logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
77 551 547
169 online
30 578 VIPy
Reklama
 

PERUWIAŃSKA MACA 100% ORGANIC This is BIO POMOŻE ZLIKWIDOWAĆ  RÓWNIEŻ TĘ SYTUACJĘ

TWOJA ENERGIA I RÓWNOWAGA HORMONALNA

   

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Dom z księżycowego drewna to najlepsze co może Ci się przydarzyć do zamieszkania?

    Czyli z czego (i jak) powinien być zrobiony Twój dom?

    Historycy dzielą prehistorię na epoki: kamienia, miedzi, brązu i żelaza. O drewnie ani słowa, jakby w rozwoju człowieka nie odegrało żadnej roli, a przecież żartobliwie mówimy, że „człowiek zszedł z drzewa”.

    Jakiś czas później nauczył się robić ogień, nie udało by mu się to bez drewna. Potem przeniósł się nad wodę, zaczął polować na ryby używał do tego włóczni, wędki, zbudował łodzie, wszystko z drewna. Zaczął budować domy, potem grody i kaplice z drewna. Wynalazł koło i zbudował wóz. Na drewnianym okręcie dopłynął do Ameryki i odkrył resztę świata.

    Największą część swojego rozwoju człowiek zawdzięcza drewnu, a jednak można mieć wrażenie, że większość ludzi nie jest świadoma doskonałości tego surowca.

    Dzisiaj współczesne trendy we wzornictwie i architekturze traktują drewno jako przeżytek. Przyszłość tego surowca to laminowane płyty biurowe posklejane chemikaliami a na nich folia z reprodukcją słoi, dżizas, to miliardowy interes.

    Stosowanie drewna obecnie wydaje się być niemożliwe bez osiągnięć przemysłu chemicznego, który dostarcza kleju, preparatów ochronnych, środków do izolacji, lakierów, folii i setek innych produktów często zabójczych dla człowieka i środowiska. Ale to raczej drewno uważane jest za yyy … niebezpieczne wskutek jego domniemanej łatwopalności.

    Chociażby dlatego dom powinien być murowany, aby ostał się na lata i opakowany w styropian aby był cieplejszy. Świat podążałby nadal tą bezrefleksyjną drogą, gdyby w niedalekiej przeszłości nie pojawił się jeden człowiek, który swoim doświadczeniem, upartością i wytrwałością zapoczątkował rewolucję w dziedzinie drewna.

    Odkrył on wiedzę, która była powszechna już w starożytności, ale w nowoczesnej Europie napotkała tylko na kpiny i szyderstwo. Nie poddał się i doprowadził do tego, że naukowcy, którzy początkowo z niego drwili zaczęli chylić przed nim czoła.

    rzeczony pan Erwin Thoma

    Udało mu się zapoczątkować erozję zakłamanego systemu stworzonego przez koncerny chemiczne, przemysł drzewny i drewnopochodny przez lobbystów i skorumpowanych polityków. Mowa o panu Erwinie Thoma.

    Pan Erwin Thoma, Austriak wychowany w alpejskich lasach lubił wspinaczkę, był przewodnikiem górskim ale zawsze chciał zostać leśniczym. Pod wpływem swojego  wykształcenia inżynierskiego, a właściwie leśniczo-inżynierskiego był przekonany (jak wielu młodych ludzi w latach 70 i 80-tych), że nowoczesna inżynieria jest w stanie rozwiązać każdy problem. Nowoczesne maszyny, chemia a nawet informatyka wdzierały się nieuchronnie we wszystkie dziedziny gospodarki leśnej.

    W Austrii, młody leśniczy musi często latami czekać, zanim otrzyma pod nadzór swój własny obszar leśny. Pan Erwin miał jednak szczęście. Okazało się bowiem, że w górach Kerwendel jest obszar, w którym nikt nie chce zostać leśniczym. Leśniczówka jest w zimie totalnie zaśnieżona i odcięta od świata, a najbliższy sklep znajduje się w odległości 50km. Dla pana Thomy było to jednak spełnieniem marzeń i kiedy wraz z żoną wprowadził się tam, uznał, że jego życiowe marzenie się spełniło i już nigdy w życiu się stamtąd nie wyprowadzi.

    Pewnego dnia, do drzwi jego leśniczówki zapukało dwóch mężczyzn. Przedstawili się jako budowniczy skrzypiec, czyli lutnicy. Poprosili go o pomoc w znalezieniu drzewa na nowe instrumenty. Okazało się, że to właśnie z drzew rosnących na wzgórzach Karwendel, dawniejsi mistrzowie budowali najdoskonalsze skrzypce. Zdziwił się, że podczas zdobywania swojego wykształcenia nikt nigdy o tym nie wspomniał. Zainteresowany postanowił im pomóc.

    Kiedy następnego dnia udali się do lasu dowiedział się, że drzewo na skrzypce jest czymś wyjątkowym, i że wśród miliona świerków trzeba znaleźć tego jedynego, który się nadaje. Nie istnieje żadne urządzenie, żadna maszyna, która potrafiłaby takie drzewo zidentyfikować. Są tylko ludzkie zmysły, intuicja i odrobina gleboznawstwa, bo takie drzewo rośnie tylko w określonym miejscu wysoko w górach, ale w muldach chronionych od wiatru.

    Struktura słoi takiego drzewa jest szczególnie drobna i równomierna. W drzewie wymęczonym przez wiatr powstają niepożądane w skrzypcach struktury reakcyjne. Lutnicy całymi dniami stukali w drzewa i nasłuchiwali dźwięku, aż w końcu po kilku dniach przyszli do niego pełni radości, bo znaleźli wielkiego świerka, który mógłby się nadawać. Byli zachwyceni tym co znaleźli.

    Drzewo zostało pocięte i wywiezione, a pan Thoma z czasem zapomniał o ciekawym doświadczeniu. Po upływie roku lutnicy znowu zapukali do drzwi. Tym razem nie przybyli po drzewo.

    Zwykle drewno na skrzypce powinno być sezonowane przez conajmniej 10 lat zanim zostanie użyte. Przez ten czas zachodzą w drewnie wyrafinowane procesy chemiczne, technicznie nieistotne, jednak w wytworzeniu tak szczególnego instrumentu grają ważną rolę. Lutnicy nie mogli się jednak doczekać i postanowili zrobić na próbę jedną sztukę. W ramach podziękowania przyjechali zrobić panu Thomie i jego rodzinie, przed leśniczówką w środku lasu mały koncert wiolinowy.

    Pan Thoma kochał drzewa i las, ale nie był szczególnym romantykiem. Jednak dźwięk jego drzew, który wydobył się z tych skrzypiec był czymś zupełnie nowym. Zaczęło do niego docierać, że w drewnie tkwi o wiele więcej niż przekazano mu na uczelniach. Poruszyło go to tak, że nie mógł przestać o tym myśleć.

    Zastanawiał się jak to możliwe. Oni nie mieli żadnej techniki, żadnych urządzeń pomiarowych tylko intuicję, tradycję i dawną wiedzę przenoszoną z generacji na generację i z kawałka drewna stworzyli coś tak niesamowitego. W jego głowie zaczęły zderzać się dwa światy.

    Z jednej strony technokratyczne wykształcenie inżynierskie Homo Faber, a z drugiej strony naukowo niewyjaśniona pradawna wiedza. Kiedy w rozmowie podzielił się swoimi przemyśleniami jeden z lutników spytał czy zna on wartość dodaną jaka powstaje przy tworzeniu takich skrzypiec. Pan Thoma oczywiście nie miał pojęcia.

