logo2
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
89 556 279
187 online
31 811 VIPy
Reklama

100% ORGANIC 4 GREENS This is BIO idealny do oczyszczającej KURACJI 4 SZKLANEK

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum

Dlaczego nic Ci nie wychodzi, chociaż tak bardzo się starasz? 5 przyczyn Twojego niepowodzenia

Znasz to, prawda? To, czyli miażdżące poczucie, że innym jest po stokroć łatwiej, a Ty masz zawsze pod górę.

Ktoś miał lepsze stopnie chociaż nie siedział godzinami z nosem w książkach, ktoś miał lepszą figurę, chociaż odżywiał się fastfoodami, a Tobie do przytycia od zawsze wystarczało samo spojrzenie na jedzenie. Inni mieli rozpoczęte przedwcześnie lukratywne kariery, żony modelki i dobrą passę. A Ty przecież tak bardzo się nie różnisz, jesteś błyskotliwa, masz symetryczną fizis i błysk w oku. A jednak czegoś Ci brakuje. I chociaż bardzo się starasz, wciąż nie możesz wyzdrowieć, założyć własnego biznesu, schudnąć albo uwolnić się od zdradzającego męża.

Wmawia się sobie w takich sytuacjach rzeczy najróżniejsze, a czarne myśli niepokojąco kołaczą się po głowie. Bo co jeśli jesteś skazana na niepowodzenie i nie dasz rady wspiąć się na wyższy poziom świadomości choćbyś nie wiem jak bardzo chciała?

Czy naprawdę jesteś skazana na niepowodzenie?

Niepowodzenie to zbiorowa programów Twojego ego. To zbiorowa destrukcyjnych myśli i doświadczeń (zarówno tych z zewnątrz jak i z wewnątrz), zbiorowa niejasnych lęków o przyszłość. Niepowodzenie to Twoje zamknięcie na przepływ niewyobrażalnej energii, która po prostu jest i z której wystarczy zacząć czerpać.

Mały człowiek w wielkim świecie?

Kim w takim razie jesteś wobec wszystkich tych przeciwności, wobec kłód, które ego sprytnie, bo przecież za Twoim przyzwoleniem, rzuca Ci pod nogi? Ano, tak się składa, że jesteś wszystkim.

Na początku to wydaje się być zagmatwane, ale w rzeczy samej tak jest. Jesteś przyczyną tych zdarzeń i jesteś ich skutkiem. Nic do rzeczy nie ma tutaj karma, zrządzenia losu i tłusty palec opatrzności. I choć to jak odbierasz rzeczywistość i to jak prowadzisz własne życie, wynika bezpośrednio z Twoich doświadczeń, to jak nimi pokierujesz zawsze wynika z głębi Ciebie.

Reklama

TU ZNAJDZIESZ E-BOOK „JAK ZAROBIĆ W INTERNECIE I NA BLOGU?” Nie ma powodu, żebyś blokowała energię pieniądza, tylko dlatego, że tak Cię zaprogramowano w Matrixie


5 przyczyn Twojego niepowodzenia

1. Za bardzo się starasz

Jesteś typem, który stara się za bardzo. Objawia się to na milion sposobów, przez prasowanie nawet skarpetek i ścierki do naczyń, przez naukę trzy noce pod rząd i zaspanie na egzamin, przez zostawanie w pracy po godzinach mimo że nie ma takiej potrzeby, można by wymieniać w nieskończoność. To Ty przed przejściem na dietę rozpisujesz czterostronicowy plan działania na pół roku do przodu.

A jednak coś zawsze jest nie tak. Zazwyczaj osób, które starają się za bardzo, sto razy bardziej dotykają nawet najmniejsze potknięcia.

W końcu z jednej strony chcesz iść własną drogą, z drugiej strony na maksa blokujesz się na rozwój, bo zamiast pozwolić sobie na to by płynąć, zamiast unosić się na fali powodzeń, ustalasz harmonogram swoich powodzeń. I nie ma nic złego w planowaniu, kiedy stawiasz sobie realne i bliskie cele, ale bycie idealną nie może być celem samo przez się ani tym bardziej czymś co możesz zaplanować.

