Gdy nie chcesz zmarnować sobie życia czekając na kiedyś w przyszłości
  • 44Autor:44

Gdy nie chcesz zmarnować sobie życia czekając na kiedyś w przyszłości

Dodano: 33

Dopóki Ci włosy nie odrosną nie spojrzysz w lustro, więc nie żyjesz, nie żyjesz, bo czekasz. Wystarczy, że na listonosza, obojętnie, gdy czekasz, to chyba faktycznie nie ma Cię teraz, tylko przeczekujesz życie.

I taki komć:

Ostatnio mnie olśniło i zauważyłam, że jestem w ciągłym napięciu i stresie. Smutna, niespełniona. Jestem martwa. Nie żyję, nie ma mnie teraz.  Pojawiam się za to w dalekiej przyszłości, wtedy to, a jakże, jestem, żyję. Jestem bezpieczna, zakochana, spokojna i spełniona. Tymczasem, żeby tam dojść muszę przeczytać jeszcze tylko 73 książki, odpocząć, zrelaksować się, oraz zrobić tylko jeszcze jeden kurs. Jeden jedyny kurs, po którym będę wystarczająca. Wtedy to już na pewno będę na tyle kompetentna, doskonała, że będę mogła wreszcie zarabiać dobre pieniądze. Wtedy będę bezpieczna, szczęśliwa i właśnie sobie uświadamiam, że … przestanę się bać. No właśnie! W przyszłosci nie bedę się bać. Będę mogła odpuścić i się zrelaksować. Aż mi szkoda samej siebie. Tak sie nie da żyć, nie chcę zmarnować sobie życia czekając na kiedyś, a jednocześnie nie wiem jak to zmienić. Pepsi powiedz jak żyć?
Zgrabnie to ujęłaś, ale być może rozczaruję Cię, bo tak żyją prawie wszyscy uśpieni ludzie. Życie zaczyna się od świąt, od ślubu, albo po tym egzaminie, gdy przywiozą Ci kanapę z Udine do salonu, innym razem, gdy już przeprowadzisz się do nowego domu, gdy dzieci podrosną, po magisterce, doktoracie, od 1 stycznia, gdy zacznie się odchudzanie, albo najlepiej, gdy już schudniesz, od własnych urodzin, bo rzucisz wtedy faje i wtedy dopiero będzie to prawdziwe życie. Zastanówmy się więc, czy jest w tym coś złego? Obiektywnie nie ma ani złego życia, ani dobrego, życie jest jakie jest, masz takie jakie masz. Skoro wybierasz czekanie, to żyjesz czekając. Nie mogę Ci powiedzieć, że gdy skończysz z czekaniem Twoje życie zacznie być fajne. Nic pewnego, bo można się uzależnić od tego czekania, od snucia marzeń na przyszłość, od bycia wciąż w innym miejscu niż jest się teraz. Gdy jesteś w nałogu czekania, nieczekanie na nic staje się mało zabawne. Stres jest nadal, nie ustępuje. To tak jak z rzuceniem darcia faj, nie jest zbyt różowo.

Dlaczego czekasz na życie? To jest Twoje ego, które nigdy nie jest zadowolone, a jak już, to nawet w raju mówi, "tak, ale ...". Ego zawsze ostatecznie powie coś na "nie". Ego każe Ci czekać na prawdziwe życie, bo temu co jest mówi "nie". Napisałaś komentarz skarżąc się na swoje ego. Naskarżyłaś do mnie na swoje ego. No to co ja Ci mogę rezolutnego powiedzieć? Skumaj, że to właśnie Twoje ego wciąż poszukuje kwadratowych jaj, ponieważ nie umie być zadowolone. Jest to mu obce. Jest lękiem i przekonaniem, czyli ma coś z syfilisa. Żeby nie było, każde ego podchodzi pod te kryteria, nie tylko Twoje. Jedynym rozwiązaniem sytuacji będzie Twoja zmiana, a zacząć się powinna od tego, że zaakceptujesz to co jest, czyli to uczucie odkładania życia na później zaakceptujesz. Że zgodzisz się na to życie opętane przez wieczne czekanie, przez wiecznie niezadowolone ego. Że to zobaczysz i wyjdziesz temu na przeciw, bez żadnej walki. Im usilniej będziesz się z tym zmagać i bardziej będziesz się chciała zakotwiczyć w "teraz", tym więcej pojawi się natrętnych myśli związanych z oczekiwaniem. I Wszechświat Ci to da, wieczne czekanie, bo to Ty tworzysz tę rzeczywistość.

