logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
73 971 488
167 online
30 067 VIPy
Reklama

WITAMINA D3 W PROTOKOLE Z K2 TiB
DO SSANIA !!!

NIEZBĘDNE DLA ZDROWIA
UKŁADU ODPORNOŚCIOWEGO
oraz ODCHUDZANIA

 

 

 

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Dlaczego miałabyś się odchudzać akurat programem „Jem i … chudnę”?

    Do tego z przerywanym postem?

    Czyli rewolucyjne podejście do odchudzania, po prostu bierzesz sobie to, czego potrzebujesz. Jesteś w zdrowiu, szczupłości, w luksusie, ba, jesteś w miłości.

    Fajnie żyjesz i  … chudniesz.

    To proste dlaczego, bo to nie jest tylko dieta odchudzająca, nie gromadzi żadnych nadmiernych potencjałów, które sprawią, że wahadło destrukcji zawinie Cię i pogłębi problem. Jest to zwyczajność, sposób kontaktowania się z pożywieniem, pozwalający wyzwolić się z kompulsywnego jedzenia, bulimii, albo jednego i drugiego razem.

    Centralnie jest to dobra dieta dla nałogowców, bez napierania na dietę. Jest tak opracowana, że zaczynasz w tym być, ponieważ nikt Ci nie mówi, żebyś przestała jeść, liczyła kalorie, ograniczała je i generalnie żyła tylko swoją dietą, sprawiając, że potencjał rośnie i musi zostać zneutralizowany przez wahadło destrukcji.

    Na nic w życiu nie można napierać, jeśli chce się to mieć. Po prostu, bierz szczupłość i zdrowie, ale też luksus w sposób naturalny.

    Bądź osobą grającą w tym filmie, a nie awatarem, który ogląda wymarzone życie na ekranie telewizora. Nie rób ze swoich marzeń serialu, po prostu zacznij tak żyć, jakbyś już to wszystko miała.

    Żyj jak szczupła osoba.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ BIAŁKO SERWATKOWE 100% Izolat CFM bez cukru, tłuszczu i laktozy TiB (słodzona stewią) z dużą ilością glutaminy i wszystkimi aminokwasami egzogennymi. Jak to działa?
    1 porcja (30g) Shape Shake TiB zawiera:
    26 gramów białka dostarczy 26 x 4 = 96 kalorii
    26 gramów białka potrzebuje do strawienia 26 x 24 = 624 kalorii
    Skoro porcja tego białka dostarczy nam 96 kalorii, a będą potrzebne aż 624 kalorie, żeby to białko strawić, wbić w mięsień, i temu podobne. To rachunek jest prosty 96 – 624 = – 528 kalorii
    „minus 528 kalorii”
    Czyli tyle ile spalasz na godzinnym, intensywnym treningu aerobowym!


    Gdy postanawiasz kupić swojemu dziecku długopis i zeszyt, nie robisz z tego żadnej afery, po prostu, ta rzecz absolutnie się spełni, nie ma w tym żadnego nawarstwienia Twojego potencjału. Podobnie będzie ze wszystkim, idziesz i jesteś w tym, masz taką wagę, jaką potrzebujesz, żyjesz w luksusie, jeśli tego potrzebujesz, masz zdrowie takie jakie jest Ci potrzebne do Twojej aktywności.

    Widzisz, że to nie sztuka dla sztuki?

    Zdrowie i szczupłość Twojego awatara są Ci potrzebne do czegoś, nie sztuka dla sztuki. Nie oglądaj filmu ze sobą szczupłą. We własnej wyobraźni wejdź na scenę, uczestnicz w grze, gdy jesteś szczupła. Wspinaj się po schodach ziguratu w Peru, biegaj maratony, po prostu graj w tę grę, a nie obserwuj wyimaginowanej gry własnego awatara, który nawet będąc zmyślony, też nie uczestniczy w życiu.

    Nie ma sensu przekonywać do czegoś własnej duszy. Ona przecież nie rozważa, tylko wie. Umysł (ego) rozważa, dusza po prostu wie. Można ją tylko przyuczać, to wszystko. Powinno się przyzwyczaić ją do strefy komfortu i to wszystko. Dusza odnajdzie się w nowym środowisku, gdy jesteś taka jak lubisz być, w życiu jakie lubisz mieć.

    Gdy wyobrażasz sobie swoje idealne życie, nigdy nie myśl o tym w sposób, jakbyś oglądała film w kinie. Zawsze wyobrażaj sobie siebie w grze. Już jesteś odtłuszczona gdzie Ci potrzeba, masz takie przedmioty, które Ci się podobają, i których po prostu używasz, nie mówiąc o tym, że zdrowie pozwala Ci robić to na co masz ochotę.

