Boisz się, że masz za mało pieniędzy i przytulania w życiu? Będzie więc tego coraz mniej
  • 44Autor:44

Boisz się, że masz za mało pieniędzy i przytulania w życiu? Będzie więc tego coraz mniej

Dodano: 79
Owszem, to proste, ponieważ Wszechświat zawsze daje Ci to, co myślisz.

To jest po prostu Twoje lustro.

I taki komć:

Czy faktycznie nadmierne dbanie, staranie się powoduję, że piętrzą się te potencjały i finalnie nie dostanę to czego chcę? Zauważyłam, że jak na czymś mi bardzo zależy, to zawsze odczuwam jakieś złe emocje finalnie, czy to w pracy, gdy zaczyna mi bardzo zależeć na wynikach, z reguły są wtedy słabe, w związku jak bardzo starałam się, też efekt był odwrotny. Tylko, że nie uzależniam szczęścia od tego, po prostu mega się staram. A jak podchodzę do tego bardzo na luzie, a co więcej, na delikatnym zwisie, to rezultat końcowy jest znacznie lepszy. Testowałam ostatnio. Miałam i pewnie nadal mam problem z moim poczuciem ważności. Ubolewałam nad tym, że mój partner nie dotyka mnie, nie przytula, nie całuje etc. tak często jakbym chciała. Napisałaś mi wtedy o tej ważności i nagle zastosowałam to! Przestałam myśleć o tym i potrzebować tego i dostałam nie prosząc o to … WOW

Czyli jednak trzeba być sprytnym awatarem, wiedzieć czego się chce, ale nie uzależniać swojego bytu i samopoczucia od tego?? Chcieć jakby nie chcąc? Druga strona medalu, to czy spotyka nas to, czego się boimy? Zauważyłam, że wiele razy spotkało mnie coś, czego się bałam, lękałam i przyszło. Każdemu zdarzeniu, sytuacji to ja nadaję moc i znaczenie? Jeśli zdefiniuję, że w obecnej chwili jest mało seksu w moim związku i określę to jako problem, to faktycznie będzie to zalążek kryzysu, i tego seksu będzie jeszcze mniej? Jeśli natomiast nie będę obawiała się, co to może oznaczać, co więcej będę pełna spokoju, to nie będzie oznaczało nic wielkiego? W sensie na ile przyciągam sama kryzysy do życia poprzez definicję ich i jakąś obawę? Zauważyłam, że nie wiem czemu i skąd, ale mam zakodowane, że fajne związki muszą mieć dużo seksu i podświadomie gdy mam go mniej w moim odczuciu, przyklejam łatkę związkowi, że to jest kryzys i sama nakręcam spiralę, czy nie jest tak?
Wahadła destrukcyjne tworzą zasady, kanony, normy zachowań, przekonania, narzucają własne cele nam, poszczególnym ludziom i zaczynamy żyć tak, jak chcą tego wahadła. Żyjemy w strachu, a strach tworzy ego, żyjemy podporządkowani przekonaniom i uparcie realizujemy nieswoje cele, co sprawia, że nasze życie pełne jest bólu, cierpienia, strachu i totalnego niezrozumienia tego, co się dzieje. Wierzymy, że to czego chcą wahadła, to jak nasrano nam do głów w korporacjach, w szkole, w telewizorze, w kościele, w prasie kobiecej, sportowej i w Forbes, w banku, na ulicy, wiadomo, że u dochtore, co nam sra orkiestra świątecznej pomocy, ONZ, rządy 300, ale też niechcący, na całkowitej nieświadomce, mama i tata podpięci do swoich wahadeł. I potem z tymi zasranymi głowami, przekonaniami i strachem, zawsze niezadowolonym ego i przywiązaniem do swoich przekonań, które nazywamy własną prawdą, co jest kolejną kupą niezrozumienia, a więc wtedy jesteśmy wręcz idealni, perfekcyjni jak spod sztancy karmiciele wahadeł, czyli całego matrixa. Realizujemy cudze cele, więc z założenia mamy pod górę, a'priori mamy niepowodzenie, żal pochew i penisów i smutek dup wpisany w nasz los. No i chcemy mieć pieniądze, a to już jest szpunt do tamy niepowodzeń finansowych, niespłacalnych kredytów i braku komfortu niemyślenia o pieniądzach. Każdy kto chce mieć pieniądze będzie biedny. Za wyjątkiem króla Midasa.

