logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
72 752 291
195 online
29 892 VIPy
Reklama

 

WITAMINA D3 W PROTOKOLE Z K2 TiB
DO SSANIA !

NIEZBĘDNE DLA ZDROWIA
UKŁADU ODPORNOŚCIOWEGO
I DO ODCHUDZANIA!!

 

 

 

 

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Dziewczyna pakera i przepis do programu „Jem i … chudnę”

    Dziewczyna pakera & magia.

    Wracając w nocy z robienia klubingu, właśnie obok czarodziejskiej fontanny na Rynku (krakowskim), minęłam nieznajomą z solarki dziewczynę pakera. Nagle rozległ się głuchy łoskot, jakby z nieba, potem przeszło jedenaście zakonnic, a z dala majaczyło w krakowskich oparach ośmiu facetów w okularach i cztery białe konie stępa.

    Jakby tego było mało, nad sukiennicami krążył wielki myszołów, albo kondor. W świetle reflektorów mogłam się pomylić. I byłabym o tej całej ekstrawagancji szybko zapomniała, gdyby nie to, że obudziłam się właśnie z rana, jako mijana przy fontannie o północy czasu środkowo europejskiego z solarki dziewczyna pakera.

    Stoję akurat przed lustrem i kontempluję spieczone ultrafioletem, z tym, że bardzo wypracowane ciało i długie proste blond doczepki, coś jak włosy lalki Barbie. Centralnie właśnie tę lalkę do złudzenia przypominam. Drapiąc się też długim, blikującym brokatem tipsem po czole, chcę na przekór się uśmiechnąć. Do lustra, do tej nowej ja osoby.

    Ale chociaż wykrzywiam się stosując praktyki do uśmiechu w zwykłych warunkach bez problemu skłaniające, mówię: marmolada, mówię: dżem, a ryj ani drgnie. Zero uśmiechania.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ SKUTECZNY SPALACZ TŁUSZCZU z ekstraktem z zielonej herbaty, jagodą acai, HCA, octem jabłkowym, kelpem, wyciągiem z grapefruita i bezwodną kofeiną


    Do nieznajomego się nie uśmiechamy, nawet jak podejrzewamy, że się znamy. Na wszelki wypadek. Bo uśmiech, to może nie uśmiech jest, a śmianie się, i w pysk z liścia można zarobić. Lepiej komuś wkleić, a i tak to takie nieinteligentne. Śmiech jest dla zwykłych, ja jestem szalona, więc patrzę się w dal szklistym zezem.

    Trochę zgłodniałam i już chcę sięgnąć po moje banany i szpinak wcześniej w wodzie mineralnej przepłukany i czekający w pergaminie i odpowiednim pojemniku w lodówce na konsumpcję w szejku, kiedy znowu dostaję blokady na te wydawałoby się bardzo proste czynności.

    Mogę tylko kawcię parzyć i ubijać na sztywną pianę mleko do polskiego cappuccino. Przy czym własnym gałom nie wierząc, wyjmuję z zamrażalnika bułę i croissanta, obie francuskie i wkładam do mikrofali. Oł szit, skąd się wzięła?!

    Już po chwili szamię ciepłe rogaliki, popijam kawą rozpuszczalną, a wcześniej zebraną przez kobiety i dzieci tłamszone ekonomicznie i przerzucam Cosmo. Wkrótce udaję się do fitnessu i na podtrzymanie solarki.

    Na gałkę, mam kilkanaście lat mniej i to mnie dobrze nastraja, bo już jestem ciekawa ile kilometrów na taśmociągu uskutecznię. Chociaż fakt, że trochę mię pali zgaga. Mam nadzieję, że to po kawie, a nie że jestem zaciążona.

    Fakty są na ten czas takie, że mam dwadzieścia dwa lata i pali mię zgaga. No i kupy nie robiłam, jakby od kilku dni.

    Skórę mam spieczoną przez solarę, właściwie miejscami w kolorze boćwiny, paznokcie zaklejone szponami z silikonu, włosy doczepki, a całość i tak prostuję dwie godziny dziennie. Przy czym do nikogo się nie uśmiecham na wszelki wypadek, bo to nie w tonie dobrym jest.

    Modelki są bez uśmiechu.

    A po drugie, co jest niby takiego wesołego w moim życiu zatrutym od środka, z ciągłą obstrukcją, z owijaniem się w pasie folią do spożywki, żeby topić i topić smalec, bo laska pakera nie może mieć fatu. Z czego tu rżeć?

