10 myków jak rozpoznać, czy gospodarstwo tak zwane ekologiczne jest naprawdę organik?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

10 myków jak rozpoznać, czy gospodarstwo tak zwane ekologiczne jest naprawdę organik?

Dodano: 69
DSC_0025
DSC_0025

Okazało się, że drugie (co do jakości) gospodarstwo ekologiczne w Polsce mieści się w Maszkowie 112, rzut beretem od naszego domu, a więc dzisiaj z rana wybraliśmy się na zwiady.

I nadjechaliśmy do Raju

NA drzewach "Janówki" porozwieszane tabliczki: „nie rozmawiaj tutaj o polityce”, „nie pal” i oczywiście coś o organicznym jedzeniu. Gospodarz wyszedł do nas z uśmiechem na twarzy, ale nam zaraz nie było do śmiechu, gdyż okazało się, że nie załapiemy się na Eden. Po pierwsze przyjechaliśmy dwa tygodnie za wcześnie, więc wszystko jeszcze dojrzewa. Co do truskawek (miały być na nasze śniadanie), to zebrali tylko sztuk ... 14, gdyż wszystkie zjadła yyy ... sarna. Wprawdzie jest żywe i gęste ogrodzenie (mające przechwytywać ewentualne nawiewy pestycydów od idiotów), ale jakoś wtargnęła. Po drugie od lat do plonów ustawia się kolejka stałych klientów. I nawet oni nie mogą sobie ot tak przyjechać po jedzenie, tylko są umówieni, bowiem pokarm jest dla nich zrywany i przygotowywany na godzinę przed ich przybyciem. Jest pełen enzymów i smaków. Nie ma mowy, żeby w sklepie taki dostać.

WIDZĄC nasze zawiedzione miny gospodarz nawinął nam o swoim gospodarstwie, abyśmy wiedzieli na co zwracać uwagę przy kolejnych poszukiwaniach. A więc:

1 myk

ABY można było mówić o jakiejś ekologii gospodarstwo powinno zawierać się na obszarze maksimum od 1 do 5 hektarów. Nie może być większe, bo nie da się robić tego co potrzeba na większym terenie. WIEDZĄ o tym specjaliści z Europy Zachodniej i dlatego mamy wielką przewagę nad nimi, gdyż w Polsce (w Rumuni też) jest wiele małych gospodarstw, a ziemia nie jest skażona, a u nich są już tylko latyfundia wyprane z czegokolwiek. NAWIEDZENI prawdą z Europy zachodniej zjeżdżają do "Janówki" podziwiać harmonię.

Całkiem mali ludzie też przyjeżdżają na zwiady

2 myk

Czy w takim razie jesteśmy w świetnej sytuacji? Absolutnie nie, gdyż lobby wielkiego przemysłu spożywczego, w tym przede wszystkim mięsnego nie dopuści, aby Europejczycy rzucili się na naszych ekologicznych producentów. Szczególnie rzuca się pęta pod nogi, gdy tylko w gospodarstwach pojawia się krowa.

2 szczęśliwe krowy z Janówki

PAN Jan posiada dowód oskarżenia sądowego dla chłopa, który miał krowę, chował ją ekologicznie i zrobił z mleka ser i pojechał na targ go sprzedać. Został potraktowany jak oszust biznesmen, bo nie miał działalności i miliona pieczątek.

3 myk

Tymczasem nie ma ekologicznego gospodarstwa, gdy nie ma w nim yyy … krowy.

Idziesz do farmy eko? Pytaj gospodarza, czy ma krowę? Nie ma? To farma nie jest eko

OKAZUJE się, że krowa musi pojawić się, aby nawóz przeżuwacza (koniecznie) został ziemi dostarczony wraz z logiczną zmianą obsadzeń. Te bakterie są nieodzowne. Na gospodarstwie 5. hektarowym dwie krowy, to jest idealna opcja. Na gospodarstwie ekologicznym nigdy nie je się krów. Zresztą nikogo się nie zabija. Tutaj spotkaliśmy 2 krowy najstarszej polskiej mlecznej rasy czerwonej. Dają najlepsze mleko, z którego zsiadłe kroi się nożem. Mleko to oczywiście zawiera kazeinę i laktozę, ale jakoś nie widać, żeby gospodarzowi to szkodziło, chociaż od lat wypija 5 litrów tego mleka dziennie. NIE hoduje się tutaj drobiu, więc nie pozyskuje się jaj, bo wiązałoby się to z zabijaniem. Trudno też byłoby to nazwać ekologią.

