logo2
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
88 154 458
295 online
31 738 VIPy
Reklama

WITAMINA D3 + K2 TiB
DO SSANIA !

NIEZBĘDNE DLA ZDROWIA
UKŁADU ODPORNOŚCIOWEGO
I DO ODCHUDZANIA!!

 

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum

Dlaczego wciąż spotykam facetów bez kasy? Nawet na górala ich nie stać …

Prawo przyciągania działa we Wszechświecie.

Dlaczego działa? Może wyjaśni to naukowo fizyka kwantowa, może nie szybko, może wcale, gdyż peut-être jest takie założenie, że nie wszystko musisz wiedzieć, żeby ewoluować. W każdym razie to prawo wielokrotnie odczułaś na własnej skórze, i wielokrotnie wpuściłaś się w maliny, zmieniając kolejkę w hipermarkecie na tę, która niby idzie szybciej od tej, w której stałaś, a która teraz nabrała prędkości.

Prawo przyciągania nie jest tak oczywistym prawem, jak się myśli, gdyż ludzie nie są czytelni, jaśni, nawet dla siebie samych. Dlatego, będąc rezolutną, za Chiny Ludowe nie dasz sobie obciąć małego palca, że doskonale wiesz co jest Twoim przekonaniem, a co prawdą? Na szczęście z łatwością rozpoznajesz lęk i uwieranie, albo męczącą egzaltację, gdyż ego jest widoczne na kilometr.

Reklama

W This is BIO® wiemy, że zdrowie w tej grze jest ważne w każdym wieku! Z tego powodu, we współpracy z najwyższej klasy specjalistami, opracowaliśmy doskonałej jakości produkty dostosowane do potrzeb najmłodszych. 🍀 Tu znajdziesz witaminy i minerały Vitek TiB, oraz Omega 3 TiB dla dzieci (w opakowaniach ze szkła)!


I taki komć

To o czym teraz napiszę jest dla mnie bardzo ważne. Poznaję na swojej drodze facetów, którzy zarabiają mało. Nie chcę wyjść na materialistkę, ale chyba nią jestem skoro o tym mówię … hmm. Facet jest mądry, oczytany, ale już na trzecim spotkaniu kiedy rozmawialiśmy o kupnie roweru, zaznaczył, że nie stać go na nowy. Że ma mieszkanie w stylu PRL. Że dziewczyny go zawsze wykorzystywały ( jego dobroć).

Sama nie wiem czy próbować z nim? Przyznam, że marzyłam o kimś, przy kim nie będę musiała się o nic martwić, że będę żyć na jakimś poziomie.

Teraz pytanie … czy faktycznie odrzucać człowieka tylko dlatego, że zarabia mniej ode mnie? Jestem już po 30-tce i sama nic nie mam, dlatego tak nad tym wszystkim ubolewam.

Prawo przyciągania działa na całego i z całym dobytkiem, czyli są tam Twoje oficjalne myśli, bardziej projekcje życzeniowe typu: daję radę, starcza mi na życie, nie jest źle, ale jednocześnie, gdzieś z podświadomości ego przemawia, kurde flaczek, a jak się rozchoruję? a jak spadnie koniunktura? może lepiej będę oszczędzać pieniądze już, generalnie boję się. W końcu pojawia się konkluzja leitmotiv „jestem już po 30-tce i sama nic nie mam”.

I teraz jest pytanie, kogo przyciągniesz do siebie? Kto będzie podobnie do Ciebie wibrował? Ktoś kto daje radę, czy raczej koleś, który obawia się kupić sobie nowy rower, bo to rozłoży na łopatki jego budżet, a o kredycie na górala mówi, jakby zaciągał hipotekę.

Stan w którym jesteś, nie może Ci dać tego, czego chcesz

Jest taka zasada, że stan w którym jesteś nie może Ci dać tego, czego chcesz. Gdy sama nie masz dobrych przepływów finansowych nie możesz z tego powodu przyciągnąć faceta z kasą. Teraz powiesz, że jak to? A Pretty Woman, a Kopciuszek, a Grace Kelly, a Naomi? Owszem literatura, owszem baśnie, może śliczne modelki o szczególnym rysie charakteru, owszem, ale są to wyjątki, a tak naprawdę szczególne przypadki, gdyż jest to możliwe, tyle, że prawie nikt nie ma pojęcia jak to zrobić.

Zabierasz się do przyciągnięcia chłopaka bez problemów finansowych, to eufemizm, po prostu bogatego człowieka chcesz mieć za partnera, ale robisz wszystko na opak.

Gdy modelka zaczyna karierę, jest piękna, nie sparzyła się jeszcze, nie ma obaw, nie jest przesiąknięta strachem, może jeszcze nie mieć złamanego grosza, ale przyciąga bogaczy, gdyż ma do tego lekki stosunek, jest absolutnie pewna, że jej się to wcześniej czy później przydarzy. Ba, jest przekonana, że jej się to należy. Pieniądze i miłość. W beztrosce bierze sobie od wszechświata to, co jej się należy.

