Co robić? Mój chłopak jest w silnym uzależnieniu, bez tego nie wyobraża sobie życia
  • 44Autor:44

Co robić? Mój chłopak jest w silnym uzależnieniu, bez tego nie wyobraża sobie życia

Dodano: 43
happiness/ pepsieliot.com
happiness/ pepsieliot.com

Gdy idziesz przez życie z ćpunem, możesz to robić, ale jesteś wtedy takim Żydem, który jak miał ciasno z żoną i piątką dzieci w jednym pokoju dokupił jeszcze kozę, a gdy ją w końcu sprzedał zobaczył jak wspaniała jest jego przestrzeń życiowa. Gościu w ubraniu w niebiesko białe paski nawiewa i wszystko byłoby dobrze, przebrał się w ciuchy suszone na słońcu, ale ma cały czas ogromną kulę u stopy. Jak tu znaleźć własną drogę z czymś takim?

I taki komć

W ostatnim czasie bardzo sie pogubiłam. Jak już czułam ze jestem na dobrej drodze, w każdej chwili była miłość i zrozumienie zeszłam z niej i idę w zupełnie odwrotnym kierunku. Ponad dwa lata temu zaczęłam czytać Twojego bloga, jadłam surowe, biegałam, jogowałam, wszystko było świetnie ale wahadła mnie dopadły, a ja się poddałam. Pisałam do Ciebie nawet co zrobić, jak mój chłopak jest w silnym uzależnieniu, pali trawę, nie wyobraża sobie życia bez niej, Ty pisałaś odejdź, nie ma sensu. Nie posłuchałam oczywiście, uznałam że skupię się na sobie i swoim postrzeganiu zamiast zmieniać kogoś na siłę. Bałam sie odejść i dalej boję samotności. Trawa to nie wszystko, to prawie nic z dragami które brał dawno w przeszłosci i które doprowadziły do tego ze trafił do psychiatryka i dalej łyka prochy żeby normalnie funkcjonować. Ja cały czas jestem przy nim, kocham go i wierzę, że w końcu się obudzi, że uzna, że nie potrzebuje dodatkowych stymulantów, żeby dobrze się czuć. Jest bardzo wrażliwy, depresyjny.
To wszystko, moje wczuwanie się, przejmowanie doprowadziło do tego, że staczam się na dno. Palę, nie śpię, nie dbam o siebie i wydaje mi się że życie już dla mnie się skończyło. Brakuje mi już motywacji do czegokolwiek. Próbuję biegać, ale lęk jest tak silny że wracam z parku w gorszym stanie niż byłam. Porządkuję dom, ale dostaję nerwicy jak widzę że za chwilę znów jest brudno, bo on po sobie nie sprząta. Nie wiem, gdzie jest granica pomiędzy robieniem czegoś dla kogoś z miłości, a dawaniem siebie wykorzystywać. Sęk w tym, że on naprawdę jest kochany dla mnie, nie ocenia, daje przestrzeń, tylko jest trochę nieogarnięty w swoich sprawach, ostatnie pieniądze i wolny czas woli spędzić paląc gibonka i leżeć potem nieprzytomny. Nie wiem co mam robić, czasami najchętniej bym uciekła ale wiem, że to nie jest rozwiązanie. Czuję się jak w klatce, którą sama sobie tworzę. Przyciągam same złe rzeczy swoim nastawieniem. Proszę napisz cokolwiek. Dziękuję, że jesteś, moje światełko w tunelu.

Najpierw prosto z ego, potem polecę z niższych partii.

Utopia

Facet kochany dla Ciebie, nieoceniający, dający przestrzeń, akurat w tym konkretnym przypadku, to po prostu totalny brak zainteresowania kimkolwiek poza sobą. Takie są ćpuny, po prostu myślą tylko o ćpaniu czegokolwiek. Jak nie gry komputerowej, to dragów, jak nie maryśki, to seksu, koki, czegokolwiek, byle ćpać. W życiu liczy się tylko myśl. Gdyby pomyślał chociaż raz o Tobie, wstałby z gawry i zamiótł miotłą legowisko. Moje ego ma na ćpunów czegokolwiek jedno słowo, wypierdalać w Kosmos na prywatną planetę i tam ćpać na własny rachunek, nie zmulać tutaj. Ale ćpuny mają się doskonale w swoim uzależnieniu, gdyż po drugiej stronie ćpunów jest wielka loża ich fanek. Jest ogrom ludzi, którzy postrzegają siebie jako ofiary i wypatrują ćpunów w swoim życiu przez lornetkę i z niecierpliwością. Aż drżą, kiedy znowu będą przyduszane czyimś ćpuństwem. A najbardziej wciągnięte w wiktymologię stosowaną się jeszcze rozmnożą z ćpunem, żeby dramatom nie było już końca, żeby ściągnąć kurtynę i przydusić rezonansem lęku wszystkich widzów tragedii greckiej. Zdołować dom, ulicę, miasto, Wszechświat. ..."Czuję się jak w klatce, którą sama sobie tworzę. Przyciągam same złe rzeczy swoim nastawieniem"... Nic dodać, nic ująć.

Schodzę teraz z umysłu niżej, spojrzę przez pryzmat serca.

Równia

Wszystko jest po coś, i to Twoje cierpienie, nieumiejętność gry, którą to grę sama tworzysz, są po to, żebyś szybciej zrozumiała gdzie jest sens Twojego życia. Bo to Ty jesteś sensem swojego życia. Gdy nie zrozumiesz tego, nikomu nie będziesz w stanie pomóc, nikogo prawdziwie bezinteresownie kochać bez strachu przed samotnością nie będziesz. Będziesz żyła śpiąc, czyli na pół gwizdka, tak jak większość. Stań się obserwatorem sytuacji, nie oceniaj kolesia ani na plus, ani na minus, bo to jedno i to samo. Przypatrz się beznamiętnie temu co się dzieje. Pomagaj, ale bez zaangażowania emocjonalnego, nie rób z siebie ofiary, tylko dlatego, że mieszkasz pod jednym dachem z katem. Możesz mu pomagać, możesz odejść, ale zrób to w stanie uważności, obserwacji, troski o drugiego człowieka, ale tylko dlatego. Gdy spojrzysz na tę sytuację sercem zobaczysz swoją wylęknioną duszę, która schowała się głęboko i żyje stłamszona przez strach ego, przekonania kobiece o niedoborowości własnej, gdy jest się samą. Popatrz na tę sparaliżowaną strachem kobietę, która boi się podjąć jedynie słusznej decyzji w trosce o siebie samą. Jeśli spojrzysz na siebie z miłością, rzucisz w eter intencję, jestem mocna, rozumna, mam siłę zostać sama, otworzyć własne drzwi, przejść własną drogą, i osiągnąć swój własny cel, który pozwoli mi zawrócić, jak będę chciała i pomóc kolesiowi, kupić mu wczasy w szwajcarskiej klinice robienia radości w głowie, resetując lęk, albo tylko letnisko w klasztorze himalajskim, które uświadomią mu że jedyną osobą, która może mu pomóc jest on sam.

Jeszcze bliżej duszy.

Wzlot

Życie jest tak zajebiste, gdy kroczysz własną drogą, możesz zdziałać tyle dobrego, możesz obniżać entropię własną, Wsechświata, możesz  dosłownie wszystko, nawet nie ruszając się z domu. Masz wszystko w sobie. Jeśli brakuje Ci energii, nie masz siły woli, żyjesz strachem, zaakceptuj, dotknij językiem bolącego zęba, upewnij się, zgódź się i poczołgaj się ku gabinetu dochtoru dentystu. Oczyść zębodół, wzmocnij awatara, coś zrób, łotewer. Zróbże ten pierwszy krok na świadomce.

z miłością

 43
  • Xyz   IP
    Gdyby zamienić ziele na hazard, to sytuacja jak u mnie. On co tydzień na terapii, ogłoszona upadłość, ja z kilkumiesiecznym dzieckiem sama w domu, bez wsparcia, zainteresowania, z kredytami, których sąd nie uwzględnił, bo z jakiej okazji. On ma swoje prace, pasje, bo dlaczegoż miałby z czegoś zrezygnować, tylko dlatego, że pojawiło się dziecko.. A ja.. Pewnie wciąż podbijam, bo się kłócę, buntuje, walczę. Bo totalnie wszystko jest na mojej głowie. Bo nie mam jak wyjść z domu sama, żeby chociaż chwilę pobiegać, a biegałam dużo. Bardzo pomagało. Nie mam terapeuty, bo to nie ja mam problem. Ale mam problem. To dla mnie za dużo. Czuję się totalnie nieszczęśliwa. Oszukana i wykorzystana, bo byłam w ciąży, kiedy ktoś tak bliski właściwie wyłudził ode mnie pieniądze. Na granie w kasynie. Jak się okazało nawet na porodówce, gdy ja się wiłam w skurczach. Mimo dobrych chwil, jestem głęboko rozczarowana. Nie mam z kim dzielić szczęścia macierzyństwa. Myślałam, że będę je dzielić z ojcem dziecka. Ale on woli odespac po nocy na konsoli, bo jak tłumaczy, to go odrywa od myśli o kasynie. Utrzymanie domu jest na mojej głowie. O wszystkim muszę myśleć, o wszystko martwić.
    Na ten moment chyba nic nas już nie łączy. Nie ma namiętności, nie ma rozmów. Nie ma wspólnych chwil, inicjatywy jakiejkolwiek. Są pretensje. Ja mam je o wszystko o czym tu napisałam, a on głównie o brak seksu i że dawno nic nie ugotowałam.
    Nie wiem jak ruszyć z miejsca. A chcę to zrobić. Raczej bez niego.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Edyta   IP
      Ale nie powinno.sie pomoc takiej osobie?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Yotina   IP
        Żyjąc w parze z osobą uzależniona musimy być mistrzami w samookłamywaniu się. Inaczej nie wytrzymałybysmy ani dnia. Im dłużej żyjemy w takim związku, tym bardziej jesteśmy zakłamane. Strach przed prawdą jest taki duży, że niektóre wolałyby umrzeć niż przyznać, że są często bardziej pokręcone niż ich partner. I dlatego będą udawały dobroć, miłość, współczucie, bo inaczej grozilby im obłęd. A i tak są obłąkane i szalone żyjąc w takich związkach.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Kaki   IP
          "wczasy w szwajcarskiej klinice robienia radości w głowie" - o czym mowa?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • KasiaBM  
            Napatrzyłam się na taką kochającą jak autorka komcia. Cel życia - wspieranie uzależnionego faceta. Trwało to ponad 40 lat, do jego śmierci spowodowanej jego uzależnieniem. I takie zdziwko: o, mam sześćdziesiąt parę lat i życie przeleciało niezauważone.... postawiłam na złego konia.... - powiedziała moja matka parę miesięcy po śmierci mojego ojca alkoholika. Umknęło jej własne życie, a także moje. Stara zniszczona, niegdyś piękna kobieta, dziś wrak. I nawet mi jej nie żal.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także