Czy w kłótni z partnerem, czy kimkolwiek, jest sens udowadniać swoje racje?
  • 44Autor:44

Czy w kłótni z partnerem, czy kimkolwiek, jest sens udowadniać swoje racje?

Dodano: 18

Antoni Czechow pisał, że każdego dnia, po kropelce wyciska z siebie niewolnika. Nie bądź niewolnikiem, po prostu bądź taka jaka jesteś. Nie obwiniaj się za nic, akceptuj siebie taką jaka jesteś. Masz płacz na końcu nosa? Dobra, zgódź się na to, tylko nie walcz ani ze sobą, ani z nikim. Olej swoją ważność.

I taki komć:

Jak rozdzielić obniżanie swojej ważności od wykłócania swoich racji? Zawsze powinniśmy zaczynać od siebie? Przykładowo w „kłótni” z partnerem jest sens udowadniać racje? Czy to zawasze przejaw problemu z moją ważnością? Jestem aż nadto emocjonalna, płaczę (aczkolwiek nie krokodylimi łzami, ale łzy lecą mi często jak partner zwraca mi uwagę). Nie lubię tego, bo odbieram to jako słabość, ale im bardziej chcę to zmienić, tym tego więcej i silniej, a jego doprowadza to do większego szału. Wiem, że to nakręcam:), ale co robić by nie pompować czubka swojego nosa, gdy wiem, że ktoś nie do końca ma rację? I co zrobić kiedy jestem tak przewrażliwiona, że gdy chłopak krzywo na mnie spojrzy, albo ma podniesiony ton głosu to ryczę🙈? Aż tak głęboko śpię, czy mam takie kuku na swoim punkcie?
Kiedyś radziłam, że nigdy nie należy, a nawet nie wolno, nie można, coś w tym guście radziłam, jeśli chodzi o chęć zmiany drugiego człowieka, że zmieniać należy siebie. Wszystko jakoś mi się logicznie zgadzało i z Osho i z Tolle, ale po zastanowieniu. Twoja świadomość zalogowała się do tego akurat awatara w tym rozdaniu. Jednak podobnie jak świadomość Twojego partnera pochodzicie, moja świadomość oczywiście też, a więc pochodzimy z tego samego źródła. Mamy tutaj doświadczać, a więc  skoro nie możemy zmieniać drugiego człowieka (tym bardziej, że to jest i tak niewykonalne), nie możemy też zmieniać siebie. Należy akceptować własną samoistną ewolucję, lub cofnięcie się. Po prostu doświadczając możemy robić to świadomie, lub jak ślepcy z miasta Saramago. I znowu na pierwszy plan wysuwa się zrozumienie. Gdy pojmiesz o co chodzi, będziesz mogła świadomie wybrać swoją drogę. Ostatnio pisałam o manipulacji, i chyba nie do końca zostałam zrozumiana, bo manipulacja ma wydźwięk negatywny. Ale grypserka też, a ja wciąż tutaj grypsuję.

Z manipulacją, którą zalecam jest tak, że mając swój wewnętrzny zamiar osiągnięcia celu, ten zamiar wieszasz na wieszaku w przedpokoju. Zapominasz teraz o nim i skupiasz się na nieprzeszkadzaniu swojemu partnerowi, szefowi, miłości życia, każdemu kto jest obok Ciebie, a więc skupiasz się na tym, żeby im udało się realizować ich zamiary wewnętrzne. Nie stajesz na ich drodze, a jak możesz pomóc, to po prostu pomagasz. Gdy zrobisz to szczerze, wówczas, i tutaj nastaw się na paradoks, Twój wewnętrzny zamiar zacznie się realizować w postaci Twojego celu. Bowiem spuścisz balon napiętych potencjałów. Nastawienie się na drugiego człowieka jest piękne. Twoja ważność przestaje piętrzyć potencjały i prowokować siły równoważące, abyś dostała w kichawę. ... "Przykładowo w „kłótni” z partnerem jest sens udowadniać racje?"... Kłótnia, walka, pokazywanie przewagi, siły zarówno fizycznie, czy intelektualnie jest nonsensem sama w sobie i prowokacją wydarzeń przykrych. Nigdy nie ma wygranych, nawet jak ktoś dla świętego spokoju przyzna rację, i tak wewnętrznie wyraża sprzeciw na taką jawną negację jego zdania. W kłótni, czy walce, chodzi o porównanie, kto jest mocniejszy, kto ma niby wygrać, i zawsze, absolutnie zawsze są sprowokowane siły równoważące to raz, a dwa pojawia się jakieś głodne wahadło destrukcji, które wkrótce nakarmi się tą negatywną energią, która wyzwala się przy kłótni.

