Jak przeżyć pierwszy tydzień na 811, a nawet 10 lat
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Jak przeżyć pierwszy tydzień na 811, a nawet 10 lat

Dodano: 8
pani
pani
Wory pod oczami, brak energii życiowej, mięśnie sflaczałe, komórki ciała niedotlenione, kichy zapchane? Jedzenie może być w służbie zdrowiu, lub w służbie chorobie. Zjedz coś organicznego na surowo., a nade wszystko napij się wody, odetchnij głęboko i przepompuj krew. Będzie git.

Rapem o rawie, powaga, poważnie, to ważne. Nie potrafię, raczej nie chcę się nabzdyczać na temat jedzenia, nawet jakby okazało się najbardziej prozdrowotne na całym świecie. I nie chcę też z tego wyluzowania robić nabzdyczania, po prostu.

Moja 811 więc, pytasz co ja właściwie jem?

Nie jestem lekarzem, więc nie będę leczyć, nie jestem też zielarzem, ani higienistką. Jednak jestem homo sapiens, to niekiedy wystarczy, żeby być zwiastunem zdrowia.

Właśnie zaczął się 10 rok odkąd odżywiam się głównie surową żywnością roślinną w proporcjach 80% z węglowodanów, 10% tłuszczu i 10 % białka. I ze 20 lat, a nawet więcej, postu przerywanego. Ale dobrze pamiętam jak to było w pierwszym tygodniu.

Będąc zupełnie zieloną, ale już wbitą intelektualnie w witarianizm, natrafiłam na artykuł, który mnie rozczarował. Pani z całą rodziną postanowiła odejść od raw foodu (podobno z powodu podwyższonych trójglicerydów) i wrócić do znanego sobie technikum mięsnego.

Należy więc wysnuć hipotezę, że ludzie którzy obrazili się na witarianizm mogą wrócić do jedzenia mięsa (nie że tylko do weganizmu/wegetarianizmu klasycznego, czyli gotowańców), jeżeli jedli go wcześniej i nie będą to rzadkie przypadki.

Czyli, że kuchnia dajmy na to Magdy Gesler, czy innych znanych miłośników kuchenek i piekarników na prąd, gaz, indukcję, co ją nazywałam wtedy (jeszcze jako nieprzebudzona duchowo frutariańska neofitka) żarciem w służbie chorobie, będzie teraz przytaczana jako przepisy prozdrowotne? Dlaczego dziennikarze śledczy nie drążyli tematów programów kulinarnych Kuronia w kontekście jego choroby i w końcu śmierci?

To to kręci i nęci.

Hipotetyczna akcja

Budzę się i wypijam kawę. Potem śniadanie, bio jaja na dzikim bekonie, Buła (z trocinami, bo niby zdrowiej) z bio dżemem i herbata green, albo jeszcze raz bio kawka, tym razem z mlekiem bez tłuszczu i laktozy. Hmmm.
Czekam i czekam, żeby zrobić trening (w głowie program matriksu, tylko nie na czczo, nie na czczo!), ale ciągle czuję w żołądku żarcie. Raz za razem bekam.

Trening, wreszcie. Po 7 minutach na bieżni znowu kamień w brzuchu. Ciężko idzie bieganie, może zrobię trochę krokodylków? No i pocę się mało epickim zapachem, a tu idzie w moim kierunku przyjemny dla oka instruktor. No nieeee, to jakiś koszmar. Dobra, kończę dziś wcześniej.

Prysznic, ale wciąż ciężko, aaaa jacha, nie było wypróżnienia. Na noc wezmę tabullette laxantex, bo wczoraj zapomniałam. Ile to ja ich teraz biorę?
Nooo, całe opakowanie (12 sztuk), bo mniej jakoś przestało działać. Dzisiaj zdrowy obiad, czyli bar sushi, 3 porcje futomaków z łososiem (przecież nori bardzo zdrowe). Potem kawcia no i deser, ale tutaj są słabe japońskie wymysły, mrożona, zielona herbata (hihihi), wpadnę więc do Bliklego. W końcu lato mamy raz w roku, trochę pączka jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

Jakoś tak mnie dziwnie suszy, aaaa tak, po sushi zawsze suszi (hihihi).
No a teraz wypiję szklankę wody bez gazu, zdrowo. Coli nie piję, bo aspartam podobno jest trujący mózg, co innego gdyby już dotarła do nas ze stanów lajtówka ze stewią. Ooooo, to coś dla mnie, bo dbam o siebie.
Potem kolacyjka, przeciągnęła się trochę. Do nocy.

Następny poranek: lustro w łazience

Ożesz, podkrakowskie jezioro Kryspinów zmieniło lokalizację i teraz mam go na twarzy, pod oczami ponton, no pięknie. Zdziwią się Kryspiniczanie, że nie ma ich jeziora. Jeść, jeść, jeść.
Trening? No nieeee, będę dzisiaj dużo chodzić po hipermarkecie, to napnę brzuszki, prawie 6 Weidera, spoko i git.

itd. itp. itd.
Tak byłoby ze mną. Na pewno!