    Na szczęście znowu zawiewa, tym razem z pola lodowatym podmuchem, robię woltę i znowu jestem w swoim cielsku. Na gałkę bardziej starczo, ale mniej w trzewiach palenia i jakby mniej solarki. Sie jaram sie. Żeby jeszcze dobitniej przepędzić irracjonalne zjawiska, pędzę do kuchni i zabieram się do przygotowania obiadu. Tyle czasu przed lustrem przebumblowałam.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ BIAŁKO SERWATKOWE 100% Izolat CFM bez cukru, tłuszczu i laktozy TiB (słodzona stewią) z dużą ilością glutaminy i wszystkimi aminokwasami egzogennymi. Jak to działa?
    1 porcja (30g) Shape Shake TiB zawiera:
    26 gramów białka dostarczy 26 x 4 = 96 kalorii
    26 gramów białka potrzebuje do strawienia 26 x 24 = 624 kalorii
    Skoro porcja tego białka dostarczy nam 96 kalorii, a będą potrzebne aż 624 kalorie, żeby to białko strawić, wbić w mięsień, i temu podobne. To rachunek jest prosty 96 – 624 = – 528 kalorii
    „minus 528 kalorii”
    Czyli tyle ile spalasz na godzinnym, intensywnym treningu aerobowym!


    Czym prędzej robię wrzutę z dań do Jem i … chudnę na przykład

    Śliczne otulone zieloną mgłą awokado (połówka!) – wersja raw
    Śliczne otulone ciepłą pierzynką z kurkumy – wersja gotowana

    Są to niejako dwie opcje tej samej potrawy.

    Gdy przygotowujemy posiłek nie tylko dla siebie, ale również dla domownika, który nie je surowych potraw, a przynajmniej nie w takich ilościach jak Ty, to wygodnym rozwiązaniem jest przygotowanie potraw za jednym zamachem.

    Oto autorski przepis/proporcje na danie dla 3 osób: jednej dziewczyny pakera  witarianki i 2 pakerów jedzących gotowane pokarmy.

    Ingredienty (organik):

    ingredienty

    1 Seler naciowy
    2 papryki
    2 pory
    1 bakłażan (z tego zestawu, tylko tego warzywa nie można jeść na surowo)
    1 cukinia
    250 g/ paczka brązowych pieczarek crimini
    1 awokado
    1 jabłko – opcjonalnie

    Porcja sosu winegret (100-150 g) , na bazie oleju kokosowego i kurkumy (przepis na sos winegret na bazie oleju kokosowego i kurkumy)

    1 paczka makaronu z brązowego ryżu i wodorostów

    Przygotowanie:

    collage1Wszystko siekasz w kostkę, a pora na cienkie talarki.

    Awokado na pół i kroisz.

    Na osobnym talerzu pozostaje drobno posiekany bakłażan, gdyż on pójdzie tylko do jedzenia gotowanego, a raczej duszonego w sosie własnym pod przykryciem, na bardzo małym ogniu.

    Również w osobnej misce pozostaje cukinia i jabłko (opcjonalnie), gdyż dodasz je do gotowania tylko na 1 minutę, na samym końcu.

    gotowa raw

    Następnie komponujemy sałatkę witariańską, ze wszystkich składników, za wyjątkiem bakłażana. Na koniec dodajesz pół awokado, sól himalajską, oraz czarny pieprz wymieszany z kurkumą do smaku. Wszystko mieszasz ręcznie, starannie rozprowadzając miękkie awokado po wszystkich pokrojonych warzywach.

    Oblizujesz szpony.

    Danie witariańskie jest już gotowe

    Resztę ingredientów, z pominięciem cukinii i jabłka (opcjonalnie), oraz połówki awokado, wkładamy do płaskiego rondla/patelni, przykrywamy szczelnie pokrywką i na wolnym ogniu dusimy w sosie własnym przez 10-12 minut.

    collage2Jest zasada, że przyprawiasz zawsze na samym końcu, ale gdy nie masz idealnego garnka do duszenia, czasami lepiej troszkę potrawę posolić solą himalajską, aby szybciej puściła soki, czyli wodę strukturalną, i żeby proces obróbki cieplnej mógł trwać jak najkrócej.

    Na samym końcu dodajesz cukinię i jabłko i dusisz już wszystko razem pod przykrywką, tylko przez 1 minutę. Po minucie szybko mieszasz potrawę z sosem winegret, który już czeka gotowy.

    Na końcu możesz dodałać do obu dań posiekany ogórek kiszony, małosolny. Ale ogórka nie musi być w standardzie.Podajesz danie na ciepło, dajmy na to, z bio makaronem gryczanym z wodorostami.

    smacznego:)

     

    (Visited 13 414 times, 1 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Ukasz 16 lutego 2015 o 13:04

      Ej o co chodzi, co ja właśnie przeczytałem? 😀
      Np.: „[…]obudziłam się właśnie, jako mijana przy fontannie o północy czasu środkowo europejskiego z solarki dziewczyna pakera.” – Jak to się odbywa, dlaczego, też tak mogę, jak to zrobić, spróbować?