Ekologiczne maliny, co widać , słychać i czuć

Natomiast na drzewach w sadzie wisi duża ilość budek dla ptaków, a ptaki odgrywają swoją (bardzo ważną) rolę w ekosystemie sadu. Tak samo jak biedronki, i po drodze mijamy hotel (pięciogwiazdkowy) dla biedronek, oraz domek trzmiela. Okazuje się, że pewne gatunki roślin, pszczoły niechętnie zapylają i musi pojawić się trzmiel.

4 myk

Idziemy dalej. Gospodarz opowiada o krowach. Komu by się chciało na kolanach (przez wiele godzin) przerywać buraki, którymi koniecznie musi żywić się krowa? Lepiej przecież kupić odżywkę z kukurydzy.

Śliczny i niewinny przeżuwacz

DO tego musi pojawić się łan lucerny i koniczyny, oczywiście oprócz zwykłego zielonego ekologicznego pastwiska. Kał takiego przeżuwacza staje się najlepszym źródłem odpowiedniej mikroflory i obiekt się zamyka.

5 myk

Tunel foliowy z pomidorami. Masa miejsca. Wydawałoby się, że gospodarz marnuje wręcz cenną przestrzeń tunelu. Okazuje się, że krzaczki pomidorów muszą rosnąć rzadko. Tylko wtedy pomidor będzie idealnie odżywiony z ziemi i ze słońca. Pomiędzy pomidorami zasadzona jest bazylia, dzięki czemu pomidory nabierają aromatu bazyliowego, oraz wiele pasożytów nie znosi aromatycznych zapachów ziół.

6 myk

Między ziemniakami dosadza się również różne zioła, a obok rosną margerytki. Pasożyty nie znoszą takich zapachów.

7 myk

sadzie bez oprysków można uprawiać tylko stare odmiany jabłek, jak papierówki, szara reneta i złota. Nowe odmiany jabłek nie są do wyhodowania bez oprysków. Jabłka trzeba podobno opryskiwać 12 razy? - pytam. Na to pan gospodarz odpowiada: - Nie, jabłka muszą być opryskane yyy ... 32 razy. Macie jakieś wolty?

Ekologiczne śniadanko frutarianki pepsi

truskawka? - rezolutnie pytam - u nas w ogrodzie rośnie bez nawozów. Na to gospodarz: - Truskawki są hodowane za spore pieniądze i wymagają ogromnej harówki. Rolnik najmuje ekipę, której musi wypłacić kasę, a tu truskawka szybko się psuje. Więc nie ma mowy, żeby rolnik wybrał humanitaryzm, zaczyna siec herbicydem ile wlezie. Tuskawka jest tak bardzo zatruta, że jedzenie jej w postaci nieekologicznej zahacza o rosyjską ruletkę.

8 myk

A po co przy tych różach niedźwiedzi czosnek rośnie? Czy dla ozdoby? Okazuje się, że nie tylko, czosnek chroni przed grzybem.

Zapach z zaczarowanego ogrodu z dzieciństwa

A na grzyba ekologiczny rolnik ma całą baterię zajzajerów, w tym: groźny skrzyp polny, krwiożerczy wyciąg z grapefruita, no i oczywiście piołun i wrotycz. Przy okazji wącham starą odmianę róży wiejskiej i jakbym wskoczyła do wehikułu czasu. Przenosi mnie na wakacje we wczesnym dzieciństwie do Mszany Dolnej, gdzie w każdym ogródku rosły niesamowicie pachnące wiejskie róże.

9 myk

Gospodarz wraz ze swoją siostrą (wyznającą podobną ideologię) sami wszystko robią na roli. Mówi, że tutaj ma poczucie wolności. Że jest wolny. Że żyje w Raju i w idealnej symbiozie ze światem roślin, a przede wszystkim Ziemią.

Bo Oni uprawiają ziemię, a nie rośliny

To całkowicie wystarczy, aby uzyskać niesamowicie smaczny i obfity plon. Z pokorą znoszą lata suszy, żeby odrodzić się wraz z nadejściem lat obfitości.

