Jak mam pomóc mężowi w jego problemach w pracy?
  • 44Autor:44

Jak mam pomóc mężowi w jego problemach w pracy?

Dodano: 45
Wszechświat daje Ci wszystko co myślisz.

Kij zawsze ma dwa końce, jeden wygładzony od trzymania w grabce, drugi brudny od podpierania na bezdrożach.

Zmiana myślenia i zrozumienie, że jesteś w grze, która stawia przed Twoim awatarem jakieś kijowe doświadczenie, a raczej bez oceniania mi tu, doświadczenie, może zdziałać wręcz cuda. Wahadła destrukcji zrodzone zostały ze zlepków gangów świadomości strachu. Takie coś hula sobie po przestrzeni wszystkich wariantów Twojego życia, w polu wszystkich możliwych kombinacji. Takie coś udziela się Twojemu otoczeniu i zaprasza kolejne gangi do Ciebie haczenia.

I taki komć:

Ludzie wokół nas są naszym lustrem, i zmienić możemy tylko siebie, ale jak to ma się do partnera? Jeśli on ma w tej chwili jakieś trudności zawodowe, czy ja powinnam starać się pomóc na poziomie (nie wiem czy dobrze określę:), ale matrixowego świata, czyli szukać rozwiązania ściśle tego problemu? Czy po prostu pracować mam ze sobą, a drugiego kochać i akceptować nawet jego zdołowanie chwilowe? Często staram się poprawiać ludziom dokoła mnie humor, nie wiem czy to nie kłóci się z akceptacją, która powinna być bezgraniczna? Miotam się i czasem nie wiem jak się zachować w sytuacji gdy bliscy ludzie wokół mnie są smutni. Czy może to moje ego, które chce samych uśmiechniętych ludzi wokół?
Był taki kawał o Żydzie, który miał ciasne lokum mieszkalne i ledwo gnieździł się w jednej izbie z żonką i licznymi dzieciakami. Doradzono mu kupić kozę, po którym to zakupie sytuacja stała się wręcz koszmarna. Wówczas doradzono mu sprzedanie kozy, a sytuacja natychmiast stała się wręcz komfortowa. Tak jak Ty, pomagasz ludziom, poprawiasz im humor, jest całkiem spoko, i nagle postanawiasz kupić kozę i za chwilę nawijasz o jakiejś akceptacji, która ma być bezgraniczna. Psujesz to co jest. Z tą zmianą siebie też nie należy przesadzać, bo zdaje się, że nie o to biega. Wariantów przeżycia własnego życia jest nieskończenie wiele. Dlatego przepowiadanie przyszłości przez jasnowidzów jest dość idiotycznym zajęciem, gdyż nawet jak coś przewidzą, to i tak nie ma żadnej pewności, że Twoja droga zmierzy w tym właśnie kierunku. O czym mówi też fizyka kwantowa. Dopóki rzecz się nie stanie, nie ma żadnej pewności gdzie elektron uderzy w ekran. Natenczas można jedynie określić prawdopodobieństwo rozrzutu. Z tą zmianą siebie też nie należy przesadzać, bo zdaje się, że nie o to biega. Wkrótce przywiążesz się do takiego przekonania i znowu będziesz obok tematu. Przede wszystkim chodzi o zrozumienie, zamiar wzięcia sobie od Wszechświata tego, czego potrzebujesz i niepiętrzenie przy tym potencjałów, nie podbijanie ważności. Napiętrzone potencjały rozrzedzają się poprzez działanie. Ruszenie ze skrzyżowania, zrobienie jakiegokolwiek kroku już rozrzedza  ważność. Po prostu idź po swoje, jak po drugie danie na stołówce.