    Ludzie są zdrowi i zalegają na sofie przed dużym i płaskim jak żyletka telewizorem i zaczynają żyć na ekranie. To jest absurdalne. Skoro jesteś w grze, graj. Skoro masz zdrowie, miej go po coś, biegaj, tańcz, bądź w tym. Uczestnicz.

    Jeśli chcesz mieć życie w luksusie, zobacz siebie w tym, jak z tego korzystasz, jak z tym żyjesz, a nie oglądaj film o pięknie przepychu. Jeśli stawiasz na prostotę, ona jest równie wymagająca i kosztowna, powinnaś w tym być, a nie oglądać grę aktorską. Podnieś szczupłą rękę i zobacz, że to Twoja ręka.

    Przywołaj siebie do porządku ile razy będziesz usiłowała wyobrazić sobie swoje życie jak fragment filmu na ekranie. To mało efektywne. Powinnaś być po prostu w tym co chcesz, aby było Twoim życiem.

    Po prostu bądź osobą zdrową, szczupłą i bogatą (jakbyś tego chciała oczywiście), natomiast każde najmniejsze uczucie szacunku, wspierania narastającym potencjałem energii, wobec świata Twojego marzenia, odpędź jak najdalej. Świat Twojego marzenia powinien być radosny, a jednocześnie zwyczajny.

    By nastroić się na odpowiednie linie życia, powinnaś się czuć, jakbyś już to miała, że to nic takiego.

    Tak jak kupujesz zeszyt i długopis dla swojego dziecka. Jest zaspokojona potrzeba, ale nie ma przecież ekscytacji.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ ORGANICZNE BIAŁKO ROŚLINNE Z BRĄZOWEGO RYŻU RICE PROTEIN This is BIO, doskonałe źródło pełnowartościowego białka, aż 88%


    Program „jem i chudnę” z przerywanym postem, dla kogo więc będzie to najlepsza dieta?

    Dla nałogowców. Dla takich, którzy potrafili jeść za dwoje i więcej. Dla narkomanów prowiantu. I nie tylko.

    Dla żarłocznych bulimików, tłuściochów od ogromnego jedzenia, a nie tylko zwykłych zaburzeń metabolizmu i dla wszystkich mających tendencję do nałogów. Którzy nałogowo robią rzeczy bez opamiętania, wbrew racjonalnym impulsom ego i duszy. Co za paradoks, dusza wie i rozum też wie, są zgodni, ale to samo jeszcze niczego nie zmienia.

    Gdy jesteś taką sobie mimozą i tak sobie jesteś po prostu gruba, a nigdy nie obżarłaś się chorobliwie, a nigdy nie łkałaś z rozpaczy w kiblu, to program „Jem i … chudnę”, może być Ci obcy. Może mówić do Ciebie po węgiersku.

    Ale, gdy na jednej szali postawisz to szalone monstrum, czyli siebie, a na drugiej jedzenie dużej ilości odżywczych składników w pokarmie, którego nie będziesz sobie w żaden sposób wyliczać, ściubić, wydzielać, skąpić, dusigroszyć i jednocześnie zaczniesz codziennie korzystać z uzdrawiającej autofagii w okresach regularnego poszczenia (okno, w którym nic nie jesz) w końcu nastąpi równowaga i harmonijne tego rezultaty.

    Program „jem i chudnę” dieta ponad podziały, czyli równowaga.

    Jazda od rana do wieczora na rowerze, bieganie non stop jak haski, bezustanne pisanie postów na Twoją nową witrynę według mojego przepisu,  nagrywanie szajbniętych filmików z zapluwaniem się słowem, no po prostu nadal nałóg, nadal wulkan, nadal hiper ze światem łącze, tyle, że po transformacji. Taki jest program „Jem i …chudnę”. Wyobrażasz sobie siebie w takim slajdzie i to sobie bierzesz od życia.

    Bardzo często, to co dla kogoś może stać się bezwzględnie życiodajne innym sprawi kłopot. Po co komu tyle roznoszącej go energii, po co komu biegać po 10 kilometrów dziennie? To idiotyczne. Do leżenia na sofie nie potrzebujesz wybitnego zdrowia, więc Wszechświat Ci go nie daje.

