Jak sobie radzić mając troje dzieci na głowie, a facet obiecuje, że od teraz będzie dobrze
  • 44Autor:44

Jak sobie radzić mając troje dzieci na głowie, a facet obiecuje, że od teraz będzie dobrze

Dodano: 45
Tyle, że jeszcze w zeszłym tygodniu pisał mokre maile do nieznajomej laski w necie, a Ty jak to Ty, byłaś w ciąży...

Komć:

Nie jestem już młodzieniaszkiem,  ale moje życie to czasem dla mnie rzeczy nie do ogarnięcia.  Pierwszy mąż przemocowiec (wylazło dopiero przy dzieciach) i strasznie ciężki rozwód plus nieustająca walka z nim (on ciągle od kilku lat nieustannie o coś wszczyna rozprawy w Sądzie). Miałam okres, że chodziłam na terapię, ustawienia helingerowskie, rytuały chrześcijańskie aby mu wybaczyć (co mi się udało). Niestety on dalej jest w moim życiu i próbuje mnie ukarać. Nauczyłam się z tym żyć. Nie w tym rzecz. Drugi mąż, którego naprawdę wydawałoby się rozpoznałam (dobry, mądry i również doświadczony przez los), po 3 latach (ja akurat w 4 miesiącu ciąży z nim) mówi mi nagle, że nie nadaje się do roli męża i ojca i naprawdę to co chce robić, to uciec. W ten sposób zawsze reagował na długotrwałe relacje (niestety dysfunkcyjny dom rodzinny). Odkryłam też niedawno, i przyznał się do tego, że od 2 miesięcy pisze z jakąś kobietą maile mające charakter flirtu. Nie wie dlaczego, nie spotykał się z nią i nie miał zamiaru się spotkać. Mną na początku rąbnęło. Teraz ogarnął mnie ogromny smutek i jako kobieta za chwilę z trójką dzieci, 40-letnia, bez dochodu (bo akurat zakładam działalność, ale przez ciążę i dziecko muszę znowu przerwać), poddaję się rozpaczy, bo co dalej robić, jak sobie radzić mając trójkę dzieci na głowie? Facet myślę, że chociaż obiecuje że już będzie dobrze, to po prostu puszczam go, chociaż dalej kocham. Przestałam wierzyć w tę bajkę, że razem będziemy wspólnie pracować na wspólną przyszłość. On po prostu może faktycznie się nie nadaje, nie zmuszę go i nie mam zamiaru zmuszać. Jak poradzić sobie z tą odpowiedzialności … już z dwójką dzieci było i jest mega ciężko (bo to raczej na mojej głowie wszystko), a teraz bez kasy jeszcze. Czy ja mam iść pod most? Naprawdę muszę w sobie znaleźć siły ponadludzkie dla mnie… jak to zrobić?
Seks jest niskowibracyjny, połączony z najniższą czakrą, jest ogromną stratą energii. Kościół zachęca do seksu małżeńskiego, ale Kościół prawie we wszystkim kłamie. Nie ma smutniejszej organizacji i bardziej mieszającej w głowach niż Kościół i generalnie religie. Gdybyś stosowała seks zgodnie z jego przeznaczeniem, czyli do prokreacji, gdzie orgazm prowadzi do przekształcenia się w energię organizmu i wszystko nabiera głębokiego sensu i równowagi. Byłoby wporzo, a nie jest. Napisałaś, że pierwszy mąż "przemocowiec, co wylazło przy dzieciach dopiero". No to ja rozumiem, że masz bliźniaki? Bo przecież nie żyłabyś i nie uprawiałabyś nadal seksu z człowiekiem, który stosuje przemoc w rodzinie. W jakim celu? Napisałaś  …" już z dwójką dzieci było i jest mega ciężko, bo to raczej na mojej głowie wszystko"... , a przecież twierdziłaś, że wcześniej dobrze rozpoznałaś swojego obecnego męża, i zdecydowałaś się na uprawianie seksu z kimś, kto nie odciążał Cię przy Twoich dzieciach? Nowy organizm, dziecko w kołysce, to nie jest wypadek przy pracy. To jest jedyny sens pracy zwanej seksem. W każdym innym przypadku seks zabija dziecinną radość życia. Jest karmicielem matrixu, źródłem przypadkowych ciąż, aborcji, strachu i lęku. Siedzi nisko, w tym samym miejscu, gdzie każda ekscytacja. No tośmy sobie wyjaśnili, że w Twoim przypadku "jedynym winnym" zaistniałej sytuacji jest Twoja utrata energii spowodowana nieodpowiedzialnym seksem. Młoda dziewczyna dotąd jest radosna i pełna esencji dziecka dopóki nie zacznie uprawiać seksu. Seks w jednej sekundzie zabiera Twoją esencję dziecka. Matrix wmawia ludziom, że seks jest cool, spoko, że jest wyznacznikiem udanego życia, że nauczycielka stawia mniej dwój, gdy miała rano dobry seks, jak Zamachowski ze swoją nową żoną, najgłupszą żoną na świecie, jakby kto pytał.

