Co zrobić, gdy on nie ma nawet samochodu, i kto wykarmi nasze dzieci?
  • 44Autor:44

Co zrobić, gdy on nie ma nawet samochodu, i kto wykarmi nasze dzieci?

Dodano: 57
Pewna kobieta chciała żyć w dobrobycie. Zarówno jej dusza, jak i ego były w tej kwestii jednomyślne.

Panna nie piętrzyła potencjałów, nie wystraszyła się tik tak tik tak upływającego czasu, metodycznie widziała się w dobrobycie i spełnieniu uczuciowym. Ruszyła ze skrzyżowania i nie mogło się nie udać. To dla systemu jest banalnie proste, tak działa ta gra. Wszyscy możemy być szczęśliwi, ale nigdy nie będziemy wszyscy szczęśliwi, bo zawsze ktoś będzie piętrzyć potencjały. Z kolei wielu ludzi szczęśliwych zaraz stworzy jakieś wahadło destrukcji.

I taki komć:

Cały czas próbuję się połapać o co chodzi w związkach (w moim też), ale średnio mi to idzie. Jakby to powiedzieć za dużo oczekuję. Wzięłam sobie za partnera człowieka chyba niemającego żadnych potrzeb, a przynajmniej ja ich nie rozpoznaję. Nie daję mu od siebie za dużo, bo cały czas mam w głowie, że on nie da mi tego, czego tak bardzo chcę (poczucia bezpieczeństwa finansowego). O ile otrzymuję od niego rzeczy niematerialne, co jest wspaniałe, o tyle finansowe są poza jego zasięgiem (od 3 lat nie zrobił nic, żeby poprawić swój los). Poczucie bezpieczeństwa finansowego i rzeczy które ułatwiają żywot (typu samochód) zapewniam sobie sama. Jednak w sytuacji dziecka musiałabym liczyć w kwestiach kasowych głównie na siebie. Z pustego i Salomon nie naleje.

Czy gdybym przestała oczekiwać całkowicie, zdarzy się cud i on coś wygra, czy też zmieni wykształcenie i spłynie na niego ambicja, a może porzuci mnie, żebym mogła dostać to czego naprawdę pragnę? Obserwuję relacje innych, gdyż najlepiej mi idzie nauka przez porównania. I wchodzi mi na to, że system można oszukać. Jedna z moich znajomych, która ma wysokie oczekiwania co do kondycji finansowej partnera (sama nie mając w tej materii zbyt wiele do zaoferowania), takiego też znalazła. Długo to trwało, ale szukała wytrwale tylko w takich kręgach. Teraz pełną piersią korzysta z zasobów tego pana. Jest między nimi uczucie na pewno. Ona w tym momencie ma duże problemy życiowe i on przy niej trwa, finansując m.in. ją i jej rodzinę. I jak to wytłumaczyć, czy w tym przypadku wahadło destrukcji nie upomni się o swoje? W końcu to oszustwo, oczekiwanie na wejściu było bardzo duże. Cena była wysoka, bo był nią upływający czas. W tym momencie jest też bardzo duże otrzymywanie, to znaczy ona otrzymuje, chociaż sama ze swojej strony finansowo nic nie może dać, ale na pewno daje rzeczy niematerialne.
(Dżizas), nie ma żadnego oszustwa, bo kto niby został oszukany? Co ma do tego wahadło destrukcji? Twoja znajoma poszła dokładnie swoją drogą i z łatwością osiągnęła cel. Niczego nie ryzykowała, bo gdy jesteś na swojej drodze, tak czy siak uda Ci się osiągnąć dobrobyt, czy co tam zamierzasz dopiąć. Tak  jak nawinęłam wrzeciono na wstępie. Ostatnio wpis o  dorosłym dziecku, które według wielu, powinno pracować wzbudził więcej  kontrowersji w stosunku do mojego punktu widzenia. A tutaj mamy adekwatny przypadek. Ani dziecko, ani mężczyzna, ani kobieta, dosłownie żaden człowiek nie służy do zarabiania pieniędzy. Ani dla innych, ani dla siebie. Jest to bezwzględnie matrixowe, zaprogramowane myślenie, które już dawno zamieniło się w przekonania śpiących i nierozumiejących w czym uczestniczą i po co zalogowali się do tej gry. Stąd te nieporozumienia, a raczej niezrozumienie. Myślę, że dobrze byłoby zacząć od początku, od jakiegoś pierwszego, małego kroczku, uświadomienia sobie, że masz duszę, i że ona chce doświadczać i wzrastać, ewoluować poprzez zmniejszanie chaosu wokół Ciebie. Z drugiej strony w wyniku różnych zawirowań dziejów istot obdarzonych świadomością i wolną wolą, nałożono Ci programy na umysł, które mają jedną podstawową przyczynę, lęk. A dokładnie, lęk przed śmiercią. Wszystkie istoty obdarzone świadomością boją się, zanim nie zaczną się budzić. Przebudzenie jest tak naprawdę synonimem pozbywania się lęku, przekonań, a w zamian wzrastania czystej miłości. Przebudzenie to zejście z głowy do serca, a potem jeszcze głębiej. Czy coś z tego możesz na ten moment przypasować do swojego komcia? Bo ja, widzę dużo snu. Wiem, że o wiele łatwiej zobaczyć sen u kogoś, niż belę w swoim oku, ale to nie zmienia faktu, że śpisz, nawet, gdy ja też śpię.