    Niekoniecznie jednak musisz mieć książeczkę świra podbitą, żeby do harmonii z Tobą ta dieta idealnie pasowała. Nie ma co marzyć o schudnięciu i nawarstwiać potencjału chcenia, po prostu: jedz i … chudnij. Bądź w tym.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ 100% ORGANICZNE BIAŁKO Z ZIELONEGO GROSZKU PEA PROTEIN This is BIO, świetna opcja dla wegan budujących mięśnie, dobry dodatek do 4 szklanki w KURACJI 4 SZKLANEK


    Nie zapominaj tylko o tym, że białko to budulec, a surowe węglowodany to najlepsze źródło energii. Z kolei codzienny czas niejedzenia (okno postu) sprawia, że Twoje ciało oczyszcza się z odpadów metabolizmu (autofagia) przy jednoczesnym świetnym odżywieniu.

    Zaczynaj dzień od kuracji 4 szklanek, dostaniesz tlen do komórek, odżywisz je i oczyścisz ciało.

    Nie tyle, że powinnaś się zobaczyć taką w swoim filmie, ale takim awatarem w nim zagraj. Wtedy sobie zabierzesz Wszechświatowi to, co jest Ci potrzebne.

    Wszechświat jest logiczny, skoro leżysz na sofie i oglądasz życie w telewizorze, zdrowie, szczupłość, pieniądze, i luksus nie są Ci specjalnie potrzebne. Gdy wyobrazisz sobie siebie w akcji, diametralnie wszystko się zmienia. Ruszyłaś ze skrzyżowania. Potencjał niemożliwości staje się mały jak pchła, po prostu masz to dziewczyno. Przestrzeń wariantów do Twojego spełnienia jest nieskończona.

    owocek

     

    (Visited 6 715 times, 1 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Izabe 12 sierpnia 2018 o 09:28

      Dziękuję Pepsiaczku. Kocham po stokroć, aż mi oko łzą zaszło. Twoja Wielbicielka (tylko ciiii by nadmiaru potencjału nie uruchomić) dozgonna <3 :*

      1. Pepsi Eliot 12 sierpnia 2018 o 10:53

        z wzajemnością, więc nie ma nadmiarów, zostały pięknie rozproszone <3

    2. Kaja 12 sierpnia 2018 o 09:32

      „Przestrzeń wariantow do Twojego spełnienia jest nieskonczona” Dziękuję – piękne słowo na niedzielę 🌸 Kocham 🍀🍍

    3. Aneta D Falkiewicz 12 sierpnia 2018 o 11:20

      Taaak, jak byłam mała, robiłam sie nastolatką w sumie i okazało się, że znowu szpital na kilka tygodni, Mama mi coś powiedziała (była akurat świeżo po lekturze L. Hay) „Anetka, jak chcesz być zdrowa, to nie myśl o tym w sensie przyszłości, myśl, że jesteś zdrowa TERAZ, i nie masz tych nieruchomych rzęsek TERAZ, i wyobrażaj sobie siebie jako zdrową TERAZ a nie w przyszłości.” I tak bylo, jezdzilam rolkami w myslach, to mialam te rolki, widzialam siebie w Anglii, to mialam swoja Anglie, widzialam swoja 5 na mgr, to mialam 5, itd. To jest zycie tu i teraz – swiadome wybieranie sobie rzeczywistosci tak jak cchesz zyć, mieć i czuć, ale czesto nie idzie to od razu, wychodzi z tego proces kilkuletni czasem, ale zawsze sie konczy tak jak myslalam w danym „teraz”. I jara mnie to!! Jara mnie moje zycie, takie swiadome granie 😀

      1. Aneta D Falkiewicz 12 sierpnia 2018 o 11:24

        Pepsi, byłam wczoraj na randce (cudo facet, nieidealny, do zaakceptowania w całości) i siedziałam na Małpce, bo o salon moto zahaczyliśmy, i nieeee, za małyy, śliczne toto, bardzo śliczne, maleńkie, ckliwe, wzruszające, ale niee dla mniee :)) poprzestaję na enduro 😀

        1. Pepsi Eliot 12 sierpnia 2018 o 14:53

          nie było mi przyjemnie to czytać

          1. Aneta D Falkiewicz 12 sierpnia 2018 o 16:35

            Pepsi? Czym Cie urazilam? Przerazilam sie lekko ….

            1. Pepsi Eliot 12 sierpnia 2018 o 21:10

              O małpce piszesz że mała 😀

            2. Aneta D Falkiewicz 12 sierpnia 2018 o 21:11

              Bosze świenty, a już serio się głowiłam co znowu… 😀 bo malutka no, ale nie skuterowa taka przecież, nie w sensie negatywnym 🙂 jeny Pepsi 🙂 to kwestia gustu, sama bym się przejechała, naprawdę mnie ruszała nooo ;)))

    4. KasiaK 12 sierpnia 2018 o 12:13

      „Nie ma sensu przekonywać do czegoś własnej duszy. Ona przecież nie rozważa, tylko wie. Umysł (ego) rozważa, dusza po prostu wie.”