Ludziom się pomieszało w głowie, ponieważ muszą karmić matrix. Są stale zachęcani do seksu, na każdym kroku się ich podnieca. Najpiękniejsi ludzie, to tacy, którzy wzbudzają pożądanie seksualne. Podobnie jak przedmioty. Ekscytacja przedmiotem to bardzo podobne emocje. Miałaś przemoc w rodzinie i z takim gościem zrobiłaś sobie kolejne dziecko. Łaziłaś gdzieś do czarnych po nauki, a tymczasem wystarczyło logicznie uświadomić sobie, jak matrix Tobą steruje i ruszyć ze skrzyżowania. Miałaś kolesia, który nie przejął obowiązków ojca dla Twoich dzieci, i zrobiłaś sobie z nim kolejne dziecko. Piszę o tym, nie żebyś poczuła się gorzej, tylko, żebyś sobie uświadomiła, że wszystko jest dokładnie takie jakie miało być za Twoją sprawą. Doprowadziłaś się do tego punktu, i teraz jest ten moment właśnie, że trzeba okazać wdzięczność sobie i życiu, że jesteś w tej dupie, bo to Cię uzdrowi, wyzwoli i stanie się zaczątkiem sukcesu, czyli nowego wahnięcia wahadła życia. Dość już braku logiki w Twoim życiu. Dość niemyślenia. Dość niskich ekscytacji. Dobra, czyli na razie robiłaś wszystko pod dyktando matrixu, reptilii i bankierstwa, Watykanu i masonerii, a szataniści aż zacierają łapki z radości. Masz wkrótce troje dzieci, nie jesteś niezależna ekonomicznie, a Twój mąż zbija bąki w internecie. No pięknie. Jeśli chodzi o Twojego męża obecnego, to nie demonizuj takiego flirtu. To oznacza tylko tyle, że Twój mąż śpi, i że kompletnie nie używa rozumu. Jak większość  facetów osiadł w siódmej czakrze i chętnie drażniłby tylko narządy płciowe dusząc w ten sposób emocje strachu. Jest mięczakiem, dokładnie takim, jaki hoduje dzisiaj matrix i nie wie do czego służy ejakulacja. Że go jeszcze bardziej doi i pozbawia sił życiowych. Ale to nie Twój problem, tylko jego.

Natrafić na wcielenie rycerza, na Zbyszka z Bogdańca, na kolesia moralnego, honorowego, prawego, jest coraz trudniej, bo pewnie w swej wysokiej świadomości znaleźli drogę, żeby się już na tym planie nie pojawiać. Jest tutaj masa kosmicznych śmieci zmieszana z ludźmi, ale Twój pierwiastek żeński Cię wyróżnia, masz moc dziewczyno, ale o tym za moment. Najpierw za wiele zasług w przeszłości zostajesz wyróżniony, czy wyróżniona. Bywa, że dostajesz jakby nieśmiertelność, a raczej ochronę, że nie można Cię tutaj zabić, ani nie zginiesz w wypadku. Odejdziesz, gdy zużyje się materia ciała. To bardzo dobra śmierć, ze starości. Dzisiaj już prawie nikt nie umiera ze starości. Ludziom znacznie wcześniej gęstnieje krew. Wracając, jednak, gdy będziesz robić różne rzeczy i nie będziesz ich robić świadomie, nagle znajdziesz się w czarnej dupie. Siedzisz więc na tym swoim skrzyżowaniu, drżysz ze strachu, szukasz winnego, ale winnego nie ma. Wszystko zadziało się na nieświadomce. Przyszedł więc czas na przebudzenie i to będzie najpiękniejsze wyzwanie w Twoim życiu. Wyruszasz dziewczyno w drogę. Teraz jeszcze Twoje ciało będzie przysparzało Ci pewne kłopoty związane z huśtawką hormonalną, śmiej się z tego, nie identyfikuj się ze smutkami, strachem, to nie Ty. Ty teraz doświadczasz potężnego stopnia, który wyrzuci Cię wysoko w górę. Wiem o tym, bo do mnie napisałaś.