Ale wróćmy do ego, które prawie zawsze uwiera, jest niezadowolone, niekiedy zadowolone, ale ale ... Z tego powodu ego nieustająco porównuje, w ten sposób piętrząc potencjały i prowokując siły równoważące do działania. Dzieje się to nawet w błahych sprawach, jak przydeptanie szpilki (damskiego obuwia w sensie) w tłumie, albo bardzo poważne, jak wypadek, gdy stoi się akurat na niezbyt fortunnej linii życia.

Gdy związałaś się z człowiekiem, którego Twoje ego nie akceptuje

Według Twoich przekonań związki powinny być conajmniej partnerskie, a jeszcze lepiej, jak przystało na patriarchat, żeby to mężczyzna miał więcej pieniędzy i to zdecydowanie. Jak bocian, który donosi dużo żab do rosochatego gniazda, gdy bocianica wysiaduje jaja. Tyle, że nikt nie musi się rozmnażać, bo system naprawdę może wszystko, ale to inny temat. Niekiedy współczuję duszom, że wrzucono ich w męskie ciała zamieszkujące Europę i Amerykę Północną. Bo jakby dusze miały wybór jeszcze  przed zalogowaniem, mężczyzn tutaj liczyłoby się na palcach, tak bardzo matrix podkręcił śrubę jeśli chodzi o przekonania co do ich powinności. Zresztą dzisiaj i dzieci obu płci też mają do przerobienia, jeśli ich rodzice śpią głęboko. Szczególnie nacisk na nierównomierne rozwijanie tylko jednej półkuli mózgowej, tej odpowiedzialnej za biegłe liczenie szylingów i pensów, czyli lewej. Chociaż jest to i tak duże uproszczenie, bo prawa półkula owszem, nie potrafi identyfikować liczb zapisanych w postaci słów, typu „siedemdziesiąt dwa”, jednak jak najbardziej wie, co oznacza „2”, że dajmy na to, jest to liczba mniejsza niż "7", i że odpowiada dwum kropkom na kostce do gry lub dwum Dabliuzetkom na deserowym talerzu, ale wiedza ta zupełnie nie ma dla niej zastosowania w przypadku słowa „dwa”. Tak czy siak współcześnie najbardziej liczą się dokonania lewej półkuli mózgowej, gdyż idealnie pasują do programów wahadeł destrukcji nałożonych na ego.

Wracając z dalekiej dygresji do Twojego partnera, wybrałaś drogę nieakceptacji tego co jest, drogę wpływania na drugiego człowieka, żeby dostosował się do Twoich zamiarów wewnętrznych, piętrzącą potencjały drogę porównań z innymi, oceniania, i czarnowidzenia przyszłości.

Jak myślisz, co w takim razie pokaże Ci lustro Twojej rzeczywistości?

