Skąd się biorą najpiękniejsze prezenty na święta?
  • Emanuela UrticaAutor:Emanuela Urtica

Skąd się biorą najpiękniejsze prezenty na święta?

Dodano: 12
Święta to osobliwy konstrukt o nie do końca jasnej etiologii. Już sama data nie ma nic wspólnego z rzeczywistymi narodzinami Chrystusa, a wśród ludów pogańskich wcześniej wiązała się chociażby z obchodzinami urodzin boga Słońca. Pusty talerz miał być miejscem dla zmarłych bliskich, a choinka stanowiła axis mundi, czyli pępek świata umożliwiający duszom dotarcie do naszych domów ale też na przykład, zależnie od wierzeń, miała przypominać germańskie drzewo mądrości, na którym powiesił się Odyn. Samo dawanie prezentów odnosi się do tradycji naszych antenatów, które zakładały, że święta wszelkiej maści to czas folgowania sobie: jedzenia, picia i rozdawania swoich dóbr. I chociaż mówi się, że święta są coraz bardziej konsumpcyjne, to ten odwrócony porządek wcale nie jest taki odwrócony, jeśli się na niego spojrzy pod innym kątem. Nie zmienia to jednak faktu, że dzień, w jakiś sposób symboliczny nie tylko dla chrześcijan, ale w ogóle kulturowo, może być obciążeniem energetycznym, obciążeniem dla planety i dla zdrowia, także tych obdarowywanych. A przyczyną mogą być prezenty!

No to dawać te prezenty czy nie dawać?

U mnie święta nie są tradycyjne, ale i tak obchodzi się je na swój sposób rytualnie. I dobrze. Są spotkania z najbliższymi i przyjaciółmi, są wspólnie opowiadane historie i szama na stole. Jest nawet talerz sałaty dla wędrowcy weganina. Zamiast kolęd jest ulubiona muzyka, zamiast ckliwego łamania się opłatkiem uściski i zbijanie piątek. Ale jeden element jest wspólny: prezenty. Po prostu. Dawanie jest miłe, a sprawienie komuś przyjemności bezcenne i wysokowibracyjne. I nie ma co z tego rezygnować jeśli się z tym rezonuje. Problem pojawia się wraz ze świąteczną presją żeby każdemu coś dać, choćby ciotce ze strony babki ze strony kuzyna Alfreda, bo będzie przejazdem u wujka Franka. No bo co dać takiej ciotce? Jakby nie mogła tak nie przyjeżdżać, bulwa nać. Kupi się jej jakąś świeczkę, aniołka i czekoladę. Taki prezent, nie dość że obciążony jest Twoją negatywną energią, jest kolejnym śmieciorem-zapchajdziurą. Moją odpowiedzią na postawione wcześniej pytanie niech będzie dawać, ale z sercem.

Co w takim razie dawać na święta?

Czas

To może być Twój czas. Spotkanie, wypad na herbatę z dawno niewidzianą znajomą, odwiedziny u dziadka, który mieszka zbyt daleko, wyjście na trampolinę z dzieciakami albo wspólna podróż z partnerem. Może to być też czas obdarowanego: talon na masaż, bilet na koncert mis i gongów tybetańskich, karnet na kurs jogi, o którym przebąkiwał lub książka, którą przeczyta z wypiekami na twarzy. Dawać doświadczenia jest po stokroć lepiej niż dawać rzeczy.

Na zdrowie

Ktoś Ci apsik, a Ty mu, że to na zdrowie. Nie. Tak serio to nie. W święta możesz pokazać swoim najbliższym, że są dla Ciebie ważni i dać im jakieś odżywcze dobroci i witaminki, szczególnie jeśli sami na co dzień nie zawsze mają dla siebie czas. Prezent być może nie wydaje się fikuśny ani romantyczny ale gwarantuję, że posiadacz z radością go wykorzysta, chociażby w postaci eksperymentu. Do superfoods można dodać własnoręcznie spisane przepisy na koktajle lub herbatki albo piękny kubek. Do kompleksu witamin i minerałów z owoców, warzyw, ziół i alg typu Greens&Fruits uroczą, ułożoną przez siebie fraszkę lub rysunek mówiący, że dbasz o obdarowanego. A z fajnych puszek po superfoods i witaminakch można zrobić pojemniki na ulubione szpargały.

Coś z duszą

Dlaczego prezenty na święta trzeba kupować na święta? O ile przyjemniej jest dostać ponczo z karteczką „zobaczyłam to w Peru (albo na Mazurach!) i natychmiast wiedziałam, że powinno należeć do Ciebie. Wesołych świąt!” albo uroczy świecznik z targu staroci czy książkę z własnej półki, która dla Ciebie jest ważna i chcesz żeby taka była dla drugiej osoby?

Kąpielowe kule śmiechule

Jeśli odprężasz się przy ręcznych robótkach, lubisz pokombinować albo masz duszę chemika, a obdarowywany ma wannę, możesz zrobić kąpielowe kule, które nie tylko samodzielnie ukręcisz, ale też spakujesz w ekologiczny papier, ozdobisz i dopasujesz do osoby, która prezent dostanie. Dla Ciebie frajda i darmowe zerowanie, dla kogoś relaksująca kąpiel i odżywienie ciała.

Jak je przygotować?