    Okazuje się, że takie skrzypce ważą ok. 470g, ale gdybyś chciał zapłacić za nie ilością złota o tej samej wadze, wyśmiano by cię. Gdybyś chciał dać za nie 10 razy tyle w złocie, również by cię wyśmiano. Dopiero gdybyś zaproponował 100. krotną wagę złota, to może miałbyś szczęście i udało by Ci się kupić takie skrzypce.

    Rzemieślnicy, którzy nie mieli do dyspozycji żadnej zaawansowanej technologii potrafili sprawić, że świerkowe drewno stało się 100 razy więcej warte niż złoto. Oczywiście nie sama wartość materialna się liczy, taki wyjątkowy instrument ma również bezcenną wartość dla całej kultury, bo jego dźwięk będzie cieszył przez setki lat wiele generacji miłośników muzyki.

    Gdy dzieci pana Thomy osiągnęły wiek szkolny musiał porzucić posadę leśniczego i przeprowadzić się z rodziną w bardziej cywilizowane miejsce, do Salzburga. W nowym domu już po 2 tygodniach dzieci zaczęły kaszleć. Z czasem stało się to tak silne, że zagrażało nawet uduszeniem. Po wielu wizytach lekarskich okazało się, że dzieci mają alergię na płyty wiórowe z których wykonane były meble i podłoga w nowym mieszkaniu.

    Pan Thoma bardzo się zdziwił, przecież płyty wiórowe są z drewna, jednak dzieci nie były uczulone na drewno, ale na chemikalia, które się z płyt wiórowych wydzielają. Jedyne rozwiązanie to terapia kortyzonowa. Z ulotki wynikało jednak, że podawanie kortyzonu do 20. roku życia zniszczy dzieciom nerki. Na szczęście dziadek pana Thomy (nota bene stolarz) mający wówczas 80 lat, miał też inny, prosty pomysł.

    Wysłali mamę z dziećmi na wakacje i razem z dziadkiem zastąpili meble z płyt wiórowych, prostymi własnej roboty z litego drewna. Kiedy dzieci wróciły, okazało się, że wszelkie objawy alergii zniknęły. To zdarzenie było następnym w życiu pana Thomy, które zaczęło rodzić w nim wątpliwości do nowoczesnej metody rozwiązywania problemów.

    Ponieważ właściwości drewna ocaliły jego dzieci od cierpień, pomyślał że może istnieć jeszcze zapotrzebowanie na tradycyjną stolarkę. Postanowił otworzyć firmę stolarską z myślą, że drewno mogłoby pomóc też innym. Dziadka poprosił, aby został jego doradcą i tak rozpoczęli w latach 80. swoją działalność zupełnie wbrew cywilizacyjnym trendom.

    Początkowo większość zleceń dotyczyła podłóg. Te, były często kładzione w nowych budynkach, w których beton zawierał jeszcze wiele wilgoci. Powodowała ona pęcznienie drewna i z czasem parkiety zaczęły pracować i się rozchodzić. Rozwiązanie przyszło znowu od dziadka. Powiedział on, aby używać tylko i wyłącznie drewna pozyskanego wtedy, kiedy jest w swojej najlepszej formie.

    Chodzi o to, aby ścinać drzewa w porze kiedy ustają soki, czyli w zimie, ale najważniejsze, żeby robić to tylko i wyłącznie w fazie ubywającego księżyca.

    Pan Thoma odparł na to, że studiował inżynierię leśną w Wiedniu u najlepszych profesorów i gdyby istniała taka wiedza, dawno by o tym usłyszał. Dziadek jednak był uparty, całe życie tak robiłem, więc spróbuj i Ty powiedział. Pan Thoma nie dowierzał, ale postanowił pozyskać kolejne partie drewna zgodnie z tym co mówił dziadek.

    Drewno zostało odłożone na jedną stertę, jednak drwale pracowali nadal, mimo iż księżyc przeszedł w inną fazę. Drzewo, które ścięli później, odłożyli na innej stercie u sąsiada. Z powodu śniegu drewna nie można było odtransportować, więc trzeba było zaczekać do wiosny.

    Kiedy śniegi stopniały pan Thoma pojechał po drewno. Pierwsze co zrobił, to sprawdził czy drzewo nie zostało zaatakowane przez korniki. Okazało się, że nie ma na nim żadnych śladów szkodników. Z ciekawości sprawdził drewno u sąsiada, to było jednak całkowicie obsiadłe przez korniki. Był to już trzeci raz, kiedy pan Thoma zauważył, że istnieje więcej wiedzy niż ta, którą wyniósł z uczelni.

    Podczas dalszej pracy z drzewem zaczął prowadzić własne badania i sporządzać notatki. Okazało się, że odporność takiego „księżycowego drewna” przeciwko grzybom, zwłaszcza przeciwko siniźnie drewna jest jeszcze wyższa. Szybciej schnie i jest odporniejsze na ogień. Przede wszystkim jest spokojniejsze, czyli nie ma tendencji do pęcznienia pod wpływem wilgoci.

    Dzisiaj budują swoje domy wszędzie m.in. w Tropiku, obok kopców termitów, gdzie wszystko jest zżarte przez insekty i nigdy nie ma żadnych problemów ze szkodnikami drewna, jak twierdzi. Notatki, które zrobił złożyły się w końcu w manuskrypt. Ten manuskrypt przez przypadek został odkryty przez jednego wydawcę. Namówił on pana Thome do wydania swojej pierwszej książki pt. „Widziałem jak rośniesz”. W książce tej opisuje on dokładnie zjawisko „księżycowego drewna”.

    Znajomi odradzali mu ujawnianie tajemnic swojego biznesu, pan Thoma twierdził jednak, że nie wolno mu zatrzymywać tej wiedzy tylko dla siebie, gdyż może ona trochę zmienić myślenie ludzi i uczynić świat trochę lepszym. Uważał, że im więcej człowiek od siebie daje tym więcej do niego wraca.

    Książka ta poruszyła całą branżę drzewną w niemieckojęzycznym obszarze i otrzymała wiele pozytywnych reakcji od starszych rzemieślników. Jednak od strony naukowców i przemysłu spadł na niego grad krytyki i kpin. Nazwano go zaklinaczem księżyca i nadano stempel ezoteryka. Austriackie czasopismo branżowe zleciło nawet wykonanie badań, których celem oficjalnie miało być potwierdzenie, że „księżycowe drewno” to bzdura. Wynik badań był oczywiście taki jak zażyczył sobie zleceniodawca.

    Jednak książka dotarła też do profesora Ernsta Zubera na uczelni ETH w Zurychu, najlepszej uczelni technicznej w Europie i jednej z najbardziej renomowanych uczelni technicznych na świecie. Na podstawie zgromadzonej wiedzy zorganizowano 5 letnie badania. Również w Wiedniu rozpoczęto podobne badania, te jednak trwały krótko i nie wykazały nic, natomiast długotrwałe 5 letnie badania w Zurychu potwierdziły prawdziwość dawnej wiedzy od dziadka.

    Wyniki tych badań zostały opublikowane w najbardziej renomowanych czasopismach naukowych świata. Zainteresowani mogą znaleźć te badania w internecie.

    Pierwsze co ustalono w Zurychu to to, że drzewo synchronicznie do faz księżyca pulsuje tzn. pęcznieje i kurczy się w średnicy o ułamki milimetra. Swojej długości nie zmienia jednak nigdy.

    Stwierdzono też, że każde drzewo tworzy wokół siebie pole potencjału elektromagnetycznego. Można sobie to wyobrazić jako rodzaj aury. Potencjał tego pola również wzrasta i maleje synchronicznie do faz księżyca.

    Następnie zbadano oddziaływania międzycząsteczkowe w drzewie, przede wszystkim te dotyczące wody. Stwierdzono, że oddziaływania te podobnie jak przypływy i odpływy również zmieniają się pod wpływem faz księżyca.