Otrzymasz dokładnie to co myślisz. Nie można zmieniać ludzi, nie ma potrzeby zmieniać siebie i nie rób tego raczej, wyjdź od zgody na to co jest. Nawet, gdy siedzisz nisko na gałęzi, nawet jak wokół panuje duży chaos, to i tak jakiekolwiek krok (niektórzy potrafią się ładnie odbić od dna) zacznie rozkrochmalać tę gęstą atmosferę. Jednak jest potrzeba zrozumienia, bo wtedy automatycznie inaczej spojrzysz na tę grę, poczujesz się jej twórcą, zaczniesz grać świadomie. Jeśli Twoim zamiarem wewnętrznym jest chęć życia w dobrobycie, aby móc dobrobyt zapewnić dziecku, miej ten zamiar. I ten zamiar wewnętrzny miałby wielką szansę powodzenia, bowiem wydaje się być zgodny z tym czego chce Twoja dusza. Ale żeby zamiar wewnętrzny stał się zewnętrznym, transcendentnym, przez co z nieograniczonymi możliwościami Twoje ego nie może szukać winnego. Jeśli znajdziesz się na własnej drodze, wejdziesz przez własne drzwi, nic i nikt nie powstrzyma realizacji Twojego zamiaru. Ważne, żebyś zrobiła pierwszy krok, w którąkolwiek stronę. Możesz to zrobić na kilka sposobów, a jednym z nich jest skupienie się na zamiarze wewnętrznym Twojego partnera.
Zapomnij o swoim zamiarze, o ocenach, czy mąż, chłopak, łodewer jest bardziej, czy mniej zaradny życiowo od Jana Englerta spod siódemki. Dowiedz się jaki cel życiowy, czy tylko na teraz, przyświeca Twojemu partnerowi i całkowicie skup się na jego ważności. Zejdź z siebie i swojej ważności, to jest warunek powodzenia. Nie knuj, że robisz to z powodu tej dziwnej inwersji, którą poznałaś tutaj na blogasie, czy czytając "Transerfing rzeczywistości". Po prostu zrób to. Otrzymasz to, czego chcesz, jak pan od cichostępów Nike. Innym sposobem jest poszukanie własnej drogi i lewą nogą do lusterka osiągnięcie dobrobytu i spełnienia, bez udziału Twojego partnera. Tylko zobacz się już z tym celem. Wizualizuj siebie w przestrzeni przyjaznej, pięknej, szczęśliwej, z dzieckiem u boku.

Po prostu sama zostań bogatą żoną i matką

Nie myśl jak do tego dojdzie, zapewniam Cię, że to dla systemu kaszka jaglana z mleczkiem kozim. Nie rzucaj sobie kłód pod nogi. Gdy dusza i ego czegoś chcą naprawdę, a spiętrzony potencjał zostanie rozproszony jakimkolwiek działaniem, typu, akceptuję to co jest, widzę dobre strony i wykonuję to, co teraz robię starannie i najlepiej jak potrafię. Nawet wtedy, gdy oddałam się w najem. Po pewnym czasie Twoje lustro rzeczywistości odbije taki obraz. Tak jest zawsze, gdy ma się trochę czasu, albo gdy nie straci się cierpliwości.

Jednego konia zawsze warto obstawić, to jest miłość prawdziwa

Tymczasem zamiast Twoją znajomą, wahadło destrukcji wyhaczyło Ciebie, podpięłaś się pod wahadło, które pierze mózgi, że to facet ma zarabiać, przynosić jak bocian żaby do gniazda i ma to robić bez szemrania z finezją długonogiego Wojtka. I kaaarmisz to wahadło swoimi rozkminami ego, jak żaby bociana. Tylko bez porównań mi tu proszę:)

Z miłością

 57
  • ChudOna   IP
    Pepsi wyluszczasz najważniejsze problemy. Dobrze że są kobiety, które dziela się swoją wiedzą. W szkole i w domu nikt nic nie pomagał. Jesteś jak światełko w tunelu. Ogromna wdzięczność i szacunek do Ciebie
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • pinezzka   IP
      Olu Ty już swoją pogoń zakończyłaś (dzieciaczki są). Więc teraz mężczyzna to już przeszkadzacz. Wcześniej też goniłaś... . Swoje poczucie "niedoborowości" masz w jakiś sposób "zapchane".
      Tą sytuację można porównać do głodnego, który nigdy nie jadł banana, ale widzi wokoło ludzi jedzących banany i tez by chciał. Ty w tej sytuacji jesteś jak ktoś kto się nimi obżarł i ma już dość:-D
      Z miłością
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 2
      • Ola   IP
        Gonienie za związkiem. Ten lęk, ten program matrixowy, że koniecznie, koniecznie z kimś, znaleźć kogoś, ojej nie ma, albo ojej jest i jest sto jego i naszych wspólnych problemów w domu. Czysty matrix, czyż nie? :) Lęk lękiem poganiany, wg mnie. To jak gonienie za pracą np. na etacie, im cięższa tym lepsza?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Mieszko   IP
          Ogolny sens i przemyslenia ciekawe szkoda ze napisane takim belkotem New Age :/
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Marcheweczka   IP
            Czy mozecie podac liste jakis przyjemnych komedyjek otwierajacych oczy, dajacych do myslenia albo troche obnazajace matrix? Kiedys podaliscie liste ciekawych filmow, ale wsrod nich byly zbyt ciezkie kalibry na rodzinna swiateczna posiadowe. Czekam na jakis poscik w tym temacie :-)
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także