Twoim zadaniem w tej grze, na tym planie jest rozwijać swoją świadomość, ewoluować. Wszystko czego tutaj doświadczasz to ćwiczenia szkolne, a Ty uczysz się grać jak najlepiej. Gdy robisz to tylko dla siebie, wtedy Twoja świadomość jest dość niska, gdy zaczynasz robić to dla innych, Twoja świadomość ewoluuje. Mamy obniżać własną entropię, czyli zdobywać informacje i zmniejszać chaos. Świadomość to jest właśnie informacja. Im wyższa świadomość, tym mniej chaosu w nas i wokół nas, bo to jest energia, która emanuje. Jedna osoba w domu obniżająca swoją entropię, uczy się, rozwija, godzi się ze sobą, jednocześnie widzi wciąż lepszy koniec każdej z linii życia jest w stanie uzdrowić, czyli wyciągnąć z chaosu pół ulicy. Każda, nawet najgorsza rzecz ma jakieś plusy, gdy skupisz się na plusie dodatnim, jakby napisała Doris (Masłowska), to to właśnie da Ci Wszechświat. Gdy skupisz się na plusie ujemnym, to też da Ci Wszechświat. Na tym planie nie od razu, gdyż mamy sporą bezwładność, ale po chwili masz dokładnie to co myślisz, że masz. Kumasz o czym nawijam? Obok Ciebie żyje człowiek i gra w swoją grę, ale ponieważ żyje blisko, jego linia życia nachodzi na Twoją. Twoja wysoka świadomość, nieustające obniżanie entropii (trzeba ją stale obniżać, bo nic we Wszechświecie nie trwa constans) sprawia, że świadomość człowieka obok Ciebie też niejako ulega ewolucji. Obniżanie entropii to pozbywanie się strachu i przekonań. Jakby co, to po drugiej stronie strachu jest energia miłości. Strach stwarza ego, miłość pozbawia nas ego. Niepotrzebnie piętrzysz potencjały: ... "czy może to moje ego, które chce samych uśmiechniętych ludzi wokół? "... Już się martwisz, że za chęcią pomocy innym stoi Twoje ego? Oczywiście, że stoi. Całkowicie bezinteresowa miłość wysoka to przebudzenie. Wtedy ego znika. Jednak odradzam Ci skupiania się na tej idei fix, bowiem całkowite przebudzenie zdarza się tylko nielicznym, i do tego nigdy wtedy, gdy tylko o tym myślą. Napieranie piętrzy potencjał. Postaraj się raczej nauczyć omijać wahadła destrukcji. Wszystko jest dualne, wszystko może zakończyć się na dwa sposoby. Gdy człowiek obok Ciebie ma problemy, w tym zawodowe, wahadło destrukcji pod, które akurat on jest w tym momencie podpięty będzie chciało również wyhaczyć i Ciebie, gdyż podchodzisz do tego emocjonalnie. Zaczynasz piętrzyć potencjał, zamiast ubrać buty do biegania i pójść na trening. Obniżając własną entropię dostaniesz więcej danych do działania i generalnie poprawi się sytuacja w Twoim domu, a nawet u sąsiadów. Naucz się omijać wahadła destrukcji, rób je w konia, postępuj niekonwencjonalnie, nie jak ten gang świadomości, a wszechświat zacznie Ci dawać to czego chcesz, bo zawsze to robi. Bądź dziwaczką, nie działaj jak inni, matrix tego nie znosi. Wszechświat zawsze daje Ci to o czym myślisz, że masz. Skup się teraz na sobie, ale nie myśl o konieczności zmiany, po prostu bądź w kroku, działaj, ucz się, rozwijaj, a człowiekowi obok Ciebie zaraz zacznie się polepszać, bo on jest w Twojej grze. A Ty w jego.

..."Miotam się i czasem nie wiem jak się zachować w sytuacji gdy bliscy ludzie wokół mnie są smutni" ... Miotanie się, to stanie na skrzyżowaniu. A nigdy nie stoimy zbyt długo na skrzyżowaniu, gdy mamy zamiar osiągnąć cel. To przecież logiczne. Nie miotaj się, po prostu rusz z automatu, czy wrzuć jedynkę. Pomagaj swojemu mężowi obniżając własną entropię. Kij zawsze ma dwa końce, jeden wygładzony od trzymania, drugi brudny od podpierania.

z miłością

     
 45
  • Paulina87   IP
    dzisiaj wróciłam do tego artykułu, bo miałam podobny stan i chciałam spytać ,

    rok temu miałam bardziej pełne galoty strachu na widok "mensza" smutnego bo mu chwilowo coś nie idzie, i byłam spięta i ubita jak piana....

    dziś może o ciutkę lepiej, coś jakby jeden kroczek z tego skrzyżowania ;)
    już nie jestem smutna bo on jest smutny, umiem mieć dobry nastrój jeśli on go nie ma,
    staram się obniżać tym swoją entropię , i wczoraj jak mój luby wpatrywał sie w dywan szukać rozwiązania bo nie wiem czy jest sens wierzyć w znaki zodiaku, ale ponoc raki tak mają, że muszą isc do swojej samotni . głupota to?