    Woda w stanie ciekłym występuje zawsze w układach zwanych klastrami. Zjawisko to jest słabo zbadane i kryje wiele tajemnic. Istnieją teorie, że klastry takie mogą przenosić informacje. W instytucie ETH w Zurychu stwierdzono, że podczas ubywającego księżyca pojedyncze cząsteczki wody odłączają się od klastrów i łączą się tymczasowo z pojedynczymi cząsteczkami celulozy na powierzchni kapilar. Można to określić jako najmniejszą mechaniczną mieszaninę jaka istnieje, zjawisko to zahacza o fizykę kwantową.

    Cząsteczki wody w takim stanie nie znajdują się już ani w stanie ciekłym ani w stanie stałym tylko w czwartym stanie skupienia określanym mniej więcej jako żelowaty czy galaretowaty. Po zmianie stanu skupienia cząsteczki rozdzielają się. Zjawisko to jest dzisiaj naukowo niewytłumaczalne. Stwierdzono jedynie, że jest ono sterowane przez ten otaczający drzewa potencjał elektromagnetyczny.

    Można powiedzieć, że księżyc oddziałuje raczej na wodę zawartą w drewnie, niż na samo drewno polepszając jego właściwości.

    Jeśli podczas fazy ubywającego księżyca drzewo zostanie ścięte to drewno pozyskane z niego jest tak odporne na szkodniki i grzyby, że użycie jakiegokolwiek środka ochrony drewna czy innej ochrony jest absolutnie zbędne.

    Trwałość takiego drewna bez jakiejkolwiek konserwacji może wynosić kilka tysięcy lat.

    Jak się dziś okazuje wiedza ta była znana już w starożytnym Rzymie. „Księżycowe drewno” było wykorzystywane do budowy okrętów, gdyż nie jest atakowane przez szkodliwe skorupiaki. Juliusz Cezar ustanowił nawet karę śmierci dla budowniczych okrętów, którzy używali innego drewna. Pisał o tym Pliniusz historyk i pisarz rzymski. Podobne ustawy istniały również w każdej wysokiej kulturze w historii ludzkości.

    Z czasem firma się rozrosła i pan Thoma zaczął budować domy z masywnego drewna, co w latach 80. było totalnie wbrew duchowi czasu. Drewniane domy to głównie konstrukcje szkieletowe, w których miesza się ze sobą najróżniejsze materiały, jak drewno, folię, styropian i inne. Pan Thoma chciał budować domy, w których człowiek ze wszystkich stron otoczony jest tylko drewnem bez użycia chemii, aby stworzyć podobną atmosferę jak w danych drewnianych chałupach jakie znał z dzieciństwa. Miały one szczególnie pozytywną atmosferę.

    Zgłębienie tajemnicy tego dobrego samopoczucia stało się cichym życzeniem pana Thomy ale musiał je odłożyć na później, bo jak się okazało miał do pokonania jeszcze wiele przeszkód. Pan Thoma opracował i opatentował własną technologię budowy domów z drewna. Nazwał ją „holz ein hundert” czyli „drewno sto”, bo jest w 100% z drewna, bez chemii, śrub i gwoździ.

    Są to ściany o grubości głównie 36cm z 5. warstw desek ułożonych krzyżowo i po przekątnej. Wszystkie warstwy łączone są suchymi drewnianymi kołkami, które nabierając wilgoci z otoczenia, pęcznieją i tworzą nierozerwalną strukturę. Mieszanka wody, twarogu i wapna służy jako smar do redukcji oporów przy wbijaniu kołków. W ten sposób prefabrykowane elementy są dostarczane na miejsce inwestycji, a samo złożenie jednorodzinnego domu pod klucz trwa 1-2 dni.

    Drewno, jeśli pęcznieje pod wpływem wilgoci lub się kurczy, to czyni to tylko wszerz, o długości nie zmienia nigdy swoich rozmiarów. Krzyżowy i diagonalny układ warstw daje stabilność zbliżoną do ściany betonowej i wyjątkową trwałość formy nawet na wypadek zalania takiego domu przez powódź. Drewniane centrum chińskich dróg leśniczych, które zbudowano nad rzeką w miejscowości Gars am Kamp w Austrii, już 4 miesiące po oddaniu do użytku, zostało zalane przez powódź stulecia.

    Po opadnięciu wody, wymianie podłóg i kilku kosmetycznych pracach, budynek był gotowy do ponownego użytku. Brak kleju pomiędzy warstwami tworzy mikroskopijne odstępy powietrzne. Pomiędzy niektórymi warstwami znajdują się dodatkowe kanaliki powietrzne dla lepszej izolacji cieplnej. W tej dziedzinie panowało dotychczas przekonanie, że najwyższy współczynnik przenikania ciepła jaki może osiągnąć drewno to U0,14. Dotyczyło to jednak drewna ze sklejonych warstw.

    Nieklejone, a jedynie mechanicznie powiązane ściany osiągnęły dwa razy lepszy wynik, dokładnie U0,078. Taka ściana o grubości 36cm wykazuje podobną izolację jak ściana z masywnego klejonego drewna o grubości 75 cm lub ściana żelbetowa o grubości 10 metrów.

    Rezygnacja z chemii doprowadziła do pobicia światowego rekordu w izolacji cieplnej.

    Wyniki były tak niewiarygodne, że początkowo w instytucie Fraunhofer w Stuttgarcie odmówiono wydania certyfikatu. Jednak z czasem zarówno instytut Fraunhofer jak i uniwersytet techniczny w Graz potwierdziły wyniki i wydały odpowiednie certyfikaty. Współczynnik „U” nie mówi nam jednak wszystkiego, a raczej okazuje się on być marną manipulacją na korzyść producentów ociepleń.

    Na uniwersytecie w Graz porównano 3 ściany o identycznym współczynniku ciepła: ścianę w technologii prefabrykowanej z płyt gipsowych i wiórowych z wewnętrzną izolacją, ścianę z cegły z izolacją polistyrenową i 30 cm ścianę z litego drewna. Wewnątrz pomieszczenia testowego panowało temperatura pokojowa bez ogrzewania, a na zewnątrz minus -10 stopni. Zmierzono czas po którym ściana osiągnie wewnątrz 0 stopni. Przy ścianie prefabrykowanej trwało to 2 dni, przy ocieplonej ścianie ceglanej 10 dni, a przy ścianie z litego drewna ponad miesiąc.

    Innym problemem w budownictwie jest wilgoć. Kondensacja pary wodnej jest tak trudnym do opanowania zagadnieniem, że żadna firma na świecie, na żaden materiał ani na żadną konstrukcję nie daje gwarancji dłuższej niż 5 lat przeciw kondensacji i powstawaniu pleśni. Badania z dolnej Saksonii ujawniły ostatnio, że u 80% wszystkich domów wyposażonych w styropianową izolację cieplną pomiędzy murem a styropianem rozwinęła się pleśń.

    Pleśń to jedna z najgorszych trucizn mieszkalnych w ogóle.

    Pan Thoma daje na swoje domy 50 letnią gwarancję na zawilgocenie i pleśń.

    Zbudował już ponad 1000 domów w 33 krajach od tropików, po koło podbiegunowe i nie otrzymał dotychczas żadnej reklamacji. Pierwszym problemem, na który natknął się w Niemczech była ochrona przeciwpożarowa. W latach 70. i 80. nie wolno było stawiać domów dwukondygnacyjnych, ani wyższych, z drewna. Uważano, że jest to zbyt niebezpieczne, bo drewno się po prostu pali.

