Depresja, poczucie winy i zazdrość o sukces małżonka ...
  • 44Autor:44

Depresja, poczucie winy i zazdrość o sukces małżonka...

Dodano: 20
Co ma wspólnego z sennością i bałaganem w pokoju?

Gdy zaczynasz skupiać się na drugim człowieku, porównywać, wybrzydzać, zazdrościć, przestajesz sprzątać swój pokój.

Wchodzi matka z krzywą twarzą i mówi, co jest z Tobą? Dlaczego zarosłeś perzem synu, nie poznaję Cię, jestem Tobą rozczarowana.

I taki komć

Całe nasze wspólne życie z mężem, on powtarzał mi że napewno mi się nie uda to czy tamto, że nie osiągnę tego czy owego. Ja przez życie szłam z własnymi pomysłami i wszystko mi się udawało i to tak od niechcenia zupełnie przypadkiem, a mój mąż zapadał się w sobie, aż dzisiaj jest w stanie depresji. Teraz ja jestem zagubiona, mam właśnie poczucie winy, nie wiem jak mu pomóc. Wszystko czego nauczyłam się od Ciebie Pepsi, nagle prysnęło. Jestem pogubiona, zaczęłam się bać, użalać nad sobą. Nie wiem co dalej robić a myślałam, że jestem na swojej drodze. Co robić?
Rzeczywistość jest wirtualna, a świadomość nieśmiertelna, to jest moja prawda, i tylko z tego pułapu mogę Ci odpowiedzieć. Gdy nie rezonujesz z tym, moja odpowiedź będzie tylko kiszką kaszaną. Kiedyś logowałaś się do swojego awatara, żyłaś krótko, rodziłaś w lesie, lub jako facet ktoś przyszpilił Cię dzidą. To okropieństwo niby zapomniane, ale siedzi przecież w bazie danych, bo w księdze Akaszy siedzi wszystko. To co było i to co prawdopodobnie może się wydarzyć. Ty masz wpływ na to co się może wydarzy, ale nawet w tej wirtualnej grze mamy inne poziomy świadomości, podobnie jak w Simpsach. Twoja intencja tworzy Twoją rzeczywistość. Jednak intencje Twojego hasbenda, moja i sąsiadki, to wszystko się jakoś sumuje i powstaje wynik w szylingach i pensach, czyli dochodzi rachunek prawdopodobieństwa. No dobrze, koniec z podwieczorkiem u Kapelusznika, nigdy więcej Johnego Deepa w naszych domach. Nie dostałam szajby, ale chcę Ci przekazać tę płochą myśl, że to jest wirtualna gra. Ty grasz, gra Twój mąż i będziecie grać aż do wylogowania. Póki co, jesteś zatopiona po szyję w tej grze, więc wszystko Cię boli, jakby układ nerwowy Twojego awatara był na wierzchu, jakbyś trącała nerwy niby struny smutku. Twój mąż jest w takiej samej sytuacji, zanużony po szyję w grze, ale to nie znaczy, że Twoja i jego świadomość są na tym samym etapie ewolucji. Człowiek śpiący będzie właśnie tak reagował, będzie chciał podciąć skrzydła swojej żonie, nie z mściwości, ale ze snu, z niezrozumienia, nie potrafi zaakceptować, że  partnerka lepiej sobie radzi w matrixie.

Lepiej sobie radzi, czyli mniej się boi, bo do tego to wszystko się sprowadza.

Jest pytanie, czy on dostałby tych waporów, nieszczęścia psychicznego, ogromnego strachu, gdyby nie był Twoim partnerem? Raczej bałby się tak samo, raczej byłby nieszczęśliwy tak samo, ale kto inny byłby obwiniany, czy tylko czuł się winny.

Jesteś tutaj po to, żeby cały czas sprzątać pokój.

Gdy tylko na chwilę zaprzestajesz sprzątania, natychmiast entropia podwyższa się, zaczynasz porastać perzem, cofasz się. Nie masz innego wyjścia, żeby nie zmarnować trudów tego wcielenia, musisz sprzątać. A on zaprzestał sprzątania, gdyż skupił się na podglądaniu Twojego pokoju. Czy Ty aby nie śpisz pod łóżkiem i nie zmieniasz skarpetków? Gdy porównujesz się z drugim człowiekiem, uważasz, że los nie traktuje Cię sprawiedliwie, zazdrościsz, czujesz się, jak pantofel z przydeptaną piętą, przestajesz sprzątać swój pokój. Wchodzi ojciec z kąśliwym wyrazem gęby i mówi, łaj? Dlaczego zarosłeś liszajem synu, nie takiego Cię płodziłem. I tak jest z Twoim partnerem, operzony, zaszły mgłą liszaja, obrażony, nieszczęśliwy, niespełniony, wystrachany, ba, przerażony. Dlaczego Tobie tak wszystko się udawało? To proste, nastawiłaś się na obniżanie entropii, żadnych kwadratowych jaj, żadnego piętrzenia potencjałów, tylko własna droga, własne drzwi, cel osiągany lewą nogą do lusterka. A jakże to? - mówi na to mąż - masz orać tak jak ja i mieć kał z moczem. Katorga, krwawica, tortura, krzyż, to są dopiero przepisy na sukces w wyścigu szczurów. Dobra, zejdźmy z uśpionych, bo muszą zacząć przytomnieć, nadszedł czas, gdyż będą smutni, a nie o to chodzi w tej grze. Z kolei inni, podobno trochę przebudzeni, lub bardziej niż trochę, zaczną ich po prostu kochać.

Twoje poczucie winy jest lękiem przed karą

Może teraz nie wszystko będzie się układać tak różowo, może robiąc sukces zdeptałaś niechcący mrówkę, albo stokrotkę, ups, a może przydeptałaś swoją połówkę przyrzeczoną? Tak to właśnie działa, że jak już witasz się z gąską, to wahadło odchyla się w drugą stronę i pojawia się jakaś mina, która wszystko psuje, bo jak tu świętować, gdy kumplowi odjęło kończynę? I nie są to jaja w tropikach, chociaż tak naprawdę gorąco polecam Ci ten film.

Konkludując, chcę Ci powiedzieć jedno, spójrz na swojego męża sercem, w jednej chwili przestaniesz się bać i odczuwać dyskomfort. Ludzie, którzy potrafią kochać bezinteresownie przestają się bać. Możesz odejść od niego, gdy on nie chce przyjąć Twojej dłoni, miłości, zrozumienia. Możesz odejść od niego, gdy on chce tego wszystkiego. Po prostu mu to daj, to Cię w jednej sekundzie uzdrowi. Wybacz, pochyl się, kochaj, i graj dalej w swoją grę coraz lepiej, po to tutaj się zalogowałaś, aby posprzątać pokój. Błąd, aby być w sprzątaniu.

z miłością

 20
  • Marek   IP
    Witam,
    co myślisz Pepsi o DEZYDERACIE jako DRODZE?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Bogata   IP
      Carrie, odezwij sie !!!!
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Viki   IP
        Serdeczności za ten wpis, jest pomocny, mega pomocny
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Carolina   IP
          Pepsi Twój dzisiejszy występ w kuchni😁😁mam nadzieję że będzie cała seria. Buziak
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Buuu   IP
            Pomóż proszę. Nie wiem co robić. Zawsze to samo... kiedy mam mniej kasy to wszystko inne układa się wspaniale: zdrowie, związek, wszystko luks. A kiedy tylko kasy przybywa cała reszta się sypie jak domek z kart. I tak: dostałam pracę marzeń, ba nawet o takiej nie marzyłam i nie mogę się cieszyć bo odpadły mnie jakieś bóle kręgosłupa i nogi. Paralizujacy ból nie pozwala normalnie funkcjonować, nikt nie potrafi mi pomóc. Dzień w dzień wyje z bólu i szukam ratunku. Bezskutecznie. I nauczona podobnymi doświadczeniami wiem że jeśli zrezygnuje z pracy to wszystko mi przejdzie tylko że nie zrezygnuje. Mam zakodowane w głowie że nie zasługuje na to by być zdrowa i bogata że zawsze cos musi być nie tak. Że nie może być wszystko idealnie. Że inni tak.. owszem ale nie ja. Jak przestać być ofiarą.... siebie samej??? Odpowiedz proszę.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także