Nienawidzę swojej matki! Czyli jak cierpisz, gdy śpisz, a nawet o tym nie wiesz
  • 44Autor:44

Nienawidzę swojej matki! Czyli jak cierpisz, gdy śpisz, a nawet o tym nie wiesz

Dodano: 35

Poczucie własnej ważności, to prowokacja dla wahadła destrukcji, które tylko czeka, żeby Cię wyhaczyć i nakarmić Twoim strachem, niezadowoleniem, niedoborowością, jednym słowem Twoim wysrywem.

Poznaj pierwsze ćwiczenie, które pozwoli Ci przepuścić przez siebie strumienie energii Kosmosu i Ziemi i naładować baterie indywidualności. To rozwali system, który Cię dusi.

I taki komć:

Nienawidzę swojej matki! Tego życia, tego bezsensu egzystencji, straszenia piekłem, ludzi agresywnie nieprzychylnych mnie, bez empatii, bez akceptacji mojej osoby, bez zrozumienia. Jestem tak zagubiona, tak samotna, okropnie sfrustrowana, bez miłości, a zarazem z ogromnymi zapasami, by obdarzyć kogoś tym uczuciem. Mam kompleksy wpojone przez rodziców, jestem nerwowa, okropnie temperamenta, bo chcę wszystko na tu i teraz. Mam w sobie pustkę, a zarazem niesamowity pęd do destrukcji. Płaczę przez moją matkę, która wypomina, krytykuje, nienawidzi każdego, często używa przemocy. A ja jak ta kretynka jestem uwiązana emocjonalnie, bo to moja matka. Ojciec nie kochał, matka też nie. Nigdy dzieci nie chcieli mieć. Związki, znajomi – uciekają, pewno czują, że coś nie bangla. Zniknęłam. I tak każdego dnia kotłuje mi się w głowie, frustracja rośnie, co zrobić, jak żyć, jak urwać się z tego piekiełka? Zawsze dochodzę do tego pytania, jaki jest sens, bym żyła? Chyba los każe mi mocno spokornieć, tak próbuje ponad 20 lat. Nigdy nie byłam do kogoś przywiązana, związana z grupą, znajomymi, jakoś tak nikomu na mnie nie zależało… Taka szara mysz, bez talentu, z wielką wyobraźnią, z charakterem. Moje życie to jednak chujnia jest. Wiesz, jak mi dohtore implikuje, że powodem choroby serca jest brak miłości, to mnie to nie dziwi. Wręcz liczę na cud. Kiedyś bałam się śmierci, teraz boję się tego "życia’". Sorry za wysryw.
Co ja Ci mogę poradzić, jak Ty nie rozumiesz o co chodzi w Simsonach? Ba, nawet nie wiesz, że jesteś w jakiejś grze. Ten koment powstał klasycznie, czyli napisało go Twoje ego, bez jakiejkolwiek komunikacji z duszą. Ego dąży do poczucia ważności, Ty chcesz być ważna dla swoich rodziców, dla kumpli, dla środowiska, Świata, dla kogokolwiek. Zależy Ci na tej ważności tylko z jednego powodu, że działasz przez sen, że nie masz pojęcia, że jesteś w grze, i że nie jesteś własnym awatarem.

Naprawdę tak Ci zależy, żeby ciotka Sims została zaproszona na imieniny szefa? Żeby jej nie pominięto?

Sądzisz, że jakbyś okazała się ważna (rzecz oczywiście dotyczy Twojego awatara, czyli tego elfa w grze), wówczas życie nabrałoby sensu, wiedziałabyś o co tutaj chodzi. Wręcz przeciwnie, poczucie ważności dla ego jest nigdy niezaspokojone, gdyż ego zostało zrodzone z lęku. Dopóki lęk nie odpuszcza, dopóty ego po prostu jest. A ego zawsze poszukuje ważności, i nigdy nie czuje się aż tak ważne, jakby chciało. Bo ego nawet w raju powiedziałoby: jest ok, ale ... Twoje wyjaśnienia są więc bardziej błędne niż kiedykolwiek pomyślałaś. Im bardziej będziesz oczekiwać własnej ważności tym głębiej będziesz pogrążona we śnie. Tym mniej skomunikowana ze swoją świadomością, tym bardziej nazesrywana, wystraszona i coraz dalsza od zrozumienia. Twoje potencjały energetyczne aż się proszą, żeby wahadło destrukcji je żarło. Będziesz wpadać z jednej destrukcji w następną, do tego z przekonaniem, że to zewnętrze na czele ze starszymi jest winne, bo nie dostrzega Twojej ważności.

a to mój selfik

Im więcej ważności i uwagi będziesz pragnąć, tym mniej będziesz tego dostawać. Tak działają gangi świadomości, pod które jesteś podpięta.

