Co robić, mój facet narzeka na za małą ilość seksu między nami
  • 44Autor:44

Co robić, mój facet narzeka na za małą ilość seksu między nami

Dodano: 33

We współczesnym matrixie młodsze kobiety nie są zadowolone z jakości seksu, natomiast młodsi kolesie narzekają na częstotliwość kontaktów. Że małą. Potem to się jakoś rozmywa we mgle prozy tej gry? Ale na poziomie świadomości, budzenia się tak naprawdę chodzi o coś innego, trudniejszego do zrozumienia. Śpiący mogą nie skumać nigdy. Zawsze mów TAK i rób to, do czego namawia Cię dusza.

I taki komć:

Mamy takiego partnera z jakim wibrujemy w danym momencie naszego życia, ja takiego poznałam kilka lat temu i nadal czuję, że nasze wibracje są spójne, ale, i pewnie skoro jest "ale", to jednak nie są. Mój facet narzeka na za małą ilość seksu między nami. I seks to jedyny temat, o który się kłócimy, jakiś czas temu powiedział mi, że albo się zmienię na tym polu albo zonk, ale czułam jakaś presję i w efekcie wszystko było jak zawsze. Wczoraj powiedział mi, że to koniec, że nie ma sensu. Czuję smutek, bo wiem, że pasujemy do siebie, mamy szansę na fajne zycie, ale fakt seks to nasz problem. Co mogę zrobić jeśli chcę ratować to? Obudziłam się i nie chcę płakać, chcę akceptować rzeczywistość, pewnie jest w tym coś dobrego. Walka nigdy nie ma sensu, ale czy walka o miłość również?
... "Mamy takiego partnera z jakim wibrujemy w danym momencie" ... Niekoniecznie mówimy o tym samym, bardziej chodzi o kierunek Twoich myśli. Jeśli czujesz się ofiarą, wszechświat da Ci kata, i wtedy jeszcze bardziej czujesz się ofiarą. Jeśli obawiałaś się, że seks jest dla Ciebie trochę nie ten teges, to właśnie spotkałaś faceta, dla którego to jest bardzom istotny przedmiot pożądania, bo ma potrzeby. I teraz jeszcze bardziej myślisz, że seks jest nie ten teges. Seks, podobnie jak pieniądze to potężne programy wahadeł destrukcji, które nakłada się na nasze umysły. Seks i pieniądze to narzędzie. Seks nigdy nie miał nic wspólnego z prawdziwą miłością, czyli z miłością wysoką, która jest dokładnie po przeciwległej stronie strachu. Gdyż prawdziwa miłość, to nie emocje, to zachwyt bez idealizacji, to radość bez drżączki, to pełna akceptacja bez chęci posiadania. Owszem ogólnie pojęte uprawianie seksu, zawiera w sobie też potoczne, awatarowe pojęcie miłości, no i akt prokreacji, ale to też jest jakaś tam forma manipulacji nami. Jedzenie, uprawianie seksu jest z założenia przyjemne, co ma sprzyjać zachowaniu gatunku. No i instynkt tik tak, co popycha nawet kobiety nieznoszące kopulacji do nader regularnego jej uprawiania, a następnie robienia świecy. Ale tak naprawdę można się bez tego obejść w tej grze.
Tyle, że schodząc tutaj (podobno na własne życzenie) wyrażasz chęć doświadczania tego, co robi się zwyczajowo w tej grze, czyli kupuje, buduje, je, pije, kopuluje, oczywiście rozmnaża, czyli gra się. Jednak doświadczasz tego wszystkiego po to, aby podnosić swój rozwój, zdobywać coraz więcej informacji, obniżać własną entropię, ujmować chaosu, czyli ewoluować. No i z tym bywa różnie. ... Walka nigdy nie ma sensu, ale czy walka o miłość również?... O jakąż to miłość trzeba walczyć? Przecież to sprzeczność. Walka nigdy nie jest dobra, bo ma w założeniu przymus, przemoc. Już na kilometr widać, że walka to wciągnięcie nas przez wahadła destrukcji do realizacji swoich celów. Z pewnością nie Twoich, ile byś się nie nawalczyła o tę miłość. Seks wzbudza emocje, podobnie jak pieniądze. Każdy ma jakiś stosunek do seksu, i nie jest to obojętność, bo takie programy nam nałożono. Mężczyźni niby rozładowują stres seksem, albo używkami, podobnie jak często kobiety zakupami. Kobiety alfa też seksem. Tak naprawdę nikt niczego nie rozładowuje seksem, tylko tłumi emocje. Podobnie działają psychotropy, prozac, alko, narko, tłumią emocje. Dlatego seks, ani kupowanie, czyli nowe przedmioty nigdy nie będą miały nic wspólnego z leczeniem, z prawdziwą zmianą, z miłością. Niekiedy kobiety robią seks tylko dlatego, że wydaje im się, że wtedy są kochane, ale ewidentnie widać, że to nie Twój zgryz.