Zrobisz (lub nie zrobisz) tak:

Nie będziesz powierzała swojej energii żadnemu człowiekowi w celu naprawy siebie. Nie jesteś zepsuta, jesteś tylko rozregulowana, gdyż śpisz. Wszystko wskoczy na właściwy tor, gdy zaczniesz się oczyszczać. To będzie Twoje ruszenie ze skrzyżowania. Jesteś w ciąży, więc oczyszczanie ciała tylko w ramach programu dla ciężarnych. Zero oddawania energii mięczakowi, którego nazywasz mężem. Dopóki on nie skuma, że jest miękki, że nie jest rycerzem, że śpi, jak każdy inny facet z ręką w gaciach. Jak skuma, zastanowisz się, czy chcesz z nim być. Na razie nie interesuj się nim kompletnie, nie licz na niego, niczego nie oczekuj, bo on Cię zanieczyści. Bardzo dużo czasu spędzaj w naturze, oddychaj. Akceptuj sytuację i ciesz się, bo takie rzeczy zawsze prowadzą w górę. Masz teraz w sobie esencję swojego dziecka, to mega rzecz do wzrastania. Obok siebie masz dodatkowo dwie esencje swoich dzieci. Zaczniesz dostrzegać ten cud i dar, gdy tylko się oczyścisz. Zalecam też całkowitą ascezę seksualną. Nie daj się też uwieść emocjonalnie nikomu, w tym księdzu, nawet nieświadomemu co czyni. Zero seksu, chyba, że w celu kolejnej prokreacji, ale i tak wcześniej masz oczyścić ciało. Odstaw mięso. Gdy oczyścisz ciało, Twój umysł też zacznie inaczej pracować, na Twoją korzyść, bo teraz Ci zawirusowane ego przeszkadza. Ale i tym się nie martw. Twoje dzieci szybko dostrzegą Twoją zmianę i zaczną się lepiej chować. Gdy zgodzisz się na to co jest teraz, oczyścisz się, zaczniesz od ascezy, staniesz się rozumna, pojmiesz co się wokół dzieje, czyli ruszysz ze skrzyżowania wahadło twojego życia pójdzie do góry.

Dziewczyno ciężarna, masz ogromną moc, stań więc po jej jasnej stronie

z miłością pIeIpIsIi

 
 45
  • lady Sfinks   IP
    O dżizusie /piszę tu, bo to Twój najświeższy artykuł, Pepsi/,

    właśnie do mnie przyszło Twoje "Leczenie dobrą dietą"
    i jak to wyjęłam z pudła, to mnie zatkało normalnie,

    ale kniga! Zawsze jak patrzyłam na reklamę książki, czytając bloga, to mi się takie wyobrażenie kołatało, że to taka powiewna książeczka /nie, że powierzchowna ;) / , tymczasem toż to nosorożec normalnie! :D


    Nie, no robi wrażenie a i treściwa zda się już na pierwszy rzut ślepiąt, więc już podskakuję z radości na myśl o jej wertowaniu :)
    Dzięki :)
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Magda   IP
      Też tak miałam. Zosia samosia i do tego perfekcyjnie. Teraz chodzę jak tornado, może nie zawsze jest perfekcyjnie, ale ile spraw załatwionych pozytywnie.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Idealna-nieidealna   IP
        Pepsi, jak sobie poradzić z perfekcjonizmem? Przeszlam epizod ostrej nerwicy lękowej, wyleczyłam się pracą z ciałem, sportem, akceptacją, no ale niestety poczucie kontroli nad prawie wszystkim no i ten cholerny perfekcjonizm został. Robię ostatnio porządki w życiu, co by zrobić miejsce nowemu, pozbywam się gratów, pamiątek, książek, ciuchów, biżu, elektroniki i czego tam jeszcze nie zgromadziłam... No i raz idzie lepiej, raz gorzej, ale raczej topornie. Zamiast z tym płynąć, radośnie decydować, bo obrałam sobie myślę, że fajny cel zrobienia porządku wokół siebie i w głowie to ja sie zastanawiam, waham, a co z tym, a czy na pewno wyrzucić, bo pamiątka, bo sentyment, a jak wyrzucić to szkoda na śmieci, a może dać, sprzedać. Nad każda rzeczą się zastanawiam, wkurza mnie to. Próbowąłam to zaakceptować, że tak teraz musi być, nie walczyć z tym, robić wolniej, po swojemu, ale bez rezultatu. Nie chce to ode mnie odpasć. W takim tempie to te porządku zajma mi z rok. Wkurza mnie to ile czasu nad tym tracę, no ale cholera nie umiem inaczej, bo jak starałam się wrzucic na luz i nie przejmować to miałam poczucie bylejakości i czułam sie jeszcze gorzej. Błędne koło :/ helpik plisss :)
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 3
        • Weronika   IP
          Pepsi, a ja nie mam ochoty na sex w ogole od bardzo dawna. Natomiast widzę frustrację mojego męża z tego powodu. On czuje się z tym źle. Czasem jest agresywny lub w niefajny sposób się dopomina. Ostatnio mi powiedział, że to mój obowiązek! Co robić? Myślę, że on tak długo tak nie wytrzyma... pozdrawiam x
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 2
          • paul   IP
            a mogłabyś rozwinąć to zdanie : "Jest tutaj masa kosmicznych śmieci zmieszana z ludźmi" ;) heh
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także