    2. zolo du 16 lutego 2015 o 13:16

      Czy Szanowna Pepsi próbowała pisać scenariusze?
      Nie?
      Trzeba zacząć i podesłać.

    3. Piotr Kierus 16 lutego 2015 o 14:00

      A ja myslałem że modelka – aby ładnie wyglądać je tylko sałatę z oliwa z oliwek i popija czystą niegazowaną wodą.

    4. Pola 16 lutego 2015 o 14:52

      Nie wiedziałam, co jutro na obiad – i już wiem. Pasuje mi do tego najbardziej quinoa.
      Patrzę na pierwszą fotę i już wiem, o co od dawna chcę zapytać. Twoje warzywa organik wyglądają apetycznie, aż chce się zjeść. W moim wypasionym sklepie organik na Kabatach warzywa takie, że płakać się chce. Marchewka po oskrobaniu ma grubość ołówka, cytryny odstręczająco podsuszone, jabłka zwiędnięte, ogórki miękkie… Kapusta kiszona kapciowata. Cebula, buraki i dynia wypadają najlepiej. O co chodzi?? Rozumiem, że marchew gruba jak biceps drwala rośnie na nawozach sztucznych. Ale czy naturalnie rosną tylko takie – excusez le mot – wypierdki?

    5. Irtys 16 lutego 2015 o 18:05

      Jak to jest z tymi pieczarkami- można jeść na surowo? Według tego http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12396396 pieczarki zawierają agarytynę, rakotwórczą toksynę która rozkłada się podczas gotowania. Ale na ang wiki jest napisane, że to niestanowi problemu dla zdrowych ludzi, mimo że według tego samego źródła myszy od surowych grzybów częściej nowotworzały. Ktoś wie coś na ten temat?

      1. pepsieliot 16 lutego 2015 o 21:04

        Grzyby są supcio, byle nie za dużo. Generalnie na 811 je się owoce, a nie grzyby, ale troszkę zjadłam na surowo. I jest git.

        1. Seira 24 lipca 2018 o 00:21

          To ja tu zagadam o te grzyby Pepsi, Pochodzę z Opolszczyzny, która mocno oberwała po Czarnobylu, ale kto się tam w latach 90 przejmował – ile ja się grzybów na gęsto za dzieciaka najadłam, szkoda gadać. I teraz moje pytanie: nie pytam, czy się martwić, bo martwienie to umieranie, więc spoczko, pytanie tylko, jak pomóc awatarowi po takiej kuracji napromieniowanymi grzybkami?

          1. Pepsi Eliot 24 lipca 2018 o 10:22

            chlorella, chlorella, chlorella oczywiście This is BIO. Czytałam badania o dzieciach po Czarnobylu, które były blisko tego wszystkiego i podobno spirulina i chlorella nawet w niewielkich ilościach, dostawały chyba po 2 gramy, dawały świetne rezultaty oczyszczania. Każde dziecko na lotnisku, gdy przejdzie już przez bramkę powinno dostać do buzi tabletkę chlorelli.

    6. renotorii 23 lutego 2015 o 23:25

      Pyszne jedzonko według przepisu Pepsi z komosą, jako dodatkiem, Obiadek pycha był w sobotę. W następną: replay!

      1. pepsieliot 24 lutego 2015 o 07:01

        No to cieszę się Rnotorii

      2. Seira 24 lipca 2018 o 19:13

        To świetnie Pepsi, bo spirulinę suplementuję już od dawna. Jeszczcze ostatnie pytanie: u nas w de na rynku dostępny jest suplement – połączony produkt, tj. chlorella plus spirulina w jednej kapsułce. Czy możne je przyjmować w takiej formie czy lepiej osobno? This is BIO Twoje bardzo chętnie wyprobuję – wysyłacie produkty też za granicę?

        1. Seira 24 lipca 2018 o 19:14

          Kurcze, to miało być pod moim komentarzem o grzybach, coś nie wyszło 😀

        2. Pepsi Eliot 24 lipca 2018 o 20:06

          wysyłamy codziennie, kapsułki nie mają sensu w przypadku chlorelli i spiruliny, tylko tabletki, bo nie ma żadnych dodatków. Mamy świetny produkt 4 greens This is BIO, spirulina, chlorella, trawa pszeniczna i jęczmienna, wszystkiego po 1/4, idealny do oczyszczającej kuracji 4 szklanek.

