Jak poradzić sobie ze smutkiem wszechogarniającym za pomocą prostego myku
  • 44Autor:44

Jak poradzić sobie ze smutkiem wszechogarniającym za pomocą prostego myku

Dodano: 40
Czyli dlaczego przysłowie, że nieszczęścia chodzą parami, jest tylko oznaką, że zachowujesz się dokładnie zgodnie ze scenariuszami wahadeł destrukcji.

I taki komć

Mogę poprosić o arta o smutku? Takim wszechogarniającym. Prooooszę (oczka kotka ze Shreka) Mój smutek zaczął się w lipcu. Tuż przed zabiegiem ginekologicznym, na ginekologii leżałam z takimi Paniami, że było mi słabo słuchając ich opowieści. Potem jak powiedzieli mi, że lepiej profilaktycznie wszystko usunąć, było mi smutno, a usunąć się nie zgodziłam, do ginekologa poszłam raz, fundnął mi menopauzę, więc skończyly się tematy do rozmowy, na szczęście nie krwawię, więc wracać nie muszę i mam macę więc na HTZ na pewno się nie zgodzę. Z racji menopauzy, właściwie w temacie kobiecości od tamtego czasu jest mi tak smutno, że nawet nie byłam u fryzjera, kosmetyczki. Łapię spojrzenia facetów, więc jest nieźle, ale temat ewentualnych relacji to już … smutek. Szukam, rozglądam się wypatrując jakichkolwiek dla mnie drzwi i … smutek. Zaraz po szpitalu wywalili mnie z roboty, do tej pory czuję smutek na samą myśl. Potem ten choinkowy egzamin i celowo ktoś źle zliczył mi punkty, do tej pory się katuję podglądaniem zdjęć na Insta szczęśliwców, którzy zdali, w idiotycznej nadziei, że kiedyś ten smutek minie. A na koniec psia dziewczynka, więc od tygodnia jest tylko smutek.
Bo Ty jeszcze słabym graczem jesteś? Nikt dobrze nie gra, gdy śpi. Klasyczny przypadek, dotknęła Cię ogromna prowokacja ze strony wahadeł. Spotkała Cię wyjątkowo niepożądana przez Ciebie sytuacja, i to wybiło Cię z równowagi. Po czym zareagowałaś dokładnie w ten sposób, jak oczekiwały wahadła, żeby się pożywić Twoim smutkiem i poczuciem beznadziei. Spełniłaś dokładnie standardowy scenariusz, po czymś takim, co spotkało Cię w szpitalu zareagowałaś idealnie, jak ustawa przewiduje, według konspektu. Miałaś się totalnie zaniepokoić, zasmucić, pokręcić czarnych scenariuszy, jak to już po życiu, zero fryzjera, różu i zalotki, zmarkotniałaś, może nawet stanęłaś na skraju załamania. Nie upieraj się, że nie aż tak, bo to nie ma znaczenia. Po prostu poddałaś się ogromnej fali smutku, tak jak w scenopisie wahadeł. A ponieważ ten smutek Cię dołuje, zabiera chęci, sprawia, że grzebiesz językiem w bolącym zębie, oznacza to, że idealnie uległaś prowokacji wahadeł, które teraz mogą Cię z łatwością haczyć za byle co. I leci lawina nieprzyjemnych zdarzeń, a Ty zamiast stłumić wahadła, lub ominąć, a najlepiej jedno i drugie weszłaś w to całą sobą i rozmyłaś się w smutku. Po prostu kompletnie zapomniałaś, że trzeba być przygotowaną na prowokacje wahadła. Raz Cię może zaskoczyć owszem, jeden raz pod rząd wpuścić w maliny może, ale nie raz za razem. To już oznacza absolutne Twoje uśpienie, brak zrozumienia co się dzieje, czyli Twoja gra przez sen. Dlaczegóż nie rozegrać tego tak? Zrób na odwrót, zareaguj nieadekwatnie, zmień scenariusz. Dokonaj zamiany, zastąp smutek entuzjazmem. Wykrzesz go z siebie. Nie masz innego wyjścia, tylko musisz celowo naruszyć zasady gry. Zrób cokolwiek co zechcesz, tylko nie to co się od Ciebie oczekuje. Wyjedź na weekend do Rzymu, umów się z koleżanką do kina na najśmieszniejszą komedię roku. Zrób tatuaż. Kup sobie coś naprawdę ekstrawaganckiego, po czym chodź w tym odważnie przez cały dzień. Wahadła odczepią się. Nie będą miały innego wyjścia, bo nie będzie dla nich pokarmu.

W ten niekonwencjonalny sposób można nawet zdać trudny egzamin bez nauki. Jeśli będziesz się zachowywała tak jak dotychczas, wahadło destrukcji coraz bardziej będzie rozhuśtane, i wydarzać się będą coraz to nowe przykre okoliczności.

Taki ciąg niepomyślnych zdarzeń, to nie jest kwestia przysłowia, że nieszczęścia chodzą parami, ale Twoja reakcja smutkiem na pierwsze niepowodzenie, które dopaść może każdego, kto stracił czujność.

