Czuję się bezsilna, z zamglonym umysłem, bez perspektyw na przyszłość
  • 44Autor:44

Czuję się bezsilna, z zamglonym umysłem, bez perspektyw na przyszłość

Dodano: 25

Really? Jeśli opierasz się na swoim "zdrowym rozsądku", to trzeba będzie rozwalić tego głazu, bo on wcale nie jest taki zdrowy. Jeśli coś chcesz, masz wewnętrzny zamiar to zrobić, czy mieć, to jest to element tej gry, to ma wydźwięk materialny.

Jednak, gdy potrzebujesz przywołać zamiar zewnętrzny, który może wszystko, przenosisz się do przestrzeni wariantów, do której należy też Twoja dusza.

Wtedy naprawdę dzieją się pańskie jaja, jak się to to połączy.

I taki koment:

Czuję się bezsilna, nie wiem jak ruszyć do przodu, od czego zacząć, jestem osłabiona i fizycznie i psychicznie. Kiedyś tryskałam energią, było to dawno temu, dziś czuję się martwa wewnątrz, chciałam nawiązać kontakt ze swoją duszą, nie mam pojęcia jak to zrobić, będąc sama ze sobą zaczynam panikować i bać się. Tylko w towarzystwie swojego faceta czuję się dobrze i niczego się nie boję, on jest takim moim dopełnieniem, mam czasem wrażenie, że jest całkowicie inny niż ja, przez co czuję się spokojniejsza. Obecnie nie wiem co mam ze sobą począć, czasami czuję, że powinnam zająć się nauką programowania, ale z drugiej strony wmawiam sobie, że nie mam na to czasu, że są inne rzeczy do robienia. Od kilku dni czuję się rozbita, jakbym była odrealniona od tego świata, czuję, że nie należę do tego miejsca, mogłabym nawet stwierdzić, że cierpię, ale wiem, że w teraźniejszości nie ma cierpienia, moje ego kurczowo trzyma się przeszłości, wiem, że nadal śpię, ale chcę się obudzić, nie chcę czuć się tak jak teraz: bezsilnie, z zamglonym umysłem, bez perspektyw na przyszłość. Dużo płaczę, kilka dni temu rozpłakałam się, bo zrozumiałam, że nie wiem co chcę robić w życiu, co daje mi radość i satysfakcję? Wiem, że jedność duszy z ego jest ważne, by osiągać harmonię, ale nie wiem jak się za to zabrać, potrzebuję Twoich rad. Zdaję sobie sprawę, że moja dusza cierpi przeze mnie i przez to jak się czuję, kocham ją i chcę pomóc sobie i jej, ale nie wiem jakie kroki muszę poczynić, by osiągnąć jedność. Czuję, że jeśli nie osiągnę tej jedności, to moje życie pozostanie takie jakie jest: bez stałych środków na koncie, z ciągłym smutkiem, dużą ilością łez i niechęcią do życia.
No i żeś się dziewczyno tak zaprogramowała, że głowa boli. Neurotyczki są fajne, bo dużo czują, są wrażliwe i śliczne (podobnie jak neurotycy, uwielbiam ich) ale na dłuższą metę wykańczają siebie i otoczenie. Kompletnie nie umieją grać w tę grę. Kręcisz już własne programy, mało Ci tego, co wahadła destrukcji nakładają nam od dziecka na głowy? Widocznie mało, bo teraz sama sobie nakładasz na umysł matnię. Że jak nie osiągniesz tej jedności, tyle, że nie wiesz czego z czym, bo do tej swojej duszy nie masz dostępu, nie wiesz, gdzie ona jest, ale wiesz, że będzie źle. No to Ci powiem, że owszem. Skoro to wiesz, to będzie źle (według Twojej oceny, nie mojej). Nie będzie kasy, będzie nerwica lękowa, oraz deprecha. Tak uważasz? A więc rzeczywistość to właśnie Ci dostarczy, bo Wszechświat daje dokładnie to, co myślisz. Niekoniecznie natychmiast bo na tym planie z zagęszczoną energią wszystko idzie trochę wolniej, ale dostaniesz wszystko co do joty. Bez środków konto, bez radości życie, bez szlochania się nie obejdzie.
Pewnie wydaję Ci się niepobłażliwie cyniczna, ale to wszystko co mówisz, tak naprawdę sama wymyśliłaś, masz to, bo sądzisz, że to masz. Kumasz jakoś? Gadałam już setki razy co robić i zrobię to jeszcze raz. Pogódź się z tym co masz teraz. Nie powtarzaj do znudzenia, jak bardzo jest Ci źle, tylko powiedz sobie, łi, zaakceptuję tę kijową sytuację, pewnie po coś się przydarzyła. Zobacz w tym cokolwiek dobrego, bo we wszystkim jest coś w porządku. Natura nie traci energii na ceregiele, ona ma gdzieś, czy cierpisz, czy Cię emocje rozwalają, czy po prostu jesteś radosna. Ale jak już, to woli spokojną radość, bo taka radość obniża entropię, pozbawia tę grę i nie tylko, chaosu. Zauważyłaś jak bardzo natura jest logiczna, jak wali piorun? Po najkrótszej drodze. Natura wszystko upraszcza, a Ty uparłaś się wszystko komplikować. Oczywiście widzę, że masz reakcje typowo nerwicowe, że nie wszyscy łażą po kątach i płaczą, ale jesteś jedyną osobą, która może to diametralnie zmienić. Dochtore ma dla Ciebie baterię leków, które są w stanie stłamsić te emocje, ale czy Ty naprawdę chcesz tak żyć? Przecież już przygnębienie, bez przytłumienia lekami, odbiera Ci fizyczną dziarskość, nic Ci się nie chce, bo nie masz swojego celu. Ani nie wiesz, gdzie są Twoje drzwi, więc idziesz póki co, cudzą drogą, i dlatego tak jest Ci trudno.