Nie ma w tym żadnego parcia, mężczyzna nie widzi w jej oczach napięcia. A ponieważ wiadomo, że modelki onieśmielają mężczyzn, dlatego koło nich kręcą się gównie pewni siebie playboye z pieniądzem, ferrari, i temu podobnymi gadżetami próżności, lub tylko z zamiłowania do dobrego designu.

Prawo przyciągania odnosi się do tego czym jesteś, co teraz masz

Natomiast Ty masz parcie na faceta z kasą, ale sama nie masz pieniędzy na tyle, żeby czuć dostatek. Generalnie oceniasz siebie nisko, zgodnie z przekonaniami matrixu, że trzydziestka jest wyrokiem dla kobiety i coś powinna już koło trzydziestki mieć, przynajmniej męża, dzieci i dom.

Mając taki program w swojej głowie, że jesteś niedoborowa, że nie osiągnęłaś za dużo, że inni mają może więcej, wysyłasz informację do wszechświata: nie mam, brakuje mi, nie mam, brakuje mi, ale bardzo chciałabym mieć. Nie chcę czuć się niedoborowa. Jednak ponieważ tak się czujesz, do Ciebie na ławkę dosiada się jegomość, jednakowoż ładną mamy dzisiaj pogodę, jest uroczy, miły, bystry, tyle, że kompletnie pozbawiony energii pieniądza.

Ten jegomość pasuje jak w pysk strzelił, jak ulał do Twojego: nie mam, brakuje mi, nie mam, brakuje mi, ale bardzo chciałabym mieć.

Kupujesz więc Zelanda Vadima Transerfing rzeczywistości, i na siłę wizualizujesz siebie w dostatku, w dobrobycie, przypierasz się do ściany, ale z tyłu głowy ego podpowiada: to brednie, nigdy nic takiego się nie wydarzy, jestem skazana na niedobór.  I wszechświat świruje, daje Ci to, a za chwilę odbiera tamto, gdyż ta masa intencji wzajemnie się niwelujących sprawia, że nic się nie zmienia w Twoim życiu.

Stajesz w nowej kolejce, która oczywiście okazuje się najwolniejsza, czyli spotykasz bystrego rowerzystę, którego nie stać na rower.

Czy faktycznie odrzucać człowieka tylko dlatego, że zarabia mniej ode mnie?

Jest coś takiego, jak miłość. Słyszałaś o takim zjawisku? Gdy nie zakochałaś się, co mają do rzeczy względy merkantylne? W którym momencie strach przesłonił Ci serce, że przestałaś się nim kierować w doborze partnera? Kasa jest w głowie, to jest energia, nic takiego, wspólnie możecie zrobić potężne przepływy w 3 lata, ale teraz nie mogłaś przyciągnąć jeszcze żadnego bogacza, bowiem masz za silne parcie na pieniądze.

Takie silne parcie na polepszenie sytuacji materialnej, jest dokładnie czymś odwrotnym, jest płaceniem, jest wydawaniem ostatniego grosza własnej energii, jest minus skąpstwem.

Jednak jak wspomniałam na początku, prawo przyciągania nie jest oczywiste. Zrób coś, co zmieni Twój wizerunek dla wszechświata, coś, co podwyższy Twoje wibracje.

Zrób te dwie rzeczy:

Pierwsza

Szczerze zaangażuj się przez jakiś czas, niech to będzie pół godziny dziennie przez miesiąc, w sprawy drugiego człowieka. Odstaw swoje ego na bocznicę. Całkowicie poświęć się, pomóż, oddaj, daj, po prostu zrób coś bezinteresownie dobrego. Kompletnie nie zastanawiaj się, czy ktoś to dostrzeże, podziękuje, po prostu zrób to. Ale w taki sposób, żebyś zapomniała o swojej nagrodzie. Zaangażuj się po prostu. Wejdź w tę pomoc całą sobą, wysłuchaj kogoś, daj mu pieniądze, zapomnij o sobie.

Ten miesiąc może zdziałać cuda.

Druga

Wyrzuć, albo daj komuś (jak zechce) graty, stare rzeczy, które zalegają w Twoim domu. Jak nie chodzisz w jakimś ubraniu przez rok, wyrzuć, albo daj go komuś. Twój dom się przewietrzy, zrobi się w Twoim domu jakaś pustka, a to znaczy, że wszechświat będzie chciał ją wypełnić nowym.

Czy, gdy odstawisz ego na bocznicę i przewietrzysz wnętrza swojego domu, to zaraz poznasz kogoś bogatego?

Jeszcze nie odrazu, bowiem włączy się blokada porządkująca. Wszystko musi się zasiedzieć, ułożyć, nie możesz po takiej akcji zaraz kogoś poznać, musi to wszystko znormalnieć, musi nadmiar potencjału mimowolnego oczekiwania odpuścić, i jak tylko zapomnisz, że czekasz, że oczekujesz, że przyduszasz, pojawi się człowiek z przepływami. Nie jest nawet powiedziane, że nie będzie to ten sam kolarz, który teraz o Ciebie zabiega.