Bo to Ty stwarzasz tę swoją niedoborowość.  Stajesz przed lustrem, twierdzisz, że wszyscy Cię zlewają, i masz dokładnie to, co sądzisz. Tak to działa. Mówiłam, żeby nie wgapiać się w lustro, a jedynie go podglądać. Podglądnięcie sytuacji, to jest szybkie zobaczenie prawdy w całej okazałości, zrozumienie, że ta prawda jest tylko Twoim doświadczeniem, Twoją szkołą, stopniem. Tak jest teraz w Twojej grze. Powiedzenie jej: spoko, jestem nieważna (bez oceniania, rozczulania, tylko suche fakty), ale widocznie to ma jakiś sens, godzisz się na swoją nieważność i ruszasz ze skrzyżowania.

Żeby było jasne, nikt kto chce być ważny, tego nie zaspokoi, zawsze będzie uczucie niedosytu.

To dlatego nuworyszowi nie wystarczy, że zrobił już jakąś kasę, musi ją jeszcze na każdym kroku pokazywać, a to śmieszne afiszowanie się jest tylko w celu podkreślania własnej ważności. Tak naprawdę na kija pana Ci jest potrzebna ta ważność? Może zrób inaczej, niech teraz wszyscy inni w Twoim otoczeniu poczują się ważni? I to dzięki Tobie. Postępuj nieprzewidywalnie, zostań indywidualistką, nie mścij się, dostrzeż ważność innych ludzi, całkowicie olej własną, zobaczysz jak bardzo świat zacznie się zmieniać wokół Ciebie. Zejdź z siebie, bo to nie Ty, tylko Twoje ego jest tak zainteresowane wysrywem. Tymczasem Twoja nieśmiertelna dusza, Ty prawdziwa, masz na to całkowicie wyrąbane. Ego to strach. Po absolutnie drugiej stronie jest miłość wysoka, a gdy ona dochodzi do głosu, strach znika, czyli nie ma też ego. Kompletnie przestajesz odczuwać konieczność własnej ważności. Zaczynasz kochać ludzi, w tym oczywiście siebie.

to też

Oto ćwiczenie, które pozwoli Ci przepuścić przez siebie strumienie energii Kosmosu i Ziemi, oraz naładować baterie indywidualności.

Rozwali system, który Cię dusi.

Wykonuj go, gdy stoisz, lub spacerujesz. Wyobraź sobie strzałkę w głowie i skieruj ją kliknięciem do góry, ku Kosmosowi, a drugą strzałkę w dolnej czakrze, czyli w okolicach tyłka i skieruj ją grotem ku Ziemi. A następnie pozwól strumieniom energii Kosmosu i Ziemi przepływać przez Ciebie do góry i na dół wzdłuż Twojego kręgosłupa. To Cię natchnie dobrą energią, a jednocześnie nie skumulujesz potencjałów, będziesz tylko przepływem. Postaw na własną indywidualność, na własny rozwój, olej ważność, bo za każdym razem dostaniesz pstryka w nos. Nagle życie w zwierciadle zacznie pokazywać całkiem spoko obraz. Zobaczysz ten sens. Ta gra ma taki sens, żeby być coraz lepszym graczem, nauczyć się coraz bardziej obniżać swoją entropię, czyli zmniejszać chaos, porządkując otrzymujesz coraz więcej informacji. Bycie w nieskończonym procesie doskonalenia się jest ekscytujące. Ta gra naprawdę wciąga, tyle, że trzeba poznać jej zasady, a potem już tylko bawić się i grać. Możesz mieć dosłownie wszystko co jest Ci potrzebne do szczęścia. Gdy to skumasz ruszysz ze swojego skrzyżowania, na którym utknęłaś. Zaczniesz się po prostu budzić. A jak tylko coś jest nie ten teges, pstryk i ustawiaj strzałki w pionie i niech płyną strumienie. Będzie coraz lepiej.

