Jak bardzo Kopciuszek musiał być straszny dla macochy i jej córek?
  • 44Autor:44

Jak bardzo Kopciuszek musiał być straszny dla macochy i jej córek?

Dodano: 49

Pojmując, że wszystko jest po coś, przestajesz mieć pretensje, ba, może nawet z czasem będziesz wdzięczna kaczej rodzinie za średniowieczny chów. Wyobraź sobie, że jesteś kaczą mamuśką, stajesz przed lustrem, a przed chwilą byłaś ohydna dla swojego dziecka łabędzia. I nie ma mamuśka pojęcia na jaki temat śpi, ale czuje ten ból istnienia, i potworny strach. A strach przeradza się w złość, a Ty jesteś pod ręką. I kółko się zamyka. Dlatego nadszedł czas, aby grzecznie podziękować za wikt i opierunek kaczej rodzinie, i udać się w swoją drogę łabędzia. Tylko zostaw ważność łabędzia w psiej budzie.

I taki komć

A co zrobić jeśli rodowe stado kacze wmówiło od niemowlęctwa, że każdy facet mnie zdradzi, oszuka, a z każdej pracy mnie wyleją. Dosłownie od niemowlęctwa każdy zgrzyt w moim domu (np. nieposprzątanie w pokoju tak jak chcieli) kończył się zatroskanym, a co Ty zrobisz w dorosłym życiu, bo każdy się na Tobie pozna? Jak już byłam dorosła, zobaczysz on jest za fajny dla Ciebie, odejdź, bo i tak Cię zdradzi, albo zostawi. Moja pierwsza robota za fajną kasę, jeszcze z miesiąc popracujesz i poznają się na Tobie i Cię wywalą. I wywalili i zdradził. Wiesz, że do tej pory potrafią przypomnieć z radością na ustach, że oni już wtedy wiedzieli, a ja głupia nie.
Nie umiem się wyzwolić z tego kołowrotka strachu i nie umiem ich zmienić i tak urządzają mi życie, że każdą sumę (uwierz niemałą, bo co jak co ale talent do zarabiania wielkich sum pieniędzy w miesiąc na utrzymanie roczne, to ja mam), ale wtedy zaczyna się żerowanie i wymyślanie 1001 potrzeb na, które ja muszę dać. Bo dłużej niż ten choinkowy miesiąc nie jestem w stanie pracować. W stadzie zero docenienia, zero mojej ważności od zawsze i wieczny lament, że ośmielam się mieć odmienne zdanie i nie robię wszystkiego czego oni chcą. Gotuję, piorę,  sprzątam, jestem pielęgniarką, salową, parobkiem, dziewką na posyłki, zajmuję się miliardem nie moich spraw, mając dwójkę ludzi na kanapach narzekających i wręcz płaczących, że jestem leniem patentowanym. Oni mogą nic nie robić, bo się źle czują. Ja 2 dni po pełnej narkozie myłam okna, bo kacza matka stwierdziła, że zaplanowała mycie. A ja głupia, na szczęście bez krwotoku, umyłam. Oczywiście, że nikt mi nie podaje w tym domu szklanki wody. Oczywiście, że wiecznie słyszę, jaka jestem niewdzięczna, że się tak mną zajmowali jak byłam mała i bezduszna, że nie dziękuję całując po rękach.
Dobrze, że się wygadałaś Carrie, gdyż miałaś taką potrzebę, ale jesteś na tyle świadoma, żeby wiedzieć, że pisałaś prosto z ego. Obrażona, pokrzywdzona, i zupełnie nierozumiejąca co się tutaj z Tobą wyprawia. Bierzesz udział w wirtualnej grze, ale dopóki nie zrozumiesz o co w niej chodzi jesteś graczem przez sen, a gracz, który śpi nigdy nie zazna radości z gry. Będzie zawsze w tyle głowy wystraszony. Z powodu lęków, ego i przekonań, ta gra każdemu w pewnym momencie wydaje się okropna. Do tego stopnia wstrętna i głupia, że sama dziwisz się sobie, że znowu się zalogowałaś. Podejrzewasz nawet, że Cię tu jakimś podstępem zwabiono. Tymczasem ta gra jest cudem gry w szachy, jazdy na snowboardzie, pływania katamaranem, gdy tylko zaczynasz być świadomym, czyli dobrym i rozumnym graczem. Wreszcie zaczynasz się dobrze bawić. Na poziomie ego i nieświadomości, tę sytuację bardzo łatwo wytłumaczyć. Gdy w kaczym gnieździe wykluje się łabędź, śpiące kaczki reagują na dwa sposoby, albo wpędzając dziecko w manię wielkości, albo w kompleks niższości, jak ma to miejsce w Twoim przypadku. Są to silne programy nałożone na umysł, które sprawiają, że masz poczucie niedoborowości, naprzemiennie z poczuciem winy. Wpędzanie w poczucie winy jest idealnym narzędziem, którym ludzie manipulują innych. W tym rodzice, matki, swoje dzieci.