Marzenia, to nie są cele. Marzenia się nie spełniają, a cele zawsze się realizują, o ile masz zamiar cel osiągnąć. Nie, że zwykły zamiar, tylko ten zgodny dla duszy i ego. Gdy razem będą zamierzać to samo. Czy są jakieś dobre strony takiego przeczekiwania życia? Jasne, że są i na zadanie domowe powinnaś je odszukać. Nie, że konfabulując, bo wtedy się nie liczy, ale szczerze zobaczyć w takim życiu jakieś plusy. A więc, że się wciąż rozwijasz zawodowo, że chce Ci się stale coś robić, że owszem widzisz ten nałóg, ale to nie jest ostateczna destrukcja, że owszem, nie chcesz już tak żyć, ale to życie jest dla Ciebie oswojone, wciąż jeszcze czujesz się tutaj jako tako. Twoje natrętne myśli, to program nałożony przez matrix na Twój umysł. Matrix nie lubi, gdy stajesz się taka inna niż wszyscy, że nie rozpaczasz, nie wściekasz się, nie drżysz, że życie przemyka Ci na wiecznym oczekiwaniu, a więc matrix bardzo tego nie lubi. Bo takie Twoje myślenie, taka Twoja zgoda nie piętrzy potencjałów, nie nawarstwia się energia, on (matrix) nie ma po prostu co żreć. Oooo, wyprasza to sobie! Wahadło destrukcji huśta Ci się przy nosie, a Ty nic? Nie jesteś wściekła, zrozpaczona? Jakim cudem przestałaś się zadręczać, że nie żyjesz teraz?

To proste, bo akceptując to, co jest, nawet tkwienie nieustające w przyszłości, czy przeszłości (inni kochają nie żyć, tylko wspominać podobno lepsze życie), a więc, gdy godzisz się na to, co jest, nie z obojętności do siebie, tylko troski, szacunku, miłości (bez ekscytacji mi tutaj), a więc, gdy mówisz sobie "tak", paradoksalnie rzeczywistość pokaże Ci obraz całkiem inny. Każdego dnia jakby z mniejszym nałogiem życia w przyszłości. Zasada naczelna, to więcej luzu, mniej rozkminiania. Gdy wybierzesz sobie cel, natychmiast o nim zapomnij. Wyrusz w drogę ze skrzyżowania i ciesz się najmniejszym krokiem. Gdy nie umiesz się jeszcze tym cieszyć, po prostu patrz na siebie i obserwuj co Ty takiego robisz, tyle, że teraz? Życie bez czekania najpierw zacznie Ci się przydarzać sporadycznie, ale z czasem coraz częściej i na dłużej ego będzie się od Ciebie odwalać. Bo to Ty wymyślasz tę grę.

z miłością

 33
  • Urszula   IP
    Test sodą - słabe odbicie po kilku minutach. Rano pH 7, Ale ostatnio nie robiłam. Odkąd (ok. 2 m-cy)stosuję terapie 4 szkl. jest o niebo lepiej. Post przerywany też z coraz rzetelniej. Ale generalnie wcześniej miałam duże problemy z żołądkiem - wzdęcia, bóle.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Manuela   IP
      Piszesz, że
      "Nie, że zwykły zamiar, tylko ten zgodny dla duszy i ego. Gdy razem będą zamierzać to samo."

      No i teraz jak to rozpoznać ?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Urszula   IP
        Witaj Pepsi. czytam i analizuję Twój drogocenny blog, ale chyba się pogubiłam co do swoich działań. Stan wiedzy i niskiej świadomości sprawił ze trochę choróbsk mnie dopadło w ostatnich latach (usunięta tarczyca, oponiak i obecnie problemy ze stawami i ciśnieniem). Mimo ze przez ostanie 2 lata wdrażam różne można powiedzieć "programy" to i tak jest coś nie tak. Wg ostatnich badań leukocyty mam 3,1, hemoglobina 11,7, RF 20, TSH 3,5, Wit D 29. Proszę o radę w jakim kierunku powinnam pójść (wiem ,że na blogu jest dużo ifo, ale każdy przypadek jest inny). Stała czytelniczka
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Joanna   IP
          W punkt! - jak zawsze, konkretnie na temat! Dziękuję. Z miłością!
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Kate   IP
            Z drugiej strony przeraza mnie to, że zycie jest tak dziwne.O co w tym wszystkim chodzi? Przeciez to nie ma sensu?
            Jak pomyslałam wejdz w ten lęk sprobuj puscic to czekanie, ten "sukces "który tam czeka, to wtedy pojawiła sie myśl:to co ja bede teraz robic?Co mam robić?
            Miałam coś a teraz mam NIC? Poczułam przerażającą pustkę aż do uczucia zwariowania!
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także