    Pan Thoma postanowił więc uzyskać certyfikat bezpieczeństwa pożarowego w instytucie IBS. Jest to jeden z najbardziej znanych instytutów tego typu i dysponuje on największym piecem testowym w Europie. Profesor, który kierował instytutem powiedział: – to jest ściana drewniana, więc spróbujemy zrobić test F30 i zobaczymy czy w ogóle wytrzyma. W takim teście sprawdza się czy ściana wytrzyma płomień o temperaturze 1000 stopni przez 30 minut z jednej strony.

    Pan Thoma twierdził jednak, że jest to inna konstrukcja i prosił, aby sprawdzić jak długo w ogóle wytrzyma, na co kierownik spojrzał na pana Thome jak na idiotę i powiedział: – proszę posłuchać, ja pracuję już od wielu lat w tym Instytucie i testowałem wszystko, co istnieje w budownictwie drewnianym, pan się ucieszy, jeśli to wytrzyma test F30, więcej na pewno nie będzie.

    Pan Thoma dogadał się więc z kierownikiem, że zapłaci za każdą minutę testu. Ten kręcąc głową wreszcie się zgodził i rozpoczął test. Po 122 minutach rozległ się dziwny odgłos, okazało się, że skończyła się ropa w zbiorniku. Po tym zdarzeniu Instytut przeprowadził test na własny koszt i pan Thoma uzyskał certyfikat F180.

    Okazało się, że po 3 godzinach traktowania takiej ściany płomieniem o temperaturze 1000 stopni, po drugiej stronie temperatura wzrosła jedynie o 1,8 stopnia Celsjusza. Takie same oddziaływanie na ścianę żelbetową powoduje, że po 20-30 minutach po drugiej stronie temperatura wzrasta do 600ºC i wszystko zaczyna się palić.

    Na skutek ciepła, beton zaczyna pękać warstwowo i uwalnia zbrojenie. Może się to wydawać niewiarygodne, jednak wiadomo, że po wrzuceniu grubego pnia do ogniska często ognisko zdąży zgasnąć a gruby pień pozostaje niespalony, jedynie część powierzchni zostaje spalona. Kiedy znika źródło ognia również pień przestaje się palić. Aby drewno dobrze się paliło, musi być drobno pocięte i otoczone powietrzem.

    „Księżycowe drewno” było znane nie tylko w dawnym Rzymie. Po publikacji pierwszej książki, pana Thome odwiedziła niespodziewanie delegacja z Japonii, z najwyższym mnichem japońskiego klasztoru buddystycznego Horyu-ji. Na terenie tego klasztoru stoją najstarsze budowle drewniane świata, wzniesione jeszcze w roku 607 n.e. Jak się okazało również one wykonane były z „księżycowego drewna”.

    Szef klasztoru chciał zapoznać się z technologią pana Thomy, bo jeden uczeń podrzucił mu jego książkę. Po obejrzeniu i sfotografowaniu wszystkiego na pożegnanie powiedział, że to co pan Thoma robi jest dobrą rzeczą, bo buddyści uważają, że należy tak żyć, aby nie pozostawić po sobie żadnych śladów. Ta technologia, która nie szkodzi środowisku i nie pozostawia odpadów jest zgodna z tą zasadą. Na koniec obiecał swoje wsparcie.

    Pan Thoma się pożegnał, jednak pomyślał: – ciekawe jak Ty chcesz mnie wspierać? Wrócisz do Japonii i tyle Cię widziałem. Po 2 tygodniach zadzwonił japoński wydawca z informacją, że otrzymał zlecenie wydania pierwszej książki pana Thomy po japońsku.

    Po tej publikacji pan Thoma zaczął otrzymywać zlecenia z Japonii, a wejście na rynek japoński jest praktycznie niemożliwe nawet dla dużych koncernów, a co dopiero dla takiej małej firmy jak ta. Budowa domów w Japonii wymagała jednak uzyskania najbardziej restrykcyjnego certyfikatu na odporność na trzęsienie ziemi. Japonia dysponuje największą platformą do symulacji wstrząsów sejsmicznych.

    Pracownicy pana Thomy zbudowali więc swój dom na takiej platformie. On sam jednak nie mógł być obecny przy testach. Zdziwił się bardzo, kiedy pracownik zadzwonił do niego z informacją, iż nie udało się uzyskać certyfikatu. Taki certyfikat uzyskuje się dopiero, gdy dom się rozwali. Określa się wtedy przy jakim stopniu trzęsienia konstrukcja się rozpada.

    Dom pana Thomy wytrzymał jednak najwyższy do symulacji stopień wstrząsu.

    Trzeba było osłabić konstrukcję usuwając część kołków, aby dom się wreszcie rozpadł i certyfikat mógł zostać wydany. Otrzymano certyfikat najwyższej klasy bezpieczeństwa jaki można uzyskać w Japonii. Trudno sobie wyobrazić, ale to twarde drewno, o które można sobie rozbić głowę nie jest niczym innym, niż przekształconym powietrzem.

    Z powietrza drzewo wyciąga dwutlenek węgla oddaje tlen, a z węgla buduje najdoskonalszą strukturę jaką człowiek dzisiaj zna. Do tego celu używa jedynie wody i odrobiny minerałów z ziemi.

    Jest to struktura tak złożona, że wewnętrzna powierzchnia 1cm sześciennego drewna wynosi od 150-200m². Ta doskonała struktura jest nie tyko najlepszym izolatorem ciepła, ale gromadzi ciepło w swojej substancji. Pan Thoma budował już domy o najlepszej na świecie wydajności energetycznej, jednak chciał udowodnić, że możliwe jest stworzenie domu absolutnie samowystarczalnego energetycznie, bez zewnętrznego źródła energii jak np. fotowoltaika.

    Udało się to przy zastosowaniu innych dawnych metod. Pięciokondygnacyjny dom w Ober landzie Berneńskim w Alpach posiada tak zoptymalizowaną fasadę o inteligentnym rozmieszczeniu elementów szklanych, że w dzień przez duże południowe okna słońce pada na tzw. słoneczne pułapki w postaci czarnych kamiennych podłóg.

    Nagrzewając się działają one jako krótkotrwały akumulator ciepła a substancje drewnianych ścian jako długotrwały. Dom nie posiada żadnego ogrzewania ani wentylacji, a jakość powietrza i temperatura w nim są stale monitorowane w ramach projektu badawczego. Temperatura w zimie nie spada nigdy poniżej 18ºC.

    Masywne drewno jest nie tylko najbezpieczniejszym materiałem jeśli chodzi o powódź, pożar, trzęsienie ziemi ale chroni też przed wszelkiego rodzaju promieniowaniem elektromagnetycznym wysokich frekwencji. Zatrzymuje np. całkowicie fale telefonii komórkowej. Potwierdziły to badania przeprowadzone przez Uniwersytet Bundeswehry w Monachium.

    Stwierdzono też, że drewno najlepiej nadaje się do budowy pomieszczeń o najwyższym stopniu bezpieczeństwa przeciwpodsłuchowego. Dzieki temu firma pana Thomy otrzymała szereg zleceń na budowę niepodsłuchiwalnych budynków dla niemieckiej armii.

    Problemem w budownictwie hoteli natomiast może być izolacja akustyczna. Zbudowany przez pana Thome Natur-hotel Waldklause jest najcichszym hotelem na świecie. Izolacja akustyczna drewnianych ścian pomiędzy pokojami wynosi 63 decybele. Oznacza to, że w jednym pokoju można grać na perkusji a w drugim nic nie będzie słychać.

    Zbudowano 7. piętrowy hotel całkowicie z drewna. Jest dowodem na niesamowitą wytrzymałość statyczną tego materiału. Na 7 piętrze znajduje się wielki basen. Czas jaki był potrzebny od położenia fundamentów do rozpoczęcia działalności wynosił yyy … 2 miesiące.

