Toksyczni rodzice cerberzy, czy to się może obrócić na dobre?
  • Horry PorttierAutor:Horry Porttier

Toksyczni rodzice cerberzy, czy to się może obrócić na dobre?

Dodano: 11
toxic parents
toxic parents
Pragnę tylko świętego spokoju i z roku na rok coraz bardziej nienawidzę swoich rodziców. Za co bardzo się obwiniam i koło się zamyka.

Moje ciało zaczęło bardzo niedomagać za co obwiniam ciągły stres związany z kontrolą. Boję się, że kiedyś popadnę w takie bagno, że nie wyjdę z niego już nigdy.

Boli mnie całe ciało całymi dniami.

Nie choruję na poważne choroby psychiczne tudzież inne, no może poza nerwicą i natręctwami wynikającymi z sytuacji. Nie palę, nie biorę narkotyków, a jednak moi rodzice, kontrolują mnie od kiedy pamiętam. Ot, można to nazwać zwykłą nadopiekunczością, ale prowokuje ona we mnie od lat stres, nienawiść i wiele somatyzacji. A w dluższej perspektywie czasu na pewno doprowadzi u mnie do chorób, bo nie da się żyć w permanentnym stresie od ponad 10 lat (mam juz 24).

Mam chłopaka - źle, pozbyć sie go, nie mam - niedobrze, milion aluzji. Zbieram pieniądze na własną przyszłość (mama wciąż mi mówi, że ja taka dobra, bo hojna i pożyczam), ale źle, bo jeszcze nie uzbierałam na własne lokum. Przy powtarzaniu pytania o ilość uzbieranej przeze mnie gotówki kilka razy w miesiącu można oszaleć, bo już sama zaczynam popadać w paranoję.

(...) Wszelkie pisma, rejestracje w urzędach, założenie konta w banku, rozliczanie PIT-u - nic sama. Jeśli chciałabym zrobić coś sama, to krzyki i podejrzenia. Spóźnię sie kilka minut - wszyscy w napięciu stoją w oknie dogladając czy jestem (mieszkam w małym mieście, pełno ludzi). Idzie zwariować.

Jakaś karma w dzisiejszym życiu czy coś? Próba pójścia na swoje to też awantury, a bo i za co? Chwytam sie różnych prac, by jak najpóźniej być w domu - to liczenie każdego grosza - ile dziś zrobiłam i czemu tak mało policzyłam komuś za projekt lub inne usługi związane z dodatkowa działalnością? Nie radzę sobie z tym.

Wierzę, że nie jestem sama z tym problemem, i że da się to jakoś rozwiązać. Ja jednak jestem na tyle zalękniona, że nie potrafię wykrzyczeć komuś w twarz co myślę i zawsze kończy się płaczem. Przychodzą mi do głowy myśli, ze odetchnę na starość tuż przed śmiercią, wtedy kiedy zostanę sama bez wszystkich ludzi, ktorzy wiedzą lepiej, o ile w tym stresie szcześliwie dożyję nawet 50.

Ja naprawdę starałam się odpuścić, myśleć o nich dobrze, bo w końcu nie dzieje mi się krzywda, tak jak dzieciom z patologicznych rodzin. Ale czasami ludzie nie zdają sobie sprawy, że takie formy kontroli to też patologia, taka matriksowa. Oni są w niej po uszy.

Porozmawiać na temat życia też się nie da, jeśli nie podzielasz ich racji to lepiej się nie odzywać, szkoda energii. Miałam jeden epizod szpitalny z powodu silnego stresu i somatyzacji w kiszkach, nie mogłam chodzić.

Próbowałam diety - za znaleziony przez nich paragon ze sklepu zielarskiego na probiotyk był taki krzyk (że czemu takie głupoty wymyślam i czemu jak normalny człowiek nie pójdę do apteki) - także wiesz... Ja nie umiem sobie z tym poradzić i oczywiście by nie popadać w konflikty nauczyłam się kłamać jak z nut. Poza domem jestem sobą, ale jakie to życie. Zdaję sobie sprawę, że na taki problem suplementy to za mało i to mnie dobija jeszcze bardziej.

Mówiłem z Pepsi krotochwilą, że niektóre pary powinny być poddane obowiązkowej sterylizacji. Hue, hue.

Należałaś pewnie do tych dzieci, które marzą, aby je oddać do domu dziecka, ale to nigdy nie ma miejsca. Bo rodzina jest w porządku, zero patologii w rozumieniu kuratora społecznego.

Dwoje akceptowanych przez społeczeństwo uzurpatorów, uzurpuje sobie prawo do pełnej inwigilacji dorosłego człowieka, którego traktują jak swoją własność. Uzurpator to postać obiektywnie ohydna, stworzona przez system, programów, lęków, ego i przekonań. Uzurpatorem może być pojedyncza jednostka, polityk, monarcha, albo grupa decydentów. W tym jeden z rodziców, albo obydwoje.

Państwo jest uzurpatorem i dlatego niczego nie robi fajnie, zawsze rynek robi to lepiej. Państwo mówi wygodne brednie, które na pierwszy rzut, brzmią z sensem, chociaż zawsze okazuje się, że to kazuizm poganiany sofizmem. Nie chcę złapać na płasko z liścia, już tłumaczę.