Wahadło nigdy Ci nie powie, jak jest naprawdę, nie powie Ci, żebyś postawiła na swój indywidualizm, na osobistą unikatowość, na własny pomysł, bo straciłoby żarcie to wahadło. Każdy lęk o pieniądze jest tak naprawdę karmieniem matrixu, ponieważ pieniądze będą się oddalać. Boisz się, że pieniądze topnieją? Spoko, właśnie to dostaniesz od Wszechświata, topniejące pieniądze. Żaden bogacz nie dorobił się wielkich pieniędzy myśląc o pieniądzach. Masz myśleć o celu i to o własnym celu, a nie tym, który podpowiada Ci wahadło. Realizując bowiem cudze cele zwykle niczego nie osiągniesz, albo z ogromnym, niewspółmiernym trudem. Natomiast zamiar zdobycia własnego celu zawsze się ziści, i wtedy pieniądze znajdą się po drodze. Po prostu, pieniądze nie mogą być celem, bo to tak jakbyś chciała mieć węgiel drzewny do leczenia ludzi z biegunki, a cały czas myślałabyś o ogniu, który ma wypalić drewno. Ogień jest tylko po drodze, i zawsze grzmotnie jakiś piorun, gdy będziesz mieć zamiar posiadania węgla drzewnego. Myśl o domu, ale o swoim domu, nie o tym, który podobałby się pani redaktor z Architectural Digest, bo to nie Twój cel, tylko wahadła. Każdy może być bogaty, każdy może mieć świetny związek, gdy zrozumie, że powinien mieć własne cele i realizować je zamiarami. Zaś nadmiar potencjałów związanymi z tymi celami rozpraszać energią działania powinien.

A Ty żyjesz przywiązana jak wół do radła, jak niski facet do swojego wzrostu, jak gruba obmierzająca obwód brzucha w każdej wystawie, jak wierzący do dogmatu, że to Twoja prawda. Że dobry związek, to dużo seksu, dużo dzieci, dużo kredytów, żebraczka i wdzięczność dla niby humanitarnych polityków na swym rozhulanym wahadle destrukcji robiących ludziom sieczkę z mózgu. Chociaż to i tak nic nagannego, wszystko do zaakceptowania, po prostu wahadła muszą żreć. Rozwala je tylko brak uwagi, indywidualizm jednostek, postawienie na własne cele. A Ty żyjesz przywiązana do swoich przekonań o związkach, o facetach, o konieczności głaskania. Mówisz, że już nie, ale nadal rzeczrozkminiasz. Żyjesz w przekonaniach o tym wszystkim tylko po to, żeby się bać i stać się idealnym karmicielem. Po czym jakby poznajesz zasadę wahadeł i dawaj od nowa, analizować, zadręczać się, dopytywać się, się idealnie wpasowywać się w nową wachlującą kiłę. Transerfing rzeczywistości jest po to, żeby zapoznać się z tym, uśmiechnąć z poczuciem objawienia, nawet strzelić się na płasko z liścia w czoło i natychmiast przestać o tym myśleć. To już dostało się do Ciebie. Teraz wybierz cel za pomocą umysłu, z oprogramowaniem ego. Po czym zapytaj się swojej duszy, czy to faktycznie jest Twój cel?

Gdy otrzymasz zgodność (na poziomie intuicyjnym, niekręcenia w brzuchu) z duszą, wiesz już, że to jest Twój cel, że faktycznie nie dla swojego faceta, ani dla zazdrosnego sąsiada ale dla siebie chcesz mieć tę hacjendę w Alpach nadmorskich, z widokiem na see i podejmiesz zamiar posiadania jej. Pieniądze zawsze się znajdą. Natomiast drugi człowiek nie może być dla nikogo celem. Drugi człowiek jest tylko celem dla siebie. Nie możesz mieć zamiaru posiadania tego człowieka dla siebie, co nie znaczy, że nie możesz mieć bardzo pięknego związku. Ale to już jest na inny wpis temat.

Konklużyn

Zrozum czym się karmią wahadła, przejrzyj siebie na wylot i zobacz co jest Twoją prawdą, a co jest przekonaniem narzuconym przez wahadła destrukcji matrixu, następnie zacznij żyć w relaksie. Jak dziecko w przedszkolu życia. Ta gra to jest zabawa. Uczysz się, ale pozostajesz w relaksie. Gdy jesteś smutna, bo kochasz ludzi i widzisz jak śpią i niczego nie kumają, to i tak nadal jesteś zrelaksowana. Tak jak dziecko, wciąż na falach alfa. Nawet w płaczu. Jeśli z transerfingu rzeczywistości zrobisz upierdliwą naukę, to nadal będziesz karmić matrix. Piana już jest na sztywno, ubiłaś ją. Luziku więc życzę.

z miłością

 79
  • Kuczko   IP
    Nie mam pojęcia jutro lecę zrobić badanie25(OH)D
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Kuczko   IP
      Dziękuję. Dostanę miód u Ciebie? Co jeszcze proponujesz na wzmocnienie organizmu? Dostępnego w Twojej spiżarni.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Kuczko   IP
        Przepraszam że z innej beczki, co na gronkowca złociste?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Sarah   IP
          Pepsi, od Ciebie wszytsko. Jak balsam dla duszy albo kop w dupę ale zawsze to co 'potrzeba', a Ty wiesz lepiej co trzeba. Dzięki Ci FruitQueen !
          PS-próbowałam już od wielu lat z tymi artystycznymi ruchami, na mniejsza skalę, ale nigdy się nie udawało nic więcej z tego poza wlasna satysfakcją z pracy...
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Vetala   IP
            Jak całe życie nie byłam przywiązana do rzeczy materialnych i nie zależało mi na pieniądzu, tak teraz zaczęłam rozmyślać o tym, jak tu się wyrwać z tego wiecznego "czy wystarczy mi pieniędzy jeśli kupię przedmiot x?". Od dziecka żyłam dość biednie, stąd teraz u mnie taki asekuracyjny nawyk, żeby zbierać, zbierać i oszczędzać, żeby wystarczyło na coś, żeby nie zostać z niczym (przez co odmawiam sobie wszystkiego, choćby lepszego jedzenia, czy kupna nowych ubrań, skoro stare jeszcze się nie rozleciały). Bo tak naprawdę oprócz moich oszczędności z najniższej krajowej, to nie mam nic. I boli mnie to, że nikt nie nauczył mnie zaradności życiowej, że cała moja rodzina żyje ledwo wiążąc koniec z końcem, nie mam skąd czerpać wzorców na temat bycia przedsiębiorczą, odpowiednich wyborów zawodowych i tego, jak w ogóle ludzie się "dorabiają". U mnie wszyscy mają mentalność "bierz byle co i nie wymyślaj, bo wygodnie to by każdy chciał, za coś trzeba żyć!". Tymczasem widać w moim mieście coraz więcej pięknych, nowych domów i samochodów, więc jakoś sobie te osobniki radzą, przecież nie z byle czego, a i nie wszyscy chyba są właścicielami super zarabiających firm. Nadal nie przeszkadza mi moje życie, nigdy nie chciałam opływać w luksusy, ale żeby chociaż wyjść w życiu na tyle dobrze, żeby mieć spokój i trochę rozrywki. Własny dom mi się marzy, zamiast mieszkania w bloku z mamą. Pojęcia nie mam jak wybrać dobrą pracę, jakie warunki muszę do niej spełniać, skoro ambitna zawodowo nigdy nie byłam i raczej nie będę. Studiów nie mam, bo przecież też nie miałam pojęcia, co chcę w życiu robić. Skąd się w ogóle bierze dostatnie życie i jak je osiągnąć, jeśli nie szczęśliwym trafem, lub całym życiem pełnym wyrzeczeń, aby pod jego koniec trochę poszaleć?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także