Odkryj osobę, którą chcesz być i zacznij wreszcie żyć swoim życiem
  • Horry PorttierAutor:Horry Porttier

Odkryj osobę, którą chcesz być i zacznij wreszcie żyć swoim życiem

Dodano: 41
przebudzenie Żyjesz, czasem nawet nie wiedząc, czy żyjesz naprawdę. Być może wydaje Ci się, że jest na coś za późno, albo zupełnie na odwrót, jeszcze za wcześnie. Może wciąż popełniasz ten sam błąd i liczysz, że pewnego dnia za 5-10-15 lat życie będzie takie jakie powinno w Twoim mniemaniu być, zacznie się układać, aż pewnego dnia obudzisz się i będzie jak w scenariuszu z brazylijskiej telenoweli: budzisz się rano w wielkim łóżku, w pokoju z widokiem na morze, obok Ciebie mąż/partner/poznany wczoraj supermodel, może dzieci albo pies, na koncie gruba kasa, w garażu dwa auta i, dajmy na to, stół bilardowy oraz minibar. A może żyjesz życiem innych, zazdrościsz skrycie komuś z Twojego otoczenia, albo z internetu i rozmyślasz o tym, że też chciałabyś tak mieć... Niby każdy lubi sobie pomarzyć, niektórzy jednak zatrzymują się na marzeniach, mrzonkach, na śnie i powtarzają komunały.

Ręka do góry, kto choć raz pomyślał:

1. Gdybym miał(a) większe pieniądze, moje życie byłoby łatwiejsze. 2. A może by rzucić to wszystko i wyjechać (w Bieszczady/do Indii/ na koniec świata/ w pizdu). 3. Gdyby nie mąż/dzieci/rodzice, to robiłabym coś innego/ byłabym w innym miejscu. 4. Gdybym wtedy zaczęła (odchudzać się/uczyć się włoskiego) to teraz (ważyłabym 49 kilogramów/mówiłabym biegle po włosku), tyle czasu zmarnowałam. 5. To jeszcze nie mój czas. 6. Chciałabym cofnąć się w czasie. Każdy jest kiedyś w punkcie gdy zdaje mu się, że zmarnował czas, albo jest w kropce, bo przyszłość wciąż stoi pod znakiem zapytania. Każdy zastanawiał się czy gdyby kiedyś podjął inną decyzję, teraz byłby szczęśliwą osobą. Każdy popełnia błędy. Każdy raz na jakiś czas trafia na swoje własne skrzyżowanie, na swój własny zator.

Zmiany wymagają działań

W pewnym momencie życia człowiek zatrzymuje się w punkcie, w którym wypadałoby zrewidować swój system wierzeń, to kim się jest, jak się ze sobą czuje, jak traktuje się swoje ciało i umysł. Ów punkt jest dla każdego indywidualny, dlatego czasem przemyka zupełnie niezauważenie. Jedni odwlekają ten moment w nieskończoność i żyją dalej życiem, które znają i które ich przerasta. Decydują się iść ślepo w to co im dano, ignorując swój potencjał i nieskończoność szans, bezlik możliwości. I to też jest lekcja, to też jest w porządku. Tyle tylko, że ta miałkość i parcie do przodu na oślep, oddając swoją energię wiecznej frustracji, zadufaniu i niezrozumieniu… Wcale nie musi tak być. Nie musisz wciąż chcieć więcej (i nigdy tego nie mieć) ani wierzyć, że na więcej nie zasługujesz (i cierpieć jeszcze bardziej). Możesz być sobą.

Odkryj osobę, którą chcesz być

Czasem trudno uchwycić te przebłyski świadomości, chwile uwikłania w tu i teraz, fragmenty rzeczywistości, w których ogarnia Cię jasność. Zachód słońca na pięknej plaży, widok ze szczytu góry, zabawa z dzieckiem, moment kiedy zobaczysz obraz albo przeczytasz tekst, który sprawia, że dusza jest rozedrgana z poruszenia, a Ty wibrujesz coraz wyżej. To chwile krótkie i zbyt ulotne by im się bliżej przyjrzeć. Cały sekret tkwi w tym, że im bardziej świadomie żyjesz, tym więcej takich momentów przeżywasz i tym bardziej jesteś w stanie je uchwycić. Kiedy skupiasz się na tym co dzieje się w obecnej chwili nic nie rozprasza Cię ani nie odciąga od Ciebie samej, od osoby, którą chcesz być przez cały czas. Te chwile świadomości, z początku tak trudne do uchwycenia, są szansą na wykreowanie równowagi pomiędzy intencjami, słowami i działaniem. I nie jest tak, że w jednym momencie spływa na Ciebie oświecenie i wszystko się zmienia. To powolny proces. Proces, w którym rozumiesz, że niepokoje, strach, złość, entuzjazm, wszystko co przeżyłaś do tej pory, to doświadczenia, które Cię ukształtowały i postawiły w tym punkcie, więc jesteś za nie wdzięczna. I w ten sam sposób odpuszczasz sobie i światu to co było, wyrzucasz to z siebie i jesteś otwarta na nowe i obecne. I wówczas odkrywasz osobę, którą chcesz być. Osobę, która jest otwarta na sprzyjanie świata, osobę, która nie boi się decydować, stawiać na jedną kartę ale też roztropnie analizować. Po prostu rozumiesz jak to działa, coś klika i wiesz, że bez względu na społeczne i kulturowe paradygmaty możesz wszystko i na wszystko zasługujesz. Cieszysz się chwilą, która trwa i idziesz spać z myślą, że to jest dobry dzień.