    Austriackie państwowe archiwum filmów, w którym przechowywanych jest 70 tys. historycznych szpul z nitro filmu. Wziewy z klisz przeżerają zbrojenia w żelbetonie i tylko drewno nadaje się do tego celu. W tym archiwum, które nie posiada podłączenia do elektryczności, przez cały rok panuje temperatura w wysokości 3ºC i jest stale monitorowana, wahania są niedopuszczalne. Latem fasada nagrzewa się z zewnątrz nawet do 70ºC. Wewnątrz działa jedynie mały agregat chłodniczy napędzany solarami, aby uzyskać taki wynik wzięto za wzór mrowisko czerwonych mrówek leśnych.

    Komora wylęgu larw w centrum kopca jest wyjątkowo odporna na wahania temperatur zewnętrznych. W tym celu stworzono projekt badawczy, w którym brali udział najlepsi specjaliści od termodynamiki i silników koncernu BMW.

    Okazało się, że drewno ma dwie zupełnie wyjątkowe właściwości termodynamiczne, 1 kg drewna akumuluje 2,5 raza tyle energii cieplnej, ile 1kg kamienia, a czas potrzebny do zmiany temperatury jest o wiele dłuższy niż w jakimkolwiek materiale mineralnym.

    Kościół Haramura w Japonii niedaleko Fukushimy, wytrzymał on sławne trzęsienie ziemi. Poza tym znosi on tajfuny do prędkości 200 km/h. Należy wiedzieć, że beton po przekroczeniu jego wytrzymałości ulega nieodwracalnemu zniszczeniu. Drewno natomiast ugina się przechodząc w fazę elastyczności po czym wraca do swojej pierwotnej formy.

    W roku 2012 firma pana Thomy wybudowała drewniany 5. kondygnacyjny energetycznie samowystarczalny blok mieszkalny w Hamburgu. W Archeneo w Oberndorfie w Tyrolu powstał drewniany kompleks biurowy o powierzchni 6600m², w którym najemcy w umowie najmu mają zapisane, że za ogrzewanie nie płacą przez cały rok ani grosza. Cały kompleks zbudowany jest z drewna bez użycia chemii. Ogrzewany jest pompami ciepła napędzanymi bateriami fotowoltaicznymi znajdującymi się na dachu obiektu.

    Po około 20 latach walki ze stereotypami, uprzedzeniami i próbami dyskredytacji przez establishment branży drzewnej i chemicznej panu Thomie udało się jak mówi, technicznie osiągnąć wszystko. Jednak przez te 20 lat nie udało mu się naukowo wyjaśnić pozytywnego wpływu drewna na samopoczucie człowieka.

    Jak mówi:

    – Intuicja nie kłamie i ludzkie ciało nie kłamie, dlaczego więc czuję się tak dobrze w starym drewnianym domu, a w nowoczesnym budynku łzawią mu oczy i drapie go w gardle? Musi istnieć jakaś droga, aby udowodnić pozytywne działanie drewna na człowieka przy pomocy akademickich metod naukowych. Próbował z lekarzami, ze znachorami ale nic nie osiągnął.

    Kilka lat temu został zaproszony na pewne sympozjum dotyczące przemysłu drzewnego. Brało w nim udział wielu naukowców i innych znanych ludzi. Pan Thoma zwrócił uwagę na jednego dziwnego starszego mężczyznę, który fryzurą przypominał Einsteina. Okazało się, że był to profesor Maximilian Moser, który był kierownikiem katedry na uniwersytecie medycznym w Graz.

    Podczas wspólnego posiłku, pan Thoma zapytał go żartobliwie, co robi na takim sympozjum pełnym drewnianych głów? Profesor odparł, że kilka lat temu brał udział w programie Autromir-91 i wraz ze swoją ekipą stworzył medyczny sprzęt badawczy dla międzynarodowej stacji kosmicznej. Max Moser jest jednym z najbardziej renomowanych naukowców w całej Austrii i został wybrany do programu kosmicznego. Ale co ma pan wspólnego z drewnem? – zapytał pan Thoma.

    Zadaniem profesora przy stacji kosmicznej było badanie wszystkich substancji semiochemicznych, które miałyby wpływ na zdrowie czy samopoczucie kosmonautów. Na stacji kosmicznej istnieje stały obieg powietrza i wietrzenie nie jest możliwe, dlatego działanie semiochemii na ludzi jest szczególnie silne. Substancje semiochemiczne to związki chemiczne jak przykładowo: feromony wytwarzane przez zwierzęta i rośliny do przekazywania informacji i wywierania określonego wpływu na otoczenie. Ale wyziewy substancji i tworzyw sztucznych również oddziałują na człowieka.

    W tym celu opracował on unikatową na świecie aparaturę, która potrafi zmierzyć wpływ wydzielanych substancji na system wegetatywny człowieka. Panu Thomie wypadła łyżka z ręki.

    Panie profesorze ja pana szukam od lat! – krzyknął.
    Jeśli pan potrafi zmierzyć takie oddziaływanie na człowieka, musimy koniecznie zrobić wspólny projekt badawczy!

    Na co profesor odparł, że jeśli uda mu się zorganizować fundusze, nie ma problemu, ale nawet sześciocyfrowa suma może nie starczyć. Pan Thoma miał duże doświadczenie w zbieraniu funduszy na projekty badawcze, dlatego już po roku leżało na stole potwierdzenie siedmiocyfrowej sumy na badania. Zorganizowano więc reprezentatywny projekt badawczy na wielką skalę, którego wyniki nie pozostawiają żadnych wątpliwości.

    W ramach badań zbudowano dwa identyczne pomieszczenia. Jedno z litego drewna a drugie z laminowanych płyt wiórowych o absolutnie identycznym wyglądzie. Wyniki eksperymentu były zaskakujące. Okazało się, że u człowieka który przechodzi z pokoju z płyt do pokoju z litego drewna już po 10 minutach wszystkie funkcję życiowe zupełnie się zmieniają. Serce natychmiast się relaksuje i stabilizuje oraz spowalnia się rytm jego bicia. Substancje semiochemiczne wydzielane przez drewno natychmiast informują organizm, że może czuć się bezpiecznie i znajduje się poza wszelkim niebezpieczeństwem.

    90 % zachodnich europejczyków umiera z 3 głównych powodów: na choroby układu krążenia, na raka lub a demencję starczą czy chorobę Alzheimera.

    Dokładnie te 3 ryzyka są przez drewno minimalizowane.

    Podczas snu rytm serca spowalnia tak, że człowiek zaoszczędza 1h bicia serca przez noc. Jest to 3 tysiące uderzeń, ponieważ ilość uderzeń serca w życiu jest ograniczona do ok. 2 miliardów.

    Można powiedzieć, że w drewnianym pomieszczeniu człowiek żyje 1 godzinę na 24 dłużej, a sen jest głębszy i bardziej regenerujący.

    Ludzie cierpiący całe życie na problemy ze snem, w drewnianym pomieszczeniu nagle zasypiają bez problemu. Podobne działanie na człowieka ma spacer po lesie.

    Substancje semiochemiczne to tylko jeden z rodzajów komunikacji drzew.

    Na swojej drodze pan Erwin Thoma spotkał innego wybitnego leśnika, pana Petera Wohlleben, którego książki są również dostępne w polskim języku. Dokonał on zaskakujących odkryć na temat lasu. Jak się okazuje metody komunikacji pomiędzy drzewami są niewiarygodnie złożone. Drzewo rozpoznaje np. ślinę różnych zwierząt.

