Czy przepychając się łokciami więcej osiągniesz od niepewnej siebie kumpeli?
  • 44Autor:44

Czy przepychając się łokciami więcej osiągniesz od niepewnej siebie kumpeli?

Dodano: 33
pie
pie

O chwalipięcie też.

Jak co roku Wprost objawia trochę przetasowaną setkę milionerów and miliarderów w Polsce. Gazeta ubogaciła info krótkimi wyznaniami kilku wybrańców losu na płaszczyźnie finansowej. Najpierw jedna pani słynąca z tego, że ma wysportowanego męża, powiedziała, że myśmy sami tę kapustę se zrobili i nikomu nic do tego. A inny pan, głęboko uśpiony nowobogaty, chociaż dość stary, zapytany dlaczego jeździ Rolls-Royce, odpowiedział, że jest milionerem, więc chwalipięta jeździ jego atrybutem. Rolls-Royce jest to samochód bulwiasty, pełny, piękny, jakby był trunkiem wypełniałby usta jak dobry szampan, nie z lekka jedynie ubytki jak włoskie wino musujące, jest jak mastif  tybetański, nie jak labrador, jest jak rozległy ogród włoski, nie jak ciasny angielski, ale dość alegoriom. A więc ten samochód jest dziełem sztuki, i gdyby padło zdanie, podoba mi się, jest ładny, jest bulwiasto doskonały, byłoby całkiem akurat w temacie. Ale dla śpiącego człowieka to o wiele za mało, samochód Szejka naftowego jest wykładnikiem potęgi, do której należy podnieść liczbę logarytmowaną, jest pięknym pożądanym penisem, jest sposobem na frustracje, jest dowodem w tym logowaniu, że się udało. Tylko co się udało?

 I taki komć

A ja mam takie pytaniem czy feromony działają te syntetyczne? Czy otoczenie inaczej nas odbiera tzn, że mamy większy posłuch u ludzi i jesteśmy bardziej pewni siebie? Czy to idiotyczne?  A w ogóle, odnośnie poważania i szacunku, a może bardziej respektu, czy to przekonanie o swojej ważności pomaga nam w oczach innych być bardziej respektowanymi i poważanymi? No rozumiem, że podbijanie swojej ważności jest złe, bo piętrzy potencjały, ale jak ktoś się za bardzo stara i czuje się wciąż niedoborowy i wciąż za mało szanowany, poważany itp ? Już naprawdę nie wiem, czy nie lepiej być tym bardziej pewnym, a nawet za pewnym siebie człowiekiem, bo mam wrażenie że oni przepychając się łokciami więcej osiągają. Jak sądzisz Pepsi?

Więcej osiągają czego?

Gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. A więc pieniędzy? Pieniądze nigdy nie mogą być celem, chwilowo nie patrz w tym kierunku, jakby co, same Cię odnajdą. Podstawowym pytaniem, jakie można sobie zadać, to jest o kolor nicości, ale to już sobie zadawałaś w 4 klasie powszechniaka, a więc podstawowym pytaniem, które zadaje sobie homo sapiens, jest, na co to, po co to wszystko? I choćbyś zjadła tysiąc kotletów, i zapytała tysiąc atletów to nie udźwigniesz, taki to ciężar. Mam na myśli, że jedyną osobą, która może odpowiedzieć na to pytanie, jesteś Ty sama.

No na kijaż pana sie tu zalogowałam sie? Po co wlazłam w to dziecko, tym razem w łonie mojej aktualnej matki, ale generalnie po raz tysięczny? Po co to wszystko?