Działaj, angażuj się, ale odpuść, rzeczy mają dziać się lewą nogą do lusterka. Luzik.

z miłością

(Visited 4 516 times, 1 visits today)
44- 44 - kim jest? Trudniej jest ocenić, niż to kim ona nie jest. Z pewnością nie jest już PepsOsho, ani też żadną inną koniunkcją. Po prostu, jakbyś chciała, jest sobie nawadnianiem Twojego późnowiosennego ogrodu.
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Powiązane artykuły

Komentarze

  1. Aneta 25 maja 2019 o 08:08

    Pepsi czy Wy macie ze soba cos wspolnego?

    1. Pepsi Eliot 25 maja 2019 o 08:20

      może napisała, ale podobnych mejli dostaję bardzo dużo, on z pewnością jeszcze więcej, to nagminny problem

  2. 69smerfeta69 25 maja 2019 o 09:20

    Dziękuję za ten post, sporo już czytam i słucham na temat prawa przyciągania, ale ten post wyjątkowo przypad mi do gustu i rozjaśnił wiele w głowie 😀 buziaki 😘

  3. Bolito 25 maja 2019 o 10:48

    Pepsi, dziekuje.To sa batdzo madre slowa, doswiadczylam, postawilam na czlowieka, milosc nam wszystko organizowala, ale smierc zabrala txw.dalszy ciag. Ty piszesz dla mlodych ludzi Ja, stara dusza I nie tylko, bardzo korzystam czytaja Twoje wpisy.

    1. Pepsi Eliot 25 maja 2019 o 16:39

      Nie piszę dla młodych, piszę dla dusz, z miłością

    2. Niki 25 maja 2019 o 17:18

      Bolito, wiek nie ma żadnego znaczenia w kontekście miłości, energetycznego łączenia się z ludźmi, dzielenia się, dawania i przyjmowania, wzbudzania miłości w sobie do siebie i świata. Czerp z tego świata blogowego i wszechświata ile chcesz 🙂

  4. Paulina87 25 maja 2019 o 13:57

    Artykuł ogień !!! :))

    Jeśli chodzi o energię pieniądza ,
    ja sama jakoś nie martwię się o nie, jakoś tam czuję, że je mam, będę miała i może to troche złe ale czasem czuje jak ta modelka, że jestem pewna, że mi się to przydarzy …
    ale jeśli żyjemy we wspólnocie to ta nasza energia pieniądze miksuje się z energią pieniądza towarzysza życia ?

    Ja obserwuje coś takiego, ja się nie martwię ale na mojej drodze dwie osoby namber łan się martwią, tzn chcą więcej niż mają, oboje mają biznesy i nie są do końca takie dochodowe jakby chcieli.

    Mogę jakoś im pomóć?
    Bo kiedy przychodzą do mnie zatroskani o dolary i ja staram sie jakoś przekonać, żeby nie martwili się ale poszli biegać albo sprzątać ( joke) to wiadomo, że on mi powie, że musi zapłacić ZUS, etc

    pytanie brzmi co jesli pod jednym dachem spotka się ten ,który się nie martwi z tym , który się martwi ? oki, oboje mają dużo ale jeden myśli czy czasem nie zabraknie a drugi dlubie wtedy w nosie ? 😉
    i jak pomóc i podnieść na duchu kogoś kto Ci pokazuje rachunki do zapłacenia ?

  5. Beata 25 maja 2019 o 15:17

    Ja za to spotykam bogatych, ale chytrych i skierowatych.

    1. Bogata 26 maja 2019 o 10:25

      To jednak.biednych spotykasz

  6. lavi 25 maja 2019 o 15:31

    „Facet jest mądry, oczytany, ale już na trzecim spotkaniu kiedy rozmawialiśmy o kupnie roweru, zaznaczył, że nie stać go na nowy. Że ma mieszkanie w stylu PRL. Że dziewczyny go zawsze wykorzystywały ( jego dobroć).” Z tego zdania wynika, że autorka komcia trafiła na fajnego mężczyznę, mądrego, szczerego (powiedział, że nie stać go na nowy rower) i dobrego, może nawet kiedyś dawał od siebie za dużo, dlatego dziewczyny go wykorzystywały i teraz się boi, trzyma się kurczowo tego co ma. Należałoby na niego spojrzeć sercem, skoro chce szukać się towarzysza, partnera. Jakiż on się może wydać piękny, taki artystyczny wręcz, ze starym rowerem i książką; ze swoim ciepłem wewnętrznym, choć może na razie ukrytym, w obawie przed ponownym zranieniem i z ciepłem w swoim mieszkaniu w stylu PRL.
    Poza tym to taka pułapka z tym szukaniem bogatego, bo nawet jakby trafił się bogaty, to później bałaby się, czy tego bogactwa nie straci. W tej sytuacji pomocne byłoby ćwiczenie wdzięczności i zachwytu. Wzbudzanie i wyrażanie swojej wdzięczności za to bogactwo, które już się posiada. Uczenie umysłu skupiania się na tym co mamy, a nie na brakach. Zachwycanie się sobą, ludźmi, światem. Polecam wywiad z fenomenalną śpiewaczką Olgą Szwajgier, która mówi „Jesteśmy idealni, Bóg dziadostwa nie tworzy.”