      <3

    5. Anna Oppenauer 12 sierpnia 2018 o 12:28

      Bardzo sie cieszę ze właśnie w tym momencie życia „trafiłam „na Ciebie …Pepsi.Korzystam z bardzo wielu Twoich porad i stosuje post przerywany który …działa.
      Czeka mnie amputacja podudzia …dam radę 👍

      1. Pepsi Eliot 12 sierpnia 2018 o 14:52

        Dasz radę,
        z miłością

    6. Sandra-821 12 sierpnia 2018 o 12:37

      Zapytam tak z ciekawości – czy to możliwe, że jak ruszy się ze skrzyżowania, robi się życiodajną dietę, sport i jest się wielu rzeczy świadomy, to jest się dla innych a przede wszystkim dla przeciwnej płci atrakcyjniejszym?
      Może sobie coś ubzdurałam, ale kurczę ślepa i głucha nie jestem 🤪… przyznam się, że moje nastawienie do życia się tez drametalnie zmieniło, ale do tego stopnia to ja adorowana jeszcze nie byłam (nie powiem, że mi się to nie podoba😅)…

    7. owoceek 12 sierpnia 2018 o 12:44

      dziĘkuję Pepsi <3
      gnębi mnie teraz jedno, dlaczego u mnie po owockach tak przeze mnie lubianych, włącza sie we mnie
      jakby otchłań, nie mogę nasycić się potem, czy to jakies nieodbory moga być ? czy tak jest już

      1. Pepsi Eliot 12 sierpnia 2018 o 14:50

        tak reagujesz na cukier

        1. owoceek 12 sierpnia 2018 o 17:02

          Pepsi, czyli lepiej zmienic drogę, czy to przejdzie ? dziękuję Ci za odpowiedzi <3

          1. Pepsi Eliot 12 sierpnia 2018 o 21:09

            No wiesz co? Oczywiście,że tak, mamy nieskończoną ilość wariantów dróg, oczywiście są różne prawdopodobieństwa ich spełnienia, ale i tak dzieją się cuda, tyle,że to nie są cuda, to logiczne.

        2. drefet 12 sierpnia 2018 o 20:29

          czy to sie z czasem zmieni? uwilebiam owoce i 811 ale nie czuje sie zbyt dobrze…inaczej bylo jak jadlam mieso i wegle zlozone, teraz dokucza ospalosc zaburzenia widzenia ect…to chyba insulinoopornosc? juz dlugo jestem na 811 widze pozytywy i wyniki sa lepsze i naprawde lubie to jedzenie ale…czemu te skoki cukru tak dokuczaja?

          1. Pepsi Eliot 12 sierpnia 2018 o 21:03

            a jaki masz poziom cukru rano na czczo i o 12 w południe, pisałaś już może?

            1. drefet 13 sierpnia 2018 o 09:56

              sprawdzalam glukometrem po jedzeniu i przed wszystko niby w normie, w laboratorium glukoza i insulina tez

            2. Pepsi Eliot 13 sierpnia 2018 o 14:08

              no to dobrze, jak insulina na czczo?

            3. drefet 13 sierpnia 2018 o 17:54

              nie robilam krzywych tylko na czco , nie mam przy sobie wynikow ale w srodku normy insulina byla glukoza tez ok , z reszta nigdy nie mialam glukozy nie w normie, a moze do kazdego slodkiego szejka dodawac melona gorzkiego ? to by cos zmienilo? albo cynamon?

            4. Pepsi Eliot 13 sierpnia 2018 o 21:46

              możesz dodać gorzkiego melona, i stawiałabym na magnez.

            5. drefet 14 sierpnia 2018 o 07:42

              mg po odrobinie biore prawie do kazdego posilku cytrynian , rano jablczan , w sumie calkiem sporo

        3. Magda 12 sierpnia 2018 o 20:57

          Mam to samo. Co robić? Zrezygnować?

          1. Pepsi Eliot 12 sierpnia 2018 o 21:02

            można na pewien czas odstawić i zobaczyć co się da zrobić, dietą można bardzo poprawić trawienie, nawet tego, co wcześniej było trudne.