Immanuel Kant (znany filozof), nazwał kazuistykę „dialektyką sumienia". Potocznie oznacza krytyczne określenie przebiegłego, ale pokrętnego argumentowania uzasadniającego zwłaszcza moralne tezy, jak u sofistów. O wilku mowa. Zrobisz se więc błędne założenie początkowe, że dziecko jest twoje, że obywatel jezd twój i potem działasz już całkiem logicznie, pragmatycznie, z sensem i ludziom się to podoba.

Porównanie oczywiście nie jest dosłowne, gdyż to obywatele wybierają dla siebie rząd, aby im służył. Dzieci nie wybierają swoich rodziców, ale czy aby na pewno?

Spora grupa dzieci na świecie mieszka w domu jakiegoś patologicznego uzurpatora i manipulatora, chociaż ogólnie szanowanego. Wszystkie te dzieci w jakiś sposób za to zapłacą w zależności od typu swojej osobowości. Nerwiczkami, nerwicami, najcześciej lękami, fobiami, w tym fobią społeczną, czy niewiarą w siebie.

Z drugiej strony, ogromna ilość z tych dzieci osiągnie yyy... największe sukcesy w życiu. Bowiem nic nie jest większym dopingiem do działania, przyspieszonej samodzielności i wypięcia się na zaistniałą sytuację, niż właśnie tego typu uzurpator w domu. Co Cię nie złamie, to Cię wzmocni.

Uważam wręcz, że nie przez przypadek zalogowałaś się właśnie do tej rodziny, jako ich dziecko. Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej.

Uzurpatorzy często na starość łagodnieją, żałują, uświadamiają sobie jak bardzo kochają swoje dziecko, teraz takie samodzielne, tak doskonale radzące sobie. Wyrzucają sobie przeszłość, pokrętnie tłumaczą dlaczego byli chujowymi rodzicami, zwalając winę na własnych rodziców, biedę i inne okoliczności. Nadejdzie czas na okazanie wdzięczności, im szybciej, tym lepiej.

Uzurpatorów się nienawidzi, to normalka, więc daj na luz, nie obwiniaj się za każdą niską myśl, po prostu daj temu odpłynąć. I zajmij się meritum, czyli zmianą siebie, aby móc odbić się od dołujących okoliczności. Po to są, taki jest ich sens. Dlatego zalogowałaś się do tej dziewczynki, w tej rodzinie.

Nie da się na siłę kogoś wielbić, tym bardziej, gdy niezbyt lubi się siebie. Pamiętasz monolog w głowie Marka Kondrata w "Dniu świra"? Jest u matki na obiedzie, jakby kocha matkę, ale też nienawidzi, bo żyje w cieniu oczekiwania na jej śmierć, jednocześnie wykańczając się tymi myślami.

Zwierzęta nie mają tych problemów, bowiem albo nie posiadają ego, albo jest bardzo małe i zupełnie nie przeszkadza im żyć w akceptacji tego co jest. Bo wszystko jest dokładnie takie jakie ma być.

Na poziomie ciała i psychiki, oczywiście 4 szklanki, Omega, D3 z K2, B kompleks z folianami i B12 (zadbaj o prawidłowy cykl metylacji), magnez, i generalnie równowaga elektrolitowa.

Znajdź sposób na oczyszczanie głowy, medytacja, medytacja aktywna, jak bieganie, cokolwiek.

Na poziomie rozumienia, pogódź się i odbij od tego co jest. Po to to jest!
Sytuacja Cię osłabi, tylko wtedy, gdy w to uwierzysz.

Lecz gdy zrozumiesz, że wyboje na drodze są po to, żeby przenieść się na gładszą powierzchnię, albo już zacząć wyrównywać tę drogę, w lustrze rzeczywistości zobaczysz młodą kobietę w działaniu. A gdy się uśmiechniesz, w odbiciu też zobaczysz uśmiech.

Nie uciekaj od uzurpatorów w popłochu, wytrzymałaś tyle, wytrzymasz jeszcze trochę. Metodycznie obmyśl plan i rób swoje. I znowu zacytuję Tolkiena z jego Władców Pierścieni.

Droga wybiega zawsze wprzód

Spod progu, gdzie początek ma.

W dalszej części czytamy:

Wciąż czekają gdzieś za rogiem

Drzwi sekretne, ścieżki nowe

Znajdź swoją drogę, która jest ukryta, ale daję sobie obciąć mały palec, że jest. I to nie jedna. A Twoi uzurpatorzy staną się w momencie Twoimi dobroczyńcami. Po to się u nich w domu zalogowałaś. Nie krzycz, nawet jakbyś potrafiła.

Pracując za granicą, nie jeden raz konstatowałem, że zbyt idylliczne warunki wzrastania, również podcinają człowiekowi skrzydła.

Jezd więc git.

Z bazy nadawał, na zawsze Twój, Horry Porttier


Horry Porttier

Prawdopodobnie autor na stronie Pepsi Eliot, jednak nius pojawił się niespodziewanie i w sumie niewiadomo kto go napisał … Nie znamy Horrego Porttiera

-
 11

Czytaj także