Czy należy pomagać wszystkim ludziom, nawet tym "złym"?
  • 44Autor:44

Czy należy pomagać wszystkim ludziom, nawet tym "złym"?

Dodano: 45
help/ pepsieliot.com
help/ pepsieliot.com

Oraz dykteryjka inwokacyjna.

W zamierzchłej przeszłości w ramach licznych kolokwiów z konstrukcji i geometrii wykreślnej (ten drugi przedmiot wybitna zmora szczególnie dla lewopółkulowców) a'priori kujona nie dawałam ściąg, stylem myślowym uwięziona w amerykańskich standardach uczciwości studenckiej, uważałam (ego), że każdy architekt powinien umieć obliczyć belkę dwukrotnie statycznie niewyznaczalną o stałej sztywności zginania, oraz sporządzić wykresy sił przekrojowych. Jakże śpiąca niby lunatyk, gdyż to ego moralności matrixowej było. Czyli, wyścig szczurów trwał już w zamierzchłej przeszłości. To nie stało się teraz, a właśnie teraz mamy większe szanse na przebudzenie z powodu łączącej nas jak w Awatarze (filmie), sieci internetu. Nie tak dawno spotkany kolega Maks z baseniskiem, stadniną koni, hektarami ziemi z rezydencją, choć wciąż nieznający metody sił tnących i momentów gnących, wypomniał mi (ze śmiechem) powyższy brak koleżeńskości, obecnie wylogowawszy się z gry z powodu powikłań cukrzycy typu 2. Ciekawe czy już się zalogował ponownie?

I taki komć

Pepsi jakie masz stanowisko wobec pomagania ludziom? Ja wiele razy pomagałam zupełnie bezinteresownie ludziom, sprawiało mi to przyjemność, ale gdy ja byłam w podbramkowej sytuacji, to od nikogo pomocy nie otrzymywałam. Najbardziej uwidacznia się to na studiach, gdzie ja, „dobroduszna” wszystkimi notatkami się dzieliłam, natomiast gdy chciałam coś od kogoś wziąć to ludzie kręcili, wywijali się od pomocy. Mam wrażenie, że ludzie w większości stali się tacy bardziej jałowi, ewidentny wyścig szczurów na wielu płaszczyznach życia. Postanowiłam odciąć się od ludzi, być obojętna, nie udzielać żadnej pomocy ani wsparcia (tudzież od nikogo nie oczekiwać nic), wręcz zminimalizować kontakt z ludźmi do minimum (jestem intro), nikomu nic nie mówić o sobie, ani nie prosić o doradzanie (słuchać swojej duszy primo), mieć gdzieś co inni o mnie myślą i czy mnie lubią. Nie jestem w ogólności zamknięta na ludzi, po prostu czuję, że na ten moment odpadli ode mnie źli ludzie, a więc praktycznie wszyscy do tej pory. Czuję się lepiej, znacznie lepiej teraz. Co o tym uważasz Pepsi? Jesteś dla mnie bardzo ważną osobą, dlatego Twoje zdanie jest dla mnie ważne.
... "Mam wrażenie, że ludzie w większości stali się tacy bardziej jałowi, ewidentny wyścig szczurów na wielu płaszczyznach życia"... No, ale skoro Ty tak uważasz, to właśnie taka jest Twoja rzeczywistość. To Twoje myśli symulują tę wirtualną grę, w której jesteś zanurzona. Czy rzeczywistość starca jest taka sama jak malca, który wychowuje się w tym samym domu, na tym samym poziomie dobrobytu ekonomicznego? Nie, są to rzeczywistości zupełnie inne, gdyż jeden myśli, że świat zszedł teraz na psy i widzi starzec beznadziejną jego zdaniem wegetację, a dziecko natenczas z zachwytem podgląda szyk mrówek faraonek maszerujących obok nogi stołu. Jest ciekawie i intrygująco. I jeden dostaje świat magiczny, zaczarowany (dopóki nie otrzyma programu ego), a drugi na już, ma właśnie kiłę.

