Czy dobrze jest kogoś oświecać, nawet wbrew jego woli?
  • 44Autor:44

Czy dobrze jest kogoś oświecać, nawet wbrew jego woli?

Dodano: 30

Wniesiono w końcu na stół misy, półmisy i deski mięciutkich grillowanych mięsiw i pierogów z szerokim spektrum kulinarnych nadzień. Jedli, chrumkali, układali palce w kółeczka zadowolenia i potrząsali nimi na znak, że jest very very big smacznie, zaś królową stołu została zboczona śliwka. Z kolei ja, bynajmniej nie byłam obiektem głaskania i pożałowania a’la Chryzostom Cherlawy, że nie jem mięs i pasztetów, gdyż zostałam rozgryziona. Rozszyfrowano mnie, na czynniki liczb pierwszych mnie rozłożono, bo właśnie pławiłam się w wyższości, w swej roślinnej niedowadze ego. Byłam jednym wielkim niezrozumieniem o co kaman.

I taki komć

Pepsiaczku czy napisałabyś coś o swoim przebudzeniu? Oglądałam ostatnio 5 kół ratunkowych i wspomniałaś tam o pewnym wschodzie słońca i bardzo rozbudziłaś moją ciekawość.  

I taki komć

Ludzie są jakby zaprogramowani, da się kogoś wyciągnąć z jego „programu” czy to musi nastąpi samoczynnie? Czasem mówię coś do kogoś, staram się nasunąć rozwiązanie na jego problem, ale ta osoba jakby tego dosłownie nie słyszy, mówi swoje, nieważne ile razy bym nie powiedziała, jak grochem o ścianę. Sama tak miałam, nie powiem ale zaczęłam się na tym łapać, być tu i teraz, wtedy dopiero dochodziło do mnie więcej, ale czy każdy musi iść taką ścieżką tak długo jak długo życzy sobie tego jego wewnętrzne ja, dusza? Czy można komuś zacząć coś delikatnie sugerować? Zwłaszcza jak ktoś zaczyna stawiać sobie pytania? Gdyby wtedy przy kolacji odpuszczono mi, machnięto by grabą na moje egotyczne niezrozumienie, a niech jej będzie, niech śpi, kogo to w końcu obchodzi?, być może dzisiaj nadal pisałabym posty ważniaczki z głównego nurtu, tyle, że ze znakiem minus. Bo wrzeszczący, nabijający się z medycyny alopatycznej naturopata, to taki sam ćpun senności, jak najbardziej zatwardziałe, zakute dochtore. Bez porównań tylko mi tu. Pojawiasz się w tej grze wirtualnej i otrzymujesz program. Pytasz, kto Ci go nakłada, czy to złośliwy i cyniczny Bóg, Wyższa Świadomość, Iluminaci, zielone ludki, niezrozumiały Matrix z filmu sióstr Wachowskich, a może gościu, który napisał ten program w komputerze? Więc niekoniecznie, raczej nikt taki, ta gra wirtualna wygląda po prostu tak, że cząstka świadomości obdarzona wolną wolą (która odłącza się od wyższego systemu świadomości) loguje się do gry, żeby grać i poprzez to doświadczenie ewoluować.
Jednak nie w ten sposób jak Ty grająca w Sims 4, że możesz sobie robić przerwy na  zielona matcha, nie, Ty się logujesz w tej grze na całego, przez totalne zanurzenie. Do tego stopnia, że nie wiesz, że grasz. Programy są w grze i zostały stworzone przez strach, podstawową emocję, która tworzy ego i przekonania, a wahadła destrukcji, to są pasożyty energoinformacyjne, które tworzą się gdy tylko pojawia się jakakolwiek naturalna struktura. Działają w mrowisku, w korporacji, w banku i farmacji, w sądzie, w rządzie, polityce, w klasie, w gangach, w showbiznesie, są wszędzie. Są bezduszne, ani złe, anie dobre, ale karmią się emocjami, przede wszystkim lękiem, czyli w rzeczywistości karmi je Twoje ego. I tego nie widziałam, bo program ego mnie zaślepiał. Gdy jesteś świadomym graczem, rozkminiasz omijanie wahadeł, niekiedy się z nimi podrzucisz kawałek na polanę, w każdym razie znasz prawidła, szukasz własnej drogi, wchodzisz przez własne drzwi, rozumiesz, że cele wahadeł nie są Twoimi celami.