Recepta:

Czas nie istnieje. Masz go dokładnie tyle ile potrzebujesz, nie tyle ile wyliczyłaś, że powinno Ci wystarczać.

2. Skupiasz się na celu, nie na drodze

Najłatwiej wyjaśnić to na podstawie diety odchudzającej. Powiedzmy, że masz do zrzucenia 15 kilogramów, czyli wcale nie tak mało by zrzucić je w miesiąc, ale też nie tak dużo by było to niewykonalne. Na początku idzie Ci nieźle, wywaliłaś z szafek złom, zrobiłaś zdrowe zakupy i poszłaś na pilates na pobliskiej siłowni. Pierwsze efekty dały Ci super energię i już zaczynasz sobie wyobrażać jaka będzie z Ciebie chica bella kiedy zgubisz tych 15 kilo, a może, kto wie, nawet ze 20. Oczyma wyobraźni już dostrzegasz delikatnie zarysowane mięśnie i obcisłe jeansy. No i pogrążasz się w tych marzeniach jednocześnie kopiąc wielki dół pod miejscem, w którym stoisz. Ostatecznie, niepocieszona brakiem natychmiastowych efektów, poddajesz się, bo to naturalna kolej rzeczy. Zamiast poświęcić energię sobie samej, swojemu ciału i pracy nad nim, poświęciłaś ją egotycznemu scenariuszowi.

Pod ten scenariusz możesz podpiąć próbę założenia własnej działalności, pozbycia się choroby i co tylko się da.

Recepta:

Zamiast dreptać na bieżni wyobrażając sobie swoje idealne ciało, zacznij czerpać radość z biegania w tej chwili, w tu i teraz, z energii jaką ono wyzwala. Zamiast marzyć o milionach jakie zarobi Twoja właśnie otwarta firma, ciesz się rozkręcaniem biznesu i nowymi przepływami energetycznymi. Najzwyczajniej w świecie zadbaj o czynności, które mają przynieść upragniony efekt, bo tylko w ten sposób dotrzesz do celu.

3. Wierzysz, że wystarczy chcieć

Ktoś kiedyś puścił w obieg mylące hasło, że możesz wszystko, wystarczy tylko bardzo tego chcieć. No i ja Ci powiem na ten temat coś bardzo przewrotnego: jeśli bardzo czegoś chcesz, nigdy tego nie dostaniesz. Nie przyjdzie do Ciebie samo, zupełnie z eteru.

Energia oczywiście podąża za uwagą i jest to niezaprzeczalny fakt. Inną sprawą jest jednak wiedzieć dokąd się zmierza i mieć świadomość, że zasługuje się na miejsce, w którym się jest i miejsce, w kierunku którego się podąża, a inną sprawą jest powiedzenie sobie, że sprzyjające zrządzenie zdarzeń czeka tuż za rogiem.

Mogę postanowić, że chcę zostać tancerką estradową i codziennie wizualizować sobie, że pięknie tańczę, ale nigdy nie podnieść tyłka z kanapy. Mogę też zacząć kurs tańca i podnosić dzięki niemu swoje wibracje.

Chęć posiadania czegoś (związku/zdolności/rzeczy) jest jak walka. I tak jak walka wyczerpuje energetycznie do cna budząc jedynie frustrację i sprawiając, że całe życie jesteś na stanby’u, czyli w trybie uśpienia. Marnujesz swój ogromny potencjał energetyczny i nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy.

Recepta:

Zasługujesz na wszystko czego Ci potrzeba, ale dostajesz to z czym rezonujesz. Zamiast czekać w uśpieniu, zacznij działać. Działanie, bycie w ruchu, podnosi wibracje. Wyższe wibracje to wyższe przepływy energetyczne. Wyższe przepływy energetyczne, to obfitość.

4. I tak Ci się nie uda

Mówisz, że robiłaś to milion razy i nie wyszło, więc nie widzisz powodu, żeby wyszło teraz. Nie zmienia to oczywiście faktu, że (całkiem zresztą przewrotnie) i tak znów próbujesz. I chociaż powtarzasz sobie (i/lub wszystkim wokół), że tym razem będzie inaczej, pierwszą porażkę umieszczasz pod szyldem „wiedziałam że tak będzie” i zwyczajnie się poddajesz.