Gdyż Twoje lustro rzeczywistości pokazuje dokładnie to, co myślisz

Nie to, co chciałabyś myśleć, nie to, co mówisz, ale dokładnie to, co myślisz. Na szczęście nie potrzeba IQ 150, żeby każdy mógł pojąć, że podjęcie prób dostrzeżenia w każdej sytuacji jakichś plusów, a są zawsze (chociaż nawet doskonałość Absolutu jest w fazie niekończącej się ewolucji), zmieni odbicie w ich lustrze rzeczywistości. Twoje ego jest nastawione na "nie", więc dostajesz świat śpiących szczurów w wyścigu, mających absolutnie wyrąbane na niesienie pomocy komukolwiek, w tym Tobie. Ba, nawet nie są w stanie pomóc sobie. I mam dziwne wrażenie wiedźmina, że to jest Ci niejako na rękę. Że to nie ten błahy powód nieotrzymania notatek od braci studenckiej sprawił, że rzuciłaś się w eremictwo, a inna rzecz, że to Ty nie lubisz ludzi, ponieważ się ich boisz.

Lęk jest podstawową emocją, która króluje w matrixie

Wahadła destrukcji wyhaczają nas przede wszystkim z powodu lęku. Boimy się o dzieci, o karę za popełnione winy, o przyszłość, o pieniądze, o zszarganą opinię, o zmiany pogodowe, o to, żeby nas na scenie nikt nie zadźgał (chociaż od występu w przedszkolu nigdy nas tam nie było). A wahadła rozhuśtują się bardziej i bardziej i mają coraz większą ucztę.

Uprawiamy dostojny ogród ego za pomocą dulszczyzny, okłamywania się, ciągłego porównywania z innymi, wywyższania, czy zaniżania własnej wartości, szukamy katów, gdy widzimy się jako ofiary, albo tak jak Ty, uciekamy do samotni eremu.

Boisz się ludzi, dlatego ich nie kochasz

Lęk pojawia się wtedy, gdy nie ma miłości wysokiej. Ego rodzi się z lęku, miłość wysoka rodzi się, gdy lęk znika. Będąc w swojej samotni, odgrodzona od "złych ludzi" po prostu mniej się boisz, ale to nie jest droga do przebudzenia. Owszem na pewnym etapie wszyscy Buddowie potrzebowali "trochę" samotności, a Budda w sensie ścisłym Budda nawet 6 lat siedział pod drzewem, ale to nie była ucieczka od ludzi, tylko czas poświęcony na medytacje, na dotarcie do siebie, do własnej prawdy, na przebudzenie. Właściwie historia nie zna przypadków przebudzenia kobiety w pędzie życia z dwojgiem dzieci w wieku przedszkolnym, mężem kibicem i szybkiej kuchni na telefon. Gdy zaczniesz się budzić, pierwszą rzeczą jaką dostrzeżesz, to mniej lęku, a więcej miłości do wszystkich ludzi, do zwierząt, do natury. Kij z tym, że to wszystko jest wirtualne, ale dzięki zalogowanych w tym świadomościach jest cudowne, energetyczne, radosne i bezkresnie piękne. Wspólne z Tobą. Jesteś jednością z tymi ludźmi, złymi też.

Guten tag, no właśnie

Bezinteresowna, spontaniczna pomoc drugiemu człowiekowi to nic takiego. Po prostu robisz to, gdy najdzie Cię ochota, nie rozmyślasz o rewanżu, o wizerunku własnym w swoich oczach, no i cudzych (dla wielu bardzo ważne, bez oceniania).

