Boję się, wyjechałam na kilka dni na urlop i już chcę wracać, bo myślami jestem w domu
  • 44Autor:44

Boję się, wyjechałam na kilka dni na urlop i już chcę wracać, bo myślami jestem w domu

Dodano: 27

Tymczasem nic tak nie pozbawia nas strachu, jak wyrażenie zgody na jego obecność, nie walka, nie szamotanina, tylko zezwolenie sobie na strach.

I taki komć:

Mnie wahadła tak bardzo dopadły, że już sama nie wiem co mam robić. Martwię się wszystkim, tym co będzie ze mną, tym co będzie z rodzicami, ktorzy chorują. Po prostu sobie nie radzę, myślę o tym cały czas, trudno mi się skupić, w pracy popełniam błędy. Wyjechałam na kilka dni na urlop i już chcę wracać, bo myślami jestem w domu. Czytam Twoje posty, staram się te myśli odganiać, ale to jest silniejsze ode mnie. Jestem sama z tym wszystkim.
W każdej, absolutnie każdej sytuacji jest jakiś plus. Problem polega na naszych skłonnościach, by w dobru widzieć zło, to co pozytywne zmieniać w kijowo słabe, a swoją pomyślność interpretować jako zły los. W rzeczywistości świat nie jest zdolny do podjazdów, gierek i podstępów. Przykrości nie są normą, ponieważ wymagają większych nakładów energii, niż jak wszystko idzie dobrze. A przyroda nie traci energii na próżno. Nurt możliwości ewentualnych zdarzeń, zawsze biegnie po linii najmniejszego oporu. Byłoby raczej wszystko się stwarzało gładko i szczęśliwie, gdybyś Ty nie wymyślała sobie raz za razem płynąć na przekór, pod prąd wymachując grabiami "strasznymi myślami jestem w domu, będąc na wakacjach i chcę już wracać". Ale i tak najważniejsze jest to, że skłonność do pesymizmu, do ciągłego widzenia szklanki w połowie pustej, stwarza odpowiedni obraz, który zwierciadło zmienia w rzeczywistość. Dostajesz to co myślisz, świat nie robi nic innego, tylko poprawnie odbija Twój stosunek do rzeczywistości, do tego co się dzieje.

Nie chcę Ci powiedzieć, że choroba Twoich rodziców nie jest czymś przykrym, ale jakim mrocznym nie wydawałoby się odbicie, czyli to co widzisz, co się dzieje wokół Ciebie i z Tobą, a więc nawet jakby nie wiadomo jak słabe byłoby to odbicie, to i tak stanie się jeszcze gorsze, gdy ustosunkujesz się do niego jak do czegoś fatalnego, złego, negatywnego. Co Ci zależy, nie jest dobrze, ale czy nie mogłabyś dostrzec w tym co się dzieje czegokolwiek pozytywnego? Wtedy dokładnie tak samo negatywne zmieni się w pozytywne. Może ta choroba rodziców sprawia, że widzisz jak bardzo ich kochasz, i to jest piękne, że już nie masz do nich o nic żalu? Albo, że w tych czasach potrafisz stanąć na wysokości zadania. Przede wszystkim pogódź się z tym co jest. Wyraź zgodę na każde Twoje zachowanie, ale dostrzeż w tym coś nawet minimalnie dobrego. Król Salomon miał pierścień z napisem wyrytym w środku "to minie" widocznym tylko dla niego. Gdy kiedyś zadziało się bardzo niedobrze, grzmotnął pierścieniem o ścianę, gdy go następnego dnia odnalazł, napis brzmiał "to też minie".

Włożono Ci do głowy masę programów straszących i od rana do wieczora zaprzątnięta jesteś swoim strachem i nie słyszysz swojej duszy, nie masz pojęcia o tej grze, w której uczestniczysz, jesteś jak złapany przez biologa ptaszek, niewiele rozumiejący, a potrafiący się tylko bardzo bać, chociaż biolog wie, że nic ptaszkowi nie grozi. Najwyższy czas, aby przyszło zrozumienie o co w tym wszystkich chodzi. Gdy udasz się do dochtore otrzymasz leki psychotropowe tłumiące lęki, bo pewnie już jesteś w jakiejś nerwicy lękowej. Twoje emocje zostaną stłumione, a życie straci barwy, a zrozumienie nie nadejdzie. Tymczasem jest tylko jedno słowo, które w tej samej chwili porządkuje sytuację, to jest "odwaga". Może to będzie obraz, który zobaczysz "jestem odważna". Zgódź się na to co się dzieje, wyjdź naprzeciw strachowi, powiedz sobie, co ma być, to będzie. Zaakceptuj swój strach i obawy. Nic tak nie pozbawia nas strachu, jak wyrażenie zgody na jego obecność, nie walka, nie szamotanina, tylko zezwolenie sobie na strach. To powoduje, że wahadło destrukcji, które karmi się tym strachem, odwala się od Ciebie.

