Długi czas rozdawałam prezenciki, aby pokazać, że jestem … dobra
  • 44Autor:44

Długi czas rozdawałam prezenciki, aby pokazać, że jestem … dobra

Dodano: 60

Wszechświat daje Ci zawsze to co uważasz, że jest. Myślisz, że Cię każdy chce wydoić i masz to jak w banku szwajcarskim.

Taki jest Wszechświat, dostajesz to co sądzisz.

I taki komć:

Wydaje mi się, że często robię z igły widły. Dużo ludzi twierdzi, że żyję jak pączek w maśle, a przejmuję i zajmuję się jakimiś relacjami z ludźmi. Często nie mówię czegoś do kogoś, co może powinnam, ale dlatego to robię, żeby nie było mu głupio, przykro, udobruchuję go. Myślę, że to nie jest dobre szczególnie w stosunku do pracowników, bo nawet jeśli zrobią błąd łatwiej mi zażartować, niż powiedzieć aby byli bardziej uważni. Najgorsze jest, jak ja się czuję, kiedy ktoś mi tego nie oddaje, jest mi strasznie. Koleżanka, która przytyła może ode mnie dostać pocieszenie kilkudniowe, wyjdę ze skóry, by przekonać ją, że to nie koniec świata. Gdy przytycie przytrafi się mnie i ta sama osoba powie: nie trzeba było tyle jeść, albo, no to schudnij, wówczas czuję się jakbym dostala w pysk. Nie pojmuję, jak ktoś dostaje ode mnie dobre, a oddaje złe. Bywało, że wpadałam w rozpacz, że ludzie, dla których miałam drobny upominek na miesiące przed ich urodzinami, zapominali choćby zadzwonić z życzeniami na moje. Najgorsze, że długi czas kontynuowałam rozdawanie prezencików, aby pokazać, że  jestem … dobra? Mnóstwo takich historii. Robię krok do przodu i dwa do tyłu. Męczy mnie to, aż zaczynam kogoś nienawidzić, czy zrywać kontakt, ale wtedy już czuję się zmęczona całą znajomością.
Tom Campbell na wykładzie w Krakowie w Mangha przytoczył adekwatny przykład. Idą dwie osoby ulicą. Jedna widzi, że tej drugiej wypada banknot z kieszeni. Rozgląda się na boki, aby sprawdzić, czy ktoś też zobaczył tę sytuację i widząc, że jakiś pan jednak to widzi, osoba ta uprzejmie informuje tę drugą, że zgubiła kasę. Gdyby nie ten pan, kasa znalazłaby się w kieszeni tej pierwszej osoby. I identyczna sytuacja, pierwsza osoba widząc, że banknot wypada, natychmiast i bez zastanowienia i rozglądania się na boki oddaje pieniądze ich właścicielowi. A więc mamy dwa identyczne czyny, ale jednak zupełnie inne intencje. Jedna zła, druga dobra. Jesteś miła dla ludzi, żeby oni dostrzegli Twoją ważność, to, że jesteś wyjątkowo miła, jakże hojna, jakże do rany przyłóż. To są Twoje intencje, a takie intencje nie wypływają z człowieka po prostu dobrego, miłego, prostolinijnego, który nawet sam zapomina o swoich urodzinach, czy imieninach. Dostajesz od wszechświata i od ludzi dokładnie to, co widzisz w zwierciadle. Widzisz laskę przy kasie, której nikt nie lubi, a powinni wszyscy ją lubić, bo jakże jest hojna i rozdaje prezenciki. I wszechświat Ci dokładnie to samo daje. Masz kasę na żenujące prezenciki i masz wokół niewdzięcznych ludzi, bo tak to widzisz. Z taką intencją patrzysz w lustro.

Wszystko co się dzieje w Twoim życiu niezadowalającego wynika z Twojego ego, oczekiwań w stosunku do innych, ciągłego oceniania, porównywania się z innymi, przekonania o własnym idealnym stanowisku filantropki. Myślisz, że ludzie lubią dostawać prezenciki? Tym bardziej, gdy sami zapomnieli o Twoich urodzinach, podświadomie, ale celowo zapomnieli? To jest dla nich żenujące.

Jedyną osobą, która jara się Twoimi prezencikami jesteś Ty sama.

... Robię krok do przodu i dwa do tyłu. Męczy mnie to, aż zaczynam kogoś nienawidzić, czy zrywać kontakt, ale wtedy już czuję się zmęczona całą znajomością... A to wyznanie wręcz rozwala system. Przeczytałam ... robię krok do przodu i dwa do tyłu... i pomyślałam, to jednak nie jest tak źle z nią, zauważyła, że ten problem jest po jej stronie. Jednak za moment chluśnięto kubłem zimnej wody, nie, to nie o to szło, nie że zaczyna się dziewczyna budzić, ale ... zaczynam kogoś nienawidzić, czy zrywać kontakt, ale wtedy już czuję się zmęczona całą znajomością. Jesteś zmęczona sobą, nieustającą gonitwą za własną ważnością, ciągłym gadaniem ego w głowie, że wszyscy to niewdzięczna żulia, a Ty jesteś pokrzywdzona, jedyna sprawiedliwa. No i te prezenciki. Dobra, koniec znęcania się. Jeśli interesuje Cię moje zdanie, to radzę: zejdź z siebie. Przestań wciąż gapić się na innych ludzi przez pryzmat własnej ważności. Uświadom sobie, że to ciągłe podbijanie własnej ważności, krzywdzi Cię, oddala Cię od zrozumienia o co w tym wszystkim chodzi, oddala Cię od uczynienia pierwszego kroku z tego skrzyżowania.

Bądź dla ludzi miła, po prostu. Niczego nie oczekując w zamian. Nie rozkminiaj, że mogłaś być bardziej ostra dla swoich pracowników, zaakceptuj swoją dobroć, takt, dobre wychowanie. Nie musisz pracownikowi niczego wytykać, jak nie chcesz. Nie żyj w ciasnych schematach, nie karm matrixu. Postaw na swój indywidualizm, tylko nie  jaraj się tym i nie podbijaj entropii. Żyjesz w chaosie emocjonalnym, dlatego masz coraz mniej danych, coraz mniej informacji, stajesz się nierozumna, zmień to. Zaakceptuj otoczenie takim jakim jest, po prostu. Nie rozkminiaj, nie rozkładaj na czynniki pierwsze. Nie oczekuj na rewanż, śmiej się. Po prostu rób dalej swoje, wtedy Twoje uczynki staną się prawdziwie dobrym działaniem. Niech ludzie zajmą się swoim rozwojem, Ty zajmuj się swoim. Jesteś doskonała, choćby już nigdy do końca świata nikt nie pamiętał o Twoich urodzinach. Wahadła wyrównujące sprawiają, że im bardziej piętrzysz potencjały, oczekujesz rewanżu, tym bardziej go nie dostajesz. Owszem, z pewnością ludzie ci niejednokrotnie zazdroszczą Ci sukcesu, to dlatego koleżanka nie wspiera Cię, gdy zgrubniesz, ale to już jest problem do przerobienia Twojej koleżanki, nie Twój. Ty zajmij się swoją zmianą. Nie oczekuj i nie podbijaj swojej ważności. Niech wszyscy inni będą dla Ciebie ważni. Wkrótce sytuacja odwróci się, o ile tak naprawdę Ci na tym zależy, bo może lubisz być tą niedocenianą, idealną, jakże pokrzywdzoną na tle niewdzięczników. Może Cię to naprawdę jara, bo może tak głęboko wciąż śpisz? Dzyń dzyń.

z miłością

 
-
 60

Czytaj także