Czy można „przegrać" dobrobyt, nawet życie, szukając własnej drogi?
  • 44Autor:44

Czy można „przegrać" dobrobyt, nawet życie, szukając własnej drogi?

Dodano: 31
fantazy/ pepsieliot.com
fantazy/ pepsieliot.com

Mylisz, błądzisz, mieszasz, perpetulisz, a wszystko pod beżowym płaszczykiem pozornie rezolutnej wypowiedzi, co można podsumować zdaniem dosadnym, mam masę kijowych przekonań, lęku, ba, mam pełno w gatkach, ale wciąż siedzę w głowie, rządzi mną ego, czyli śpię jak suseł.

I taki komć

Pepsi, a czy można „przegrać” szukając własnej drogi? Nie wiem jak to ująć. Na przykład, mam dobrze płatną pracę, ale to kompletnie nie moja bajka. Pogoń za kasą i wyścig szczurów. Jestem sobie na razie tutaj, ale nie gonię, nie umiem się w to rzucić. Nie wyciskam z tego ile się da, tylko powoli robię, patrzę i obserwuję,  ale ciągle szukam tej swojej ścieżki. Tylko, że to mi stwarza straszny burdel w głowie, bo czuję się między młotem, a kowadłem. Nie chcę tak tego rzucić, bo dobra kasa, ale w to też się nie rzucę. No i w głowie wojna myśli i gonitwa scenariuszy, bo inni sobie super radzą, a ja odpuszczam. Ja chyba wolę skromniej, ale żeby to była moja droga, tylko najpierw muszę ją znaleźć. I czy właśnie tak szukając nie przegrywam?…
Przekonanie nember łan, że własnej ścieżki się szuka, nic bardziej mylnego. Kolejne, że inni radzą sobie doskonale, że przystosowali się do życia w dżungli wpychając sobie kość w nozdrza, wszyscy, tylko nie Ty. I najgorsze z punktu widzenia osiągnięcia dobrobytu, materialnego celu (a przecież po to siedzisz w tej korpo) to przekonanie, że własna droga jednak nie przyniesie aż tak wymiernych profitów ekonomicznych.

Na margi, własnej ścieżki, czyli życiowej pasji, kreacji, tworzenia, nie szuka się, bo to ona Cię odnajduje.

Póki co, gdy nic Cię jeszcze nie odnalazło, nie siedzisz na skrzyżowaniu jak osiołek, który nie wie, czy zacząć jeść marchewkę, czy owies, więc siedzi, ale wchodząc na jakąś drogę przez jakiekolwiek uchylone drzwi pojawiasz się w drodze, jesteś wreszcie w kroku.

Idziesz, rozglądasz się, dajesz sobie uważny czas na rozpoznanie, a gdy wszystko na tej drodze przychodzi Ci bardzo ciężko, z koszmarnym wysiłkiem, że to nie słoneczna droga, tylko orka, wówczas możesz mieć pewność, że weszłaś nie przez swoje drzwi, że zostałaś wciągnięta tutaj podstępem (niektóre wahadła na początku mamią dużymi atrakcjami), albo, że zupełnie nie masz komunikacji z własną świadomością.

Jest jeszcze inna możliwość, że silne ego zbagatelizowało pijące w tyłek stringi.


Raczej za tym ostatnim optuję, gdyż masz silne ego, które już urządziło Ci przyszłość, będziesz wyplatać koszyki z organicznej wikliny, owiana lekką bryzą, tyle, że z tego nie będzie jakiejś większej kasy, ale Ty masz na to wyrąbane.

Akurat.

Wiesz co może dla innych zrobić człowiek biedny, albo w depresji, albo w dużym lęku? Nic, on cały czas jest skupiony na sobie, na swoim niedostatku. Może być tylko dla innych ciężarem. Albo jak biedny Hindus (w opisach Osho) znieczula się na tę grę, bo został zmanipulowany, tym razem duchowością, obietnicą kolejnego wcielenia.

Podobnie jak religie chrześcijańskie obiecują biednemu wejście do Nieba z gołym tyłkiem, bo tam niby takich wolą, bo drzwi do Nieba są wąskie i toboły, wory juczne od każdego odpadną. To oczywiście baśń dla śpiących i fundamenty ogromnych przekonań, które uważają (poplecznicy wahadła) w następnej kolejności za swoje prawdy.