Jesteś zaplątana w energetyczną sieć, której oddajesz całą swoją energię. Nic więc dziwnego, że w ostatecznym rozrachunku nic Ci nie wychodzi. Znasz frazesy takie jak mam słomiany zapał/pecha/dwie lewe ręce/za mało czasu/za dużo na głowie? A co jeśli powiem Ci, że wcale nie masz?

Recepta:

Małe kroki i robienie dla siebie dobrych rzeczy. Musisz po prostu otworzyć się na samą siebie i zaakceptować, że jesteś tego warta. Na początek włącz terapię 4 szklanek do codziennej rutyny, albo poświęć jeden dzień w tygodniu na zrobienie dla siebie czegoś miłego i prostego (maseczka, super odżywczy koktajl, wyjazd nad wodę, spacer po lesie). Podnieś na początek swoje wibracje i zobacz, że świat Ci prawdziwie sprzyja.

5. Ktoś Cię ogranicza

Nie no, oczywiście, że mogłabyś wszystko. Mogłabyś, ale masz męża, któremu trzeba ugotować obiad, dzieci, które absorbują Cię 24/7, wymagającą pracę, chorych rodziców, mieszkasz w małym miasteczku i tak dalej, wpisz co uważasz za słuszne. I oczywiście inni mają łatwiej, nie zapominajmy, że inni mają łatwiej. Ten dostał w spadku, ta jest ładna, tamta miała lepszy start, a tamten to chyba jest w czepku urodzony, całe życie na farcie.

W skrócie, widzisz źródło swoich problemów i niepowodzeń na zewnątrz, a nie tam gdzie jest ich miejsce, czyli wewnątrz. Jasne, można poddać się energii otoczenia, ale pamiętaj, że możesz też ją podwyższyć, podwyższając własną energię. Przecież wszystko to co dzieje się wokół jest odbiciem tego co dzieje się w Tobie. Wszystko wokół oddziałuje na Ciebie w ten sposób, w jaki z tym rezonujesz.

Recepta:

Bądź wdzięczna za doświadczenia, bo one są dźwignią Twojego wzrostu. To jak pięcie się w górę ściany wspinaczkowej. To że złapiesz za nie ten kamień co trzeba i na chwilę utkniesz w miejscu sprawi tylko, że wspięcie się na szczyt będzie bardziej satysfakcjonujące.

Zamiast zrzucać na innych to, że zatrzymują Cię w miejscu, bądź wdzięczna za to co w nich kochasz. Ćwiczenie na dziś: jeśli pomyślałaś choć raz, że ogranicza Cię wychowywanie dzieci/mąż/praca/cokolwiek, olej to na chwilę i pomyśl, za co je lubisz/kochasz. Staraj się robić to za każdym razem kiedy czujesz, że stanęłaś w miejscu.

To najlepsza droga na samą górę tej ścianki wspinaczkowej.

uściski:)

(Visited 7 488 times, 1 visits today)
Emanuela-Urtica Emanuela Urtica kreatorka, oldschoolowy hodowca roślin, podróżniczka, żyjąca w zgodzie z naturą, roślinożerna. Z misją dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniami.
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Powiązane artykuły

Komentarze

  1. Paulina87 21 sierpnia 2018 o 10:57

    Jakie to prawdziwe !! Każdy z tych 5 błędów doświadczyłam, i doświadczam nadal. Mimo, że wiem więcej to i tak zdarza mi się zatracić.

    Cenny wpis i zgadzam się z tym w pełni !! :))

    Poza tym, że czytam Was, i staram się codziennie podnosić tym swoje wibracje.
    Zrobiłam sobie mini notesik i spisałam w nim zdania, które najbardziej do mnie trafiają.

    Żeby codziennie sobie przypominać, ma go zawsze przy sobie w kalendarzu – czy to dobry pomysł?
    Czy może moje ego pomyśli, że już pozjadałam wszystkie rozumy?