Bardzo często jesteśmy naładowane potencjałem winy. Niekoniecznie o tym mówisz, ale i tak czujesz się winna, a powstrzymując te negatywne uczucie dodatkowo ładujesz się potencjałem winy. Prosząc o wybaczenie, przyznaniem się do błędu sprawiasz, że ta negatywna energia rozprasza się, potencjał winy kurczy się i w końcu znika. Jednak jak już, proś o wybaczenie błędów jeden, jedyny raz, jeśli nie chcesz mieć problemów ze swoją skruchą, gdy natrafisz na manipulanta, który tylko na to czeka, aby Cię od siebie uzależnić. Nie ulegaj prowokacjom manipulantów, inni nie prowokują. W niektórych przypadkach jest jeszcze trudniej, gdy poczucie winy jest całkowicie wyimaginowane. Tak pewnie jest w Twoim przypadku, dlatego wciąż z nimi tkwisz i robisz za wołu pociągowego. Nie masz obowiązku żyć z niszczącymi Cię ludźmi, głęboko uśpionymi, którzy nie chcą się przebudzić. Jest i druga strona medalu, gdy Ty już umiesz grać w tę grę, gdy pojmujesz co tymi ludźmi kieruje, jak bardzo nie mają pojęcia co się z nimi dzieje, jak własnym jadem podwyższają entropię, jak odcinają się od danych, jak niszczą Wszechświat i siebie zupełnie nieświadomie? A Ty możesz spojrzeć na nich z miłością. Bo jest tak, że gdy przestajesz się bać, zaczynasz kochać ludzi, chcesz ich dobra, chcesz im pomóc, bo Ty już wiesz jak jest, że ta gra jest radosna, ciekawa, zabawna, pouczająca, że Simpsy przy naszej grze, to petite pikuś. Gdy jednak wciąż śpisz, albo może ruszyłaś ze skrzyżowania, ale jeszcze sennym krokiem, jeszcze niepewnie, może trochę pełzasz ... Rezygnacja z poczucia winy to najskuteczniejszy sposób przeżycia w agresywnym środowisku, jak w złym domu, więzieniu, gangu, armii, na ulicy, a nawet w szkole. Nie na darmo w środowisku przestępczym funkcjonuje zasada "nie wierz, nie proś, nie bój się". Jest to zasada nietworzenia nadmiernych potencjałów.