Przyszłaś tutaj ewoluować, obniżać entropię, doświadczając wzrastać. Młode dusze schodzą tutaj ze strachem na ramieniu, boją się wszystkiego, ego cudownie im w tym wtóruje, bo to specjalista od psucia dobrego nastroju strachem i w tej prostej, ale dla Ciebie wciąż skomplikowanej grze przez sen, dusza i ego zgadzają się tylko w jednym, w strachu. Jednak dusza czeka, jest otwarta na doświadczanie, ona dobrze wie, że przyszła tutaj, aby przestać się bać, a zacząć kochać, tyle, że dusza ciągle niepojmowana, ciągle przytłamszana przez ego, chowa się i za chwilę nie masz już z nią kontaktu. Gdy idziesz przez życie bez kontaktu z duszą, przestajesz doświadczać, tylko chcesz się wycwanić. Nie cieszą Cię doświadczenia, nie chcesz kolekcjonować sposobów jak się odżywiać piaskiem, i w taki prosty sposób gromadzić tłuszcz pod paskiem, nie, Ty chcesz tutaj być kimś. A ktoś ma coś.

Twoje krótkie pytanie zainspirowało mnie do dłuższej rozprawki, gdyż wiem co siedzi w tle, bo sama dziesiątki lat spałam, potrzebowałam atrybutów jak powietrza. Więc nie po to tutaj jesteś, aby okazywać swoją ważność, ani nie po to, żeby ważność umniejszać. W Tobie siedzi fragment wyższego systemu świadomości i robisz tutaj za posłańca, za zwiadowcę, tyle, że nie zostałaś zatrudniona, sama się zalogowałaś. Zresztą nie zalogowałaś się cała, gdyż jakiś podzbiór Twojej świadomości został tam w transcendencji, w wymiarze mniej materialnym, ba całkiem niezmaterializowanym i ta część Ciebie czuwa nad Tobą, jest Twoim Aniołem Stróżem, pomaga Ci.

To dlaczego Ty nic o tym nie wiesz? Gdyż patrzysz nie widząc

Widzisz milionera w Rolls-Royce, a to tylko śpiący człowiek zmartwiony, gdyż nie jest w stanie naraz jeździć kilkoma autami, nawet dwoma, nie może być jednocześnie i w SPA nowozelandzkim, gdzie rosną drzewa herbaciane i gdzie nie mieszkają  drapieżniki, no istny Raj, ani w tym czasie przechadzać się po Manhattanie i kupować wszystkiego, bo na wszystko go stać. Rozumiesz, że on już wie, że nie o to kaman? Wie, że nie o to, ale nie ma pojęcia o co kaman. A Ty nie rozpychasz się łokciami, jesteś subtelna i delikatna, duchowa, i schowałaś się w domku z piasku, jak Kobieta z wydm Kōbō Abe, w której to książce  entomolog z Tokio wyrusza na krótką wyprawę w poszukiwaniu piaskowych owadów, a zostaje więziony w pułapce bez wyjścia, z tajemniczą kobietą u boku, dzień po dniu walcząc o życie z niszczycielską potęgą piasku, non stop wysypując go z czegoś na kształt domu. Potęgowanie własnej ważności, albo niedocenianie się, porównywanie z góry, czy z dołu, zawsze sprowokuje siły równoważące, zawsze. Czy nie mogłabyś po prostu oddać się swojej pasji, nie mogłabyś napisać komcia ze śmiechem, bo życie jest śmieszne, bo to jest wirtualna gra? Ku uciesze wpinam fragment wiersza z Alicji w krainie c. o jakże pozbawionym ważności i nieważności staruszku siedzącym na furtce.

Więc trząść począłem starca ciałem, Chwyciwszy go za szyję. „Czym się zajmujesz!? — zawołałem. Powiedz mi, z czego żyjesz?”

Rzekł: „Zbieram za dnia rybie oczy. Gdzie wrzos rozkwita dziki, A później je, wśród cichej nocy, Przerabiam na guziki.

I nie za srebro ani złoto Sprzedaję ja skarb taki, Ale oddaję go z ochotą: Tuzin za dwa miedziaki.