Owszem, toboły, jak i awatar na czele z ego, to tylko atrybuty tej gry, ale Ty możesz grać do woli, ile razy dusza zapragnie. Sensu stricte dusza.

A więc nie, nie szukasz drogi, tylko podążasz którąś wybraną przez siebie, i czujesz, że coś jest nie tak. Albo droga Cię odnajduje sama, gdy masz lat 3.

Do tego w życiu można mieć kilka pasji, podobnie jak i miłości (dopóki się nie przebudzisz i nie pojmiesz, że miłość to jeszcze coś innego, niż sądziłaś). Albo, gdy pasja Cię jeszcze nie odnajdzie można się oddać w najem i spokojnie iść drogą i widzieć świat jak dobrą grę, pole do doświadczeń, a Ty dzięki próbom, stajesz się coraz lepszym graczem.

Niektórzy potrafią przeskoczyć dwie klasy, geniusze nawet cztery, ale większość z nas będzie wzrastać, ewoluować, obniżać entropię, tylko codziennym treningiem gry na skrzypcach. 10 skrzypków po pierwszej klasie nigdy nie będzie posiadało umiejętności jednego, który skończył 10 klas jedną po drugiej.

Przebudzony człowiek, który gra w grę świadomie, jest w stanie zrobić bardzo dużo dobrego, gdy będzie bogaty. Tak działa ta gra. Ekwiwalent wszystkiego, czyli pieniądz stworzyły wahadła, bo łatwiej dociera się do wszystkich. Ucząc się coraz lepiej grać, widząc pozytywne strony życia, chcąc nie chcąc przyciągniesz energię pieniądza.

Ale, gdy zaczniesz zmulać swoimi przekonaniami, faktycznie niczego nie przyciągniesz, albo w wielkim znoju, (jak ogromna większość ludzi) niewiele.

Oczywiście nie należy  stawiać wszystkiego na ostrzu noża, jak przydusisz los, siły równoważące wtedy prawie zawsze łupną Cię kokosem w czoło.

Oddaj się w najem korporacji, nie porównuj, nie mów, że Ty nie jesteś taka, czy siaka, jak oni, tacy, czy siacy, co Cię to obchodzi. Wykonuj pracę jak najlepiej potrafisz na dany moment, wcale nie musisz zaangażować się sercem i miej oczy i uszy otwarte.

Jeśli pasja Cię jeszcze nie odnalazła, po prostu przejdź się trochę ścieżką, do której były uchylone drzwi. Jak to nie Twoja ścieżka, albo zawrócisz, albo przeskoczysz na własną. Bylebyś była w drodze.

Miej intencję celu i to całkowicie  wystarczy.

Życzę Ci, aby Twoja ścieżka, pasja, konik, szczęście, jak najszybciej (rzecz bardzo luzacko umowna) Cię odnalazło, żebyś przyciągnęła lewą nogą do lusterka sporo energii pieniądza i będąc świadomą mogła się dzielić, lub nie. To już Twoja sprawa, Twoja wolna wola, generalnie luz.

z miłością

 31
  • Joanna   IP
    "Nie bój się trochę bać. Jak powstanie potencjał, działanie go rozproszy." - WOW, to jest mega myśl, Dzięki!!!
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Joanna   IP
      Ale czekając aż pasja nas odnajdzie, nie robiąc nic, to też niezbyt skuteczny pomysł. Wiem, że często podkreślasz o byciu w kroku i tu mi tego jasnego przekazu brakuje.
      Mam poczucie, że jestem na własnej drodze, gdyż większość idzie jak po maśle, jest spokój, jest radość. Zastanawiam się, czy rozmyślając o tym jak jest super i lekko nie piętrzę potencjałów? Staram się całą radość i dumę przerzucać na mojego anioła, lecz... się zastanawiam się i chyba nieco boję by nie zapeszyć.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • inna   IP
        Mam problem z wysylaniem info. Chyba moj nick ulegl przedawnieniu :)
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Ania   IP
          Czyli luzik? Nawadniać dziecia? Zdrowa jest, czy coś powinno niepokoić? Ale super mieć taki kontakt tutaj dziękuje
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Pepsi Eliot
            nie widzę czytelnego związku
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także