Zamieniasz się też w kobietę bluszcz: ... "tylko w towarzystwie swojego faceta czuję się dobrze i niczego się nie boję"...  Za chwilę będzie miał poczucie winy, że wyjeżdża gdzieś na wyprawę z kolegami, bo Ty taka mala bedziesz sie bala. Nie jesteś na swojej drodze, gdybyś była, w jednym momencie wiedziałabyś co chce Twoja dusza. Zapomniałabyś się w czynności, w przebywaniu na własnym szlaku, ale Ty nie wiesz. Wejdź na własną drogę, a dusza w jednej sekundzie się odnajdzie. Nawet nie będziesz musiała o nic pytać. To takie proste. No dobra, ściemniam, nie proste, a raczej nie dla wszystkich proste. Skąd ten zamglony umysł? Zrób podstawowe badania swojego awatara, wyeliminuj ewentualne przyczyny somatyczne, czyli wynikłe z fizyczności, a nie psyche, chociaż to i tak o siebie zahacza, stąd nazwa chorób psychosomatycznych. ... "kilka dni temu rozpłakałam się, bo zrozumiałam, że nie wiem co chcę robić w życiu, co daje mi radość i satysfakcję?" ... Jak tak, to Ci powiem co robić. Twój płacz, strach, to, że nie wiesz co masz robić, ba, nawet nie wiesz co Cię cieszy, to wszystko jest częścią należącą do materialnej strefy rzeczywistości, to jest właśnie nasza gra, w którą niezbyt umie grać Twój umysł wraz z programami ego. Nie umiesz grać, i nie możesz pojąć jak się nauczyć, bo nie znalazłaś swojej drogi. Nie widzisz swoich drzwi, nie widzisz swojego celu. A jakbyś założyła, że tym celem ma być spokój i dobrobyt? Dobrobyt i spokój w głowie? Olejmy nawet to co powiedziałaby dusza na to, chociaż raczej by się zgodziła, bo nie wierzę, że poczułaś dyskomfort na myśl o spokoju i dobrobycie. Niech to będzie Twoja wewnętrzna chrapka, Twój zamiar wewnętrzny.