Potrzebne będą: – miska, – foremki do lodu lub muffinek (najlepiej silikonowe a nie jednorazowe); mogą być okrągłe lub mieć wszelkie fikuśne kształty, – 1 szklanka sody oczyszczonej, – pół szklanki soli Epsom, – około dwóch łyżek wody, – olejki eteryczne (łącznie użyj około 120 kropli, możesz własnoręcznie mieszać zapachy), – dla nadania koloru czubata łyżka stołowa sproszkowanych superfoods This is BIO, na przykład żurawiny. Przygotowanie: 1. Wymieszaj sól Epsom i sodę oczyszczoną. 2. Powoli i stopniowo dolewaj wody mieszając, aż produkty będą miały konsystencję mokrego piasku. Jeśli zajdzie taka potrzeba, dodaj więcej wody. Po zmieszaniu masa powinna dać się formować i kleić bez kruszenia. TIP: możesz użyć atomizera – dzięki temu rozprowadzisz wodę po całości proszku, nie punktowo. 3. Dodaj sproszkowane superfoods i olejki eteryczne do masy, mieszaj do uzyskania jednolitej konsystencji. 4. Przełóż masę do foremek dociskając ją dobrze do dna i odłóż do zastygnięcia (24-48h). 5. Przechowuj w pojemniku pozbawionym dopływu powietrza (na przykład w szklanym słoju) lub zapakowane.   Skąd się biorą najpiękniejsze prezenty na święta? Z serca!

uściski:)

 12
  • ola   IP
    Super pomysł!
    Czego jeszcze można dodać dla zabarwienia koloru?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Karolina   IP
      Emanuelo, dzięki za inspirujący pomysł na prezent. Powiedz proszę na ile kąpieli w wannie wystarczy ta porcja? Nie wiem ile szykować 🙂
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Natalia   IP
        Czy Maca jest w stanie Zlikwidować torbiele i włókniaki w piersiach ? I co jest dobre na zapalenie gardła czy krtani. Mam problem od sierpnia i ciagle się pogarsza, zwykle tabletki na gardło nie pomagają, aż pobolewa język i pod Żuchwa. Nie wiem od czego to. Pogorszyło się po antybiotykach, no i mam stwierdzony refluks.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Intelia   IP
          kochane, kochani, jaka jest granica walki o swoje szczęście, a jednoczesne nierujnowanie cudzego życia? jestem kobieta po przejściach, ale z nadzieja na przyszłosć, niedawno spotkałam faceta, cudownego po prostu, jest między nami ogromna chemia, doskonale sie rozumiemy, jesteśmy w ogóle podobnymi osobami, tyle żeby nie bylo tak pięknie to... on jest żonaty, raczej szczęśliwie. Małżeństwo zawarł w bardzo młodym wieku, bo żona była w ciąży, no ale jakoś im się układa, bo doczekali się drugiego dziecka, sa razem, niedawno obchodzili 20-lecie ślubu, no ale ... spotkaliśmy się i bum... widze po nim, że jest zakochany, że to nie kwestia tego, że ma rutyne w związku i spotkał kogoś nowego, nie jest tez typem bajeranta, ani nie dazy do tego, żeby mnie zaciągnąc do łóżka, na razie nasza znajomośc to tylko i wyłącznie długie rozmowy i co najwyżej wyznania typu "że tez Cie wcześniej nie spotkałem" itp. Ja staram się być całe życie bardzo uczciwa i prawa osobą, więc nie ma mowy o czyms więcej, chociaż nie ukrywam, że jestem zakochana jak jasna cholera, jak nastolatka :) ciesze się ta chwilą, szaleję itp. ale też mam mętlik, nie chcę być osobą, która rozbija rodzinę, odbiera ojca dzieciom (dzieciaki juz prawie odchowane, ale jednak) czy zabiera kobiecie męża, nie znam jego żony, nie wiem jaka jest, ale w przypływie słabości znalazłam jej profil na facebooku, wydaje się sympatyczna, bardzo w porządku, wstawia dużo zdjęć typu "w rodzinie siła", "rodzinka.pl" itp. I teraz mam kryzys, po okresie pierwszej euforii nachodza mnie wątpliwości czy nie ograniczyc tego kontaktu albo w ogóle zerwać znajomość, żeby się oswoić z tym że on nie jest dla mnie czy jednak zostawić sprawy własnemu biegowi? moja mama ma do takich spraw bardzo romantyczne podejście, że co komu pisane to będzie, ja chyba jednak mam bardziej racjonalną naturę... chciałabym poznać spojrzenie kogoś z boku, z dystansu
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Keyt   IP
            Jak już przyjdzie mi spędzać święta po swojemu, mam zamiar zerwać z hołdowaniem tradycji. Będzie spokój i zero napinki, bo coś trzeba, bo rodzina, bo coś tam.
            Jedyne co ze świąt zawsze dobrze wspominam, to rodzinne spacery po kolacji i, tak na marginesie, to magiczne pojawianie się prezentów pod choinką po powrocie. Radość dziecka nieopisana. Złudzenia kosmity zkądciśtam podrzucającego te prezenty dawno za nami, ale sam spacer być musi z bratem rokrocznie.
            Ema, kiedyś coś napomknęłaś o opowiedzeniu jak to było/jest z Tobą w kwestii duchowego rozwoju. Po samym opisie spędzaniu świąt widać, że trafiłaś do sympatycznie prezentującej się rodzinki, także gdyby kiedyś coś Cie zainspirowało do podzielenia się Twoją historią, to myślę, że wielu z nas z chęcią się z nią zapozna :)
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0