    1. Keyt 25 maja 2019 o 17:56

      O, lavi <3
      W człowieku zobaczyć człowieka, a nie epitety. Wszyscy są tacy po troszeczku, zależy jak się spojrzy, autorce życzę spotkania drugiej całości, równie cudnej jak ona. Czy raczej świadomości istnienia tej całości po obu stronach.

      1. lavi 25 maja 2019 o 21:58

        Keyt <3 dołączam się do życzeń spotkania drugiej całości dla autorki komcia, a i sobie też tego życzę, choć do stania się całością to jeszcze mi daleko : )

        1. Keyt 27 maja 2019 o 20:41

          Nie stajesz się całością, tylko nią jesteś 😉 Cały czas, ale wewnętrzny krytyk ma ciągle parcie na bycie bardziej.
          U mnie to kliknęło, jak przestałam siegac wciaz na zewnątrz. Ile zrobię, tyle zrobię, powiem albo nie powiem, nie spiesze się, świadomość jest chwili obecnej, reszta to tylko projekcje.
          Niby oczywiste, tyle razy wałkowane, ale ile można rozglądać się na boki nerwowo drążąc czy słusznie robię, myślę, ile sensu jest w tym, że jestem.
          A potem wymyśliłam, że przyjdzie. No i przyszedł. Człowiek, którego wolną wolę się akceptuje. Sporo tu fajnych, odważnych i ambitnych, inteligentnych, dopisz do listy czego Ci trzeba , akuratnego dla ciebie sobie przyciągniesz <3 To znaczy zawsze akuratnego, tylko na pewnym poziomie zdecydowanie równego sobie, bo po prostu te równość dostrzegasz. A nie znowu, że mogłabym tak i tak, to i tamto, więc słyszysz w nim echo swoich przekonań.
          Jesteś cudna dokładnie taka jaka jesteś, to przy okazji możesz jemu o tym przypomnieć, w razie potrzeby 🙂

          1. lavi 28 maja 2019 o 18:56

            Dziękuję Keyt za te słowa, dodają otuchy. Ten krytyk we mnie od zawsze blokuje. Pół życia w depresji, i teraz wiem, na czym to polega, że to taki autosabotaż. Choć wciąż nie mogę uleczyć części siebie zranionej przez rodziców- ich wieczna walka, kłótnie, brak szacunku do siebie i w końcu rozstanie, długo za późno. Wsiąkło to we mnie i nie może wyjść, choć jako rodzice są kochającymi mnie. Wolę być sama, interakcje z ludźmi powodują we mnie zbyt wiele emocji, a paradoksalnie w głębi serca pragnę bliskości z kimś. Teraz ze świadomością tego wszystkiego czego się dowiedziałam, także z postów Pepsi, coraz częściej zdarzają mi się dni gdy akceptuję to co jest, nawet jak czuję się źle. Niby wydaje się, że kręcę się w kółko, ale czuję, że to powolne wznoszenie się na spirali rozwoju.
            Fajnie opisałaś, że sobie go wymyśliłaś i się zmaterializował. Czuć w tym wyluzowanie i akceptację. Wszystkiego dobrego dla was : )

        2. Keyt 29 maja 2019 o 12:29

          Taki mężczyzna u boku to dla kobiety introwertyka doskonała okazja na otwarcie się na ludzi ogólnie rzecz biorąc, koncentrujesz się na nim/jego rodzinie/problemach, wspierasz jak możesz, przestając międlić, że coś ci brak, że człek się blokuje na drugiego i jest sam.
          Tyle potrwa ile trzeba, takie podejmiesz decyzje jakie podejmiesz, osobiście przestałam sobie wyobrażać, że muszę być jakaś tam, żeby wyjść z przekonania drugi człowiek ma lepsze rzeczy do roboty niż moja osoba, no ale koniec rozmemłania nad sobą, trzymam kciuki za Twoją coraz jaśniejszą drogę <3

          1. lavi 31 maja 2019 o 19:45

            Dzięki Keyt za całą rozmowę. Będę sobie czytać Twoje słowa, raz na jakiś czas. Ku pokrzepieniu, uspokojeniu, w drodze do akceptacji : )
            Słonecznego weekendu <3

    2. KoAnn 25 maja 2019 o 18:40

      No ale niestety to on ma problem że tak siebie nie widzi jak piszesz – artystyczne mieszkanko z prlu i rower. Więc dziewczyna myśli co myśli, o co chodzi, czemu się tak asekuruje. Nie chodzi o to co ma a o błysk w oku i potencjał czasem. I to się wyczuwa.

      „Milionerzy” z ducha nawet jak te miliony (biznesy to jednak ryzyko) tracą to zaraz wymysla jakiś inny pomysł, wyjedzie saksy, zakasa rękawy i się odkuje. To bardzuej o to chodzi a nie o narzekacza na wstępie. A jak sie pojawia dzieci to już nie ma to tamto;) dla obojga, raczej.

