raz na tydzień uruchmiamy nasze nadnercza. Jesteśmy społeczeństwem nażartym adrenaliną. Albo chcemy się nią jak najszybciej nażreć. Szok przebudzenia budzikiem, kawusia, nagłówki gazet, tytuły postów na blogasku Eliotki, sporty widowiskowe, szybcy i wściekli i inne kino, oraz programy reality w telewizorze, to wszystko powoduje wyrzuty adrenaliny. Od adrenaliny, przynajmniej od kiedy zmarł Gandhi, wydaje się, że wszyscy jesteśmy uzależnieni. Czy w takim razie naprawdę sam cukier jest wszystkiemu winny?

owocek

Większość info pochodzi z książki „The 80/10/10 diet” Douglas N.Graham

-
 34

Czytaj także