z miłością

 35
  • Edyta   IP
    Dzieki kochana Pepsi, no nie wiesz jak mi pomogl ten tekst.
    Kocham Cie, bo poczulam Twoja dobra intencje az sie wzruszylam.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Magda   IP
      Pepsi , będą kolejne cykle o rasach? Znasz Daniela C.? Twierdzi, że z nimi rozmawia...
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Mag.   IP
        Kochana Pepsi,
        Bardzo rzadko coś piszę, ale czytam wszystko...
        Stale i niezmiennie Ci za wszystko dziękuję, tak strasznie dużo zmieniłaś w moim życiu, wiem, wszyscy Ci to piszą, ale ja to piszę z taką mocą, żebyś poczuła :)
        Jak to się dzieje, że nagle wszystko potrafi się tak bez powodu załamać? Pozornie jest wszystko dobrze, w moim życiu się wszystko układa, akceptuję, obserwuję, wiem, że wszystko jest po coś, że to dla mnie lekcja. Od dawna nie jem mięsa, całkowicie nabiału od niedawna, nie jem glutenu, cukru prawie wcale, odrzuciłam chemiczne i przetworzone żarcie i niezdrowe oleje. Jem w większości organicznie i Twoje suple. I świetnie mi z tym.
        Ale ludzie wokół: Od matki słyszę, że weganizm to sekciarstwo i zrujnuję sobie zdrowie, i że się modli za mnie, żebym się nawróciła (a bo jeszcze popełniłam największy błąd w życiu jak moje dziecko do komunii nie poszło), inni się wyśmiewają, dziwią się i krytykują, bo to kasa w błoto; oskarżają o brak kultury czy egoizm, bo "ja się tak napracowałam, a ty nie chcesz zjeść tego kotleta, nic ci się nie stanie jak raz czy dwa zjesz"; nie staram się nikogo do niczego przekonywać, wręcz już się kryję, nauczyłam się, że każdy sam musi dojść do pewnych rzeczy, a wysyłanie komuś linka do Twojego blogu to często błąd. Ktoś się pyta o szczepienia, drąży, chce wiedzieć, ma dziecko wycofane, z ogromną alergią na milion rzeczy, staram się coś pomóc a potem się dowiaduję, że niestety już zaszczepione, bo lekarz kazał i jak temu komuś przykro :/. Pal licho moje ego, ale to dziecko jest biedne, z każdym kolejnym szczepieniem ma gorzej.
        I jeszcze te podszepty takich złych szaraków: 'masz dużo młodszego męża, a latka lecą, oj nie wiem, co będzie dalej..'
        Robię tak jak mówisz, akceptuję to, doświadczam, ale najbardziej nie mogę patrzeć, jak ludzie sobie robią krzywdę, jak cierpią ich dzieci. Tyle jest prostych rozwiązań, nikt nie chce o tym nawet słyszeć, albo wypiera. To ja przyciągam takich ludzi? Są jak lustro? Ile jeszcze takich ciężkich lekcji przed mną? Mam się zamknąć w swoim świecie (w którym mi jest tak w ogóle bardzo dobrze), bo co mnie oni wszyscy obchodzą, to ich lekcje? A dziś miałam parę kropel, które przelały czarę, więc piszę szybko i wyślę od razu, bo nie masz pojęcia, ile już komentarzy do Ciebie napisałam i nie wysłałam.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 2
        • Pasia   IP
          Pepsi, nie wiem czy już tego tu nie pisałam ale Twoje witaminy green&fruits działają cuda. Mój synek dzięki nim zaczął wreszcie jeść owoce i warzywa! Kupiłam mu je bo już nie widzialam innej możliwości zeby jakoś dostarczyć mu tego co najcenniejsze. I nastąpił prawdziwy przełom. Dodam tylko że on został uszkodzony poszczepiennie?miał swój jeden schemat jedzenia i nie było sily żeby zjadł cos innego niż dosłownie kilka potraw. Z warzyw jedynie z bieda marchewkę z rosolu jadl a z owoców kompletnie nic! I trwalo to od początku jak zaczął jeść coś poza cycem, czyli 3 lata... Przeszłam prawdziwa gehenne z tym jego jedzeniem, prawie depresję miałam... w końcu kupiłam mu te suple i po miesiącu widzę że wcina brzoskwinke prosto z drzewa. Jak zobaczyłam że chrupie surowa marchewke to się po prostu popłakałam... ?wcześniej chciał ciągle słodycze a teraz muszę chować przed nim chlorellę bo by chyba całe opakowanie zjadł na raz. I woła że chce "cholerke"
          ?dziękuję jeszcze raz za to co robisz<3
          Aha, mamie lekarz zapisał na kolano jakiś preparat z olejem z awokado i olejem z soi. Co o tym sadzisz? Bo mnie ta soja się nie podoba...
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Linka   IP
            ja mam taki problem, ze kiedyś ludzie do mnie się dobijali drzwiami i oknami, każdy mnie lubił i chciał ze mną spędzać czas... po jakimś czasie zechciałam samotności i odizolowałam się od WSZYSTKICH ludzi. Trwało to dwa lata... teraz chciałabym znowu być dla kogoś ważna, mieć towarzystwo... przyjaciół... jestem zła na siebie, ze się tak odizolowałam i zostałam sama jak palec - teraz ciężko mi kogoś poznać, czuje się samotna. Zastanawiam się dlaczego tak się odizolowałam, dlaczego tak złe się zachowałam? Odsunęłam się od przyjaciół, którzy mnie potrzebowali... Pepsi jak zacząć OD NOWA?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także