            1. drefet 13 sierpnia 2018 o 12:06

              a nie rezygnując z 811 co robić? wiecej warzyw mniej cukru? paradokslanie lepiej czuje sie glodna niz po jedzeniu, dopiero chwile po mija i jest lepeij albo zaraz w trakcie jedzenia jest vlepiej

            2. Pepsi Eliot 13 sierpnia 2018 o 13:53

              mniej słodkich owoców, za to warzywa, miksy warzywne, coś jak gaspaccio, nie wiem, czy lubisz i czy dobrze trawisz,

            3. drefet 13 sierpnia 2018 o 17:44

              lubię ja chyba wszystkie roslinki lubie nawet te co wykluczylam bo psianki , nie mam wczle pewnosci ze mi szkodza…po grejfrutach zaiuwazylam ze dobrze sie czuje i ostatnie kilka dni zajadam sie na raz ze 3 i potym ok, ile tych proszkow tib mozna dziennie? ja daje lyzeczke szpinaku brokul jarmuzu mixu lyzke albo ciut wiecej hempa ,bialko pestek dynialbo zamiennie ryzu kurkume czarnuszki troszke tak 2 x dziennie moge? bez bialka do tego jeszcze zazwyczaj jarmuz swiezy w szejku i micha salat

    8. Żarówka 12 sierpnia 2018 o 14:25

      Pepsi, Ty zawsze mi dobrze doradzasz, otwierasz oczy, uczysz… Wiem, słodze strasznie 🙂 ale to z wdzięczności, bo bardzo mi pomagasz, a mam sprawę… trochę z innej beczki, chociaż może nie, bo też kwestie życia, a nie bycia awatarem 🙂 na początku powiem tak – mam fajne życie 🙂 akceptuje je na chwilę obecną, ale cały czas się uczę, dążę do harmonii, mam pracę, w której dobrze się czuję, mam naprawdę w porządku współpracowników, ale niestety szefów już nie za bardzo, poza tym jest to taka specyficzna dziedzina, w której się już nie rozwinę, będe stać w tym miejscu w ktorym jestem, do tego pieniądze… nie minimalna, ale też naprawdę szału nie ma, nie mam poczucia bezpieczeństwa, myślę, żeby sie przebranżowić, przejść jakies szkolenie, może własny biznes, niestety to co teraz robię nie jest czymś o czym możnaby stworzyć blog i na tym zarabiać 🙂 ale powiedzmy, że na chwilę obecną jest dobrze. Chodzi mi o coś innego. Ostatnio robię porządki w życiu, zamykam pewne etapy, przeszłośc itp. W nowym dziesięcioleciu zostałam minimalistką 🙂 i sprawa wygląda tak, że nagle zostałam z dużą ilością ubrań, płyt z filmami i muzyką, książkami, biżuterią, meblami… to chyba wszystko 🙂 które nie są mi już potrzebne, a są w bardzo dobrym stanie, bo ja bardzo dbam o rzeczy, niektóre ciuchy to nietrafione prezenty, albo pomyłki zakupowe, z płytami, biżu i innymi też ok. Więc pomyślałam, żeby coś z tym zrobić i w ramach odgruzowywania sprzedać. Nie ukrywam, że przy moich obecnych dochodach przyda się troszkę gotówki, bo akurat taki rok, że trochę wesel, jubileuszy, ja musze trochę włożyć w auto no i zrobić sobie 2 implanty po leczeniu kanałowym. Co nie jest pilne, ale potrzebne. No i skoro planuje się przebranżowić to przydałoby się troszkę funduszy na start, jakieś szkolenie czy coś. Sądziłam, że skoro chcę dać moim rzeczom drugie życie i nie żądać zbyt wysokiej ceny to nie powinno isc źle, a tu jest gorzej niz źle. Przedmioty wystawiam na portalach, forach na fejsie, tablicach ogłoszeń w moim najbliższym otoczeniu, pytam znajomych, rodzinę. Znam zasady handlu, zdjęcia są wyraźne, ładnie opisane. Ceny jak wspomniałam nie za wysokie. Nawet najpierw proponowalam za te rzeczy 20 do maksymalnie 50 procent ich faktycznej wartości, żeby nie odstraszyć i nic. Potem wyczytałam gdzieś, że ludzie nie kupują czegoś co jest tanie, bo w ich mniemaniu to jest tyle warte, a oni nie chcą czegoś niskiej jakości albo boją się że ma ukryte wady czy coś i żeby wystawiać rzeczy za tyle na ile faktycznie je wyceniamy. Tak też zrobiłam i też nic. Bujam się tak od dłuższego czasu z tym, zrobiłam przerwe w wystawianiu, znowu wróciłam. Może akurat na moje rzeczy nie ma popytu i musze się z tym pogodzić. Bo w końcu nie sa to wybitnie markowe i drogie rzeczy. Spotkałam sie też z opinią, że w ogóle ciężko ostatnio sprzedac cos używanego, nawet jeśli to jest dobre, bo przez 500+ ludzie sie zrobili bardzo wybredni i to już nie ten rynek i nie ci odbiorcy co jeszcze 2-3 lata temu. I teraz chciałabym poznac Waszą opinię w tej trochę metafizycznej sprawie 🙂 czy nie odpuszczać i dalej próbować sprzedać, chociaż wkurza mnie już to trochę, ile na to poszło czasu, energii, czy może pozbyc się po prostu tych rzeczy, oddać nawet za darmo w ramach oczyszczania przestrzeni, pogodzić się że nie zarobie na tym ani paru tysięcy ani nawet kilku stówek? jest coś takiego podobno, może z feng shui czy skądś że jak sie pozbywamy zbędnych rzeczy, dzielimy się nimi, to jakoś to wpływa na poprawe naszego życia, że niby pojawiają się nowe możliwości itp. Nie łudze się, że jak oddam te rzeczy to od razu wygram w totka 🙂 ale może coś w tym jest, że odpuszczamy, akceptujemy i jest lepiej. Pojawiają się te możliwości, okazje, środki. Jak u modnej ostatnio Marie Kondo i jej podejściu do rzeczy – podziękowac im za obecność w naszym życiu, spełniona role i puścić dalej? Może to jakas magia, może kwestia podejścia, a może… nic? chciałabym poznać Wasze zdanie 🙂
      przy okazji chciałam podziękować, bo naprawdę robicie tutaj świetna robotę i poprawiliście życie moje i na pewno nie tylko 🙂 kocham Was i ściskam 🙂

