Surowe czy gotowane? Jak jeść aby się uleczyć?
  • Emanuela UrticaAutor:Emanuela Urtica

Surowe czy gotowane? Jak jeść aby się uleczyć?

Dodano: 52
 

Jedzenie ciepłych, przetworzonych posiłków wpisało się w nasz kod kulturowy. Nie ma znanej kuchni, w której nie ma dań na ciepło: stir fry, zupy, sosy, placki i tak dalej, wymieniać można by w nieskończoność. Większość ludzi mając do wyboru talerz pyszności gotowanych na parze, sycących i aromatycznych i talerz doskonale skomponowanych surowych warzyw i owoców, wybrałaby to pierwsze.

Niewiele osób myśli jednak o tym, że proces gotowania, tak samo jak rozwija wiele aromatów, tak samo zmienia strukturę i kompozycję surowego pokarmu

Gotowanie może w zasadzie zabić kluczowe substancje odżywcze, których ciało potrzebuje do prawidłowego trawienia i przyswajania enzymów. Rzecz nawet nie w tym żeby jeść w 100% na surowo, nie od wszystkich szama na ciepło odpada ot tak, a i odpowiednio spreparowane posiłki na ciepło mają swoje niewątpliwe zalety i niezły przecież profil odżywczy. Chodzi raczej o to, że ludzie odwykli od jedzenia surowizny bez jej przetwarzania. Niektórzy nie jedzą nawet jednego surowego posiłku dziennie! Kto to widział zjeść samego pomidora, dla przyjemności z liściem bazylii chociażby, skoro można wymieszać go ze śmietaną albo przełożyć serem mozarella. Truskawka? Po pierwszym letnim zachwycie przez resztę sezonu najlepiej smakuje na gofrze z bitą śmietaną i tak dalej.

Powodów aby to zmienić jest całe mnóstwo, ale ja skupię się na enzymach

Nie otrzymują one należnej im atencji, a przecież są bodźcami energetycznymi, które przekształcają składniki pokarmowe w paliwo, które nasze ciała mogą faktycznie wykorzystać do prawidłowego funkcjonowania. I znajdują się one oczywiście przede wszystkim w surowym, odżywczym pokarmie, tak jak zaprojektowała to natura. Z drugiej strony mamy pokarmy, które są ugotowane, pasteryzowane lub po prostu przetworzone, tak że zawierają one niewiele (lub zero) enzymów. Te „martwe” pokarmy pozbawione są enzymów i obciążają enzymatyczne rezerwy organizmu, które muszą zostać wykorzystane w celu strawienia owych „martwych” produktów i umożliwienia im odbycia drogi przez cały układ pokarmowy. Nasze ciała zaprogramowane są tak aby korygować ów niedobór, ale nie mogą robić tego w nieskończoność – w końcu osiągają krytyczny punkt, w którym są pozbawione enzymów, które mogłyby wykorzystać. Manifestuje się to poprzez niestrawność, zaparcia, a ostatecznie znacznie gorsze... chroniczne choroby i wycieńczenie organizmu.

Enzymy trawienne, czyli jedzenie dla życia

Nie mówi się często o enzymach w kontekście zdrowotnym, a przecież są one jednym z najistotniejszych kofaktorów prawidłowego, pełnego odżywienia. To dzięki odżywieniu Twój organizm może być świątynią witalności albo przedziurawioną dętką od roweru. I co najważniejsze, tylko od Ciebie zależy czym Twój organizm może się stać. Tymczasem enzymy są ostatnią rzeczą, o której myślisz kiedy jesz. Nie mówi o tym doktor, nie mówi dietetyk ani babcia karmiąca Cię kotletami schabowymi w niedzielne popołudnie. A przecież niełatwo jest podejmować odpowiedzialne wybory żywieniowe bez odpowiedniej diety. W końcu kto kupiłby produkty, gdyby na etykietach napisano co naprawdę znajduje się w pożywieniu? W końcu kto miałby ochotę na „chipsy z toksycznym akrylamidem”, „rakotwórcze kiełbaski 0% mięsa 100% odpadów”, „napój zero substancji odżywczych i dużo cukru”? Jedzenie surowej żywności, lub żywności jak najbardziej zbliżonej do tego stanu, pomaga zapewnić, że składniki odżywcze będą w pełni biodostępne i korzystne dla maksymalnego zdrowia.

W jakiej temperaturze umierają enzymy?

Wszystkie pokarmy zagotowane do temperatury powyżej 41 stopni Celsjusza przechodzą już pewien poziom rozkładu enzymatycznego. Jeśli o tym pomyśleć, większość marketowych produktów spożywczych, fast foodów i przetworzonej żywności gotuje się w temperaturach znacznie wykraczających poza to. Nawet tradycyjne metody gotowania sprawiają, że jedzenie, które jest enzymatyczne, jest tak samo „dobre” jak i martwe. Nie oznacza to, że Twoje ciało nie pobiera substancji odżywczych z gotowanego pokarmu. Może to robić poprzez wykorzystanie własnych enzymów trawiennych i metabolicznych. Nie jest to jednak sytuacja idealna lub zrównoważona, ponieważ owe zasoby własne w organizmie są ograniczone i mogą ulec wyczerpaniu. Jedzenie surowego pokarmu, lub jak kto woli „jedzenie dla życia” oznacza, że Twoje ciało zamiast wyczerpywać zasoby enzymów trawiennych będzie je budować pozwalając Twojemu ciału na wchłanianie możliwie największej ilości substancji odżywczych z pokarmu.