Jeśli nie pomagasz drugiemu człowiekowi, to nie dlatego, że on się i tak nie zrewanżuje, chociaż mógłby lewą stopą do lusterka, tylko dlatego, że masz wolną wolę i tego po prostu nie robisz. Ale każde poczucie winy, że nie pomogłaś, to już jest lęk przed karą i wahadło destrukcji chętnie Cię za ten lęk wyhaczy. Piętrzenie potencjałów, rozkminianie, dlaczego ten żebrak nie dostał piątaka, to wszystko lepiej samej rozproszyć działaniem, dając piątaka i zapominając o tym, niż wystawiać się na kolejnego kokosa sił równoważących. Z drugiej strony wahadła destrukcji haczą Cię, narzucają stereotypy, że musisz koniecznie pomagać, że powinnaś przystąpić do akcji, że najlepiej, abyś weszła na barykadę i pomagała, chociaż Twoja dusza skulona, zaniedbana gdzieś w kącie siedzi i potrzebuje Twojej uwagi, jak zapomniana córka matki działaczki partyjnej. Być może teraz potrzebujesz 100 lat samotności Marqueza na dotarcie do siebie, i to należy zaakceptować. Jednak to nie powinna być ucieczka od ludzi z powodu strachu przed nimi. Strach znika tylko wtedy, gdy wyjdziesz mu naprzeciw, gdy się na niego zgodzisz, gdy pozbędziesz się pani Dulskiej spod judasza. Twój pierwszy krok ku przebudzeniu będzie zwróceniem się do drugiego człowieka i uświadomieniem sobie, że pomimo odrębnej, nawet obcej Ci osobowości, jest cząstką Ciebie, bo oderwaliśmy się wszyscy od tego samego Absolutu, aby tutaj doświadczać i zamieniać siekierkę na kijek. Ups, strach, straszne lęki istnienia, czyli lęk przed śmiercią, lęk niezrozumienia o co tutaj kaman, na miłość wysoką. Do wszystkich i do wszystkiego. No dobra, konkluduję, że kończę. Pomagaj, lub nie pomagaj, ale rób to świadomie, podobnie kopuluj i jedz. Dzyń, dzyń, budzimy się.

z miłością

 45
  • Siditu   IP
    A wiesz, że Doda mówi podobne rzeczy w wywiadach? :)
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • maj20   IP
      Właśnie tak. A jak dzieci są nastoletnie, to potrafią tak urozmaicić życie rodziców (uzależnienia, ucieczki, próby s) - to najlepsza okazja do zrozumienia, zaprzestania kontroli, zgody na to, co jest. I na koniec jesteś wdzięczna swoim dzieciom, choć zdążyłaś już przedwcześnie osiwieć (ale to nie ma żadnego znaczenia już), i jesteście w zupełnie innej relacji, raczej partnerskiej, z szacunkiem dla ich wyborów. I kochasz inaczej i cieszysz się ze wszystkiego, co się przytrafia.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Kózka   IP
        Hej, z tej strony uśpieniec z przebłyskami. No bo ja to mam problem z zazdrością o chłopaka. On żyje głównie w necie, bardzo jest w to wkręcony (wiem, wiem, daje mu to wytchnienie od peplania ego), fb, yt, gry, jbzd, snap i ciągłe, ale to ciągłe pisanie z kimś. Lubi pisać z dziewczynami a ja lubię wiedzieć o czym. Mam jakąś manię kontroli. I jest taka koleżanka, którą rzucił chłopak, studiują razem, piszą non stop, nie ukrywa tego, ale ona jakieś serduszka mu wysyła, takie pierdoły, znamy się, ale irytuje mnie to i że tyle piszą. Druga - chodziliśmy wszyscy do jednej klasy w liceum, wie, że jesteśmy ze sobą, a robi jakąś taką selekcję snapów - do mnie wysyła książki, ble ble, do niego siebie w sukienkach, spódniczkach, szpilach i takie tam. I piszą też od czasu do czasu. A jesteśmy na studiach, wynajmujemy kawalerkę i ja nie mogę się przez to w ogóle skupić na sobie, nie umiem tego olać, jak on ciągle z nimi pisze a one pomimo tego, że wiedzą, że ma dziewczynę, tak się zachowują. Wkurzona jestem ciągle, zazdrosna, jak ten bluszcz. No i przez to myślę, że wszystkie baby są takie same, porównuję się, ciągle oceniam wygląd mijanych dziewczyn, jak facet. Bluszcz się boi, że straci podpórkę. A wiem, że jego to jara, a mnie to gniecie. Jestem jak łupinka orzecha w oceanie emocji.
        No to by było tyle :D czyli proszę o ponowne omówienie "problemu" zazdrości gimnazjalistki, która takową nie jest, ale się tak utożsamia. Proszę o dzyńdznięcie dzwonkiem, co by mnie falą dźwiękową oświecił?  🤔 :D
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 2
        • Joanna   IP
          To ja jestem tą matką. Czyli się nie przebudzę. Ale i tak dzięki twoim radą żyje się lepiej, piękniej .Dzięki
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Ela   IP
            Super Pepsi. Akurat mój temat do przerobienia. Wielkie Dzięki.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także