      1. XLka 14 sierpnia 2018 o 12:05

        Wkręciłam się w oczyszczanie domu. Nie umiem sprzedać. Nie mogę jednak patrzeć, kiedy moje rzeczy, z trudnością zdobyte, włożone do pojemników, są rozciągane po osiedlu przez tępych wandali. Uświadomiłam sobie, że zmniejszanie ilości przedmiotów niekoniecznie jest ekologiczne. Jedno wyrzucę, a potem będę musiała coś nowego dokupić. Pocę się, często piorę, a więc rzeczy szybko się niszczą. Uznałam, że pozostawiam odzież aż do jej zużycia. Ograniczyłam do minimum zakupy. Zrobiłam zdjęcia przedmiotów zbędnych w moim domu i pokazuję je handlarzom na giełdzie, czasem ktoś podjeżdża i kilka zabiera za niewielkie kwoty. Część nienoszonych ubrań oddaję znajomej, która pracuje w domu opieki, część innej, która zabiera ubrania „do obory”, na wieś. To długotrwały proces. Druga sprawa – opróżnienie mieszkanie ze wszystkiego, co zbędne może doprowadzić do odczłowieczenia mieszkania. Byłam kiedyś gościem w domu młodych ludzi, którzy wynieśli na śmietnik niemal wszystko. Gołe ściany, gołe podłogi, gołe okna, niemal puste nieliczne meble, dwie książki, tylko kilka niezbędnych naczyń i przyborów kuchennych. Echo niosło się po pokojach, zero domu w domu, zero przytulności, zero tradycji rodzinnych. Oni w tym wszystkim – zagubieni, energię potrzebną np. na odkurzenie dywanika, tracą na skupianie się na tym, aby niczego do domu nie wnieść i obawami o to, czego jeszcze powinni się pozbyć. Jakby posiadanie rzeczy było grzechem śmiertelnym. Mam wrażenie, że stracili chęć do życia. Zwolnij, Żaróweczko.

    9. Marta 12 sierpnia 2018 o 15:53

      A co, jeśli nie wiem, co chcę z tym życiem zrobić? Od dobrych już miesięcy nie mam pojęcia. Przestało mi na sobie zależeć i kiedyś na takie słowa puknęłabym się w głowę, ale teraz stwierdzam fakty, dopadł mnie bezsens i chaos (chyba gdzieś przy lekturze Osho i innych tekstów, które odebrały sens chociażby pasji do sportu – i do odchudzania, no cóż, też).

      Nie mam marzeń, chęci na przedmioty, a nawet jakbym schudła, to niby fajnie, ale co dalej? Pewnie życie tu i teraz się kłania.

      Druga sprawa – właśnie okno żywieniowe jest tym, co utrudnia sprawę nałogowcowi. To jest odcięcie od jedzenia na kilkanaście godzin! Nie mówiąc już o obcięciu całego złomu. A jeszcze jak dołożę „potrzebę” regularnego najadania się (bo mocny głód = napad) i wszelkie pokusy… No nie dam rady, zwykle nie chcę dać rady, bo chcę transu, chcę nie mieć wtedy emocji i życia. Nie jestem już wiecznie odchudzającą się, która ćwiczy i nie je, bo ma cel, nie mam tej „silnej woli”.