10 myk

Harmonia, harmonia .. Chociaż odjeżdżamy bez prowiantu mamy poczucie, że dotknęliśmy czegoś bardzo. Bardzo, bardzo nawet.

Mam nadzieję, że wiesz już teraz jak rozpoznać naprawdę ekologiczne gospodarstwo, którego plony będą Cię żywić i napełniać energią Świata i Kosmosu. Niestety było ich ponad 2000 w Polsce (z certyfikatami), obecnie jest poniżej 1900. W didaskaliach:  Pan Jan polecił (w okolicy) gospodarstwo Lucyny Gaweł niedaleko Niepołomic, oraz Chorążcy w Goszycach. Ludzie ci sprzedają także swoje wyroby na targu pietruszkowym w soboty od 8 do 13 na ulicy Kalwaryjskiej (obok Korony) w Krakowie. Polecił też pstrąga z Ojcowa. 
reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba. Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.
 
 69
  • Misio Pysio   IP
    Ja akurat mam to szczęście, ze obok mnie są małe gospodarstwa. Krowy karmione są w miarę naturalnymi paszami. Być może cześć chemi korę jedzą wydalają ale i tak jest to nic z tymi opryskami. Myśle ze więcej wprowadzam zanieczyszczeń mym traktorkiem. Ale jak na razie nie planuje wykonywać prac końmi. ;)))
    Nie popadajmy w paranoje. Chemia nie zniknie znacznego życia. Starajmy się ja na maksa ograniczać.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • MisioPysio   IP
      Dużo tu prawd i półprawd. Dużo opinii i własnych doświadczeń. Opowiem o swoich. Od urodzenia mieszkam w stolicy. Zmęczony miejskim gwarem ciągnęło mnie na wieś od zawsze, więc jak tylko nadarzyła się okazja Kupilem ziemię na wsi. Postawiłem dom i zacząłem odpoczywać. Następnie dokupiłem gospodarstwo z hektarowym sadem w którym królują odmiany owoców jeszcze z przed wojny. Zacząłem się zastanawiać co dalej z tym zrobić, jak się do tego zabrać i od czego zacząć. Zacząłem czytać, pytać poznawać innych rolników, rozmawiać w sklepach i oglądać YouTube. Powiem tak ze 100% ekologii w naszym kraju marne szanse są na przeżycie. Jak nie zje zaraza to resztę załatwia przymrozki i susze. Wiec tu kilka moich przemyśleń.
      1 ekogospodarstow nie musi mieć krowy czy innego stworzenia. Obornik można zakupić od sąsiada.
      2 pełna ekologia taka gdzie nie użyje się grama chemii ma sens w przypadku maluch gospodarstw ( zgadzam się autorka tekstu) więcej się nie da ogarnąć bez pracowników. ( pracownicy=koszty nie do utrzymania w ekologii)
      3 zabijanie zwierząt nie ma nic wspólnego z ekologią lub jej brakiem. Wole zjeść kaczkę z małego gospodarstwa niż kurczaka ze sklepu itd itp.
      4 jeśli chcesz kupić produkty ekologiczne musisz znać osobiście producenta. Ludzie kombinują. Mój Sasiad ma ekogospodarstow od kilku lat. Wstawia produkty do sklepów ale połowa lub więcej jego produktów jest kupowana od sąsiadów lub na bazarkach i pod jego logo sprzedawana. A oni oczywscie eko nie są :(
      5 warto pojechać do człowieka któremu macie zaufać i zjeść jego produkty. Zobaczyć jak to wszystko wygląda. Co i jak rośnie, w jakiej okolicy. Co z tego ze ktoś ma hektar eko w sąsiedztwie 100ha sadow przemysłowych.
      5 unikać marketowego kupowania warzyw i owoców. Kupować i przetwarzać samemu( weki,soki, kompoty) kupa frajdy a po pierwszym razie okazuje się ze to nie jest trudne nawet w kuchni Ikea 2m2;)
      6 przemysłowcy wała ogromne ilości nawozów i oprysków. Nikt w Polsce tego nie kontroluje, nikt nie bada owoców i warzyw co one maja w sobie. Nikt nie sprawdza co rolnicy leja do opryskiwaczy ( często chemia niedozwolona w eu a przemycana z Rosji lub Ukrainy. Kusi cena wiec idzie )
      7 każdy owoc lub warzywo wychodować w sposób tradycyjny- ekologiczny niemiłosiernie pachnie. Pomidory zjada się z krzaka jak landrynki. Bez przypraw i soli. Pierwszy raz od wielu lat w moim domu pachnie jabłkami. Wszyscy o tym zapomnieliśmy szukając jabłek bez plamek i ogromnych rozmiarów. Moja córka 4 razy zapytała mnie czy poważnie może zjeść jabłko prosto z drzewa nie myjąc go wcześniej. Ugotowane ziemniaczki posypane koperkiem zza plotka smakują lepiej niż u Geslerów. I tak można w nieskończoność.
      8 polska wieś na ogół jest mało skanalizowana. Są szamba nie ma zlewni. Niestety bardzo często szambem podlewane są pola. Wiadomo rośnie na tym wszystko jak na drożdżach ale tasiemce i chemia wnika do gleby.
      9 z mięs przerzucać się na dziczyznę. Wiecie ze 80% naszej dziczyzny jest eksportowanej? Fakt tania nie jest ale to przez pośredników. Trochę trzeba się zainteresować i można ja pozyskać w taniej niż wołowinę.