    Najnowsze badania uniwersytetu w Lipsku pokazują, że kiedy jeleń odgryzie gałązkę, drzewo reaguje inaczej, niż kiedy yyy … łamie ją człowiek.

    Jeszcze inaczej drzewa reagują na ślinę gąsienic np. dęby wydzielają wtedy specjalny sygnał zapachowy wzywając w ten sposób na pomoc drapieżniki, czyli małe osy błonówki. Składają one jaja w pożerających liście gąsienicach, które w konsekwencji zostają zjedzone od środka.

    Drzewa porozumiewają się też przez system korzeni, albo przez sieć grzybni.

    Przekazywane są tam ostrzeżenia dla sąsiadów, aby mogli przygotować się na niebezpieczeństwo, ataki insektów czy susze. Te sygnały przesyłane są podobnie, jak w przypadku naszego systemu nerwowego, poprzez impulsy elektryczne i substancje chemiczne. Tam, gdzie nie sięgają korzenie drzew informacje przekazywane są przez połączoną z nimi sieć grzybni.

    Drzewa odwdzięczają się swoim pomocnikom, dostarczając im cukier. Grzybnie to największe organizmy żywe na ziemi. Ich wymiary sięgają tysięcy hektarów a niektórzy naukowcy twierdzą, że wszystkie grzybnie na ziemi są ze sobą połączone.

    Kiedy drzewa u dołu stoku zaczynają odczuwać brak wody na skutek suszy, informują o tym pozostałe. Te zamykają swoje pory, redukując w ten sposób utratę wody i spowalniając fotosyntezę. Kiedy jedno drzewo zostanie zaatakowane przez kornika, w obrębie 50m wszystkie drzewa przestawiają produkcję na substancje obronne.

    U naszego pospolitego modrzewia jedną z takich substancji jest żywica. Zawiera ona ok. 1000 skomplikowanych związków chemicznych i jest najlepszym na świecie środkiem grzybo, bakterio i wirusobójczym. To dzięki niej, niektóre drzewa żyją ponad 1000 lat.

    Maść z niej bije na głowę wszelkie farmaceutyki przyspieszające gojenie ran, jednak maść taka nigdy nie trafi do handlu ani gabinetów lekarskich, bo jej synteza i opatentowanie prawdopodobnie nigdy nie będzie możliwe i koncerny farmaceutyczne na niej nie zarobią.

    Tak twierdzi wcześniej wymieniony profesor Max Moser, poproszony przez pana Thome o analizę cudownej maści na rany, własnej roboty jego babci. Na marginesie to samo dotyczy konopi indyjskiej, która zawiera 440 prawie niezbadanych związków i jest lekiem na dziesiątki chorób z rakiem włącznie, co pokazują najnowsze badania m.in. w Niemczech i Izraelu.

    Hotel Seiser Arm rodziny Urthaler jest największym drewnianym hotelem w Europie. Ma on wielkość 45 domków jednorodzinnych. Drewno potrzebne do jego budowy austriacki las produkuje przez 1,5 h. Las nie tylko działa uzdrawiająco na człowieka ale jest systemem wzorowej ekonomii.

    Gospodarka leśna i ekonomia to dwie akademickie dziedziny nauki, które uczą rzeczy zupełnie sobie przeciwstawnych.

    Podczas, gdy dla ekonomii jedynym celem jest profit poprzez wykładniczy wzrost i eliminacje konkurencji, dla lasu podstawą jest kooperacja w celu stworzenia jak najlepszych warunków dla następnego pokolenia. Dla ekonomistów pojęcie obce.

    Drzewa konkurują ze sobą tylko na początku swojej kariery. Nie próbują rosnąć w nieskończoność i zagarniać wszystkich zasobów dla siebie. Po swojej śmierci, drzewo znika tam skąd powstało co do ostatniej cząsteczki. Po swoim całym życiu nie pozostawia ani odrobiny śmieci. Odpad nie istnieje, istnieje jedynie obieg.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ REWOLUCYJNĄ KSIĄŻKĘ PEPSI ELIOT, bardzo grubą i bogato ilustrowaną „LECZENIE DOBRĄ DIETĄ” Z AUTOGRAFEM:)


    Według pana Thomy ten model jest jedynym, na którym my ludzie powinniśmy wzorować naszą gospodarkę. Skomputeryzowana i zrobotyzowana fabryka pana Thomy czerpie całą energię z fotowoltaiki, a nadwyżkę oddaje do sieci. Produkuje z materiału, który powstaje z yyy … dwutlenku węgla.

    Twierdzi on, że każdy kryzys gospodarczy czy energetyczny to bzdura.Jedyny kryzys jaki jest na świecie to kryzys naszych umysłów. Nie brakuje nam niczego poza właściwym konceptem na gospodarkę.

    Ludzkość debatuje nad globalnym ociepleniem z powodu dwutlenku węgla, podczas gdy jedno drzewo potrafi związać tony dwutlenku z atmosfery.

    Zamiast budować bezodpadowe domy z drewna, ocieplmy je trującym styropianem, który poza pleśnią daje minimalne efekty, a zabrudzony tynkami jest niemalże niemożliwy do utylizacji.

    Spalamy węgiel, gaz i ropę w celu ogrzewania i chłodzenia budynku podczas gdy kilka baterii fotowoltaicznych dostarcza budynkowi z drewna więcej energii niż potrzeba. Najwyższy czas, aby zacząć myśleć inaczej. Jak widać na przykładzie pana Thomy czasem wystarczy upór jednego człowieka aby zapoczątkować małe wielkie zmiany.

    Źródło: 1

    A jak się mają te wieści do Twojego domu?

    (Visited 6 617 times, 1 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Komentarze

    1. ToJo 30 lipca 2018 o 11:08

      Chyba Austriak a nie Australijczyk ? Tak mi sie zdaje …

      1. Pepsi Eliot 30 lipca 2018 o 11:34

        Oczywiście, że Austriak, nie wiem skąd wzięłam tego Australijczyka 😀

    2. Aneta D Falkiewicz 30 lipca 2018 o 11:32

      Jeny, zakochałam się w tym tekście, moja dusza aż fruwała <3 <3 ale ona to często do drzew się tuli 🙂 jestem zachwycona książką "Sekretne życie drzew" Wohllebena a tym tekstem to już pełna romantyczność. Jest jeszcze historia najdroższych skrzypiec świata, od Stradivariego, który osobiście jeździł w Alpy i stukał w kory drewna do swoich skrzypiec, dziś te skrzypce warte ok 45 mln dolarów, stworzył on jeszcze podobnych około tysiąca, ale tylko jakieś 600 się zachowało, i każde z nich ma astronomiczną cenę. I film jak te skrzypce przechodzą z rąk do rąk "Purpurowe skrzypce". Jejku, ale już wiem, hotel jest jego w Austrii, wydębię majątek swój i pojadę, pojadę. Podobne odczucia miewam w starych, drewnianych północnych kościółkach, jeny, chcę mieszkać w takim… <3 <3

      1. Pepsi Eliot 30 lipca 2018 o 11:35

        co tam „pojadę” 🙂 zamów sobie dom u niego, buduje na całym świecie, też w Polsce

        1. Aneta D Falkiewicz 30 lipca 2018 o 11:46

          zrobię, jeszcze nie wiem gdzie, ale prawdopodobnie w płd Hiszpanii. Spokojnie, nazwisko mam, teraz tylko kasę z książek nazbierać 😀 ale do tego hotelu i tak pojadę też, luksusu liznąć i na desce pojeździć i rodzice niech się „leczą” <3

        2. drefet 30 lipca 2018 o 11:50

          a ceny? wiesz moze gdzie taki dom w polsce jest albo sa?