      Więcej, chłopak ma „program ofiary” – wykorzystywany przez kobiety. Znalam kogoś takiego. Friend Zone, nie tylko ze mną nie spieszył do związku lecz w ogóle odrzucał to na tym etapie jako osoba nie majętna. Bardzo wartosciowy facet, lecz nie dla mnie, raczej nie brał nikogo wtedy tez pod uwagę. Dla mnie fajna przyjaźń, na parę lat mogłam się do niego zwrócić w pewnych sprawach, choć dołował. Ja mu też pomoglam, choć części z tych rzeczy nie przyjmował. Polubił koty 😉

      Skończcie z obsesjami zwiazkowymi ludzie po 30stce. Gdzieś przeczytalam „lepiej przyjaźnić się przez lata niż być w niedozwiązkach przez kwartał.”

      Bardzo mądra rada z tą bezinteresowną pomocą przez miesiąc. Moze zwierciadlo pokaze co innego. Czasem zamiast związku mozecie trafić na innego typu fajną relację.

      Kochanie na siłe nie ma sensu kogoś kto nie przyjmuje tego bo ktoś go skrzywdził czy inne ambicje zawiodly (lub przejmuje się matriksiwa wizja związków gdzie to facet zywiciel ). Patrzcie na siebie, nie szukajcie uzupelnienia i nie leczcie innych swoją miłością. „Uleczcie” siebie – odpowiednia osoba się znajdzie:)

      1. lavi 25 maja 2019 o 22:06

        Czy on ma problem tego nie wiemy, nie on napisał komentarz, nie on prosi o radę. To, że znałaś kogoś podobnego, nie oznacza, że ten też jest taki sam.
        Zgadzam się z tym, co napisałaś w ostatnim akapicie, ale nie jestem pewna, czy w powyższej sytuacji zaistniało „kochanie”. Wydaje mi się, że wtedy nie roztrząsalibyśmy kwestii roweru…

  7. Kinga 25 maja 2019 o 17:27

    Wiesz co Pepsi? Twój blog zastępuje wizytę u psychologa, psychiatry, lekarza czy też farmaceuty. Jak moje ego ma jakiś dylemat, czy to odnośnie zdrowia fizycznego, psychicznego czy duchowego, wpisuje w Google: ( dany problem) pepsi eliot. I już mam odpowiedź oraz czuję się bardziej świadoma. Często jest też tak, że nie tyle co znajduję rozwiązanie problemu, jak po prostu dochodzi do mnie że ten kłopot nie istnieje. Jesteś niesamowita. Moje ego prosi abyś nidy nie przestawała pisać. 🙂

    1. Pepsi Eliot 25 maja 2019 o 21:47

      <3

  8. jaa 25 maja 2019 o 18:27

    Dziękuję za ten post…

  9. Marta 25 maja 2019 o 19:10

    Pieknie i madrze napisane. Ale co zrobic kiedy wszystko sie robi aby Ta drugs osoba nie pomyslsla ze ja Tylko na kase lece a w rezultacie pomomo najszczerszych staran I tak wyjdzie ze Tylko kasa dla mnie wazna! A tak naprawde nie jest? Co pomoze ?

    1. Kózka 25 maja 2019 o 21:44

      Przestać międzlić to w głowie, bać się tego i starać się o to, wyluzować i po prostu sobie być razem 🌺

  10. Aga 25 maja 2019 o 19:46

    A ja jakoś nie pasuję w te ramki.
    Zawsze nie bałam się o pieniądze, byt, nie szukałam bogatego, ładnego i inteligentnego, bo wiedziałam, że to bajka o królewiczu na białym koniu. Facet musiał mieć to „ coś” co mnie zachwyci. Sama umiem zarobić i pieniądze mnie się trzymają, choć wydaję zawsze do mnie wracają.
    Przyciągnęłam młodszego , wesołego i gołego, nie narzekam, jest wesoło😂. Chciałabym mieć domek, on na niego nie zarobi, a ja już tak! No i dobrze mi z tym.
    Pozdrawiam serdecznie, życząc ciekawych i mądrych przemyśleń.
    Agnieszka

  11. PK 25 maja 2019 o 20:36

    Niezłe, żeby nie powiedzieć, że dobre

  12. Pess 26 maja 2019 o 05:49

    Proszę o małą wskazówkę, burzę mózgu,

    „Prawo przyciągania odnosi się do tego czym jesteś, co teraz masz”

    Twojego bloga czytam juz kolejny rok. Na początku robiłam małe kroczki – niby wiedziałam, jednak nie rozumiałam. Potakiwałam głową, tak tak, to jest to, teraz się przebudzę! – Nie budziłam się. Czytając, uświadamiałam sobie że śpie – myśląc o tym, ze spie – spałam, błędne koło. Oczywiscie nic nie zmieniałam odnosnie własnych zachowań, ba, mogłam godzinami paplac o tym wszystkim, czego sie naczytałam.
    Niczego tak na prawde się wtedy nie nauczyłam. A my, ludzie, najlepiej uczymy się na własnych błędach – jak dzeci, które muszą parę razy upaść, żeby nauczyć się chodzić.
    Gdzieś z tyłu głowy, był lęk. Widziałam ze świat, który współtworze, odbija horror. Winni byli wszyscy, tylko nie ja (lub odwrotnie, winna byłam tylko ja, oh zabijcie mnie, niegodna jestem by żyć)