Raczej

Zawsze pozostanę roślinożerna (klasyki rodzaju nie jem w sumie ponad 30 lat), co nie znaczy weganką, którą świadomie nigdy nie byłam, bowiem stosuję suplementy pochodzenia zwierzęcego:

Z powodu małej ilości kontaktu ze słońcem na wszelki wypadek nie zamierzam zamieszkać na kole podbiegunowym, chociaż uwierz mi, że jestem trochę dziwakiem i tak naprawdę to są moje klimaty: głucho wszędzie, szaro wszędzie, co to będzie, co to będzie? Ale jednak zdroworozsądkowo wybieram słońce.

Akcja współczesna i jakże prawdziwa

Świt

Nawodnianie ciała po odwodnieniu nocnym, priorytet prozdrowotny

Po przebudzeniu czyszczenie języka (nie, że mycie zębów) i woda (1 - 1,5 litr) z cytryną niezmiennie od 20 lat, woda idzie do 4 szklanek, którymi zaczynam każdy dzień. Wypijam 3 szklanki. Ze względu na trening piję nawet więcej, ale moje ciało jest już przyzwyczajone.

Trening

Poruszenie limfy, priorytet prozdrowotny

Trening aerobowy każdego dnia trwa minimum 40 minut, a częściej 1 godzinę lub dłużej, ponieważ po bieganiu wprowadziłam 3 razy w tygodniu trening siłowy.

Po treningu

Alkalizacja ciała, czyli dotlenienie komórek, i jednoczesne rozbrojenie wolnych rodników tlenowych, priorytet prozdrowotny

Po treningu 4 szklanki z zielonkami trawa pszeniczna, jęczmienna, chlorellaspirulina, kolagen i szczypta MSM TiB(siarka organiczna), oraz jakiś jarmuż, róża, acai, szpinak, i surowe liście.

Do 4 szklankiczęsto też idzie łycha Hemp Protein This is BIO, teraz dodaję też naszą hyper składankę odżywczą HYPERFOOD This is BIO

Po 4 szklance, jeśli mam ingredienty, powolutku sączę sok z marchwi i jabłka z wolnoobrotowej wyciskarki.

Oblucje

Rano lodowate prysznice

Jeden ogromny posiłek dziennie, kalorii nie liczę

Kiedyś ogromny zielony szejk, a dzisiaj (bo zielone liście i suszonki już zjadam do 4 szklanki) idą po prostu surowe, zwykle organiczne owoce też w ogromnych ilościach. Dowolnych ilościach!

Potem spokojnie jem coś w sumie przez 3 godziny, dużo i nie liczę kalorii, ale jakbym policzyła, to minimum 2500. Pomidory, ogórki, kiszonki, organiczne natto z ciecierzycy, lub rzadziej soi.

Porcja białka Shape Shake naprzemiennie z 8 białkami eko jaj. Nie jem żółtek, gdyż pilnuję zasady, że w diecie jest tylko 10% tłuszczu, a jak przesadzę jednego dnia (awokado, migdały), kolejnego tnę. Do tego posiłku idzie właśnie Greens & Fruits TiB, a po nim D3+K2 TiB, oraz 1 Omega 3 TiB.

W oknie postu piję matcha, inne zielone herbaty, bezkofeinową organiczną kawę (wkrótce Thsi is BIO), organiczną zieloną kawę, oczywiście wodę i pokrzywę.

Żarty na bok, tego of course nie piję, to tylko lokowanie produktu Pepsi Eliot:)

Grzechy

Paczka chrupaków z bio kukurydzy (bez tłuszczu i innych dodatków), oraz 2 paski surowej bio czekolady gorzkiej.

Kończę jedzenie o 12-13 i następny posiłek dopiero po treningu biegaczym następnego dnia.

I właściwie tak minęło 9 lat z hakiem:)

Dzięki temu stylowi życia i suplementacji, od lat odczuwam duże (bywa, że ogromne) pokłady energii do wykorzystania w dowolnym miejscu ciała i przestrzeni życiowej. Czego życzę Tobie i nadal sobie. Z miłością.

owocek

 8
  • Paulina87  
    fajny pościk, ostatnio myslałam właśnie o tym jak wyglada Twój dzień :) może moje pytanie to moja słabość albo głupiutkie wymówki - ale czuje, że moje ciało chciałoby takiej diety - ale moja glowa nie jest gotowa na to, yyy a może jestem jeszcze za mało oświecona, w każdym bądź razie - czy można jakoś przejść sposobem na 811 bez wielkiego yyyyy bum że już koniec "jedzenia" ? np jakoś etapami ? nie jem mięsa - odcinek 1, odcinek 2 po jakimś czasie - że yyy nie jem tego ... Jest jakiś plan na lamusa na dojście do 811 ?
    filmiki na yt są gites - fajnie się biega przy nich na słuchawkach :) takie bieganko razem
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Tuiterazka   IP
      A wiesz co Pepsi, tak na Ciebie patrzę i myślę sobie dlaczego czasem piszesz ze jesteś czy byłaś nieatrakcyjna. Dla mnie jesteś przepiękna wciąż bardzo seksi kobietką. I dzięki za ten wpis. Znaczy, że jestem na dobrej drodze. 😘
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 2

      Czytaj także