    Kiedyś spisywałam jak opamiętana cele, ładowałam w to tony emocji – pragnień – żadne nie spełniło się …
    natomiast spełniło się dużo z mojej tablicy marzeń -ale chyba tylko dlatego, że robiłam to dla fun’u i miałam mega zabawę przy tym, czasem spojrzałam na to, ale generalnie miałam głęboko zakopane- tak że nawet zapomniałam 😉

    Uściski dla WAS <3

    1. Emanuela Urtica 21 sierpnia 2018 o 15:28

      Uściski dla Ciebie! <3 Nie przejmuj się tym co pomyśli ego, bo to pułapka ego, które próbuje Cię "zmylić" żebyś myślała, że masz nad nim kontrolę. Jeżeli coś pomaga i prawdziwie podnosi Ci wibracje, to to rób, jedyna słuszna filozofia.

      1. Ulć 22 sierpnia 2018 o 14:52

        Don’t ideologize, judge
        nor look into the future.
        Cherish the miracle of contact.
        Never judge, but accept,
        as everything is always as it should.
        Experience. See yourself
        and others through your heart.
        If you don’t like how the people around you are,
        change yourself.
        They are simply mirrors of you.

        To mam na plecach, zajmuje połowę pleców, między łopatkami.
        Pierwsza wersja miała zajmować całe plecy aż do lędźwi, ale skróciłam najbardziej jak się dało, wyciskając z tego maksimum sensu.
        Ten wpis w którym się te słowa Wasze pojawiły, został umieszczony jakoś rok temu.
        Wzięte z tego:
        „(…) W ogóle tak nie myśl, nie dorabiaj ideologii. Ciesz się kontaktem z drugim człowiekiem, nie oceniaj, nie wybiegaj w przyszłość baw się rozmową, ciesz się cudem kontaktu. Nie oceniaj, tylko akceptuj to, co jest. Jest zawsze tak jak ma być. Doświadczaj. Nie analizuj czy przeżywasz coś pełniej, czy płycej. Współodczuwaj, ciesz się, ucz się.
        Każdy stroił fochy, dopóki żył nieświadomie. Ba, nawet budząc się ciągle spadamy ze ścieżki.
        Akceptuj z takim samym spokojem swoje wpadki, jak i to co Ci się udało. Ucz się akceptacji, to podwyższa wibracje.
        Patrz na ludzi przez serce, a nie rozum, tak samo na siebie. Jeśli obraz ludzi wokół nie podoba Ci się, to zmień siebie. Oni są Twoim lustrem(…)”.

        Zrobiło to na mnie tak piorunujące wrażenie, że musiałam mieć to zawsze przy sobie.
        Mimo że trochę się zmieniło przez ten rok, to jednak to jest wciąż aktualne i jest moim życiowym mottem. Czasem o tym zapominam, ale szybko wracam na ścieżkę 🙂

    2. Ulć 22 sierpnia 2018 o 08:55

      Ja sobie zrobiłam tatuaż na plecach z jedną sentencją skróconą od Pepsi i Emanueli 🙂
      A jak na spotkaniu w lutym spotkałam się z Emanuelą w toalecie nie mogłam uwierzyć szczęściu, które mnie ogarnęło od niej!

      1. Pepsi Eliot 22 sierpnia 2018 o 09:21

        <3

      2. Emanuela Urtica 22 sierpnia 2018 o 10:58

        Ach, serduszka posyłam. <3 Zdradzisz nam jaka to sentencja?

        1. Ulć 23 sierpnia 2018 o 09:22

          Wyżej się dodało 😉

      3. Paulina87 22 sierpnia 2018 o 12:46

        ale super !!! :)) całuski !!