    Potem przypieprzyło mi wachadłem.
    Jednym, drugim, kolejnym.
    Ja dalej nic.
    Potem pojawiło się Wachadło przez duże W – kiedy było po wszystkim, zobaczyłam je we śnie – Było tak Wielkie (Hehe, Wielkie Wachadło, dziś mogę się z tego śmiać.), ze nie bylo widać jego końca.
    Moja głowa, moje ego, wyrównanie nagromadzonych potencjałów, nie było we mnie ani kropli miłosci do kogokolwiek. Pyszedł ten moment: albo coś zrobię, albo umrę. Osiągnełam dno rozpaczy, serce pękło na pół, załamanie nerwowe.
    Juz od dawna wiedziałam, że Ja to Bóg, a Bóg to ja. Czasem o tym zapominałam, albo raczej nie rozumiałam magii kreacji, jaka się z tym wiąrze.
    W chwili desperacji krzyknełam wewnętrznie: Boże pomóż mi!!! I nagle…Pustka, szum w głowie minął. Spokój.

    Od tamtej chwili działam bardziej świadomie, wiem ze to nie zarty i nie bedzie jakiegos potem: nie będzie, ah, ok, zmienię się, pomyślę o tym jutro. Aktywnie zajęłam się obnizaniem entropii, kazałam ego zamknąć twarz i stałam się potulna jak baranek: Zbyt potulna. Ego tez jest potrzebne, hamowałam gniew i znowu zasnęłam: Kiedy gniew wybuchnął musiałam zaczynac od nowa, ale za kazdym razem swiat aktualizował się w lepszej wersji. Jest o wiele lepiej, działam, przyciągam ludzi podobnych do mnie, swoją drogą siedzących od dawna w tematyce duchowosci, znających Tolle, Osho itd. Ludzi, którzy tak jak ja, wzieli na klatę otwieranie czakr na zachodnią modłę ( ju noł łót aj min), bo cos ich do tego bardzo pchało. Straciłam coś bardzo cennego, lecz także wiele zykałam. Nauczyłam się, ze nasze lęki się realizują – Jeden szczególnie mocny lęk się zrealizował, i co, i nic się nie stało. Mało tego, widzę same korzysci.
    Wiem, jakie są zamiary mojego serca. To bardzo proste – kiedy przepełnia mnie ogromna, bezinteresowana miłosc. Moje serce ma swoj zamiar i cel, ale cos po drodze dalej mi nie wychodzi – Moze za bardzo skupiłam się a celu? Staram się obnizac entropie, skupiałam sie na celu drugiej osoby, nie moim, kochałam i wiedziałam ze kocham, znowu widziałam w sobie kogos dobrego i atrakcyjnego, znowu zaczęłam promieniować energią (tak słyszałam), wiem ze błędy tez nas uczą, wszystko wiem, czuję ze rozumiem.
    Do rzeczy.
    WIem jak to wszystko u mnie działa i jakie schematy u mnie rządzą (Jest dobrze, bo ja czuję się dobrze, nagle chwila nieuwagi, i BUM, pojawiają się znowu lęki i niedoborowość – znowu wyłączam się z trybu KOCHAM na NIEKOCHANA. Kiedy mnie boli, ego się podnieca i ejakuluje emocjami (pardon, panowie), pojawiają się myśli przepełnione strachem i konkretne wizje, czego się boję. Te lęki realizują się przeważnie w przeciągu paru dni, autentycznie, sprawdzają się co do jednego. Juz mnie to nie przeraza. Wiem, rozumiem, żeby brac zycie takim, jakie jest, nieidentyfikowac sie z bolem, akceptacja czyli zrozumienie ze uczymy sie przez te niepowodzenia, błedy, lęki. Na tym korzysta poniekąd moja własna droga kreacji, artysta ponoc jest najlepiej płodny, kiedy cierpi, a to juz nawet nie moj cel, ja w to wchodze całą sobą – w kreacje, notabne, nie w cierpienie, chociaz w cierpienie wchodzę czasem zbyt głęboko i jest potem za pózno – BAM, kolejny zbyt silny lęk i potrzeba czegos, znowu ląduję na TAXI wachadle.
    Jednak – Czuję, moje serce rozumie, ze nie nauczyłam się wszystkiego, czuję to przez fakt, ze te moje lęki realizują się w trybie natychmiatowym – a marzenia niekoniecznie. Owszem, na jakims poziomie, widzę, CZUJĘ ze jest tak jak serce marzyło, przewaznie wtedy kiedy uwierzyłam ze JUZ TO MAM. Ten stan jednak trwa bardzo krótko – włączają się stare schematy i przekonania i juz nie slucham sercem, tylko rozumem, i jak juz mowilam, z dnia na dzien rzeczywistosc ostro sie zmienia, chyba po to, zeby mi przypomniec, nie nie, panienko, chcesz byc czarodziejem, to musisz sie jeszcze wiele nauczyc.
    Jestem gotowa na burze mózgów, jakąś wskazówkę – jak w koncu przyciagnac lewa noga do lusterka, to, czego chce moje serce – i jak niedopuscic lęku, który to poczucie miłosci odbiera. Mam dalej z tym problem, czasami nie umiem” po prostu” byc tą miłością, pojawia sie ta mysl NIEKOCHANA. Kochaj mnie, zamiast kocham cie, a Ty mnie.
    Nieobecny ojciec, oziębła matka! – Krzyczy ego. TO ono, ego krzyczy, ego obwinia, ego nie posiada, ego cierpi tak, ze wywraca jelita biednego awatara na lewą stronę, wylewając górą i dolem zawartość owych jelit.
    Z drugiej strony, ego martwi się o moje serce – to kolejna moja wlasna teoria wszystkiego – owszem, ego nas sabotuje, przeszkadzając w odczuwaniu tego, co dzieje sie tu i teraz, jednak z moich doswiadczen wynika, ze to nie jest do konca nasz wróg – nie tylko słuzy nam jako narzędzie do uczenia sie. Ktos mi powiedział, ze ego to równiez ta boska częśc nas, dzięki której jestesmy w stanie przenieść górę, byleby tylko ruszyć ze skrzyżowania – a właśnie dzięki temu, ze osiągnelismy punkt w ktorym jestesmy wk******i.