    7. Sylwia 21 lipca 2017 o 12:08

      Grzegorzu, 2 tyg.temu zwróciłam się do Ciebie z poradą dotyczącą przyjmowania przeze mnie wit. b3 w formie kw.nikotynowego 500 mg, zakupionego w sklepie Pepsi. Wspomniałam wówczas, że przyjmowałam już dawkę 150 mg b3 pod postacią nikotynamidu,przepisaną przez naturopatkę, przy której nie miałam rumienia. Dawkę 500 mg dzielę od wielu dni na 4-5 części, tak jak sugerowałeś, ale nic się nie zmieniło- nadal jest mega rumień, aż skóra boli?! Nie wiem, czy organizm przy dzieleniu takiej dawki na mniejsze części i wprowadzaniu przez tak długi czas nie może przyzwyczaić się do niej, a może jestem uczulona na kw.nikotynowy??? Wypowiedz się proszę, co zrobić, nadal brać tę dawkę w takich dawkach podzielonych?

      1. grzegorzadam 22 lipca 2017 o 15:07

        Zmniejsz dawkę, do 25 mg może, Pepsi o tym pisała dziesiątki razy.
        Po co się katujesz?
        Z czasem przy systematycznym dawkowaniu zwiększaj, ale to nie jest obowiązek!
        Mnie bierze przy 250 mg około, ale 500 też przyjąłem,. na policzku jajko by się upiekło 😉

    8. Fila 26 lipca 2017 o 12:55

      Kolor boćwiny <3 lubię te zajawki!

      1. Pepsi Eliot 26 lipca 2017 o 15:01

        <3

    9. Bez Cukiernia 19 sierpnia 2017 o 15:25

      Napiszesz cos z beletrystyki plis? Twoj styl sie udziela, patrz nizej 😊
      I gdzies mi sie o uszy yyy.. Gałki obilo ze obiecalas kilka lat wstecz mega przepisy do jem i chudne, gdzie to ukryte na blogasie jest?<3

      1. Pepsi Eliot 19 sierpnia 2017 o 21:33

        nie ma takich przepisów na które czekacie, bo coraz bardziej idę ku prostocie: Weź kilo chrupiących jabłek i zjedz. Albo weź 4 dojrzałe mango zrób szejka i wypij. Kup kaszę niepaloną gryczaną, delikatnie zagotuj na parze i zjedz.

        1. grzegorzadam 24 lipca 2018 o 00:11

          to lubię- proste sposoby,

          albo – wrzuć do blendera świeżynki i zakręć 😉

        2. Seira 24 lipca 2018 o 00:28

          I bardzo dobrze Peps, takie są najlepsze, po co stać przy garach, jak można uczyć się w tym czasie świata.

    10. Seira 24 lipca 2018 o 00:16

      Pepsi kochana, tak mi coś chodzilo po glowie prosba do Ciebie żebys jakis konkretny raw przepisik zaserwowala, a tu dzisiaj proszę – znowu połączyłyśmy się energetycznie w jakimś wymiarze , co często się nam zdarza, bo piszesz notki jakby dla mnie. Dzięki Peps za odzew. Miłuję<3

      1. Pepsi Eliot 24 lipca 2018 o 10:24

        <3

    11. Gabi Orchita 24 lipca 2018 o 04:09

      Jest u mnie 3 a.m, mam przerwe w pracy i usmialam sie niezmiernie ze wstepu 😀
      Bycie na PP jest duzo latwiejsze gdy jest sie na dniowkach (dla tlumiacych emocje leku owym jedzeniem) bo gdy sie robi glodno, fiku miku i do wyra a nastepnego dnia kolejne fiku miku i juz jest okienko zywieniowe. Tymczasem trzynascie godzin w pracy (7 pm do 8 am), nastepnie sen na bakier, Sen to ja mam na PP ( pomimo egipskich ciemnosci i korkow w uszach),bardzo na bakier i to jest tak: awake za dnia i awake w nocy i potezny trik (calonocna ucieczka w sen) ulotnil sie. Na 3 m-ce. Kicha. Stara spiewka, 2 kroki w przod a 3 do tylu.
      Also Pepsi, napisz wiecej o tej entropii niskiej.
      Dziekuje i Pozdrawiam <3

      1. Pepsi Eliot 24 lipca 2018 o 10:18

        napiszę Droga Gabi <3

    12. Dorota 24 lipca 2018 o 09:55

      Pepsi a robisz sama sushi? Albo cos podobnego? Dasz przepis, ale taki swój.

      1. Pepsi Eliot 24 lipca 2018 o 10:13

        zawijam ogórki,albo pomidory, kiełki, mango, sałatę, trochę awokado (dla siebie nie dodaję, ale inni lubią mieć więcej tłuszczu w sushi) w wodorosta i już 🙂 Jak dodaję coś jeszcze, to nie ryż, ale quinoa, czy kaszę gryczaną nieprażoną.

        1. Dorota 24 lipca 2018 o 11:13

          Dziękuję, jak ja lubię czytać Ciebie, troche to niebezpieczne, bo zauważyłam, że to moja strefa komfortu 🙂

          1. Pepsi Eliot 24 lipca 2018 o 13:20

            <3

    Dodaj komentarz