To jest pozytywna rzecz w tej sytuacji "spróbuję być odważna". Po pewnym czasie obraz w zwierciadle zmieni się na pozytywny. Nawet jak teraz wydaje Ci się to absurdalne i niepasujące do Twojego rozsądku. Inspiracje: "Transerfing rzeczywistości" Vadim Zeland

z miłością

 
 27
  • Pepsi Eliot
    Uspokój się, wykonuj jak najlepiej potrafisz swoją pracę, nie pal tego mostu, ale już szukaj sobie czegoś bardziej dla Ciebie
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Mirianka   IP
      Pepsi kochana ?podpowiedz proszę co zrobić w sytuacji gdy w mojej sprzedazowej korporacji coraz bardziej nakręca się spirala mniejszych wyników nic oczekiwano? :( Atmosfera jest bardzo, bardzo napięta a na moją głowę leci kupa obowiązków i oczekiwań że z ręką na sercu przyznaje się, że nie daje rady im sprostać :( Staram się bardzo, teraz mam siedzieć po godzinach jak przodownicy w moim dziale i być pod mailem o każdej porze... Moja szefowa też zwariowała i nawet odzywa się "jak nie ona" a ja czuję że nawet jak rok się skończy to potem lepiej nie będzie... Tacy byli zadowoleni ze mnie, podwyżka miała być ;) a ja czuję że nawet nie ja złoże wypowiedzenie ale oni znajdą teraz sami byle pretekst z ostatnich dni ;) Będę wdzięczna za opinie <3
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Paulina Lewandowska   IP
        Pepsi,bardzo dziękuję Ci za szybką odpowiedź! Pozdrawiam i życzę dużo dobrego!
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Forsycja   IP
          Akceptacja co "tu i teraz". Moi rodzice mieli niedawno wypadek samochodowy. Tato potłuczony, mama poważne złamanie ręki. Jak się o tym dowiedziałam, to kiedyś bym jeszcze ze stresu, żalu, pretensji "dlaczego?!" itp szalała, nie spała, bała się.
          A teraz? przyjęłam to spokojnie. Wypadek? - acha, ok. Najważniejsze, że żyją! Z ręką tez sobie jakoś poradzimy.
          Pełna akceptacja i przyjęcie wyzwania do działania by wesprzeć rodziców, pomóc itp. Pokazać im, że pokonamy te przeciwności i damy rade.
          Zauważyłam, że cieszę się codziennością, widzę piękny wschód słonca, opadające liście, czekam na poranny rytual 4 szklanek. Każdy dzień może być piękny, jeśli tylko chcemy :) nigdy nie wiadomo co może nam sie przydarzyć...
          Czy to znaczy, że zaczęłam się budzić?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 2
          • Paulina Lewandowska   IP
            Droga Pepsi!
            Czytam Twojego bloga od dłuższego czasu. Chcę Ci podziękować za to, co robisz. Moje myślenie od tego czasu uległo znacznej zmianie.
            Proszę Cię o poradę. Mam 20 lat i nie dostałam się na studia (moja wina, nie włożyłam w nie wystarczająco dużo pracy-studia artystyczne). Będę za rok znów kandydować. Wyciągnęłam już lekcję.
            Mam tylko jeden problem. Jest nim mój ojciec-osoba zalękniona, nieufna wobec innych ludzi, zaborcza. Chciałabym się wyprowadzić przed egzaminami , bo rozmowy z nim nie mają już sensu. Narobił mi wstydu przed innymi ludźmi.Nie wchodzę w nim w bliższe relacje czy kłótnie, bo zbyt bardzo wysysało to ze mnie energię. O pieniądze również nie proszę bo zarabiam. Jednak jest we mnie wiele lęku o przyszłość,czy się utrzymam (na pieniądze od rodziny nie mam co liczyć, bo uważają, że to mój kaprys), czy nie zawalę egzaminów przez tą decyzję itp. Również rozmowa z rodzicami może być trudna ("absolutnie się nie zgadzam"-cytat).

            Jak utrzymać zamiar podjęcia tej decyzji? Wizualizacja celu?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1