  2. TaOla 21 sierpnia 2018 o 11:35

    Bardzo pomocny tekst . Dziękuję, potrzebowałam takiej nauki, dzisiaj szczególnie 🙂

    1. Emanuela Urtica 21 sierpnia 2018 o 15:26

      Serduszko. <3

  3. EwaKu 21 sierpnia 2018 o 12:27

    Świetnie napisane, dzięki za przypomnienie, dokładnie kiedy tego potrzebowałam. Uściski

    1. Emanuela Urtica 21 sierpnia 2018 o 15:27

      Bądź wdzięczna sobie, że to przyciągnęłaś. 😉

  4. Olivka 21 sierpnia 2018 o 12:42

    Wow! Dziekuje,ze moge to przeczytac ?

    1. Emanuela Urtica 21 sierpnia 2018 o 15:31

      To ja dziękuję. <3

  5. Kathi_m 21 sierpnia 2018 o 12:46

    Uwielbiam ❤️ owocek ??

    1. Emanuela Urtica 21 sierpnia 2018 o 15:31

      Dzięki. Owocek tujutu. 🙂

  6. Sylwia 21 sierpnia 2018 o 19:09

    Przychodziłam tu zawsze tylko dla Pepsi, denerwowało mnie, gdy ktoś inny był autorem tekstu i zazwyczaj kończyłam czytanie po kilku linijkach. Ale dzisiejszy wpis Emanueli przeczytałam z zainteresowaniem do końca, nie muszę dodować, że był bardzo o mnie. Kwalifikuję się do wszystkich punktów ale najbardziej chyba do nr 5. Dziękuję za wskazówki, mam nadzieję, że mi pomogą:)

    1. Emanuela Urtica 22 sierpnia 2018 o 10:59

      Powodzenia. 🙂

  7. Bio pomidore 21 sierpnia 2018 o 19:14

    Podoba mi się . Owocek

  8. mała 21 sierpnia 2018 o 20:01

    Kochana Emanuelko, dziękuję za kolejną lekcję. 4 szklanki już włączyłam, pokochałam ogród i przede wszystkim pracę w nie. Nauczyliście mniej więcej niż najlepsze uczelnie. Kosz owoców z mojego ogrodu dla Was wszystkich.

  9. Marrakesz 21 sierpnia 2018 o 21:57

    A ja cały czas próbuję obserwować myśli- nie myśleć tylko obserwować myśli. To bardzo trudne, tak obserwować bez emocji i nie wchodzić w nie. Tak bardzo chciałabym doświadczyć tej teraźniejszości i szczęścia. Czasami pomaga ciągle ruszanie palcem i obserwacja go, a jeszcze lepiej skupianie się na czole ( że niby tam jest oko duszy tu i teraz). Ale to cały czas nie to co miałoby być.
    A najgożej z tym palcem i czołem w pracy. Możecie sobie wyobrazić jak w wielkim wirze pracy ja siedzę niewzruszona i patrzę na ruszający się palec ?

  10. Mo 21 sierpnia 2018 o 22:25

    EMANUELLA JAK ZAWSZE THE BEST ! Super tekst dziekuje 🙂

  11. Sarah 22 sierpnia 2018 o 00:11

    Wszystko to, co mi się przytrafia to odbicie mnie, tak? Czyli to,że mój narzeczony zawinął się na tamten świat w niecałe 4 miesiące, w domowym hospicjum i umierał mi na rękach to moja wina? zabiłam go , kórtko mówiąc, zjawiając się w jego życiu? Od tego czasu wszystko się zawaliło, okazało się,że nie mam przyjaciół ani rodziny na której mogłabym polegać zacząwszy od dnia po pogrzebie… Mój szef też zatroszczył się aby się mnie pozbyć.I nie mogę znaleźć żadnej innej ;( I tym sposobem od 3 lat jestem dokładnie w tej samej sytuacji co w dniu po pogrzebie, choć probuję, staram się, nie-staram się, medytuję, staram się robić coś dla siebie, dobrze jem, śpię, robie różne rzeczy inaczej, ale nic się nie zmienia. dosłownie NIC. Zaczynam się zastanawiać nad samobójstwem, przyotowałam sobie sznur w piwnicy…bo odnosze wrażenie,że świat wysyła mi message ,że jestem tu zbędna…tak na chłodno sobie to przetrawiam…
    PS. Wszystkich, którzy wierzą w ‚wystarczy chcieć” i „wszystko będzie dobrze, ułoży się” zapraszam na oddział onkologiczny… Na mnie te zwroty działają jak płachta na byka.