          1. Pepsi Eliot 30 lipca 2018 o 12:02

            to nie jest raczej tanie w rozumieniu potocznym

            1. drefet 30 lipca 2018 o 12:54

              no raczej nie, ale skala jakas jest

          2. Aneta D Falkiewicz 30 lipca 2018 o 12:10

            1 noc dla 2 osob w hoteu Thomy w pazdzierniku to jakies 370 funtów (1 800 złotych) więc wyobraź sobie cenę projektu & budowy domu 😀 chyba, że znajdziesz innego podwykonawcę a’la Thomy.

            1. drefet 31 lipca 2018 o 08:36

              ceny w niektorych hotelach za noc to kilka tysiecy a nawet kilkadziesiat więc to wlasnie ta skala,

    3. Kasia K. 30 lipca 2018 o 11:38

      Ile jeszcze nie wiemy o otaczającym nas świecie, a z drugiej strony tak wielkimi, zadufanymi ignorantami jesteśmy – jak żaden inny gatunek na ziemi ?

    4. seno 30 lipca 2018 o 11:42

      Aż mi dech zaparło. Co za wspaniałe informacje!

    5. Malgo 30 lipca 2018 o 11:50

      Świetny tekst, jakbyś czytala mi w myślach. Dzięki za resercz choć w moim przypadku już po obiedzie. Dwa lata temu przyszli fachowcy i dom ocieplili oraz dodatkowo położyli tynk silikonowy żeby lepiej grzało ? najczęstsza dyskusja w przypadku polskiego nowego domu nie porusza zagadnienia czy ocieplać tylko jak gruba ma być ta warstwa ? w przypadku starego ‚musowo ocieplać’
      Pewnie na dom pana Thomy i tak nie byłoby nas stać ale może nasze dzieci ?? ?

      1. Pepsi Eliot 30 lipca 2018 o 12:03

        jeśli masz zamiar coś mieć i zaczynasz w tym kierunku działać, każdego stać na wszystko

        1. Malgo 30 lipca 2018 o 13:04

          Jakby się tego domyślam Pepsi ale dalej jesteśmy z innych matrixow ? mimo chęci mój matrix trzyma żelazną łapą

          1. Aneta D Falkiewicz 30 lipca 2018 o 18:53

            bo mu przyzwalasz, by trzymał 😀

      2. janK 30 lipca 2018 o 12:45

        Malgo, tynk pewnie silikatowy a nie silikonowy, mniejsza o to. Jak masz stary dom np ceglany to zwal ten styropian, wywal plastykowe okna, zrób porządny remont eko i nie skazuj siebie i swojej rodziny na chorobotwórczą stęchliznę. Polska była i jest aktualnie oklejana styropianem w ramach rządowego programu dociepleń budynków mieszkalnych, co ma dodatkowo ograniczyć smog w miastach(sic!). Plastykowe okna i totalny brak wentylacji to powolna śmierć we własnym mieszkaniu. Warto powiedzieć o naiwności właścicieli mieszkań we wspólnotach mieszkaniowych, którzy godzą się na tzw termomodernizację za pieniądze z kredytu zaciąganego przez wspólnotę często wbrew przegłosowanej mniejszości, której na kredyt nie stać. Finansowy aspekt czyszczenia kamienic (afera na miliardy w skali kraju) i nabijanie kasy bankom. O TYM SIĘ NIE MÓWI !!! Większość Amerykanów i skandynawów np mieszka w domach budowanych w technologii szkieletu drewnianego, obijane „sajdingiem” z drewna cedrowego. Styropian na wschód od Odry…. Szczepionki na wschód od Odry… Chemia na wschód od Odry… Śmieci w żarciu na wschód… Kurwa.

        1. Malgo 31 lipca 2018 o 02:03

          Tak Janek pełna zgoda co do styro, jesteśmy rynkiem zbytu dla takich plastików i dodatkowo z błogosławieństwem rządu oraz wszystkich uczonych w temacie. Szkoda, że słabo słychać głos tych którzy myślą inaczej. Szkoda, że nie myśli się kryteriami zdrowia a jedynie jakichś archaicznych współczynników wywleczonych z PRL-u. Szkoda.
          A okna mam drewniane, choć zdaje sobie sprawę, że w niewielkim stopniu wpływa to na parametry parowania w tym domu i powstawania grzyba. Jest nowy także weź sobie teraz wyobraź zrywanie wszystkiego… Eh.

          1. grzegorzadam 2 sierpnia 2018 o 01:00

            z błogosławieństwem rządu oraz wszystkich uczonych w temacie.

            Tu nikt nie rządzi, tylko wykonują polecenia.

    6. Paweł 30 lipca 2018 o 11:56

      a można taki dom wybudować w Polsce?

      1. Pepsi Eliot 30 lipca 2018 o 12:01

        tak, znajoma zamówiła w Myślenicach

        1. Pragnąca mieszkać w takim domu 30 lipca 2018 o 15:14

          Pepsi wiesz może jaki zakres cenowy i jaki metraż? Zamawiała u nas w Polsce czy bezpośrednio u Thomy? Interesowałam się kilka lat temu tym tematem, ale wtedy nie było jeszcze polskich producentów, a teraz widzę że jest kilku, którzy produkują w tej technologii. Dobry postęp. Na razie niestety nie stać mnie na kupno kawalerki a co dopiero domu i to takiego 😛

          1. Pepsi Eliot 30 lipca 2018 o 18:50

            nie wiem, ale łatwo to znaleźć, i zresztą chyba już ktoś wrzucił polskie ceny

    7. The.red.ann 30 lipca 2018 o 12:10

      Wspaniałe wieści, od lat marzę o drewnianym domu, ten wpis wiele wyjaśnia. Przeczytałam razem z mężusiem, który grzebie w gitarach, oczy mu się otworzyły i gęba roześmiała. To takie oczywiste oczywistości, o których zapomnamy. Dziękujemy Pepsi i lovciamy.

      1. Pepsi Eliot 30 lipca 2018 o 20:20

        love2

    8. Anna 30 lipca 2018 o 12:22

      Oh moje marzenie. Od dluzszego czasu sie interesowalam ta technika. Jedna z firm ktora buduje w polsce ta technika wyslala mi kosztorys, najmniejszego domu. Cena ok 120000€!!! Eh one day?

    9. anka 30 lipca 2018 o 12:54

      teraz to piszesz jak ja właśnie zakończyłam ocieplenie budynku styropianem ?????
      A

    10. Wujek_Mario 30 lipca 2018 o 13:21

      To, że ja emeryt to wyszukałem i nawet chcę dla swoich wnuków wyprodukować to rozumiem ale co Ciebie kobieto nawróciło na aż taką głęboką ekologię, to się już nie spodziewałem. Można znaleźć mnie na Facebook czy allegro gdzie poza utrzymaniem zdrowia i płodzeniem dzieci, propaguję sadzenie drzew ekologicznych szybko-rosnących a po 4-6 latach ścinane w odpowiedni terminie, jako drewno księżycowe, będzie materiałem budowlanym najlepszego gatunku. Tylko Wy młodzi chcecie to mieć już jutro, a jutro to tylko pan Thoma po odpowiedniej cenie dostarczy.