Stłumisz wahadło, gdy postąpisz niekonwencjonalnie, indywidualnie, może po wariacku, ale będzie to zejście z tego przekichanego (bez oceniania mi tu) skrzyżowania. Natomiast rozwiązanie Twojego problemu poprzez ominięcie wahadła, to absolutna zgoda na te obiektywnie smutne wydarzenia, przyjęcie ich na klatę i przejście obok. Na pierwsze wahnięcie wahadła zawsze odpowiadaj zgodą. Yhyy, ok, dobrze, wytniemy sobie wszystko pod byle pretekstem, jak najbardziej tiaaaak panie dochtore, tyle, że jeszcze nie teraz, ale już za moment pozbędziemy się wszystkiego ze środka. Jak najbardziej siur. Taka zgoda, zgoda, bez żadnej paniki, wpuszczenie w siebie, ale z dużą dozą półuśmiechu Gumpa, i delikatnie, z dużą dozą dyplomacji wycofaj się, albo minimalnie zacznij nakierowywać ruch w drugą stronę. Natenczas zniknie smutek z Twojego świata. Trzeba zrobić z tego komedię. Czasami lepiej na samym początku dać ujście emocjom, napłakać się, nazłościć, spuścić z balonika napięcie, po czym zachować się diametralnie niespodziewanie. I w niedługim czasie w swoim lustrze rzeczywistości zobaczysz coraz więcej promieni słońca. Wahadło włada Tobą, gdy śpisz. Gdy uda mu się wpuścić Cię w maliny, dosłownie jakbyś jeszcze mocniej zasnęła, działasz nieświadomie, jak najbardziej słaby gracz, który nie kuma, śpi, nie przerabia lekcji, nie ewoluuje, odgradza się od danych. Mniej więcej tym jest smutek i tak trzeba do niego podejść, jeśli nie chce się wciąż dostawać kijem po garbie.

Jaki kij, jaki garb?! Bhuuaaa:)

z miłością

Źródła: Transerfing rzeczywistości" Vadim Zeland 
 40
  • Keyt   IP
    Stworzyłam w głowie przecudną historyjkę odnosnie tego, jak to cały czas sama sobie radzę ze smutkami, nikogo o nic nie prosiłam, aż tu nagle "odwazyłam się" poprosić kogoś, w mocno zmącony sposób, o to, żeby zjawił się przy mnie i pożywka dla czarnych kłębiastych mysli gotowa! Tak pogrywamy? Taki jesteś? Ja dla ciebie to i tamto, ty raz się zjawić nie możesz, bo masz lepsze rzeczy do roboty? Standard... W pewnym momencie zebrało mi się na mdłości od sztuczności tego wybiegu, wstukałam frazę smutek i wróciłam do tego postu i dziękuję za niego :)
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Ewaradzi   IP
      Odpowiedz Pepsi na forum o co chodzi z tym, że ja też szukam okazji żeby komuś pomóc. Bezinteresownie, nikt mnie nie prosi. Ale smutno jakoś, jeśli tego nie dostrzeże ten ktoś, albo nie wpadnie, że mnie też trzeba czasem pomoc. Zadać np. pytanie, 'jak skoczył się twój problem, o którym opowiadalas', 'co powiedział lekarz po wizycie' itp., a tu cisza...
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Klaudzia   IP
        Ej nie wszyscy terapeuci są źli i grzebią tylko w przeszłości, mam doświadczenie z jedna co fajnie tłumaczyła mi działanie lęku i koła lękowego i jak je omijać, dosłownie, oni jak ktoś napisał tez się budzą i nie zawsze to zła decyzja. Potrafią pomoc w dystansowaniu się od ego i się z niego śmiać, trzeba dobrze trafić. Buziaczki
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • grzesia  
          Szanowna Pani,
          jesli mogę ociupińk zainspirować to ja to ogarniam tak:

          w ramach dnia codziennego jestem jak "królowa angielska - etykieta, bonton, brak mimiki, dobre wychowanie, i konwenanse (nie żeby z przekonania, ale ze znajomości reguł) - co myślę to moje. Nie myślę w kategoriach " traktuj ludzi lepiej niż oni ciebie..." to na mnie nie działa, to jest gra..
          Największym wyzwaniem jest "nie dać sobie wejść na łeb" ale... w arcykulturalny sposób, w którym wiodącym motywem jest "niestandardowe zachowanie"
          przykład? proszę bardzo
          zeźlona postać do mnie "PUKNIJ SIĘ W GŁOWĘ"
          ja ciałem wyrażającym lekkie skonsternowanie i nieśmiałość pukam się czujnie i delikatnie we własne czoło i zdziwiona, nieśmiało mówię "i cooooo i chyba nie yyy nie działa"
          zeźlona postać stoi ogłupiała
          (ps cały czas masz pozę królowej i nie bardzo wiadomo czy to serio czy pozerstwo)
          a opcję smutek mam prawo włączyć w godzinach 22:30 do 22:45 (jak prąd w Albanii) i wtedy można ciśnąć na Brydżit
          .. na co na ogół nie mam siły


          i wiesz co.... te gamonie reagują dobrze na szpilki, wiesz jak jest "mam szpilki i nie zawaham się ich użyć!!!
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Keyt   IP
            "Tyle mojej biedy, co jej we własnych żądaniach wynajdę" tak jakoś mi się przypomniał Janek Bohatyrowicz, a pięknie podsumowuje życie tych mniej "śpiących" ;) Z przyjemnością poczytam Twoje stanowisko odnośnie pomagania, temat wybitnie na czasie.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także