Na Insta, ktoś zapytał mnie, a skąd wiesz Pepsi, że się nie mylisz? A więc odpowiadam też Tobie, że zupełnie nieważne, czy się mylę, czy nie, mówię o mojej prawdzie, ale Twoją prawdę Ty musisz poznać sama, wyciągnąć z wora, skądś wypatrzeć, najlepiej z siebie. Ludzie boją się, że po prawdzie zostaną stratowani, że gdy okażą słabość, inni przejadą się po nich jak szarża ułańska, marzenie niezauważanego, żeby tak można było dostać choć w ryło, a więc nie po to się tutaj zalogowałaś. Jesteś tutaj po to, aby nauczyć się grać w tej grze. Żeby skumać zasadę, że ważność, czy poczucie niższości, to zaburzenie równowagi, że beznamiętne siły równoważące po prostu nadejdą, bo muszą, bo tak skonstruowany jest Wszechświat, w sumie niewiadomo dlaczego, ale tak jest, że wszystko dąży do równowagi. A więc kokosem dostać w czoło każdy może.

Dlatego, gdy staniesz do walki, nie wygrasz, gdy nie podejmiesz wyzwania, też nie.

Rozumiem Twoją frustrację, rozumiem frustracje wszystkich ludzi, sama byłam sfrustrowana, zanim nie pojęłam w akcie beznadziei, że w grze liczy się tylko znajomość zasad. Możesz fuksem nuworysza jakoś otrzymać nagrodę za słabą grę, wahadła destrukcji potrafią podejść delikwenta, gdy chcą go kupić, przeciągnąć na swoją stronę. A to podadzą mu pierwszy zajebisty kieliszek wina, alkohol to energia, ale to tylko kredyt, bądź pewna, że się upomną o swoje. A więc fuksem nuworysza możesz się trochę porozpychać i otrzymasz nagrodę, możesz się cofać i stać przy ścianie, i też podejdzie do Ciebie najpiękniejszy danser w dyskotece, ale to tylko podpucha, bo liczy się wyważenie, obserwator, który wie, że strach jest tylko po to, żeby go zrozumieć i się go pozbyć się wychodząc mu naprzeciw. Cały sens przybycia tutaj, to pozbycie się strachu, co automatycznie zrobi miejsce na miłość wysoką, pozbawioną chęci posiadania. Zejście z siebie i zajęcie się pomaganiem innym w osiągnięciu ich celów jest drogą mędrców, a lewą nogą do lusterka osiągną wszystko. Nie z powodu cynizmu, ale zwyczajnej umiejętności gry na tym planie, z braku strachu i miłości do innych.

To nie znaczy, że masz obwarować się przekonaniami, że zawsze będziesz nadstawiać policzek. Bądź wolna, bądź sobą, czasami trzeba nawet strzelić kogoś w mordę. Nie obronisz siebie, nie obronisz dziecka, bo założyłaś, że jesteś Buddą? Możesz nie podjąć obrony własnej, ale świadomie, nie z powodu przekonań. Zapomnij o przekonaniach, to cudze programy nałożone na Twoje ego. Postaw na siebie, na własną kreację, stwarzaj każdego dnia wszystko. Bądź odważna, wyjdź naprzeciw swojej duszy i strachowi, wykorzystaj własne ego, żeby pomóc duszy, obniżaj entropię, dorwij się w końcu do bazy danych, a następnie powiedz światu co wiesz. Dziel się. A gdy będziesz tym wszystkim bardzo zajęta, wciągnięta w to, nagle ze zdziwieniem dostrzeżesz, że pojawiły się też atrybuty, czyli pieniądze, feromony syntetyczne:)