Nagle podczas tej kolacji na tarasie, w wyjątkowo pięknych okolicznościach przyrody, nie jestem pewna czy to miało wpływ, ale skłaniam się ku temu, że miało, doświadczyłam zrozumienia, pojęłam czym jest ego. Że to coś mną dowodzi, dyktuje co jest niby dla mnie dobre, a co złe, ma wiecznie jakieś wolty, nieustająco porównuje, wywyższa się ponad innych, albo zazdrości, i że to wszystko dzieje się ze strachu. Poczułam się absolutnie szczęśliwa i wolna pojmując, że to coś totalnie zaprogramowane, to nie jestem ja. Od tej pory wszystko się zmieniło, bowiem świadome życie to najlepsza zabawa, lepsza od wszystkiego w co się dotychczas bawiłam. Gdy uświadamiasz sobie, że wszystko dzieje się w Tobie, że nigdzie niczego nie musisz szukać, że nie musisz chodzić za nikim ze świczką, że cały sens istnienia jest w Tobie, że jesteś własną duszą, świadomością obdarzoną wolną wolą, częścią wyższego systemu świadomości, i że zalogowałaś się tutaj do własnego awatara, aby doświadczając przestać się bać i nauczyć się kochać. Czyli przyszłaś tutaj śpiąc, ale w celu przebudzenia, jak nie w tym wcieleniu, to w następnym. Nie bój się, nie cofniesz się, jeśli już tutaj wzrosłaś, to działa we wszystkich teraźniejszościach. Fizyka kwantowa jest prosta jak drut i ściśle powiązana z rachunkiem prawdopodobieństwa. Hitler nie poradził sobie z własnym człowieczeństwem i ego, w następnym wcieleniu z pewnością dostał o wiele łatwiejsze zadanie, cofnięcie musiało nastąpić, ale jakie jest prawdopodobieństwo, że zalogował się do świni, trudno policzyć? Ale pewne jest, że otrzymał znacznie łatwiejsze zadanie, niż być człowiekiem.

Gdy uświadamiasz sobie, że obniżanie własnej entropii czyni z Ciebie dalekowidzącą, masz teraz więcej informacji, coraz więcej zrozumienia, że jesteś coraz bliżej strumienia danych. Chcesz jeszcze lepiej siebie poznać, a przez to rozkminić tę całą grę i zaczynasz szukać tego z czego jeszcze do niedawna robiłaś mainstreamowe śmichy chichy, w kształcie, że Osho to największa  kłoda pod syrami ludzkości, albo: [przed medytacją] Chcę kogoś zabić. [po medytacji] Dokładnie wiem, kogo.

Potem jest coraz mniej strachu, czyli coraz mniej ego i przekonań, czyli fałszywych prawd, w Twoim życiu, że się posłużę tą antylogią. I tego wszystkiego doświadczam dzięki osobie, która nie odpuściła, codziennie przemawiając do mnie w inny sposób, żeby znaleźć czerwony przycisk. Jak Rumpelstiltskin ze Shreka, idealny kupczyk, jak największy zbywca Chevroletów, Joe Girard, człowiek, który został dwunastokrotnie uznany przez Guinessa najwybitniejszym sprzedawcą aut na świecie. I czasami oblewa mnie zimny pot (wyrażenie alegoryczne), że przecież mogła odpuścić, uznać, że to nie jej sprawa, że mogę nadal spać, kogo to obchodzi? Jest tylu chrapiących wokół graczy, niemających pojęcia, że grają, niech jeszcze jedna hokeistka Pepsi Eliot wali krążkiem do bramki niezrozumienia o co kaman? ... "Czy można komuś zacząć coś delikatnie sugerować?" ... Dałam Ci już odpowiedź i jeszcze raz nawinę, że tak, mów, opowiadaj swoją prawdę, nikogo nie szantażuj, nie strasz, nie dociskaj osobistym imadłem, ale głoś własną prawdę. Nie zniechęcaj się, ale też nie szukaj popleczników, po prostu bądź w tej drodze. Mów co wiesz.

z miłością

 30
  • Ventura   IP
    Teraz mnie naszła taka myśl. Po ostatnim urlopie strasznie mi trudno przestac zajadac sie złomem. Przez to nie mam ochoty na nic ani wewnetrzne ani zewnetrzne porządki. Tęsknię do czasu kiedy mialam kontrolę nad ciałem i ego bo wtedy mialam spokój ducha. To niby śmieszne ale złe odżywianie odbija się na naszym zachowaniu. Pepsi ciagle pisze by się zmienic i wzrastać czeba nie żreć złomu. Dla mnie kiedys niepojęte ale sprawdziłam i działa.
    Pepsi daj mi kopa w zad bym otrząsnęła się z wakacyjnego obzarstwa wakacje juz się skończyły i pod wzgledem "probowania wszystkiego" nie podsumowuje ich fajnie. Złom wcale nie daje tyle radosci ile owocki. Złom uzależnia. W dodatku daje mase skutkow ubocznych na długi dluuugi czas.

    Próbując zmienic kogos najpierw sprobujmy delikatnie zmienic mu nawyki zywieniowe będzie łatwiej sie ocknąć. Chociaz jak ktos juz raz sprobowal swądu palonego minsa to nie łatwo delikwenta oduczyć zwlaszcza starego. Dziwi mnie, ze niektórzy nie potrafia skończyć kolacji o 19 juz nie wspomne gdyby o 16. Zlomiaste jedzenie wcale nie cieszy. Czasem jak zjem czuje stan beznadziei ze po co jem, jak ani głodna a to jeszcze szkodliwość sama. Zatem pójdę teraz chyba do swojego ogródka po buraki do kiszonki.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • kissthesky  
      oh oh dzień dobry, jaki piękny dzień i w ogóle...życie, świat, plansza :D <3
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Okoń   IP
        Pepsi , a ta cząstka świadomości którą jesteśmy , jest rąbkiem większej świadomości wspólnej, dla wszystkich , czy  każdy awatar jest kawałkiem własnej ,większej świadomości ?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Okoń   IP
          Osobie z którą jestem, od długiego czasu staram się coś przekazać, postawą, przykładem, kupuje książki, czytam, pokazuje filmy, uprawiam zieleninę w ogrodzie, kupuję masę owoców, wyciskarki, blendery itd. Gdy się spotkaliśmy ja już byłem wieloletnim wege. (ona nie jest nadal). Widzę zmiany, ale są tak powolne (trwa to już kilka lat) że już wiem ze mi życia nie starczy. Chcę czuć że się rozwijam, bez ciągłego hamowania . I miłości , bez dyskutowania, odkręcania, naprawiania, tak po prostu :-)
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Keyt   IP
            Goniłam kiedyś za pewną osobą. Oświecałam latarką, nawijałam o ego i świadomości. Uparcie, jak dziki osioł. Dostawałam z liścia, ale co tam, miałam wewnętrzną potrzebę. W końcu rozeszło się, a w pół roku później miałam okazję podpatrzeć, jak piękną duszę do siebie przyciągnął i planuja wspólnie iść przez życie :) Nie mi byl pisany, mnie przypadło w udziale trochę mu namieszać, żeby on sobie poukładał. A wyjątkowo oporne stworzenie to było. Sam do mnie przyszedł, to chyba najważniejsze, bo  jeśli ktoś może pomóc nam, to przyjdziemy do niego, jeśli my komuś, on trafi do nas.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także