    1. Pepsi Eliot 22 sierpnia 2018 o 09:34

      Teraz jesteś rozżalona na sytuację i na cały świat, a i wcześniej niewiele rozumiałaś. Nasze awatary są śmiertelne i wszyscy umrzemy, w taki czy inny sposób. Co nie znaczy, że nas zabijają ludzie z naszego otoczenia, bo jesteśmy ich odbiciem. To wyjątkowe niezrozumienie o czym się tutaj mówi. Owszem, to było zapewne zbyt krótkie życie jego awatara, ale on przecież nie umarł. Ta śmierć dla Ciebie jest niezwykle przykrym doświadczeniem, i potrzeba więcej czasu, abyś mogła zrozumieć, ale może też nigdy tego nie zrozumiesz, bo zawsze trzeba wyjść od akceptacji.

    2. Mad Elena 23 sierpnia 2018 o 02:33

      Bezsilność, złość, rozpacz i obwinianie „Góry” zajęła Ci już 3 lata. Narzeczony nie żyje, Ty- tak. W złości, buncie przeciw życiu, ale żyjesz. Skąd wiesz, że masz dosyć Zycia ? z Twojego wpisu wynika, że masz dosyc życia takiego, jak je teraz doświadczasz. Wyrzuć ten sznur. Znajdź jakąkolwiek mysl, która pomoże Ci wyjść z tej sytuacji – choćby złap się tego, że narzeczony nie chciałby dla Ciebie takiej „przyszłości”. I nie wiem, czy w takim stanie ducha jesteś w stanie zauważyć pomocnych ludzi, ale być może już ktoś jest, ktokolwiek, z czymkolwiek, może choćby z dobrym słowem. Możliwe, ze inni nie mają pomysłu jak Ci pomóc lub nie mogą, a niektorzy wola zająć się sobą.Ty chcij sama dla siebie dobrze , Ty chcij się o siebie troszczyc, mimo, że Ci ciężko. I spróbuj zapytać Twojego serca, czy jest tu dla Ciebie miejsce na tym świecie. Skończ sabotaż, wywal ten sznur. I proszę, choc trochę zaufaj w cokolwiek, co Ci napisałam, nie urwałam się z różowej chmurki, za to rozplatalam z szyi ówczesnego narzeczonego pętelke. Przeżył, ale nie umiał przestac złościć się na świat, i zabił się „dzięki” narkotykom z kilkanascie lat później. Więcej dramatycznych doświadczeń nie przytoczę, wiesz, że możesz wybrać. Może za 10 lat zszokujesz się samą myślą, że aż tyle cierpienia w Tobie było, Skąd wiesz, co będzie choćby za 3 lata?