    to ja zmywałam gary, generalnie kręciłam się na mopie

    coś we mnie drgało by jednak próbowac pomóc, ale powstrzymałam sie od rad.
    Jedynie wspomniałam co nieco o nastawieniu itd .

    czy jedyne co mogę zrobic to podwyższać swoją energię i tym samym i jemu sie to przysłuzy ?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • hellomycosmos   IP
      "Kij zawsze ma dwa końce, jeden wygładzony od trzymania, drugi brudny od podpierania."
      Tak, dokładnie, to jest ta dualność naszego wszechświata. Sęk w tym żeby zrozumieć, że wszystko to tylko informacja, ani dobra, ani zła, po prostu informacja i nieskończona ilość wariantów, wszechświatów, wymiarów, możliwości. Taki Jest mój Bóg - to jest po prostu moje wszystko. W tym oceanie energii i informacji nie trzeba czekać, aż porwie nas mocniejszy prąd, można samemu wypłynąć na takie wody, jakie akurat nam pasują. Fakt, obok takiej jak opisana osoby osoby trudno się żyje, trudno jest zachować poczucie ze jestem czysta, jak ktoś mnie przed minuta - sorry za metaforę - obrzygał. Jednak nasza rzeczywistość nie jest tym, czego nas nauczono, nie ma nic wspólnego z tymi więzami którymi krępują nas od małego. I wiem co mówię jako wychowanka tradycyjnej, inteligenckiej, katolickiej rodziny. Najbardziej chyba ze wszystkiego podoba mi się we wpisie to zdanie :
      "Naucz się omijać wahadła destrukcji, rób je w konia, postępuj niekonwencjonalnie, nie jak ten gang świadomości, a wszechświat zacznie Ci dawać to czego chcesz, bo zawsze to robi. Bądź dziwaczką, nie działaj jak inni, matrix tego nie znosi."
      To super rada na te niezwykłe czasy. Burzmy granice które sami jako ludzkość postawiliśmy. Trzeba w końcu wyjść poza utarte schematy i to wszystko czego od nas oczekują. Czemu nie ? Poszukujmy, skoro ta ścieżka którą dotychczas szliśmy zaprowadziła nas na manowce. Może wtedy poznamy prawdziwa naturę rzeczy ? Nasz świat sięga dokładnie tam, gdzie go ograniczymy. Po cichu marzę, że te granice runą i taka będzie ta sławna nowa era ludzkości.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Paulina87  
        partner/mąż/żona ich linia życia nachodzi się na naszą, ściśle na siebie wpływamy - tutaj rozumiem, że podnosząc swoje wibracje wpłynę na moje otoczenie ... ale to samo dzieje się w pracy?

        Pracuje dla mnie grupa blisko 100 ludzi - którzy nie  znają, nie wierzą w nic poza tym co czasem powie ksiądz w niedziele ...ja też mogę podnieść ich wibracje by lepiej dla mnie pracowali?

        jest to możliwe ?
        często mój partner w biznesie - zmęczony pracą z nimi - nazywa ich "głupkami " - nie przed nimi, ale w rozmowie ze mną - fakt faktem że sytuacje czasem są na tyle absurdalne, że można posądzić kogoś o brak użycia mózgu :)

        ale czy nie jest tak,że jesli bedę mówić, a przede wszystkim myśleć, że mam głupich pracowników to troszkę ich sobie sama wykreuję? Ale jak złapać równowagę - jeśli musisz zarządzać strukturą która ma przynosić dochody ? i faktycznie widzisz durnotę obok Ciebie? widzisz głupka i powinnaś spojrzeć na niego innymi oczami? nie krytykować?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Sofia36   IP
          Dziękuję Pepsi.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Ula   IP
            Pepsi czy to nie przekleństwo być KOBIETA? Za każdym razem, w każdej relacji z mężczyzna okazuje się, ze oddawałam uczucia bez pokrycia. Jak to jest, ze kobiety się tak przywiązują, a potem cierpią, a faceci potrafią bez ziarna uczuć doświadczać największych bliskości? Po entym złamanym sercu unikam jakichkolwiek interakcji z mężczyznami... ale jednocześnie zastanawiam się dlaczego mężczyźni są tacy ŹLI?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 3

            Czytaj także