Nie znaczy to, że ze spokojem nie możesz powiedzieć swojego zdania, ale wynika z Twojego opisu, że nie potrafisz, gdyż tak bardzo jesteś skupiona na własnej ważności. Że własna ważność przekreśla Twoje umiejętności spokojnego komunikowania drugiego człowieka o swoim odrębnym zdaniu, bez porównań, bez mówienia kto ma rację, bez oceniania. W końcu bez pochlipywania. Zdaję sobie sprawozdanie, że właściwie wymagam od Ciebie cudów, ale to z czasem staje się zupełnie łatwe. Laski boją się, że taka rada może odebrać im dumę, godność, tu padają wielkie górnolotne słowa, tymczasem jest to coś wręcz przeciwnego, to jest miłość do siebie pozbawiona walki, i chęci udowodnienia, że jesteś jej warta. To jest miłość bezwarunkowa. Gdy potrafisz siebie w ten sposób kochać, będziesz potrafiła kochać innych. U Ciebie działa zapewne nie tylko zasada nadmiernej ważności co do własnej osoby, ale coś na kształt nerwiczki, bo z tego co widzę, masz troszkę furiata w domu. Ale wybuchowy furiat nie jest taką złą opcją, tym bardziej, że piszesz iż Ty wiesz, gdzie jest jego czerwony przycisk i yyy ... naciskasz. Bądź sobą, nie zmieniaj się, nie dopasowuj do sytuacji, zachowuj się tak, żebyś nigdy nie miała poczucia winy, bo to lęk przed karą, czyli zachowuj się świadomie. Pomyśl co jest wewnętrznym zamiarem Twojego chłopaka i pozwól mu to osiągnąć. Jak możesz, to pomóż, jak nie możesz, nie przeszkadzaj mu w tym. Gdy przestaniesz tak ciągle wszystkiego brać do siebie, a skupisz się na nim, osiągniesz to czego chcesz. Coś, czego nie da się osiągnąć, gdy wciąż jesteś skupiona na sobie. Porzuć swój zamiar, skup się na cudzym zamiarze, a w rzeczywistości i tak osiągniesz swój cel.

z miłością

 18
  • maj20   IP
    Dziękuję Ci, Kochana :)
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • maj20   IP
      Pepsi, a czy wychowywać 19-letnią córkę? Czy wpływać na nią? Studiuje filozofię, b.dobrze, tak wybrała. Ja chciałabym, aby przy tym pozarabiała pieniądze, parę stów, bo czasu wolnego ma sporo. Chciałabym, aby poczuła odpowiedzialność za egzystencję w tym świecie i częściowo finansowała swoje potrzeby. A nie po wszystko do mamy.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Paulina87   IP
        lepszej odpowiedzi bym sobie nie wyśniła nawet :) <3 trafiłaś każdym słowem nawet bardziej niż w sedno !!

        jest to niczym mój portret psychologiczny :)) a czerwony przycisk naciskam chyba nawet czasem po to żeby sprawdzić czy wciąż działa :))

        Dziękuję :) <3 <3 <3
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Agata   IP
          A co jesli partner co kilka miesiecy ma nawrot furii?
          Mowi ze nie kocha, ze juz nie chce ze mna byc a po tygodniu ciszy wraca I przeprasza. Teraz mieszkamy razem I znowu ma dolek, chce zebym sie wyprowadzila bo “denerwuje go wszystko “ I “ najlepiej mu bylo samemu “.
          Co kilka miesiecy robi sie z niego zupelnie obcy czlowiek.Zimny I nieobecny.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Morela   IP
            Nie kumam co jest zamiarem wewnętrznym a co zewnetrznym. ..:(
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także