Czy przekonanie, że jesteś do niczego może zniszczyć Twoje życie?
  • 44Autor:44

Czy przekonanie, że jesteś do niczego może zniszczyć Twoje życie?

Dodano: 49
Jest jak jest, dokładnie tak jak ma być, bo to Twoja gra.

No i kiedy już prawie idealnie nonkonformistycznie dobrałam do siebie elementy garderoby, zdawało się, że wiosennej, kiedy nonszalancko podarta apaszka w kontrze do tonacji torby, torba w odcieniu marengo, a buty kolorystycznie zgrane z zeszłoroczną pijamą, która okazała się jednorazówką (ostrzegam przed gumkami w pasie ZARA Home) i nawet odcień na powiekach beżowy, jak osobowość, to i tak wzięło i się ekskuzemła posrało, gdyż powrócił znienawidzony wariant termicznego kamuflażu w kształcie cioci-waci w walonkach. I znowu trzeba by było mróz z szyb zdrapywać, gdyby nie to znaczące zamachanie rzęsami telefonem ku mężusiu. Jest jak jest, dokładnie tak jak ma być, bo to Twoja gra.

I taki komć

Słucham wielu mądrych przekazów i jestem coraz bardziej sfrustrowana, bo wiele mam zamiar zmienić, a niewiele potrafię. Ciągle ten sam scenariusz: napotykam na swojej drodze jakąś  ideę, z którą bardzo rezonuję, czuję że zawsze to wiedziałam, i że czas to w końcu wykorzystać. Jestem zachwycona i potem BUM.Przychodzi sytuacja, w której należałoby tę wiedzę wykorzystać, a ja kurczowo trzymam się starych reakcji i nie mogę nic zrobić, do tego dochodzi złość na siebie i poczucie ze jestem do niczego. Mam dwójkę małych dzieci, które w reakcji na to zaczynają stawać na głowie, żeby jeszcze bardziej uprzykrzyć mi życie i zaczyna się piekło. Aż mam ochotę przestać szukać, czytać, interesować się rozwojem, spalić wszystkie książki, by nie doznać kolejnego rozczarowania, ale to jest silniejsze ode mnie i powtarzam w kółko ten sam scenariusz. Podejrzewam, że główną przyczyną jest przekonanie, że jestem do niczego. Jednak robiłam mnóstwo rzeczy, stosowałam różne techniki by się rozpłynęło i nic, wraca coraz silniejsze.
Założenia są dwa, a reszta już tylko pozostaje zrozumieniem. Pierwsze, że rzeczywistość jest wirtualna, a drugie, że świadomość  jest nieśmiertelna. Szkoda, że nie przytoczyłaś jakichś konkretnych sytuacji, które uważasz za własne wtopy, gdyż uogólnienia nie ułatwiają zrozumienia. Tak czy siak jesteś nieśmiertelną świadomością w wirtualnej rzeczywistości i to jest zdecydowanie bardziej zabawne, niż smutne. A więc Ty nieśmiertelna, wściekasz się na siebie, że wciąż nie nauczyłaś się grać w tę grę? Czy to Cię nie rozkrochmala, nie rozśmiesza? Przecież to jest zabawa, nauka, gra. Są skuchy, wpadki, czerwone wypieki zawstydzenia, i co z tego? Tutaj jest to miejsce, gdzie badasz grunt, uczysz się radośnie żyć, dostrzegać w każdej sytuacji coś naprawdę pozytywnego? Dzięki temu odbicie w lustrze rzeczywistości staje się coraz jaśniejsze. Podążasz drogą coraz niższej entropii, masz coraz więcej danych z bazy danych systemu. Stajesz się coraz lepszym graczem. A co jest fajnego w długiej agonii, w bólu? Jak mi to wyjaśnisz Pepsi z sensem, masz u mnie wysokiego piątaka high five. Awatar w długiej agonii bardzo często samoistnie łączy się z duszą, zaczyna się przyspieszony proces zrozumienia. Jeśli potrafisz zrozumieć, że to tylko część doświadczania, które możesz obserwować, ale tak naprawdę nie bierzesz w tym udziału i nie musisz z tego powodu cierpieć. I, że czeka na Ciebie część Twojej świadomości, która nie zalogowała się do ciała, bo miała na głowie inne zadania, Twój anioł stróż. I gdy uda Ci się to zrozumieć i z tym zgodzić doznasz w tej godzinie przebudzenia.

Część Twojej świadomości, jakkolwiek by to nie brzmiało ułudnie, pomoże Ci pojąć, że zdobywasz najwyższą umiejętność na tym planie, akceptacji, pogodzenia się, i właśnie pojęcia, że strach to nie jesteś Ty, że nie ma się czego bać, że nic Ci nie grozi, że w każdej chwili możesz zacząć naukę od nowa, albo po prostu zająć się czymś innym.

Zacznę od głównego kontrapunktu, że bycie w drodze jest ważniejsze od celu

Możesz zawracać, możesz wymijać i skręcać, ale jesteś w kroku. To jest istotą i sensem zmiany i podnoszenia wibracji. Ruszenie w drogę jest najważniejsze, a mnie się wydaje, że jesteś już w procesie się budzenia się, tyle, że jak prawie wszyscy na początku drogi oświecania nie umiesz zaakceptować, gdy błądzisz. Jednak każde zboczenie z drogi jest Ci potrzebne, każde oprzytomnienie czegoś Cię uczy. Nie ma absolutu, nie ma doskonałości raz na zawsze, pokój raz wysprzątany, po pewnym czasie zaczyna zarastać, rośnie jego entropia. I aby był mniejszy chaos, pokój musi być od czasu do czasu sprzątany, przewietrzany, nawet jak nikt w nim nie mieszka. Wszystko wokół ma tendencję do zarastania dzikim chwastem, nie można usunąć chwastów raz na zawsze, dlatego trzeba je zaakceptować, a nawet cieszyć się, że są, bo chwasty mobilizują do działania, do poprawy sytuacji. Nie obrażamy się na chwasty, są potrzebne, to wyzwalacze, drogowskazy.

Nie sztuka jest budzić się na bezludnej przestrzeni Himalajów, w samotni mnisiej, ale nie po to się tutaj logowałaś. Konfrontacja z drugim człowiekiem, z matrixem dnia codziennego, z dochtore, z naturopate, z guwernantką szkodną, ups, szkolną, to wszystko wybija z równowagi. Dzieci to osobny rozdział, bardzo trudno jest wzrastać przy dzieciach,  gdyż emocje są nie do okiełzania. A więc masz pewne problemy ze zrozumieniem własnej drogi, a do tego są jeszcze obok Ciebie osóbki z rozfolgowanym dziecięcym ego, czy nie ego, i jak tu się budzić, jak przestać się bać, jak jedynie obserwować i cieszyć się z doświadczania, gdy grypy, humorki, i gubione parasolki? Dlatego owszem, matkom jest trochę pod górkę, jeśli chodzi o  postępy we własnym przebudzaniu, i pomocy dzieciom w ich dodarciu do duszy. A przy tym dzieci indygo, kryształowe, czy gwiezdne, jak zwał tak zwał, chodzi o te stare dusze, które logują się do małych awatarków, aby tutaj pomóc w ewolucji innych, jeszcze wcześniej są bardzo trudnymi dziećmi, co wybierają jajka własnym rodzicom. A tu trzeba takiemu dziecku pomóc przebudzić się i skąd na to wszystko brać energię i radość istnienia? Prawo rezonansu jest podstawowym prawem w tej grze, wysokie myśli przyciągają wysokie sytuacje, niskie przyciągają niskie.  Strach, przekonania umacniają Twoje ego w myśleniu na "nie", co odbija się w Twoim lustrze rzeczywistość na nie.

Już sam fakt akceptacji podnosi wibracje i zaczynają się dziać w Twoim życiu dobre rzeczy. Spotykasz pomocnych ludzi, wpadasz na dobre pomysły. Zaczynasz rozkwitać. Nie mów, wiem jak to brzmi, utopia, wymysł, iluzja, jak więc te miraże przełożyć na prozę życia? Po pierwsze nie ma prozy życia, bierzesz udział w pięknej grze, sama ją też tworzysz. Zgódź się więc na te zasady o akceptacji niedoskonałości, o ciągłym ostrzeniu kredki do oczu, bo ona się po prostu tępi. Nie ma po co walczyć z wahadłami destrukcji, tym bardziej, że nie ma mowy o wygranej w walce, nie narzekaj, nie obrażaj się na siebie i innych, co Ci podobno psują Twój wizerunek we własnych oczach. Patrz na siebie z miłością. To wszystko jest wariantem Twojego życia, a dróg, którymi możesz podążać jest bardzo wiele. Gdy jesteś w drodze, o wiele łatwiej jest dostrzec inne warianty, gdy stoisz na skrzyżowaniu nie widzisz nic. Ale co to może być ten "pierwszy krok"?  Pierwsza dobra myśl, akceptująca, myśl na "tak" i nie mam tu na myśli wygranej w Lotto, ale po prostu, powiedzenie "tak" temu co jest. Zgoda działa jak abrakadabra. Kolejną wspaniałą wieścią jest ta, że każdy krok, nawet nie odrazu w najlepszą stronę jest lepszy niż spanie na skrzyżowaniu. Bycie w jakimkolwiek kroku już rozpoczyna proces budzenia się do życia. Możesz iść w lewo, potem zawrócić, w końcu znajdziesz swoje drzwi i swoją drogę.

Po pewnym czasie piękny obraz odbije się w Twoim lustrze rzeczywistości.

z miłością

 49
  • Luna   IP
    Cześć Niki zajmuję się refleksologią twarzy najczęściej osoby widzą kolory jak uciskam na twarzy punkt przysadki ale nie da się tego osiągnąć uciskając tylko ten punkt opracowuję na twarzy mapa po mapie jest ich siedem i najczęściej widzą kolory własnie przy punkcie neurologicznym przysadki a pracuje metodą Lone Sorensen.Dziękuję Ci za podpowiedź z czym to może być związane niektóre osoby pytają albo to ego pyta ... Pozdrawiam☺
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Gabi Orchita   IP
      Nevermind, napisalam komcia przed przeczytaniem posta. Odpowiedz jest zawsze ta sama <3
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Gabi Orchita   IP
        Hej, Pepsi.
        Moja gra, moją grą- tak. Ale obserwując z boku w trzeźwych momentach widzę, że zaprogramowalam się na kiepską przyszłość. Przyłapuję się na takich myślach.
        Jesteśmy komputerami z uczuciami i jak można się odprogramować od kiepskiej jakości? Że to proces i trzeba poprostu iść? Te lęki o przyszłość są wykańczające, kto jak kto, sama wiesz/pamiętasz.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Krawcowa   IP
          Serio kobieta,która kocha ludzi i patrzy przez pryzmat serca kupuje w zarze?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 2
          • Magg   IP
            Mam pytanie ; wychodzę z nerwicy , małymi kroczkami ale jednak... wykonuje od 8 lat prace której nie lubię i w której się nie spełniam - dopiero teraz to wiem . Zaczęłam szukać i przygotowywać się do zmiany , ale nie mogę odpuścić pierwszej pracy - czy to mnie nie pogrąży ? Jak „polubić „ tą prace tymczasowo żeby nie zostawiała negatywnego znaku na mojej psychice ?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także