    Od zawsze tworzę swoją teorię wszystkiego, juz jako śpiacy w kosciele dzieciak czułam, ze dogmaty religijne i przekonania to podpucha – Dzis dostalam kolejną wskazówke od Anioła Stroza, cos, nad czym moja dusza sie pochylila z zainteresowaniem, mianowicie: Dusza sama tworzy sobie scenariusz do gry, celowo inkarnując się w takiej a nie innej rodzinie z takimi a takimi problemami. Tak jak w grach komputerowych, wybieramy scenariusz początkowy, jednoczesnie decydując się na poziom trudności – poziom easy, normal lub hardcore. To pasuje do mojej teorii wszystkiego.
    Tory, po której jedzie mój pociąg się przełozyły, wiem, ze przez długi czas spałam, nie bardzo orientując się w zasadach gry i celu – jechałam po torach swojej matki, babci, prababci, czuję, rozumiem, gdzie meta, koniec. Czuję, że wszystko jest po coś, czuję prawdę w przeznaczeniu.
    Ostatnio oswajam się z przemijaniem – wszystko kiedys dobiega konca. Nawet miłośc, głównie z powodu przyduszenia i braku bezinteresownosci.. Najtrudniej puscic wolno – pozwolic odejsc milosci wlasną drogą, to najwyzszy akt milosci bezwarunkowej.
    Pójdę swoją własną drogą samodzielnej matki – Samodzielna matka brzmi lepiej, niż samotna. Samodzielna, to mój cel, bo przecież samotna nie jestem, mając dzieci, chyba sobie to przepiszę i powieszę na ścianie.

    1. Pepsi Eliot 26 maja 2019 o 10:51

      Za dużo tej metaanalizy, o wiele. Jesteś zdezorientowana z powodu własnego ego, robi z Tobą co chce, podszywa się pod dowolne przekonania gdyż nie godzisz się wziąć na klatę własnej traumy. Myślisz, że to jakoś ominiesz, zamydlisz słowem. Kwintesencją jest ostatnie zdanie, gdy chcesz racjonalizować samotność.

      Każdy z nas jest jednostką świadomości obdarzoną wolną wolą, zalogowaną do awatara, Twoje dzieci, także, i pies też, i sobie gramy. Każdy gra na siebie, ale tak naprawdę jesteśmy częścią tej samej wyższej świadomości, jesteśmy wspólną jaźnią, czyli Absolutem, można nazwać nas Bogiem. Czyli jesteśmy kreatorami, twórcami i w ten sposób cały czas ewoluujemy. Czy nasze dusze, czyli świadomości mogą przestać ewoluować? Nigdy, bo natychmiast zacznie rosnąć entropia, pojawi się chaos, zacznie zanikać informacja.
      Więc jak widzisz, nie musisz racjonalizować samotności, bo raz, że jesteś mną, a ja Tobą, więc sama nie jesteś, a dwa, że ta sytuacja nie może być przez ego maskowana, powinnaś znaleźć w sobie siłę, aby się z nią zmierzyć i zgodzić na nią. Bez takiej prawdy, owładnięta strachem, ego i przekonaniami, będziesz wkładała ogromy wysiłek w zawracanie rzeki kijem. Ale po co? Popłyń trochę z prądem, zmierz się ze swoją traumą, zgódź się z nią, a następnie za pomocą energii życiowej, rusz w drogę. Mniej gadania, a więcej kroków. Gdy tylko nadchodzą analizujące myśli, Ty odrazu zajmij się oddychaniem, pomyśl o długim wydechu. I obserwuj siebie przez cały dzień. Nauka uważności powinna być teraz Twoim priorytetem, nie rozkminka ego. Ego użyj do czegoś naprawdę pożytecznego, niech zajmie się fizyką kwantową, poczyta dzieciom, pomoże rozwiązać zadanie z matematyki.
      Ego się lubi, ale się nim nie jara. <3

  13. Apolonia 26 maja 2019 o 18:32

    30 lat przerabiałam 14 lat temu. Wcale nie było mi źle. Nagle jednak wszyscy zaczęli mi mówić, że mój koniec w zasdzie się już stał i nikt mnie nie zechce. Myślałam sobie: dlaczego? W lustrze jest ok. W takim do podłogi. W głowie też. Aż wreszcie uwierzyłam, bo jak wszyscy mówią widać wiedzą lepiej. A w głowie powstał plan posiadania kogoś, po coś. Po mienie dziecka- ten powód się nie sprawdził, dla odbudowania wiary w siebie – też poszło źle, dla podreperwania budżetu-klapa, żeby mieć kogoś na moje podobieństwo- mega kupa oj. Potem przyszło olsnienie, że druga osoba- połowa jest po nic. To znaczy nie po coś, tylko jest i już. 10 lat poszukiwań celu posiadania kogoś- hahaha. A wiek ???? Kompletnie nie ma znaczenia. 44 lata są znacznie lepsze niż te 30. Jest super.