      To nie użalanie się, to pytanie o wskazówkę, o duchowy drogowskaz 😛 😉

    10. Gandalf 12 sierpnia 2018 o 15:54

      No niby wszystko jest tak jak napisałaś. Ale ja tu mam pytanie na przykładzie swojej osoby i historii. Spałem. Chorowałem. Obudziłem się. Zmieniłem siebie w aspekcie fizycznym(-30kg) jak i wewnętrznym. Przez pół roku byłem okazem zdrowia. Nie miałem chociażby najmniejszej plamki na ciele(podobno łuszczyca), a teraz mija kolejne poł roku a moja skóra obsypała się zmianami skórnymi tak opornymi i denerwującymi delikatnie mówiąc że az mnie strzyka. W swoim podejsciu do zycia nie zmieniałem nic. Dalej szedłem(i idę wciąż) swoją drogą. Kontynuuję zalecenia Pani Holistyczki Ajurwedyjki. Nie zwalniam. Cieszę się życiem . I tu pada pytanie. Dlaczego? Dlaczego nie utrzymałem stanu zdrowia, tylko wszystko klękło. Samo z siebie. Ot tak z dnia na dzień de facto. Why? Co zrobiłem nie tak?
      Tak siedze i rozmyślam, ale nie mogę wykminic. Daleko do domu, sklepy tez pozamykane, a ja mam taka ochote na daktyle i żółtego melona… Mniam
      Mam jeszcze dla Ciebie pewne przemyślenia odnośnie Woodstocku, ale to nie wiem gdzie napisać, poczekam aż nadarzy się okazja. Ślę Ci dużo światła i miłości, i owocków i w ogóle z chęcią bym sie teleportując wprosił na Yerbe i owocka. Love❤

      1. Pepsi Eliot 12 sierpnia 2018 o 21:13

        Przez pierwsze pół roku działałeś, niczego jeszcze nie oczekując i wziąłeś sobie zdrowie po prostu, a Twoje marzenia o zdrowiu, ich nawarstwiony potencjał został po prostu rozproszony działaniem.
        Następnie zacząłeś oczekiwać, spodziewać się, napierać i natychmiast wahadło destrukcji Cię wyhaczyło.love2

        1. Marta 12 sierpnia 2018 o 21:29

          O cholera, tak się faktycznie dzieje! Wincyj, wincyj wpisów o tych sprawach, żeby to pojąć, żeby wiedzieć, co robić. <3

          Gandalf, ja chętnie poczytam o Twoich przemyśleniach, będę czekać.

        2. Gandalf 12 sierpnia 2018 o 23:20

          Czyli teraz co? Zapomniec, nie myslec, przec do przodu i smiac sie w „pysk” wahadlu??? Strategia podejscia ze nie jestem „chory”(ja na prawde czuje sie swietnie wewnetrznie, tak jak nigdy w zyciu)??? Pomóż kochanie, nasze Ty dobro ponadnarodowe🍓
          Chyba czas najwyzszy kupic tą książkę, o której wiem ,że Ty wiesz, że ja wiem😇🍍🍒🍐🍊🍇

    11. Marta 12 sierpnia 2018 o 22:17

      Pepis czy post przerywany będzie także korzystny dla osoby z niedoczynnością tarczycy i hashimoto?

      1. Pepsi Eliot 13 sierpnia 2018 o 09:41

        na podstawie tego co wiem teraz, stwierdzam,że tak, napędza metablizm, jednak, aby dobrze chudnąć, być może trzeba wprowadzić dietę 511 (nie mylić z 811), o której pisałam niedawno

    12. Monika 12 sierpnia 2018 o 22:59

      Piękne słowa. Pouczające ,dajace do myslenia .. Moj mózg sie” odchamia” jak czytam Twoje posty. W swiecie gdzie panuje fałsz ,przyjaciółki obgaduja sie wzajemnie ta z wielką dupa obgaduje ta z mała dupa. Nie pracująca obgaduje ta pracująca ze zaniedbane dzieci.. Ta bardziej zadbana obgaduje tę zanidbana..i tak wkoło Macieju..
      Zauwazylam rowniez tendencję do nie lubienia szczupłych kobiet. A jak juz jest bez cycka i bez dupy to wogole wysmiana..co to za kobieta.. A jak za gruba to tez zle..
      Dlaczego ludzie wciąż tylko oceniaja sie po wyglądzie.. Czy to sa instynkty jakies zwierzęce? Duzy wysoki facet przywodca stada a ladna zgrabna samica da Ci piekne potomstwo..?
      Staram sie nie myslec o tym. Nie oceniac. Co mnie obchodzi czyjś długi nos ,albo maly tylek , krzywe gyry.. Alee jak w tym bie uczestniczyc jak ciagle co dzień słuchasz takie bzdety.. Trzeba by bylo sie odizolowac od wszystkich a czlowiek jednak chce przynalezec do jakiejś tam grupy😉

    13. jagatoja 12 sierpnia 2018 o 23:19

      Oh Vadim mnie ruszył jako pierwszy. Czytałam i dosłownie spijałam tekst po kilka razy. Shape Shake też spijam ;D serdeczności :*

      1. Pepsi Eliot 13 sierpnia 2018 o 08:31

        <3

    14. Paulina 13 sierpnia 2018 o 08:18

      Kolejny pobudzając post !!! 🙂 Najbardziej trafił do mnie fragment, że wszechświat jest logiczny, skoro leżysz na sofie i oglądasz życie w tv, zdrowie, szczupłość i luksus nie są Ci potrzebne ….

      WOW!!!!

      Reasumując najważniejsze to by czuć, że to czego pragniemy już było w naszym życiu, by widzieć siebie obcującą z tym- ” czuć, że to nic takiego” – czyli bez zbędnej ekscytacji i potrzeby, że jest mi to niezbędne ?

      Przykładowo, chcę poczuć więcej miłości w życiu- najprościej mówiąc powinnam emanować nią? Wyobrażać sobie, że ją czuję tu i teraz, dawać i nie oczekiwać w zamian?

      Dobrze to interpretuję czy totalnie pokrętnie?

      Buziaki :*

      1. Pepsi Eliot 13 sierpnia 2018 o 08:22

        dobrze kombinujesz xoxoxox

    15. Marta 13 sierpnia 2018 o 08:30

      Czy post przerywany będzie tez korzystny dla osob chorujących na niedoczynnością tarczycy i hashimoto?

    16. lucja 13 sierpnia 2018 o 14:57

      Pepsi a ci robic jak bardzo chce sie dziecka,jak chce sie byc lubiana a inni mnie wykorzyztuja i boja sie mnie?

      1. Pepsi Eliot 13 sierpnia 2018 o 22:19

        więcej napisz, kto wykorzystuje, kto się boi i dlaczego?

        1. lucja 15 sierpnia 2018 o 06:53

          Pepsi od zawsze dziwnie czulam sie wsrod ludzi,w dziecinstwie musialam wszystko robic sama,bo uwaga mamy byla zawsze skierowana na brata.Mialam malo kolezanek,raczej zadawaly sie ze mna bo dobrze sie uczylam.Na studiach tez bylo podobnie.Na poczatku wszystko dobrze,a po pewnym czasie kolezanki obmawialy mnie,omijaly,traktowaly z gory.W doroslym zyciu mam tak,ze czuje sie niedopasowana,nielubiana i ludzie boja sie mnie,sa w moim m otoczeniu albo spieci albo chamsko mnie traktuja.Czuje sie taka samotna,nerwy wyladowywuje na corce,ktora tez zrobila sie nerwowa,obgryzam od male paznokcie,nie moge spac w ciemnym pomieszczeniu bo dusze sie…chcialabym miec drugie dziecko,byc z nim,opiekowac sie,chcialabym zeby moja corka miala rodzine,bo ja nie umiem utrzymac kontaktow,zawsze cos powiem nie tak i potem ludzie sie ode mnie odwracaja (czesto nie owijam w bawelne)…mam metlik w glowie,nic mnie nie cieszy… pomoz mi

          1. Pepsi Eliot 15 sierpnia 2018 o 08:32

            odpowiem Ci niebawem we wpisie

    17. Jagoda 14 sierpnia 2018 o 15:31

      Pepsi czy w twojej książce jest mowa o tym jak poradzić sobie z kompulsywnym jedzeniem? O napychaniu się do bólu?

      1. Pepsi Eliot 14 sierpnia 2018 o 17:02

        Nie, to nie jest jeszcze ta książka 🙂 ale na blogu masz takie wpisy, wpisz w szukałkę kompulsywne jedzenie, bulimia, i z pewnością coś znajdziesz, niekoniecznie newsy ale są takie wpisy.

    18. Kawosz 14 sierpnia 2018 o 22:47

      Ja też mam problem z tym obżeraniem się. Teraz już nie płaczę nad muszlą. Nie obwiniam się. Ciągle czekam kiedy ten nałóg odpadnie. Staram się być na poście przerywany, jednak nie zawsze się udaje. Dzisiaj właśnie się nie udało. Widać tak ma być. Nic nie dzieje się bez przyczyny.

    Dodaj komentarz