U podstaw potencjałów mogących wyrządzić Ci krzywdę w agresywnym środowisku leży poczucie winy. Owszem, można chronić siebie demonstrując siłę i może to zadziałać w środowisku agresywnym. Jednak to mocno ekstensywny sposób, o wiele lepiej zadziała usunięcie ze swojej podświadomości potencjalnej możliwości yyy ... bycia ukaranym. Rzecz w tym, że niezależność i godność osobista są cenione wyżej niż siła fizyczna. Siłę fizyczną ma wielu, a silna osobowość to rzadkie zjawisko. A kluczem do godności osobistej jest brak poczucia winy. Rzeczywista siła Twojego awatara w tej grze nie polega na tym, że możesz komuś przysolić, ale na tym na ile możesz sobie pozwolić być wolną od poczucia winy. Gdy spojrzysz na tych ludzi po prostu ze współczuciem, ale też bez poczucia winy oddalisz się od tego gniazda, gdzie wciąż nie potrafią się dobrze obchodzić z Kopciuszkiem. Z drugiej strony, wyobraź sobie jak bardzo Kopciuszek musiał być wkurwiający dla macochy i jej córek? Czytając bajkę zawsze im współczułam. Nie bądź Kopciuszkiem, nie bądź chodzącym ideałem, po prostu grzecznie spakuj Louisa Vuittona i wynajmij, albo kup coś ślicznego i zacznij żyć bez poczucia winy. Nie ma powodu nie kochać kaczek, macoch, ba, nawet Stalina, to tylko zagubione dusze w fatalnych osobowościach ego, programów, pragnień, uśpienia, niezrozumienia. Aby przekształcać tę grę na tym planie, na przychylną Tobie, nie ma miejsca na żadną walkę i przemoc dokonywaną na samej sobie. Masz prawo być sobą i bez poczucia winy. Jeśli pozwolisz sobie być sobą, odpadnie konieczność usprawiedliwiania się, a strach przed karą rozwieje się.

I wówczas zdarzy się coś dziwnego: nikt nie śmie Cię skrzywdzić

Ani w środowiskach agresywnych, zakładam jednak, że tam Cię nie ma, ale też nikt Cię nie skrzywdzi w domu, ani w pracy, ani na ulicy. A wszystko dlatego, że przepędziłaś ze swojej podświadomości poczucie winy, a na takich liniach życia, gdzie nie ma poczucia winy, scenariusz kary nie istnieje. A więc Carrie, dobrze, że wyrzuciłaś z siebie przez sen to i owo w komencie, ale jak tylko nauczysz się grać w te klocki, pojmiesz, że to są nieszczęśliwi ludzie, ciężko wystraszeni i z zepsutym oprogramowaniem, z ciężkimi przekonaniami, dlatego tacy źli dla Ciebie są. Oni się bardzo boją, podobnie jak Ty. Przemyśl to i teraz o tym nie pisz, bo, póki co, strasznie się nakręcasz i wciąż nie jesteś sobą.

z miłością

 49
  • Carrie   IP
    https://www.youtube.com/watch?v=63_lwapPTTY
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Beata   IP
      Pepsi kiedys pisalas, ze zle jest mieszkac w Szkocji, moglabys wyjasnic dlaczego i moj facet sie kazal zapytac Ciebie co myslisz o braniu hormonu wzrostu?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Keyt   IP
        Uwielbiam czytać komentarze, cudowni jesteście, że dzielicie się swoimi rozterkami, bo w każdej takiej historii można odnaleźć siebie i wyciągnąć odpowiednie wnioski, jesteśmy wspólnotą i dążymy do tego samego, każdy swoją drogą i to jest fantastyczne, to istotna część ziemskiego doświadczenia, bo czym byłoby zainteresowanie umysłu historią (czyms ten umysł pozostaje zająć), gdyby dzieje ludzkości stanęły na jednostajnym poziomie, to byłoby jak koniec gry, a ta gra przecież to etap przejściowy, dla rozwoju własnego, no, chyba, że się tu przybyło stricte dla innych, chociaż to i wtedy jest i tak dla siebie, bo będąc dla innych, tym istotniejsze jest pilnowanie siebie, zanim się osiągnie bycie ponad strach, czyli uniwersalną miłość, ale to już temat dla tych pieknych z Was, którzy byc może taka misję macie. Ło matko, nie dało sie tego zdania jeszcze bardziej pokręcic? :D
        Rzecz w tym, że bazując między innymi na komentarzach, jak już ktoś się zaczyna kręcić w kółko, to chyba pora na rozpoczęcie własnej drogi. Wzrastanie to wchodzenie wyżej i wyżej, tkwiąc w tej samej klasie rozwoju się nie osiągnie. Może (Pepsi, nie miej urazy ;)) pora oderwać się od wszystkiego i stanąć na własne nogi? Tak zupełnie? Wrócić do spraw przyziemnych, bez powracania z każdym pytaniem po kolei i oczekiwaniem na wskazówki? Podziękować temu, czego mieliśmy okazję się tu dowiedzieć i ruszyć dalej? Ta wiedza, te wskazówki są w nas. To nie zginie, a pozwoli nam znalezc wlasna prawdę. Może komuś się to przyda, może nie, badzmy w drodze tak czy inaczej <3333 Nie nawołuje do bojkotu, ale hmm mistrzowie duchowi to nauczyciele, jednak żaden uczeń nie osiągnął doskonałości pytając każdorazowo mistrza, jak życ, skręcic w prawo, czy w lewo, a może stuknąc czołem w drzewo?. Taka tam sugestia do rozważenia.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 2
        • Aguś   IP
          Wiesz kochana Pepsi. Nie pomyślała bym, że moje życie potoczy się w ten sposób. Od kąd pamiętam jest to jeden wielki chaos. Jakbym ,w ogóle nad niczym nie miała kontroli. Mam problem! A może już nie mam! A może mogło być zawsze gorzej , więc nie powinnam narzekać. Bo życie rządzi się swoimi prawami. Wszechświat chce nas zawsze uszczęśliwić i robi wszystko, żeby nasza dusza tu na ziemi zajęła się tym czego pragnie. Bo jak nie to całe życie codzienne kokosem w łeb i kłody pod nogi. Ja już nie mam niczego. Wszystko zostało mi bodebrane. Cały czas zastanawiam się w jakim celu. Co mam przez to rozumieć!?!? Miałam faceta,a z nim dziecko w drodze i plany. Mieszkaliśmy za granicą i po kilku latach na obczyźnie postanowiliśmy wrócić do Polski. Kupić mieszkanie i wychowywać razem córkę. Ot żywot człowieka poczciwego. Ufałam ojcu dziecka bardzo mocno. Godziłam się na jego każdy pomysł gdyż wiedziałam, że ma głowę na karku. Nie to co ja! Wtedy strasznie zakompleksiona z  małym poczuciem własnej wartości i po okropnych przejściach z przeszłości. Znalazłam w końcu normalność. Bo moi rodzice i całe dzieciństwo to dla mnie raczej patologia. Z ojcem nie mam kontaktu ponad 10lat z matką celowo się pokłóciłam kilka miesięcy temu bo już miałam dosyć jej ciągłych pytań,a co u mnie? Czy znalazłam pracę? Gdzie przez całe moje dzieciństwo i dorastanie nigdy się mną nie interesowała. Mogłam robić co chciałam. Picie,wagary, palenie papierosów. W wieku lat 17 gdy jeszcze byłam dziewicą przyszła do mnie i zaproponowała mi pracę w Niemczech jako prostytutka. Sama pracowała w tym zawodzie jakiś rok czasu. Oczywiście się nie zgodziłam!!! Wracając do powrotu do Polski z pięknymi planami na przyszłość. Konkubent :) bo nie mieliśmy ślubu wymyślił, że dopóki nie znajdzie mieszkania , które będzie można kupić.Zamieszkam z jego mamusią. Kobieta raczej za mną nie przepadała. Wymarzyła sobie inną synową zapewne no i jako , że mąż jej zmarł dość młodo zostawiając ją z małymi dziećmi,dwoma synami.To bardzo zależało jej, żeby wybranki jej jedynych synów jej miłości, którzy będąc świadkiem jej strasznego cierpienia z powodu żałoby. Starali się ją pocieszać i być grzecznymi. Zaczęło się mieszkanie z "teściową" które z jednego miesiąca urosło do 1,5roku. W tym czasie konkubent nie kupił mieszkania w Toruniu bo tak sobie wymyśliliśmy. Wrócił do Irlandii pół roku po urodzeniu naszego dziecka. Stwierdził, że jednak nie mamy wystarczająco pieniędzy na kupno mieszkania, więc wraca dorobić pieniędzy i wraca. Taaaak ,yhy !
          Przez 10miesiecy szukał pracy. A ja z jego matką wciąż pod jednym dachem. Mała mieścina nic do zobaczenia i spędzenia czasu. Żadnych znajomych. Wszystko obce i ta wiecznie naburmuszona baba w jednym domu. Potem kobiecie zaczęło siadać na głowę i zabrali ją do szpitala psychiatrycznego . Zostałam sama z małym dzieckiem. Nie było wtedy internetów ani komórek na taką skalę jak dzisiaj. Zaczęłam popijać piwko bo jak dziecko zasnęło nastawała ciemność i straszna cisza. Nie było telewizora,komputera, żeby jakoś zagłuszyć tą rozpacz,ten żal to porzucenie mnie samej. Tak się czułam wtedy. Jak bym była sama na całym świecie. Piwkowwałam codziennie. Nie do zachowania się tylko kilka piwek dla relaksu.Wtedy nerwy puszczały. Byłam spokojna i mogłam zasnąć.Moi rodzice mieli problemy z alkoholem. Ja myślałam,że nie mam. Wszystko pod kontrolą. Potem już nie umiałam się inaczej zrelaksować. Konkubent w przeciągu 10miesiecy odwiedził nas 3razy. I w końcu znalazł pracę i wymyślił, że nie ma sensu jednak kupowania mieszkania w PL i mam z dzieckiem przyjechać do Irlandii. Przyjechaliśmy ,a on pracował na nocki. Spałam sama,a w dzień go nie widziałam bo zamykał się w pokoju i spał. Po roku czasu nie wytrzymałam i odeszłam. Przez to, że nie miałam wtedy pracy i pieniędzy bo byłam na jego utrzymaniu Nie zabrałam ze sobą dziecka. Nie miałam gdzie! Byłam znowu w obcym mieście,kraju.Bez rodziny, przyjaciół, znajomych. Miałam nadzieję, że znajdę szybko pracę i zabiorę córkę i będzie mieszkała ze mną. Ale niestety przez długi czas pracowałam part timer,czyli po kilka dni w tygodniu. Pieniędzy wystarczało na opłacenie pokoju wynajętego u kogoś i jedzenie. Wtedy ojciec naszego dziecka postanowił wracać z córką do Polski bo dostał fajną pracę.Znowu załamka!!! Co ja mam teraz zrobić!!?? Byłam w szoku przez dwa tygodnie piłam. Nagle olśnienie przyszło. Założyłam mu sprawę w sądzie o odebranie mu dziecka. Córka była w drugiej klasie miesiąc przed końcem roku szkolnego. Wyjechał kilka dni przed datą, którą mi oznajmił , że wyjeżdża. Przez rok nie wiedziałam gdzie jest on i dziecko. Szalałam!!! Wpadłam w depresję, piłam, próby samobójcze,palenie trawki dla relaksu, czasem feta. Spotykanie się z facetami tylko dla seksu.Staczałam się!!!Potem jeszcze wiele się wydarzyło ale nie będę już pisać bo nie starczy miejsca :D Właśnie wtedy natknęłam się na Ciebie Pepsi. Dużo bardzo dużo mi pomogłaś. Moja sytuacja jest dalej skomplikowana. Czuję jakbym na czole miała wyrytą szkarłatną literę jakiś symbol, który mówi, że jestem straszną matką bo zostawiłam własne dziecko. Nie miałam siły , żeby ją odzyskać. I ciężko mi żyć z tym bolącym,piekącym od środka ciężarem. Ojciec dziecka jest dla niej bardzo dobry,kocha ją najbardziej na świecie. Jako ojciec zdaje egzamin. Nie chcę już psuć tego i ciągać go po sądach, żeby tylko go ukarać za to co mi zrobił.Dziecko potrzebuję stabilizacji,rutyny,spokoju. Ja wciąż po tym wszystkim czego doświadczyłam w życiu motam się i nie wiem co mam w życiu robić. Wszystko się zmieniło we mnie. Nie wystarczająco się staram. Czy mam puścić i niech dzieje się samo. Niech dzieje się życie. Tak poprostu. Bez scenariusza. Much Love Pepsi :*
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Carrie   IP
            Peps
            <3
            na fali egoeksplozji poproszę o przewodnik dla pelzajacych, bo pełzam po jakims omacku albo opaski vel belki u siebie nie widzę i  już mnie parę części boi od obijania się o kanty, przeszkody i takie tam.

            Uprzejmie dziękuję :)
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także