Ludzie mają nałożone programy, że seks małżeński jest czymś lepszym niż autoerotyzm z filmem, seks koleżeński, czy też udanie się do lupanaru i zapłacenie za seks. Dlatego nie odczuwają wyrzutów sumienia po seksie małżeńskim, nie czują się winni, tak jak po innych próbach tłumienia emocji strachu i rozładowania fizycznego napięcia. Nie czują się winni, co oznacza, że nie obawiają się kary, w przeciwieństwie do innych form zaspokajania. Dlatego mężczyzna chce to mieć po prostu w domu, jak miękkie pantofle, czy chłodny browiec, albo kieliszek szampana. Gust i poziom życia może nie mieć znaczenia. Do tego dochodzi wysoki testosteron u wielu mężczyzn, i ta kumulacja chęci tłumienia złych emocji strachu, wraz z silnym fizycznym parciem męskiego hormonu sprawia, że taki śpiący mężczyzna nieustająco, albo bardzo często myśli o rozładowaniu tego napięcia. Kościół, środowisko, koleżeństwo, generalnie współczesny światopogląd sugeruje, że do tego właśnie służy bezpiecznie i higienicznie kobieta w domu, najlepiej zwana żoną. Gorzej, gdy konkubiną. Nigdy kochanką. Pytanie całkowicie hipotetyczne, czy Ty tak kochasz swojego partnera, że zgodziłabyś się, żeby załatwiał swoje potrzeby seksualne poza domem? A czy on nie drżałby przed karą? Czy może będziesz się poświęcała jak miliony kobiet na świecie, udając orgazmy i odliczając listę sprawunków, podczas wykonywania swoich, nazwijmy to, obowiązków? Jesteś do tego zdolna? Zakładasz taką opcję?

A z przymusem jest tak, że on będzie chciał coraz bardziej, a Ty jeszcze mniej. A potem będzie zmiana, i tym razem szpak będzie dziobany. Bocian w pewnym momencie przestanie naciskać, i wtedy Ty zaczniesz się niepokoić i teraz sytuacja się odwróci. Niekoniecznie, ale tak bywa. Ale wszystko to się dzieje tylko z jednego powodu, że śpisz. Napisałaś ten komentarz przez sen. Gdy zaczniesz się budzić, problem zniknie. Spojrzysz na człowieka obok Ciebie z miłością, bez żadnych oczekiwań, bez zaborczości, bez chęci zagarnięcia go, niejako bez emocji, ale z wielką miłością, to nie oksymoron. Bez rozkmin, kto ile wibrował i w którą stronę i po prostu samo się wszystko zadzieje. Albo się zmienisz i świadomie odkryjesz seks, albo zaczniecie uprawiać jakiś inny seks, może tantrę, albo on załatwi to poza domem, albo zostawisz go w spokoju i pójdziesz sobie.

Generalnie zawsze mów TAK i rób to, do czego namawia Cię dusza.

Gdy nie będziesz słuchać duszy, ona się zamknie w sobie, na pewno nie będzie walczyć, ego wtedy będzie górą walkowerem, a to się potem często kończy wizytami u psychoterapeuty. Jednego nie rób, wara od niego, żeby go zmieniać. Tak czy siak, jak to jest miłość będziesz go kochać zawsze.

z miłością

-
 33

Czytaj także