      1. Maris Sal 26 sierpnia 2018 o 12:59

        ohh Mad Elena, jestem wdzięczna za to co napisałaś…

        1. Sarah 26 sierpnia 2018 o 19:55

          Chciałam odszukać choć 1 pomocną dłoń. ja naprawdę tego wyglądałam i tylko drgnięcia jakiejkowliek dłoni wypatrywałam.Cisza.Nikt nie woła. Ojciec,ale kazał mi przestać się mazgaić wypieprzac z domu, mam sie wziąć w garść i zachowywac normalnie. moze z miesiać ‚po’… cytat. Matka -że męczy ją moja obecność (nawet nie rozmowa). Siostra,brat, nikt nie zadzwoni,nie napisze maila.Jak umrę to przesiaknę do sąsiadki wczesniej niż mnie ktoś znajdzie.Nie mogę zmuszac ludzi do kontaktu ze mną,skoro sami tego nie chcą. I to jest obicie mnie?WIecie,ja bym nawet obcemu pomogła,nie raz zdarzało mi się obejmowac obcych ludzi,to taki odruch serca.Przygarnęłabymm wszystko i pokochała, bez nogi,bez reki.Zawsze miałam takie proste marzenia,zeby mnie ktoś kochał.CHciał.Lubił.Ja wiem,ze dla nich to jakich tam chłop zdechł,jeden pies.Ale mnie znają,chyba,trochę, nie wiedzą co to miłośc, tęsknić za kimś, żyć w samotności?Jak mogę go ot tak jak chustkę do nosa wyrzucić i zastapić innym? CHciałabym naprawdę choś 1 mysli logicznej chwycic sie i znaleść sens,żeby ‚tego’nie robić.Naprawdę ja nie wyje dniami do poduszki, wstaje rano, medytuje, poszczę dużo, bywam wsród zieleni, naprawdę aktywnie szukam pracy, tylko staram sie podejsc do tego logicznie, na chłodn, bez zbędnych emocji, fakty, okej,nie ma go…ale powinna byc reszta, jakas rodzina, jakis swiat, jakas praca,jakies wakacje, jakaś ‚ja’ jako ja, ktora była i jest…a to umarl nie ‚ylko’on ale i wszytsko co mialam przed nim i po nim. Rozczarowanie ludzmi, kktórych miała za drogowskazy,jakieś filary. Wszyscy…. Ja bym nigdy nie kopała jak lezy, nikogo… Ja tylko chciałam wtedy mnie ktoś powiedział,że rozumie. Może. A wogóle chciałabym usłyszeć coś, cokolwiek, co zapali mi umysł, dlatego tu zaglądam,ale nic…nic. I dlatego tak oglaadam i dochodze do wniosku że ten sznurke to dla mnie dobre wyjście. Że świat też daje mi znać,że mam spieprzać. Mam tez morfine, fentanyl i inne ścierwa…ile tego trzeba żeby sie nie obudzic i zejsc zeby nie bolało. Fentanyl powinien skutecznie i szybko zwiotczyc miesnie oddechowe…. 6 po 25 mg, powinno styknąć nie?

          1. Pepsi Eliot 26 sierpnia 2018 o 22:56

            Bardzo głęboko śpisz, przestań wciąż i wciąż własną ważność podkreślać, spróbuj przez kilka dni myśleć tylko o innych, że są mega ważni, zobaczysz co się stanie, tylko tak naprawdę, skończ z tym rozżaleniem, bo ściągasz na siebie wahadło destrukcji

  12. Eli 22 sierpnia 2018 o 11:24

    Czytam i uśmiecham się pod nosem 😉 czasami trochę wody w rzece upłynie zanim sami dojdziemy do tych wniosków, a i to w przypływie gorszych sytuacji potrafi na chwilę załamać nasze ok. może tak być 🙂 i pójście dalej. Acha, to prasowanie ścierek do naczyń czasami sprawia mi dużo satysfakcji 😀 Owocek zawsze 🙂

  13. auto 25 sierpnia 2018 o 11:51

    O mnie to głównie punkt 5. Samotne macierzyństwo jest da mnie trudne… I tak, myślę, że dzieci mnie ograniczają, i widząc fakty nie potrafię myśleć inaczej. Cieszyć się chwilą? A co, jeśli chwila nie podoba ci się i nie chce ci się w niej być? Czuję się, jakbym siedziała na krześle tortur, a ktoś mówił mi: ciesz się tym co tu i teraz. A ja tego „teraz” nie chcę. 🙁 Próbuję bawić się z dziećmi, ale nie lubię tego, czuję się źle, robiąc to. Potrzebuję spokoju, ale nie mam go, bo dzieci ciągle coś ode mnie chcą, albo kłócą się ze sobą. Większość moich potrzeb jest niezaspokojona, oprócz dzieci nie mam nikogo bliskiego. Moje dzieci potrzebują miłości i troski, żeby im powlewać w ich wewnętrzne kubeczki. Ale z próżnego i Salomon nie naleje. Nie mam skąd wlać. Skąd wziąć miłość i radość chwili???

    1. Pepsi Eliot 25 sierpnia 2018 o 14:05

      najpierw musisz zrozumieć o co w tym chodzi, poznać zasady gry, a z dziećmi rzeczywiście jest trochę trudniej zrozumieć,to fakt, ale rozwijaja sie, może zaskoczysz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *