Kupiłam torebkę, która wzbudziła zazdrość kiedyś przyjaźnie nastawionej kasjerki
  • 44Autor:44

Kupiłam torebkę, która wzbudziła zazdrość kiedyś przyjaźnie nastawionej kasjerki

Dodano: 28
Czyli jak nie czuć się winną i nie zaszczepić mężowi zastrzyku z niskiej entropii?

I taki komć: Nawiązując do potencjałów i nadmiernej ważności. A kupiłam sobie torebkę, replikę jakiejś tam marki, sama replika wyniosła kilkaset ojro, trochę oszukańcze no, ale się cieszę, że mam chociaż „to” na dzień dzisiejszy. Trochę niekomfortowo mi, że ktoś zobaczyłby mnie z taką torebką więc kitram się parę tygodni. Dziś idę do sklepu, ubrana jak lump z torebką, którą lubię i pani kasjerka, co to zawsze była miła, już taka nie jest. Mąż obserwując sytuację z boku, powiedział, że gdy kasjerka zobaczyła moją torebkę, odrazu przybrała na twarzy grymas, a ruchy skanowania stały się bardzo niedbałe (co sama zauważyłam) i ani me, ani be. Wiem, że jest energia zazdrości itp ale ja sama względem siebie, jak to przetrawić? Mam się czuć swobodnie z tą torebką w miejscach, gdzie nikt mnie nie zna? Nie mieszkam w Polsce, tylko w kraju udziwnień, więc ruszyło mnie to. No ale kasjerka rodaczka 😉 Czy paradując z tą torebką nie zrobię sobie kuku? Ja nie czuję się ważna, ale inni nadają temu ważność i mam ochotę się rozpłynąć w eter.
Tak, gdy masz takie podejście, owszem, szkodzisz sobie, ale yyy ... inaczej niż myślisz. Poczucie winy i własnej ważności, to potężne wahadła destrukcji. Podpięłaś się pod oba. Jak to wygląda w przestrzeni wariantów? Dąży się tutaj do wyrównywania potencjałów, gdy stworzy się nierównowaga. Natura jest obojętna zarówno na faktyczną winę, czy poczucie winy nawet wyimaginowane, jak i dumę z dobrych uczynków. Dostrzeże jedynie to piętrzenie się potencjałów (bez przepływu energii) i ześle wyrównanie, czyli karę. Taka to sprawiedliwość. Gdy zrobisz źle, ale nie będziesz odczuwać poczucia winy, kary nie ma, gdy zrobisz dobrze, ale popadniesz w samozadowolenie z tego powodu, jakaś kara się pojawi. To jest wahadło beznamiętne, po prostu jest potencjał nawarstwiony, trzeba go rozproszyć. Wróćmy jeszcze do poczucia winy. To nic innego, tylko lęk przed karą. Oczekiwanie na karę. Poczucie winy to spojrzenie w lustro i zagajenie, tak, ta torebka mi się w sumie nie należy, jest za droga, innych na taką nie stać, spodziewam się jakiejś kary za to, w ogóle nie będę jej nosić, albo tylko wpław kanałem, albo w weneckiej masce. Krępuje Cię torebka? Zostałaś złapana przez przedmiot? Rzecz Cię poddusza?  Nie, to Twoja sprawka, Ty się skrępowałaś sama, swoim poczuciem winy.
Więc co na to Wszechświat? Wszechświat jak zwykle, daje to, co myślisz, bo jest zwierciadłem. Może nie natychmiast dostajesz, bo jest pewien bezwład w odbiciu, ale wkrótce tak. Przychodzi kara, na przykład właśnie takiej kwoty brakuje Ci wkrótce do naprawy nagle zepsutej lodówki, albo do czegokolwiek. Wachlarz nieprzyjemności jest zresztą rosochaty, nie ma po co w to wchodzić. Jest też druga strona medalu, Ty wiesz, że to nie jest Barbery, LV, czy nawet Chanel, albo Hermes, jednak ludzie tego mogą nie wiedzieć, zakładają, że masz mocno przeszacowany oryginał i wtedy może pojawić się niskowibracyjna  emocja zazdrości. Jeśli jakieś pasożyty energoinformacyjne (gangi niskiej jakości świadomości, wahadło destrukcji) wyczują, że się miotasz, że masz poczucie winy, podepną się energetycznie pod Ciebie, sami pozostając bezkarnymi, gdyż przepływ energii nie piętrzy potencjałów. Sprzedawczyni zapewne zaliczyła Cię do jakiejś kategorii, załóżmy, że jedziecie na podobnym wózku, nieustająco bowiem oceniamy, a Ty tu nagle z Chanelem wparowujesz, czy jakąś wypasioną LV?

Może i by nawet nie zauważyła tego wypasa torebkowego, bo ją dzisiaj brzuch boli i generalnie była w dupie, ale wokół tej torebki wyczuwa jakieś potężne nawarstwienie potencjałów, coś się tutaj rozgrywa. No i dokonała przepływu, podpięła się pod wahadło z niezadowolonymi ekspedientkami, przekonanymi o ich wyzysku i niesprawiedliwości i bęc, wypuściła w Twoim kierunku szpilę zazdrości. To jej ulżyło, bo był przepływ, ale Ty piętrząca potencjał torebkowy zostałaś niejako ukarana milczeniem. Do tego znowu Cię zawinęło w kierunku potencjałów piętrzenia i teraz to już kara Ci się naprawdę należy. To tak naprawdę jest zabawna historia i dotyczy pierdoły, ale dobrze, że się przytrafiła, bo będziesz mogła zobaczyć jak to działa. To może być dla Ciebie dobrą nauką. Kupuj torebki, nawet oryginały, ale rób to na luzie i bez piętrzenia potencjałów. Kupuj jak zeszyt w kratkę w papierniczym. Też ważne, żeby miał ładną okładkę, ale emocji w to wkładasz zero. Gdy nie potrafisz jeszcze dokonać zakupu drogiej rzeczy z emocjami kupowania zeszytu w kratkę i gdy pojawia się poczucie winy, powinnaś podejść do tego zdecydowanie świadomie. Zobaczyć, że to jest Twój problem i rozwiązać go rozpraszając te nawarstwiające się potencjały. To jest po Twojej stronie, nie po stronie polskiej sprzedawczyni. Ona ma inny problem do przerobienia.

Skończ po prostu z poczuciem winy, nie obawiaj się kary, gdyż nie pojawia się bez poczucia winy. Inną sprawą jest, aby postępować tak, by nie zaburzać równowagi wszechświata, ale o tym przy innej okazji, toż to dekalog. Kupuj bądź ile torebek, jednak lewą nogą do lusterka, a jak nie potrafisz, bo się jarasz i boisz jednocześnie, tuż po zakupie ubierz buty biegacze i biegaj dotąd, aż wymasujesz harę i wszystko rozproszy się w eterze. Miej sobie 100 torebek. Rezygnacja z poczucia winy to również najskuteczniejszy sposób przeżycia w agresywnym środowisku, jak w więzieniu, gangu, armii, na ulicy, a nawet w szkole, czy jak się okazuje w sklepie spożywczym. Nie na darmo w środowisku przestępczym funkcjonuje zasada „nie wierz, nie proś, nie bój się”. Jest to zasada nietworzenia nadmiernych potencjałów.

Konklużyn:

 Ty

Wystarczy, że przepędzisz ze swojego ego/myśli poczucie winy, wtedy na tych liniach życia po których się poruszasz teraz, scenariusz kary nie istnieje. Przede wszystkim nadałaś tej torebce ważność, kitrałaś się z nią przez parę tygodni, bo czułaś się niekomfortowo, że ktoś by Cię z nią zobaczył. Czułaś się winna, że ją masz, jednocześnie mówiąc, że Ci to lata, że nic takiego, po prostu zwykły zakup przedmiotu użytecznego. Ale to nie była prawda dla zwierciadła. Nie latało Ci. Ty masz do przerobienia podniesienie entropii, poprzez odejście od strachu przed karą. Nie masz powodów, żeby czuć się winna. Jakby co, to ja Cię całkowicie rozgrzeszam. Amen.

Mąż

Mężowi to też się udzieliło, byliście, jak czpiony węszące kontrabandę, podkreślając tym swoją ważność (jednak), i przywary kasjerki, której tego dnia mógł doskwierać ból menstruacyjny, albo tylko istnienia. Ale nawet, gdy trafnie postawimy na zazdrość, to to jest jej problem, nie Twój, nie Jego. Was to już nie dotyczy, Wy robicie przepływy energetyczne.

z miłością

 28

Czytaj także