Co robić, gdy myślę, że dobrobyt pasuje do mnie, jak kwiatek do kożucha?
  • 44Autor:44

Co robić, gdy myślę, że dobrobyt pasuje do mnie, jak kwiatek do kożucha?

Dodano: 52

Był taki film komediowy o dość prostej, żeby nie powiedzieć prostackiej rodzinie, która wygrywa ogromną kwotę na loterii. Cała familia cichaczem opuszcza rodzinne miasteczko, żeby wieść się nie rozniosła i nie trzeba było sąsiadowi uszczknąć z puli, i osiada w ęą Elej, czyli LA. Zamieszkują ekskluzywny apartamentowiec, i w bardzo drogim urządzeniu nadal smażą frytki i jedzą ukochane (też z głębokiego) tłuszczowe kulki z cukrem. Co jak się domyślasz (fetor!) bulwersuje starobogatych sąsiadów na dietach wyrafinowanych, z zerową ilością frytury, czegokolwiek przetworzonego i nie bioekoorganik.

I taki komć

Jestem pełna podziwu dla ludzi kreatywnych. Ludzi, którzy tworzą coś z niczego. Cudowne domy, ich wnętrza, ślicznie urządzone ogrody. Przeurocze ozdoby, jakże udane eksperymenty kulinarne. Niezależnie od dziedziny, dzięki ci wszechświecie za takich ludzi. Lubię spacerować pośród osiedli z domami jak z katalogu, ale sama i w czymś takim się nie widzę. Jakby do stworzenia takiego obrazka trzeba by było być „bardziej", "wyżej"? Może zacznę te wizje kreować, ale patrząc w lustro, to jak kwiatek do kożucha. Bardziej pasuję do wersji łóżko, krzesło i sufit. Więc może lepiej się nie oszukiwać? Ożesz, ożesz. Każdego miesiąca i tak wydaję wszystko co mam i w zasadzie na wszystko co potrzebuję zawsze mi starcza. Ale gniecie mnie jednak ta rutyna, może ego? 
Kiedyś podobne do tych z filmu o troglodytach (?!) zawoalowane (niekiedy jawne) "szykany" spotykały "nowych ruskich", którzy zjeżdżali do Monte Carlo z ogromną ilością "nowych pieniędzy", zdziwieni, że nikt nie zdejmuje pantalonów przez głowę, a wręcz przeciwnie, ich krzykliwe zachowanie, epatowanie bogactwem i niewyrafinowanym gustem było dla starobogatych żenujące. Zdarzało się pokazywanie drzwi w sensie spławiania nowych ruskich w pontonach obojętności. Wszystko zmieniło się w kryzysie, gdy hasło "pieniądz nie śmierdzi" wypiera etykietę, w tym arystokratyczną. Przypomnij sobie własną inkarnację w czasach Bonapartego. Inną przyczyną metamorfozy okazała się ewolucja nuworysza, i dawni "nowi ruscy" zamienili się w wyrafinowanych właścicieli długich, szarych łodzi, przemieszczanych  wte i we wte ładnie utrzymanymi stopami pozbawionymi obuwia (jachtowe savoir vivre), a więc dystyngowanie bezszelestnie. Zero nachalnego pieniądza, tyle tylko co delikatne łyśnięcie brzeżka Patek Philippe (o złotym Roleksie zapomnij) spod mankietu organicznej bawełny nostalgicznie poszarpanej. Oczywiście, gdy wiesz, że to jest gra wirtualna, bo żyjemy w rzeczywistości zerojedynkowej, wszelkie gierki wahadeł destrukcji, nowy pieniądz, stary pieniądz, wywyższanie i ocenianie, ostentacyjne chwalenie się, czy też milczące poczucie wyższości i pogarda dla nuworyszy, to jest takie samo piętrzenie potencjałów i prowokacja dla sił równoważących.

To dlaczego oni są wciąż bogaci? Bo zarówno jedni jak i drudzy, nowobogacki arywista, czy też dobrze urodzony magnat umieją grać w tę grę. Po prostu biorą to, czego chcą, dlatego to dostają. Nadmiar potencjałów rozpraszają w działaniu, stale są w drodze, a skarbce są wietrzone. Niektórzy (wieeeelu) sporo się modlą (Madonna, czy też znana z pobożności polska rodzina Likusów), w ten sposób wyrównując ewentualną pychę i wywyższanie się wdzięcznością dla swojego Anioła Stróża, czyli pasującego im wizerunku Boga. Tym przydługim wstępem zmierzam do tego, że wszystko jest w Twojej głowie i przekonaniach. Żeby zobaczyć siebie w luksusie, trzeba mieć tupet nowych ruskich, albo magnackie urodzenie. Przekonania na swój temat obciążają najbardziej, bo jesteś skłonna brać je za swoją prawdę. Ego jest łatwiejsze do zauważenia, bo każdy objaw niezadowolenia, porównania, oceniania, pochodzi od ego. Tak czy siak zawsze dostajesz to, co myślisz. Gdy myślisz, że ... " to jak kwiatek do kożucha, bo bardziej pasuję do wersji łóżko, krzesło i sufit" ... , to właśnie to otrzymasz od Wszechświata: łóżko, krzesło i sufit. Nie jest łatwo zmienić swoje myślenie, bo przekonanie, że "nie jestem wystarczająco dobra w te klocki, wyrafinowana, uzdolniona" sprawia, że tak się właśnie dzieje. Właśnie nie otrzymujesz od wszechświata tego co Ci się naprawdę podoba, bo nie wierzysz, żebyś mogła sobie to po prostu wziąć.