Może to być Twój cel? Potem sobie go doprecyzujesz, na razie niech zostanie taki. Nie jesteś więc na biednej lini życia, wręcz przeciwnie, nie miotasz się, jesteś spokojna, wokół Ciebie nie ma strachu. Na Twojej twarzy gości półuśmiech Dżiokondy. A teraz zostawmy ego i grę w rzeczywistość fizyczną i przenieśmy się do strefy matafizycznej. Tam mieszka przestrzeń wariantów, tam należy Twoja dusza. Tam jest zewnętrzny zamiar, który zawsze znajduje się poza Tobą, poza człowiekiem i dlatego nie podlega władzy umysłu. Ale w określonym stanie świadomości jesteś w stanie uzyskać do niego dostęp. Gdy ego, czyli umysł zgodzi się z duszą. Kiedyś (Atlantyda?) podobno umieliśmy to robić lewą nogą do lusterka, ale teraz nie potrafimy już na luzie, ale sytuejszyn nie jest beznadziejna. Są sposoby, żeby zmusić zewnętrzny zamiar, żeby pracował dla Ciebie. Każdy jest w stanie kształtować rzeczywistość, ale robimy to w debilny sposób, chcemy zmieniać to co widzimy w zwierciadle. Podczas, gdy należy zmienić sam obraz. Obrazem jest kierunek i charakter Twoich myśli. Czyli, gdy zaczniesz inaczej myśleć, po pewnym czasie w lustrze ukaże się zupełnie inny obraz. Zadanie domowe, zamiast: ... "czuję się bezsilna, nie wiem jak ruszyć do przodu, od czego zacząć, jestem osłabiona i fizycznie i psychicznie. Kiedyś tryskałam energią, było to dawno temu." ...

Napisz do mnie tak: ... "wiem, że moje osłabienie ma swój głęboki sens. Przebudzenie jest bolesne, ale to dobry ból, bo prowokuje mnie do poznania własnej prawdy. Tryskałam energią, ale niewiele rozumiałam, teraz z każdym dniem rozumiem coraz więcej. Jestem już w drodze i to jest piękne." ...

z miłością

 25
  • Vetala  
    I nareszcie zrozumiałam to, o czym tak cały czas piszesz, potrzeba było dobrych kilkunastu wpisów, ale już kumam :D Najwyraźniej swój cel ustaliłam już dawno, tylko do tej pory nie zdawałam sobie z tego sprawy. Teraz osiągnięcie go wydaje się o niebo łatwiejsze, ulżyło mi bo już jestem w trakcie realizacji.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Maria   IP
      Piękne to ostatnie zdanie, Pepsi...
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • niepamiętam   IP
        Ten komentarz to jakbym o sobie czytała(z wyjątkiem wątku partnera) nawet programowania się uczę, znaczy kiedyś był python(chociaż już prawie zapomniałam co i jak w nim) teraz głównie web dev, ale to sama więc idzie mi jak po gruzie i brak mi zdecydowania by zapisać się na jakiś bootcamp, trochę się tu obawiam reakcji otoczenia, śmiechów, docinków, gadania 'a po co?', itp... sama w sumie nie wiem. Niestety u mnie w domu zawsze było 'uważaj co ludzie powiedzą', ciągle jest w sumie, niby sobie myślę, że 'niech myślą co chcą, jak mają tak nudne życie by gadac o innych...itp' ale gdy przychodzi co to czego to zawsze jest blokada. Ilu ja przez te 'blokade' rzeczy nie zrobiłam, które bardzo chciałam zrobić....
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Ang   IP
          Nie wiem jak to wyjaśnić. Wydaje mi sie, ze wiem, ze to sen ale jak sie budzę to mam watpliwości. Jakbym żyła w dwóch równoległych światach. Przez to mam wrażenie, ze budzę sie zmeczona jakbym tam we śnie walczyła i żyła innym życiem.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Ang   IP
            Dzisus Pepsi. Ty jestes mądra, poradź. Od jakiegoś czasu mam tak realistyczne sny, ze nie wiem czy Zyje we śnie czy w tym zyciu. Czy kiedy sie budzę to wstępuje w nowy sen czy kiedy zasypiam. Otępia mi to myślenie. Zawsze miałam sny, koszmary ale teraz wszystko jest tak realistyczne, ze nie wiem co jest "naprawde".
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także