      Pewnie mógłbym tak bez końca pisać. Ja miejski wiejski weekendowy rolnik. Ale zaciąłem się i jest to gospodarstwo w 100% ekologiczne. Papierówki, smalcówki, kosztele. Śliwa węgierką, borówki jagoda kamczacka i wszystkie warzywka. Podlewane woda ze starej tradycyjnej studni. Wkładam mnóstwo pracy, czasu i kasy. Ale wiem co jem, co jedzą przyjaciele i rodzina.
      Polecam
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • ramka   IP
        Rzeczywiście pomidory wcale nie trzeba uprawiać pod folią. Ja swoje w ogrodzie hoduję i zawsze hodowałam normalnie bez oslon i wiem że wiele osob tak robi i rosną, dojrzewają, są ok. (no chyba że akurat w danym roku skosi je zaraz bo zdarza się i tak ale to już siła wyższa. Jednak w wielu latach nie ma zarazy i dojrzewają przepyszne pomidory o takim aromacie że po prostu niebo w gębie :) Tak naprawdę to takie pomidory ze słonca mają o wiele więcej dobroczynnych skladnikow dla zdrowia, mówiła o tym też kiedyś pani dr Kempisty w którymś z filmów, aby kupować tylko takie z pola, które wyrosły własnie na słoncu.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Jaga   IP
          Wspaniałe miejsce. Dobry prosty tekst! Do tej pory słyszałam o nim, ale pragnę pojechać i dotknąć. Wierzę we wszystko, co Pan Jan Niewieśniak mówi. Chociaż wydawało mi się, że hoduje, a może hodował drób. Staram się kupować od rolników, których znam. U których byłam albo ktoś ze znajomych był (Kiedyś głównie zaopatrywałam się przez kooperatywę spożywczą a tam się jeździ do wszystkich rolników zanim się ich "weźmie" ). I tak byłoby najlepiej. Ale ostatnio byłam na gospodarstwie certyfikowanym bez krowy i gospodarz zapewniał mnie, że owce (a ma ich sporo) także dają dobry obornik i dlatego nie ma krowy - owca łatwiejsza.. Nie znam się na tym jeszcze. (Wiem tylko, że alpaki dają świetny obornik, ale to sprowadzane z Am. Poł. u nas nie występują). Oczywiście znalezienie gospodarstwa bez drobiu na jaja i zwierząt także na ubój graniczy chyba z cudem. Albo zwierząt nie ma w ogóle na farmie - i tu nam się kłania sprawa obornika - albo są przynajmniej kury. Spotkałam się też z opinią rolników amatorów, którzy idą w permakulturę, że nawet pielenie nie jest eko. Ma być jak w naturze. Z tym taki zwykły ekorolnik nie zgodziłby się, bo mu ponoć za małe wyrośnie warzywo. O to takie moje dywagacje i trzy grosze wtrącę.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Kasia   IP
            fajowe gospodarstwo :)
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także