      1. Pepsi Eliot 30 lipca 2018 o 18:52

        cena za jakość 🙂 czyli tanio

    11. Ag E 30 lipca 2018 o 13:27

      Brawo Pepsi! I dziękuję za ten wpis! 🙂

    12. drefet 30 lipca 2018 o 13:43

      na paznokciach nie mam od dawan procz kciukow obloczkow teraz zaczynaja zanikac na kciukach rowniez, co oprocz braku bialka cynku wit b moze byc powodem ? jak to naprawic? bruzdy sa podluzne niewielkie po za tym paznokcie mocne twarde rozowe, doszla do mni eserwatka , zaczynam uzupelniac bialko ale moze cos jeszcze podpowiesz? jestem od ponad roku na roslinach , chociaz okresowo zdarza sie zjesc /zdarzalo mieso i jajka , w badaniach krwoi nic nie wskazyaalo na brak bialka

    13. Ania Gaj 30 lipca 2018 o 15:34

      Nigdy nie marzyłam o własnym domu… i to się właśnie zmieniło 😀

    14. bibik 30 lipca 2018 o 16:32

      Dla tych którzy pytają o cenę takiego domu. kosztorys od firmy w Polsce wygląda tak:
      Koszt 1 m² (….) stanu surowego otwartego waha się od 2 800 zł – 3 500 zł

      Koszt 1 m² (…..) stan gotowy pod klucz waha się od 5 500 zł – 7 500 zł
      (cena stanu gotowego zależna jest od jakości wykończenia)

      1. monika 31 lipca 2018 o 08:28

        jaka konkretnie firma ma takie ceny? Bo nie wydają mi się sporo droższe od tradycyjnej zabudowy

      2. monika 31 lipca 2018 o 12:56

        „chroni też przed wszelkiego rodzaju promieniowaniem elektromagnetycznym wysokich frekwencji. Zatrzymuje np. całkowicie fale telefonii komórkowej” – oznacza to, że będąc w domu nikt się do mnie nie dodzwoni, ja do nikogo też a internet to tylko przed domkiem? Możecie mi to wyjaśnić?

    15. Paweł 30 lipca 2018 o 17:20

      Przedstawiciel na Polskę … ja po przeczytaniu książki : „ Na długi czas” tez uległem magi drewna.

      1. Pepsi Eliot 30 lipca 2018 o 18:46

        proszę nie spamować 🙂

    16. wielbicielka ;) 30 lipca 2018 o 20:20

      Epickie, no i dzięki Grzegorzadam za linka kiedyś. Moi wykładowcy byli zaciekawieni tematem, niektórzy nawet coś słyszeli. Zapisali sobie nazwę.

      Technika szkieletowa niewiele różni się od niektórych czynów stomatologicznych…

      Zastanawiają mnie jedynie pozostałości twarogu w ścianach? 🙂

      1. Pepsi Eliot 30 lipca 2018 o 20:22

        zwietrzeje, nie szukaj dziury 🙂

        1. wielbicielka ;) 30 lipca 2018 o 20:27

          W każdym razie to zapewne twaróg organic haha

          1. Pepsi Eliot 30 lipca 2018 o 21:18

            😀

    17. Monet 30 lipca 2018 o 23:00

      Rodzice mieszkają w domu zbudowanym z niesamowitego drewna, tak mówią – ojciec 40 lat temu na licytacji walczył jak lew o pewien dom, który po wygraniu rozebrał, a z tego drewna zbudował własny na swojej działce – w zimie utrzymuje długo ciepło, latem nie nagrzewa sie, a wręcz czuć miły chłód, no i jest tam dobra atmosfera ?

    18. Piotr 31 lipca 2018 o 02:59

      Większość mieszka w domach z wielkiej płyty.
      Aż cud że one jeszcze stoją w Polsce.

      1. Pepsi Eliot 31 lipca 2018 o 08:46

        ludzie mieszkają tam gdzie uważają, że mogą mieszkać, mają takich polityków jakich sobie wymyślą, jedzą to czym są i taka dalej, tak wygląda ta gra.

        1. Gonzo 31 lipca 2018 o 09:15

          No ale weźmy takiego narcyza (powoli standard w obecnych czasach). Cechy charakterystyczne: fałszywe ego. Rozmawia z duchowiakiem – udaje uduchowionego, robi deal dla CEO Seba – nie ma żadnych morali, zrobi wszystko, co Sebo będzie chciał, wyrywa panienkę – powie jej, to co należy powiedzieć, aby świata poza nim nie widziała….Przy takiej dezintegracji osbowości, to chyba już nie jest jego kreacja, tylko pytanie w takim razie kogo (?)

          1. Pepsi Eliot 31 lipca 2018 o 12:43

            jak najbardziej to jego ego jest w grze

    19. Monika 31 lipca 2018 o 11:37

      Zarombisty wpis? a tak z innej beczki ..pepsi co radzisz na zielonego pazura (paleczka ropy błękitnej )dzis w gabinecie odwiedziła mnie siostra ,ktora robila sobie pedi u podolozki no i byc moze przywlokla to badziewie od niej lub zarazila sie gdzies moze w jeziorku itp..

    20. Gosia 31 lipca 2018 o 12:24

      Dawno mnie nic tak nie poruszyło jak ten artykuł. Niesamowite i jednocześni wspaniałe, a z drugiej strony tak okrutne, patrząc na to z czego się tworzy otaczające nas przedmioty…

    21. Marta 31 lipca 2018 o 21:26

      Wspaniały wpis! Dziękuję! Cudowna natura, warto uświadomić sobie jej moc…

    22. Pepsi Eliot 1 sierpnia 2018 o 18:31

      Sądzisz, że to ja spisuję? Niekiedy ktoś chce współpracować z blogiem, a nie daje sobie rady z tłumaczeniami, bo na takim blogu nie wystarczy znajomość angielskiego, wtedy dostaje film do spisania. Gdy coś jest bardzo wartościowego chcę to mieć na blogu, cały czas poprawiam słabsze wpisy, dopieszczam, dodaję aktualne informacje, z niektórych się śmieję, a niektóre po prostu wylotka. Chcę, żeby ten blog był jak najbardziej pełny. To nie jest pierwszy film spisany z Balda, niekiedy z Jaśkowskiego, bardzo sobie cenię i chcę mieć takie wpisy na blogu, a ktoś inny cieszy się,że sobie jakoś zarobi. To wszystko. Uważam,że ten wpis/spis 🙂 bardzo ubogaca bloga.

    23. fila 2 sierpnia 2018 o 23:29

      Super artykuł! Piękne te budynki…

      Te wiadomości mają się tak do mojego domu, że zdecydowałam się póki co na styropian, bo nie ogarnęłam tematu budownictwa naturalnego. Mam jakieś wiadomości o tynkach i farbach, ociepleniu, ale w Polsce na razie przecierają szlaki pionierzy 🙂 Czekam na wysyp fachowców.
      Kiedyś chętnie w to pójdę. Teraz zmiana otoczenia z miasta na wieś. Pierwotnie mieliśmy mieszkać w domu ze starego drewna, jednak nam odradzono. Zaufaliśmy znajomym od budownictwa energooszczędnego. Teraz na etapie poszukiwań wykonawców szukam kuchni w drewnie. Zna ktoś?

      A tak w ogóle, okna pcv, to dopiero jest zagwozdka do utylizacji.

    24. Ania 17 sierpnia 2018 o 10:42

      Przecudowny wpis Pepsi <3

    25. Celestyna 14 października 2018 o 21:50

      Całą tę historię poznałam chyba z rok temu z filmu z Youtube i straszliwie zapragnęłam taki dom mieć. W Polsce jest przedstawiciel tej firmy, ale to najdroższy z możliwych domów. Kosztuje 6000 zł za metr i to w surowym stanie. 8000 zł pod klucz. ? A ja chcę go mieć, tylko jeszcze nie wiem jak. … Pepsi Eliot. Super strona i spojrzenie na świat. Czytam Twoje teksty- wiele razy przewijają się w tematach, które mnie interesują. Pozdrawiam serdecznie ?

      1. Pepsi Eliot 14 października 2018 o 23:07

        Celestyna <3

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *