Popatrz w lustro w imię samoukochania, czyli miłości do siebie
  • Horry PorttierAutor:Horry Porttier

Popatrz w lustro w imię samoukochania, czyli miłości do siebie

Dodano: 16

Jesteś gotowa wznieść swoje praktyki samoukochania na wyższy poziom? A może nie skupiasz się w ogóle na sobie i na co dzień spoglądasz na własne ja krytycznym okiem? To nieistotne. Zastosuj praktykę, która na zawsze zmieni sposób w jaki na siebie patrzysz.

Co do luster jest kilka szkół

Niektórzy w ogóle w nie nie spoglądają, bo uważają, że służy to tylko podjudzaniu ego, które - zależnie od nastroju - mile łechtane będzie piało peany lub, wręcz przeciwnie, zrzędziło i krytykowało. Inni z kolei nie widzą w tym nic zdrożnego i uważają, że w lustro należy patrzeć, a zastany w nim obraz w nim ujarzmić. Jeśli zdecydujesz się na drugą opcję i ze śmiałością spojrzysz we własne odbicie, zaproponuję Ci praktykę, która pozwoli odsłonić swoje ja i nie tylko zbliżyć się bardziej do siebie, ale także pokochać się i to zarówno od zewnątrz, jak i od wewnątrz. Wystarczy, że przez 30 dni poświęcisz codziennie kilka minut na spotkanie sam na sam, nago, ze swoim odbiciem. Na początku zetkniesz się z własnymi osądami na temat swojego ciała i umysłu, z podszeptami ego, z częścią siebie, którą chcesz na co dzień ukryć i której być może się wstydzisz. Każdego dnia te uczucia będą ulatywały, aż praktyki te staną się najprzyjemniejszymi i najbardziej intymnymi na świecie.

Kim naprawdę dla siebie jesteś?

Na co dzień często uciekamy od swojej fizyczności i cielesności, tak samo jak uciekamy od duchowości. Nawet jeśli odżywiasz dobrze swoje ciało, oczyszczasz je, ćwiczysz i smarujesz naturalnym balsamem, jak często się nad nim zastanawiasz? Jak często mu się przyglądasz, badasz je dłońmi, analizujesz skąd biorą się jego reakcje i jakie bodźce na nie wpływają w taki lub inny sposób. Co przyprawia Cię o gęsią skórkę? Co sprawia, że momentalnie kulisz się w sobie? Jak układają się Twoje usta? Jaka jest Twoja mimika? Jak dobrze się znasz? Jesteś w swojej wyobraźni tylko postacią ze zdjęć, czy faktyczną, plastyczną istotą, której ciało żywo odpowiada na emocje?

Jak praktykować lustrzane samoukochanie?

Stań nago przed lustrem, które będzie odbijać całe Twoje ciało. W pierwszych dniach, jeśli nie czujesz się ze sobą pewnie, światło może być przygaszone. Podejdź do siebie spokojnie i przywitaj się ze sobą. Możesz to zrobić uśmiechem, puścić oczko, ukłonić się lub pomachać. Możesz powiedzieć cześć. Poruszaj się chwilę. Zatańcz, zakołysz biodrami, wykonaj piruet albo kilka pajacyków. Pobujaj się na boki. Następnie stań w wygodnej pozycji, wyprostuj plecy i opuść ramiona w dół. Oddychaj. Obserwuj jak Twoje ciało reaguje na oddech, jak piersi unoszą się i opadają, a brzuch na zmianę pęcznieje i chowa się. Obserwuj swoje ciało od pasa po czubek głowy. Patrz na siebie i daj myślom płynąć. Na początku to mogą wcale nie być przyjemne myśli. Obserwuj je, ale się nie wtrącaj, nie próbuj nimi zanadto kierować. Po kilku minutach rozluźnij się. Możesz się zgarbić, poruszać, poobracać głową. Na koniec pożegnaj się ze swoim ciałem. Dotknij swojej dłoni w lustrze. Puść oczko. Pomachaj. Uśmiechnij się.

Co dalej?

Kiedy Twoje myśli będą przyjemniały, a Ty będziesz czuć się ze swoim odbiciem jak ze starym przyjacielem, a nie z obcą, zawstydzającą nieco golaską, możesz powtarzać do siebie „kocham moje piękne, silne, cudowne ciało”. Czuj tę miłość. Oddychając wypełniaj się nią od środka, poczuj jak promienieje, rośnie niczym wielka kula i wypełza na zewnątrz, dosięgając całego świata, a później wracając do Twojego ciała.

Samoukochaj się. No już!

Poczuj się w swoim ciele jak w domu. Wybacz sobie wreszcie własny monolog wstydu, oskarżeń i poczucia krzywdy. Zrzuć z siebie opinie innych ludzi i pielęgnowane w sobie od lat troski i fałszywe opinie. Poznawaj siebie.

horry porttier/ pepsieliot.com

na zawsze Twój, Horry Porttier

-
 16

Czytaj także