Mówiąc prosto, jedzenie ma być dla Ciała witalne. Ma być elementem diety, która pozwala ciału samemu się leczyć i oczyszczać, która trzyma ciało w ryzach

Tymczasem brak enzymatycznego pokarmu powoduje sytuację, w której organizm traci swoją zdolność do produkcji energii i regeneracji komórek i detoksyfikacji, prowadząc do wszelkiego rodzaju problemów zdrowotnych.

Surowa żywność i suplementacja enzymami

Najlepszym sposobem na zwiększenie ilości enzymów jest oczywiście surowa dieta. Istotnym jest też sam rytuał jedzenia, czyli powolne przeżuwanie każdego kęsa pozwalające na wydzielenie się enzymów. Pomaga także krojenie i wyciskanie, w związku z czym warto postawić także na świeżo wyciskane soki. Innym sposobem na zapewnienie sobie wystarczającej ilości enzymów jest uzupełnienie ich suplementem z naturalną formułą opartą na żywności. Przyjmując suplement diety o pełnym spektrum działania do każdego posiłku - a zwłaszcza do tych, które zawierają dużo gotowanych i przetworzonych produktów spożywczych – upewniasz się, że twoje ciało jest w stanie w pełni wykorzystać własne magazyny enzymów do „konserwacji” i samoleczenia.

Nie pytaj co Ty możesz zrobić dla enzymów, ale co enzymy mogą zrobić dla Ciebie

Czy enzymy mogą zwiększyć Twoją witalność? Jasne! Suplementy enzymów mogą także wspierać organizm w utrzymaniu silnego, młodzieńczego wigoru. I nie mówię o czymś w rodzaju "cudownego kremu na zmarszczki", bo to o wiele, wiele więcej. Nasze ciała potrzebują enzymów do naprawy i wzrostu. Oprócz faktu, że przetworzona i gotowana żywność przysparza niedoboru enzymów, tym bardziej, że wraz z wiekiem produkujemy i przyswajamy ich coraz mniej. Oznacza to, że im więcej dodatkowych enzymów możemy uzyskać, tym większe szanse na nasze długoterminowe dobre samopoczucie i witalność. Enzymy są krytycznym składnikiem każdej zdrowej diety. A jeśli jesteś jak większość ludzi żyjących w rozwiniętym świecie, którzy nie przestrzegają diety bogatej w surową, organiczną żywność, Twoje ciało desperacko potrzebuje więcej enzymów. Wiele z chronicznych schorzeń, z którymi borykają się obecnie ludzie, wynika z podstawowego niedoboru enzymów. Ich wystarczająco duża ilość pozwala by systemy w ciele działały sprawnie. To właśnie dzięki enzymom trawiennym układ pokarmowy, czyli Twój drugi mózg, może sprawnie działać i wpływać na poprawę jakości Twojego zdrowia. Źródło: 1
 52
  • Anes   IP
    Czy jedzenie gotowanych warzyw takich jak: brukselka, szparagi, bataty, ziemniaki (bardzo rzadko) bakłażan, kalafior i fasolka szparagowa ma w takim razie racje bytu? Czy spożywając gotowane bardziej sobie szkodzę niż rezygnując z nich? O ile kalafiora mogę zjeść na surowo to pozostałe wymienione warzywa kompletnie nie. Szparagami na ciepło (przygotowywanymi w specjalnym garnku) zajadam się w sezonie non stop, bo uwielbiam.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Dżasta   IP
      Pepsi - chciałabym jeść więcej surowizny, ale po warzywach i owocach mam często wzdęcia, biegunki. Jest tak od kilku lat, co może być nie tak że mną? Proszę o pomoc.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Arkady   IP
        Jeśli potrzebujecie więcej informacji na temat surowej żywności, to znajdziecie tu ...
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Beti   IP
          Zboża wszelkie odstawiłam kilka lat temu - bo zdrowie. Nabiał w ubiegłym roku - bo zdrowie. Po odstawieniu nabiału w końcu fajnie ruszyła regeneracja tarczycy przy diagnozie Hashi. Po 8 miesiącach bez glutenu i nabiału - usg tarczycy mega zadowalajace. Pisałam gdzieś tu w komentarzach w w wielkiej ekscytacji "na gorąco". Zimę przegawrowałam. Nadeszła wiosna. Poszłam sobie na dietę dr Dąbrowskiej. Ponad 4 tyg temu. Pozostało mi w sumie odstawić mięso, ryby i jajka plus ryż, który zjadałam w sushi od wielkiego dzwonu. Zrobiło się to samo bezproblemowo, nie pragnę krwistych kąsków, w święta przy rodzinnym stole mialam wywalone na michy sałatek z majonezem i tace mięcha. Z racji garów na jedną osobę średnio mi się chce gotować, więc większość żarła mego to raw. Czuję się na tym świetnie i mam świadomość, że to zasługa właśnie surowizny. Zgrzeszę barszczem z ukiszonych buraków co kilka dni czy ogórkową z brukwią. Stąd doskonale odczuwam różnicę w samopoczuciu, kiedy jem surowo,a kiedy wrąbię na obiad ciepły posiłek. W ogóle czuję się tak doskonale bez jedzenia zwierzaków i tego, co z siebie wydają, że po zakończeniu postu do zwierzaków nie planuję wracać. Sumuję: surowizna dobra jest.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Xenia   IP
            Peps, lecę w piątek na miesiąc do Indii ( joga ttc) potem do lipca Malezja. Wszystkie suplementy kupuje u ciebie i udało mi się uniknąć hormonów przy dosyć dużej niedoczynnosci tarczycy stosując się do twoich rad. Z racji ograniczonego miejsca w plecaku nie mogę zabrać wszystkich supli. Poradź proszę, co najważniejsze powinnam zabrać, a od czego można sobie zrobić przerwę. Oczywiście zero szczepień. Może jakieś rady dla podroznikow w wiecznej drodze? Senks?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także