Nie ma w Tobie grama dziecięcej ufności zmieszanej z bezczelnością nowego ruskiego, który jak taran idzie sobie własną drogą do własnego  celu. To lęk (ego) przed odmową rodziców odbiera młodemu człowiekowi chęć poproszenia o nowe dżinsy diesla, nie mówiąc o dsquared2. A jeszcze wczoraj jako pięciolatek (małe ego) nie miał żadnego problemu, aby nudzić (w sprawie Lego) jednego po drugim, każdego członka rodziny. Zero lęku przed odmową. Innym aspektem tej sprawy jest, gdy cel nigdy nie był Twój. Nigdy tak naprawdę wewnętrznie nie pragnęłaś mieć dużego domu, a wręcz przeciwnie chciałaś szybko spakować się do plecaczka i wyruszyć w świat, zwiedzać, przeżywać przygody, nie zasiedzieć się. Ale inni ludzie pragną chawir, garaży na 6 samochodów, to i Ty podłączyłaś się pod cel sąsiada. To faktycznie nie będzie łatwe, gdyż zmierzanie cudzą drogą co cudzego celu, owszem jest pocieszne i bardzo odżywcze, ale tylko dla wahadeł destrukcji. Jeśli jednak Twoim wewnętrznym zamiarem jest posiadanie pięknego domu, to nawet, gdy dusza tego pragnie,  jeśli ego będzie uważało, że Ci się nie uda, że to niemożliwe, że się nadajesz się do tego, jak kwiatek do kożucha, to nie osiągniesz takiego celu. Są wyjątki, ale z pewnością nie pójdzie łatwo, lekko i przyjemnie, nie lewą nogą do lusterka, a mozolnie, z trudem, ewidentnie nie własną drogą i z podkładaniem kopyt. W tej grze, dla ludzi nieumiejących grać, nierozumiejących o co w tym chodzi jest zawsze pod górkę. Tutaj dóbr jest mało, dlatego wyścig szczurów zaczyna się już od renomowanego przedszkola. Natomiast system jest w stanie wygenerować wszystko i dosłownie w oka mgnieniu i dać Ci to, a raczej sama sobie weźmiesz. Mówię tutaj o zamiarze zewnętrznym, gdy to co myślisz (ego) i głos Twojej duszy są jednomyślne.

I pomimo tego, że dusza szepcze, bo i tak jesteś w stanie wyczuć czego pragnie, jednak nie rodzi się wszechmocny zamiar zewnętrzny będący zgodnością ego i duszy, bowiem Twoje ego jest tak naprawdę na NIE. Dopóki Twoja głowa będzie na nie, będziesz jedynie wiązać koniec z końcem, bo na to akurat wyrażasz zgodę. Ufasz, że umiesz tego dopiąć. Tymczasem dobrze byłoby zapewnić sobie taki dobrobyt, jaki pragnie Twoja dusza. Łatwiej będzie ewoluować.

z miłością

 52
  • Keyt   IP
    Z uśmiechem tu wpadłam i czytam, chcąc jednocześnie życzyć wszystkim miłego wieczoru i dziękując za to, gdzie dotarłam po roku <3
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • fila   IP
      Dziewczyny, to jeszcze rzucam hasła-tropy terapia neurotaktylna, bio feedback, integracja sensoryczna. U mnie działają ruchy w tych obszarach. Mam 5ciolatka.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • malena   IP
        Kats- mam w domu chyba podobny typ, tylko że trzynastoletni, więc trochę już w tym tkwię odbijając się od depresji do chwili oddechu. Rozumiem wyzwanie, to trudna sprawa. Tym bardziej czekam na odpowiedź Pepsi 💗
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Yotina   IP
          ruszyłam, przestawiam się. Dwa kroki do przodu, jeden, albo trzy w tył. Właśnie oberwałam prosto w nos; spiętrzyłam potencjały, ale dziękuję za naukę, jestem wdzięczna chociaż mocno zabolało zanim z uśmiechem zobaczyłam, jak mój świat troszczy się o mnie.
          Spojrzałam w lustro i zobaczyłam upokorzenie i odrzucenie- stały schemat- znowu jest, rozpuszczam w działaniu, oddychaniu, diecie, suplach. Szybko się pozbierałam, choć cios był prawy sierpowy prosto w ważność.
          Z wdzięcznością
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Yotina   IP
            Moje oprogramowanie (przekonania) nie daje mi pozwolenia na łatwe pieniadze i bogactwo. Tylko mozół i upokorzenia za pensję. Jest jak jest.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1