I nie oznacza to, że natychmiast stajesz się tą osobą. To byłby czysty nonsens!

Często pytacie „kiedy wreszcie będę oświecona?”, „zatrzymałam się na skrzyżowaniu, co dalej?”, „przebudziłam się, ale nie jestem w stanie się rozwijać, bo trzyma mnie przeszłość, co robić?”. Nic nie robić. Na nic nie czekać, o nic nie walczyć, niczego się nie spodziewać. Przebudzenie, czymkolwiek by dla Ciebie nie było, to proces stawania się. To tak jak rano, kiedy jedni w 20 minut są w stanie ogarnąć się, wypić kawę i iść do pracy, a inni potrzebują 5 budzików i co najmniej godziny na przygotowanie do wyjścia. Zamiast przejmować się tym dlaczego nie możesz iść o krok dalej, czerp z tego momentu. Z lekcji, na które nie musisz czekać, które dzieją się teraz. Problemy w końcu zawsze się rozwiązują, świat zaskakuje nawet najbardziej opornych na jego wdzięki. Zamiast czekać, zamartwiać się i napinać, baw się tym co masz. Rób rzeczy, które sprawiają Ci przyjemność, rzeczy, których chciałabyś spróbować ale trochę się boisz. Podejmuj ryzyko. Właśnie tak poznasz osobę, którą chciałabyś być i odkryjesz, że od zawsze byłaś tą osobą, tylko nie chciałaś się przed sobą do tego przyznać.

Odkrycie siebie to także odkrycie relacji z innymi!

Im bardziej poznajesz siebie, tym bliżej innych jesteś w stanie być. Kiedy oczekujesz mniej od innych, a więcej od siebie, nagle okazuje się, że można dawać i nie oczekiwać nic w zamian, nawet podświadomie. I bach! Dociera do Ciebie, że wszędobylskie skarpety męża zawsze były Twoim problemem, nie jego, że wścibską starszą sąsiadkę czasem lepiej obdarować dobrą energią i ciepłym słowem, nie krzywym spojrzeniem i lawiną myśli spod znaku „znów ta flądra”. Przede wszystkim jednak nagle okazuje się, że to nie jest ważne. To po prostu jest i stanowi jakiś element drogi, ale czy to ważne jaki?

Ten prosty mechanizm pozwala działać

Działać realnie, nie tylko przez chwilę, w przypływie motywacji. Świadomość przyczynia się do spokoju, a ten jest totalnie bezcenny. Spokój to możliwość nawiązania dialogu ze swoim ja, możliwość niezagłuszania destrukcyjnych myśli (czy to dotyczących zjedzenia czekolady, czy rzeczy zgoła poważniejszych), możliwość panowania nad swoimi życiowymi wyborami i czerpania z nich radości, nie niepokoju.

A wszystko sprowadza się do pytania jak zacząć

W teorii wszystko brzmi prosto, nie? Wezmę i się przebudzę, ogarnę życie, doświadczę duchowego oświecenia, świat nabierze barw i wszystko będzie jak trzeba, czyli jak w brazylijskiej telenoweli. Nic nie zrobisz stojąc w miejscu. Złe nawyki nie odpadną same jeśli będziesz z nimi walczyć. Nie odpadną ludzie, myśli ani nałogi. Jasna sprawa, niektórzy potrafią z dnia na dzień pozbyć się połowy szpargałów z mieszkania i wywalić śmieciowe żarcie z szafek, ale nie oszukujmy się, rozwój to proces. Nastaw się na to, że będziesz robić dla siebie coś dobrego. Postanów jedną rzecz, na przykład, że codziennie będziesz sprzątać jedną półkę w mieszkaniu i wywalać z niej zbędne rzeczy. Nie dwie półki, nie całe mieszkanie. Jedną dziennie. A kiedy skończysz z półkami, zacznij oczyszczać siebie. Włącz do codziennej rutyny boską terapię 4 szklanek, zbadaj poziom 25(OH)D i zacznij się suplementować, twardo postanów, że raz dziennie zrobisz coś małego dla siebie. Spacer, rower, bieżnia, medytacja, książka, maseczka, 10 minut w kuchni z zieloną herbatą. Coś wymyślisz. Kiedy to stanie się rutyną, kiedy podniesiesz swoje wibracje i skierujesz własną uwagę i miłość na siebie samą, postaw sobie wyzwanie, zrób coś czego zawsze chciałaś spróbować, ale się bałaś albo brakło ci czasu. Wyjedź na miesiąc (albo weekend, nieważne) całkiem sama, zacznij się czegoś uczyć, kup płótno i farby, załóż bloga, wyjdź w deszcz i tańcz. Czerp z tych rzeczy radość i nie dawaj się złudzeniom, że Cię to nuży i dziś Ci się nie chce, bo to sposoby, w jakie Twoje ego manifestuje strach przed zmianą. Dotrzyj do swojego wnętrza, a reszta potoczy się sama.

Twój Horry

-
 41

Czytaj także