z miłością

 33
  • Ola.la   IP
    "Postaw na siebie, na własną kreację, stwarzaj każdego dnia wszystko. Bądź odważna, wyjdź naprzeciw swojej duszy i strachowi, wykorzystaj własne ego, żeby pomóc duszy, obniżaj entropię, dorwij się w końcu do bazy danych, a następnie powiedz światu co wiesz. Dziel się."
    No to w drogę!
    Love Pepsi <3
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • aniula   IP
      Pepsi co myślisz o operacjach plastycznych? Co jakiś czas wraca do mnie temat operacji nosa (jak się zobaczę z profila;)) Nie jest to jakimś moim wielkim kompleksem, nie spędza mi snu z powiek.. tak jak lepiej się czuję z umięśnionym ciałem, z płaskim brzuchem (tylko to wypracowałam samodzielnie) tak samo lepiej bym się czuła z mniejszym nosem:) tyle że tego sama nie mogę zrobić..
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Gabi Orchita   IP
        Pepsi,
        Pojawiła się szansa pracy w miejscu o którym kiedyś, kiedyś sporo marzyłam ale na dzień dzisiejszy ...
        Nie wiem czy podołam, ze zgrozą obserwuje do czego doprowadziłam do siebie swoim lenistwem i ignorancją przez ostatnie parę lat. Wiedziałam gdzieś w zakątku duszy, żeby nie spoczywać na laurach bo już nie wstanę, taki ruchomy piasek te niebiańskie laury. Ale byłam zmęczona ciężką pracą, udowadnianiem innym, że "jesteś tego warta". Siadłam na rzyci, minęło parę lat i ślizgając się w obecnej pracy, z dnia na dzień doceniając coraz mniej i ciesząc się coraz mniej. Bardzo nie lubię ludzi. Oprócz kilku wybrańców. Prawdą jest, że czym za młodu skorupka siąknie tym na starość ... Anyway mleko rozlane.
        Więcej jest minusów nowej pracy w porównaniu do tej którą mam obecnie, dużo mniejsze zarobki przez pierwsze parę lat, większa odległość do przebycia, ponowne wykupywanie się w łaski gangów (każda wieksza instytucja ma "swoich"), mniej urlopu, chaotyczny grafik.
        Plus jest taki, że nowe miejsce to świeżość, nowa czysta karta. Tu gdzie jestem spaliłam parę mostów międzyludzkich i ciąży mi to. Obserwuję ten ciężar ale on nie znika.
        Kurczę czy warto zmieniać pracę będąc wielkim chodzącym bałaganem? Nie mam motywacji, żeby być na bieżąco z ważnymi chores dnia codziennego więc gdzie mi do tego aby być dać z siebie wystarczająco dużo w nowej pracy aby się wykazać i nie wylecieć podczas okresu próbnego a najważniejsze jak odzyskać tą świeżość i radość!
        MOJA teoria wszystkiego nie jest MI przyjazna.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • mo   IP
          A skąd będę wiedziała, że informacja pochodzi z bazy danych i jak się z nią "skontaktować"?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Kasia   IP
            Od jakiegos czasu zastanawiam sie jak to jest z tym swiatem. A mianowicie chodzi mi o zdrowe odzywianie, suplementy itp. Jak wiadomo jestesmy bombardowani chemia z kazdej strony: w zywnosci, w wodzie, w powietrzu, wifi itp. Jezeli by tak o tym myslec to mozna przeciez zwariowac, co mozna a czego nie, co jesc a czego nie, najlepiej nic nie jesc i pic zywa wode ale skad i mozna tak w kolko zamartwiac sie w nieskonczonosc !
            A tym razem mieszkajac w Irlandi obserwujac Irlandczykow , nie dbajaych o diete, wiekszosc posilkow MCDonald z suplementow to moze jedynie znaja Udo Choice Oil (bardzo tutaj popularny) sa zdrowi i szczesliwi. Zyja z dnia na dzien, nie stresuja sie drobiazgami i naprawde sa zdrowi. Tutaj w aptekach nie ma kolejek, "babcie" chodza po imprezach i naprawde trzymaja sie dobrze.

            I moja taka refleksja, czy czasem nie jest lepiej wiedziec mniej i nie przejmowac sie tym wszystkim (chemitarilias szczepionki itp) i po prostu zyc? Czy wlasnie czy to nasz mozg jest najwazniejszy w kotekscie ze nawet jezeli jjemy smieciowe jedzenie ale nie katujemy sie za to i wierzymy ze jest to najlapsze dla naszego ciala, zyjemy z dnia na dzien i cieszymy sie zyciem to wlasnie to jest klucz do sukcesu? Bo co z tego ze jjem zdrowo, post przerywany, suplementy jak dobija mnie mysl o chemitarlias GMO nawozach, szczepionkach, ze ciezko jest zyc szczesliwie posiadajac ta wiedze ! Co myslisz Pepsi?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 3

            Czytaj także