    1. Niki 27 maja 2019 o 19:41

      Powiem więcej 🙂 nawet zapomnij o tych 44! Gdyż… wiek nie ma dla naszego życia i łączenia z ludźmi żadnego znaczenia 😀 matriks lęku nam to narzuca pętając powrozem, żebyśmy daleko nie uciekli. Te liczby to tylko metryka, wewnątrz siebie tego nie odczuwasz, więc po co się zadręczać czymś na co nie mamy wpływu, czas upływa dla każdego tak samo, w tym samym tempie. A może, czy upływa czy po prostu doświadczamy go, korzystamy z tego czasu, każdy na swój sposób. Po mnie nie widać ile mam, czasami unikam ujawniania, ażeby nie sugerować, bo ludzie bezwiednie chcą oceniać przez ten pryzmat, a czasami celowo i dobitnie podkreślam ile metrykalnie przeżyłam śmiejąc się uwodząc jak słońce na rajskiej wyspie. Bo jest duża szansa, że mając wpływ na samopoczucie innych ludzi uświadomią sobie, ile tracą myśląc o sobie w kategorii wieku, bezpowrotnie zaprzepaszczonych możliwości i doznają olśnienia, coś w głowie kliknie rozjaśni się, zaczną chłonąć tę moją beztroskę i przekazywać ją innym. Tym, którzy potrzebują tej wolności, miłości. I tak, druga osoba – całość, każdy z nas jest całością – jest po nic, nie stawiamy warunków dla jej bycia, nie potrzebujemy jej/go z jakichś powodów, ten ktoś jest bo jest, energetycznie łączymy się na poziomie duchowym.

  14. Ju ju 26 maja 2019 o 21:32

    u T. Swan wyczytałam, że prawo przyciągania działa na higher self in na ego/umysł. To co nas spotyka to jest wypadkowa działania na te dwie sfery. Dlatego może to prawo jest takie nieoczywiste… Co innego ego i jego popiskiwanie może przyciągać, a co innego dusza która np. przybyła doświadczyć wolności itp.
    Wszelkie parcie na cokolwiek krzyżuje plany. Ale żeby oczyścić się z tego parcia trzeba nauczyć się akceptować. Oczywiście dotyczy to negatywnych emocji/sytuacji. Cały ten dualizm dobra i zła. Złe emocje które od dzieciństwa uczymy się blokować/kontrolować/pomijać, ale nie czuć i przeżywać tak jak się one pojawiają, bez reaktywności, tylko kontemplować.
    Czyli kontemplować wkurwienie. A nie medytować na poduszeczce w cichym pokoju z widokiem na morze.
    Maj przeznaczyłam na totalne odpuszczenie. Idę z flow, cieżka praca na wiosce, zero ‚czasu dla siebie’, marzenia w zawieszeniu. Nie wiem, czy to robie wystarczająco szczerze. Nie wiem dokąd zmierzam. Ale mnie to ciekawi…

  15. Paulina87 28 maja 2019 o 09:43

    Pepsi,
    Jeśli sama nie mam dobrych przepływów z kasą, nie przyciągnę faceta z kasa . Ale jeśli nie chodzi o faceta to generalnie trzeba czuć, ze ma się tę kasę albo po prostu brać to za pewnik jak ta modelka,

    ok, ale ja chcę teraz więcej niż mam,
    pracuję więcej , szukam nowych klientów ale co mogę zrobić na poziomie mentalnym czy też energetycznym żeby mieć więcej ?
    Co powinno mną kierować jeśli chcę wysyłać oferty i szukam kupców wielkich sieciówek na moje produkty ? co powinmam poczuć w sobie żeby moje oferty zainteresowały bo to, ze cena będzie ok to jedno, ale zakładajac że na rynku jest sporo tego typu produktów.

    Co czuje osoba , która wygrywa tą sprzedaż? co czuje ten dobry sprzedawca , który przyciąga klientów?\
    Co on czuje czego moze nie czuje ja?
    I czy sprzedaż ma związek z prawem przyciągania czy może po prostu dobry produkt i dobra cena wystarczą? oj nie na pewno nie wystarczą, ale gdzie jest granica między pracą a tym co może czuje sprzedawca i myśli i wygrywa z tymi którzy cieżko pracują?

    1. Bogata 29 maja 2019 o 16:16

      Wystarczy, ze wyczyscisz niedoborowosc i ze sie nie nalezy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *