Skąd się przywlekły opętania ludzi przez demony, i czym to się je?
  • Horry PorttierAutor:Horry Porttier

Skąd się przywlekły opętania ludzi przez demony, i czym to się je?

Dodano: 25
Czyli, jak pozbyć się ewentualnego diabła z siebie, i czy możliwe, żeby się tam zasiedział?

I taki koment

Horry a ja mam takie pytanie skąd te opętania ludzi i to że są różne historie typu, że diabeł kogoś opętał i np. nie miał ten ktoś kontroli nad ciałem, czy to demon i skąd i dlaczego tak jest? Są trzy podobnie prawdopodobne wytłumaczenia tej sytuacji. Coś jak opętanie demonami może zadziać się z powodu bardzo wystraszonego ego, skłonnego do wymyślania strasznych historii, a ponieważ rzeczywistość jest odzwierciedleniem naszych myśli, po pewnym czasie może właśnie pokazać delikwentowi ową przerażającą rzeczywistość. Czyli to ego jest sprawcą swoich nazwijmy to nieszczęść. Jakaś młoda dusza zalogowała się i drży jak osika i jest bardzo podatna na to co wykoncypuje ego. Drugą opcją jest to, że system, czyli wyższy system świadomości coś chce pokazać. Niewiadomo jaka świadomość zalogowała się do danego awatara, nie znamy jej poprzednich wcieleń, może to być taka nauka dla tej świadomości. Może system chce w ten sposób obudzić tego człowieka. Takie kręgi w zbożu dla wyższego systemu świadomości robi się lewą nogą do lusterka, czyli jest to bułka z masłem, łatwizna. System różne rzeczy może tutaj robić, żeby coś nam pokazać, niekiedy nawet wstrząsnąć gościem, czy gościówką. Twierdzenie, że robią to Kosmici, albo studenci w nocy tak dla jaj, jest o tyle pozbawione sensu, że takich kręgów nie da się zrobić w idealnej ciszy, bez żadnych urządzeń i bez totalnej rujnacji okolicy. No a gdyby to mieli robić Kosmici, to w końcu byś na takiego kiedyś natrafiła, a jakoś ich się nie widzi. System oczywiście może pokazać Ci UFO, czy Ufoka, ale raczej udostępni to Romanowi Nachtowi, który zrobi z tego incydentu poruszającą serca audycję i nagłośni sprawę.
Taki demon w ciele, to będzie raczej kontynuacja tego co już się działo, może odpowiedź, może stopień do wzrastania, z powodu poprzednich wcieleń. Trudno jest dywagować, ale dla systemu wszystko jest możliwe, tyle, że pewne wydarzenia są po prostu mniej prawdopodobne, jak spotkanie różowego jednorożca. System raczej wybierze demona, to jest bardziej prawdopodobne. Ponieważ system dostosowuje się do reguł tej gry, skoro takie powstały. Czyli patrząc w teleskop zobaczysz raczej to, czego się spodziewasz, czyli mgławicę, kometę, czy gwiazdę, a nie czarnoksiężnika z krainy Oz. Jednak zawsze jest jakieś minimalne prawdopodobieństwo, że będzie to Twardowski dosiadający rożek księżyca. I trzecim też prawdopodobnym scenariuszem jest, że z jakiejś innej rzeczywistości, mam na myśli grę (chociaż  w komputerze nie zdarza się, żeby Sims przeskoczył do innej symulacji, która dzieje się równolegle) przedostaje się jakaś świadomość, może nawet z dziwacznym awatarem demona, czy tylko świadomością. Chociaż Simsy i gry z Elfami to pikuś w porównaniu do tego co się tutaj rozgrywa, jak bardzo jesteś w grę zanurzona po szyję, że jednoczysz się z awatarem do imentu. Jednak owszem, może się zdarzyć w naszej grze, że podepnie się pod kogoś jakiś awatar z zanurzoną w nim świadomością z innej gry. Gdy jakaś osoba jest szczególnie podatna na sugestie, wystraszona, albo często przebywająca poza ciałem, może też mieć jakieś problemy psychiczne, wówczas dla jaj, albo na poważnie zostanie zasiedlona przez kogoś takiego. Czy ten osobnik zasiedlający cudze ciało jest zły, czy dobry, prawdziwy, czy nieprawdziwy, trudno tutaj kogoś przekonywać, gdyż sami tkwimy w przestrzeni wirtualnej, wyliczonej przez komputer spoza gry, więc kłopotliwe byłoby debatować co jest prawdziwsze, my, czy demony?

Przy założeniu, że rzeczywistość jest wirtualna, a świadomość nieśmiertelna, a nasza gra jest niejako poligonem doświadczalnym, gdzie uczymy się obniżać entropię całego systemu, którego jesteśmy przecież częścią, wszystko inne można już wytłumaczyć za pomocą logiki mechaniki kwantowej. To, że tak mało ludzi na świecie ją rozumie, nie znaczy, że ona nie jest logiczna, i nie stanowi odpowiedzi na wszystkie pytania egzystencjalne, które sobie zadajemy. Pewien koleś z Szwajcarii, wybitny bogacz, chcący coś więcej skumać, może nawet przechytrzyć rzeczywistość, pojawił się w Stanach w Ośrodku, gdzie nie tak dawno jeszcze działał Robert Monroe, też bogaty biznesmen, inżynier który nie chciał wcale przeżywać sytuacji poza swoim ciałem, ale wciąż mu się przydarzały. W końcu zatrudnił (Robert) naukowców, w tym fizyka kwantowego współpracownika NASA (Toma Campbella) do spraw gwiezdnych wojen i przez całe lata były rozkminiane te wydarzenia poza ciałem. Na podstawie doświadczeń i wiedzy Tom Campbell (miał wykłady w zeszłym roku w wakacje w Mangha w Krakowie) stworzył swoją wielką teorię wszystkiego. Na margi, jest to najbardziej przemawiające do mnie przesłanie, po latach moich studiów tematów nazywanych potocznie paranormalnymi. Wracając do Szwajcara, wybrał się właśnie do tego Instytutu (działa nadal po śmierci Monroe), gdzie wyuczył się opuszczać swoje ciało, spotykać różne istoty podczas tych podróży, też medytować i zagłębiać się bezdennie w siebie. Wróciwszy do kraju i swojego pięknego domu, ze zdziwieniem skonstatował, że w nocy, gdy śpi, ktoś zakrada się do jego włości, je z jego miseczki, a dokładnie używa wypasionych garnków Zepter po tysiaku euro za patelnię and rondel, a więc ktoś grasuje po jego kuchni, pichci, pożera zapasy w lodówce, bez pardonu wyjadając kawior astrachański i inne pyszności.

Poirytowany do czerwoności Szwajcar rzekł w końcu z kamienną twarzą pokerzysty: sprawdzam i zainstalowawszy kamery w kuchni nagrywające te brewerie udał się na nocny spoczynek. Jakimże rzecz skończyła się zdziwieniem Szwajcara, gdy rano na filmie zobaczył siebie samego grasującego wśród garów, bijącego pianę i jaja na patelnię i klarującego organiczne masło. Nie wiem jaki morał z tego mogłabym wyciągnąć dla Ciebie, ale okazuje się, że każda najbardziej dziwaczna historia otrzymuje w końcu rozwiązanie. Podobnie z demonami, to może być ta sama osoba, która zalogowała się do awatara, coś jak rozdwojenie jaźni u schizofrenika, może to być jakiś przekaz, nauka, wyższego systemu świadomości, albo żart, czy poważne zasiedzenie się w człowieku innej świadomości, może nawet z innej gry.

Na zawsze Twój Horrry Portier

PS A imię jej 44 postanowiła również wypowiedzieć się wkrótce w temacie, bo twierdzi, że coś opuściłem:)
 25
  • Asia   IP
    spoko luz, każdy wierzy w co chce ;-)
    kwestia nazewnictwa mnie nie zajmuje - czy to będzie walka czy przechylanie wahadła
    pozdrówka :-)
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Asia   IP
      "Walczy się" spokojem, miłością, obserwacją, akceptacją - jeśli można tak powiedzieć. Ty Pepsi nazywasz to "budzeniem się" - dla mnie to sposób walki w duchu. Przebudzenie to jest wyzwolenie po starciu miłości ze strachem. Ciemne siły (złe duchy) odpadają gdy zderzą się z Bożą obecnością. Muszą odpaść, nie ma innej możliwości - bo tam, gdzie jest On, one nie mają prawa być.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Asia   IP
        Rili ;-)
        Z tym, że dla tych, którzy przestają wierzyć w kłamstwa ego, ona jest już wygrana ;-)
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Aśka   IP
          Ja tam wierzę, że istnieje Bóg oraz anioły i demony, a w świecie duchowym trwa walka między tymi dwoma siłami. Walka między miłością a strachem i kłamstwem, między dobrem a złem. Gdy siły zła przeważają, do głosu dochodzi silne ego - a wraz z nim różne roszczenia, dążenia, stresy, zafiksowania na jakimś temacie. Człowiek kręci się w matrixie. Jednym słowem - człowiek śpi. Dlaczego? Bo wierzy w kłamstwa szatana. Kłamstwa szatana to ego. Za każdym elementem naszego ego (strachem, agresją, smutkiem itp. ) stoi jakiś demon. Mamy te demony w sobie, a one manifestują się w emocjach i idących za nimi zachowaniach.
          Opętanie? To skrajna forma zniewolenia przez ego - przez różne demony.
          Skąd się biorą te demony w nas? Z przekleństwa. Jeśli byliśmy przeklinani, czyli ktoś wypowiadał nad nami nieprawdziwe rzeczy, wzięte prosto z matrixu (jesteś głupi, nie nadajesz się do tego, źle się zachowujesz itp itd), a za tymi przekleństwami szły jeszcze konkretne decyzje (odrzucenie, bicie i różne inne traumy) - to te demony do nas przychodzą, i utrzymują nas w stanie kłamstwa/snu. Człowiek przeklinany również przeklina, zaczynając od siebie. Pozostając w mocy przekleństwa, karmisz ego. To prawo działa przez pokolenia. Demony wchodzą w pokolenie, rodzinę, przechodzą z ojca na syna. Żyją sobie, karmione naszym strachem. Tak działa przekleństwo pokoleniowe, które w skrajnej formie manifestuje się w opętaniu. To taka kumulacja pokoleniowych przekleństw.

          Takie moje zdanie ;-)
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Paula   IP
            Dzięki bardzo 😘
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także