Co robić, żeby nie zapeszać rzeczywistości?
  • 44Autor:44

Co robić, żeby nie zapeszać rzeczywistości?

Dodano: 27
44/pepsieliot.com
44/pepsieliot.com
Czy ja zapeszam rzeczywistość?

Dlaczego, gdy mówię, że jest dobrze, wkrótce robi się źle?

Pierwszym krokiem do tego, aby medytacja się odbyła (a są tylko dwa kroki) jest to, żeby ego nie pobiegło za szumem, który zawsze jest wokół Ciebie. To nie o to chodzi, że masz nie słyszeć kosiarki, cyklu Carnota w zapalanym aucie, szumu strumienia, pisków dzieci, czy sąsiada jednocześnie drącego faję i się do komóry na balkonie. A więc nie o to chodzi, że tego nie słyszysz, ale że ego się do tego szumu nie przykleja. Jest tylko uważność. Drugim i ostatnim krokiem do medytacji, o wiele trudniejszym, jest wyłączenie ego, czyli myśli, ale o tym przy innej okazji.

I taki komć

Ogólnie chyba sobie radzę … jednak, jedno wciąż mnie dopada, tzn., gdy ktoś mnie pyta: jak tam, ok? I ja odpowiadam, że owszem. To zaraz się spieprzy … Serio, za każdym razem. Nie wiem, czy to ja ze strachu, czy to jest jak zaklęcie …? Poza tym, przy większych problemach, stresach, staram się jeśli trzeba, najpierw przepłakać, a potem przespać i pomaga. Wstaję i zaczynam od początku, na czysto. Onegdaj spotkałaś kogoś, odpowiedziałaś, is fine, a potem wkrótce zrobiło się coś nie w porządku. Ego powiązało te dwa fakty, bo ego uwielbia czarnowidzieć, i stałaś się wyczulona. Piętrzysz potencjał za każdym razem, gdy wypowiadasz, że jest wporzo, ba, nawet może kombinujesz, żeby odpowiedzieć wymijająco. Inaczej jest z wypłakaniem się i snem, ale nie do końca, gdyż stosunkowo krótki, intensywny płacz, nawet z zawodzeniem, ma działanie oczyszczające, równoważące niskie wibracje strachu, w przeciwieństwie do zamartwiania się rozciągniętego w czasie, podwyższającego entropię i chaos. Ale gdy zaczniesz się spodziewać otuchy z płaczu i snu, siły równoważące chcąc nie chcąc będą musiały ukrócić ten proceder. Wykonuj więc owe rytuały lewą nogą do lusterka, czyli na luzie.
Zaczęłam wstępem o wstępie do medytacji, czyli o niepodpinaniu się ego pod jakikolwiek szum w tej grze. Na grzecznościowe pytanie, co słychać, rzeczywiście, bez względu na to, jak jest w istocie, należy odpowiedzieć bez angażowania ego, dziękuję, i natychmiast przerzucić zainteresowanie na drugą osobę, a jak u Ciebie? Unikniesz w ten sposób piętrzenia potencjałów zarówno z powodu tego, że jest nad wyraz dobrze, jak i tego, że faktycznie nie jest najlepiej. Nie opowiadasz o chorobach, tąpnięciach, nie przekazujesz złych myśli z dwóch przyczyn. Pierwsza, że myśl ma siłę sprawczą, a z powodu wiecznie źle, czarnomyślnego, podważającego sukces, lub nadmiernie ekscytującego się ego, prawdopodobieństwo wydarzeń niemiłych, nieporządanych staje się większe. Druga przyczyna jest taka, że w naszej grze z niewiadomego powodu grasują siły wyrównujące, które wręcz onanistycznie dążą do zrównania napiętrzonych potencjałów. Nawijanie o sobie do siebie samej już jest obniżaniem wibracji, ale do ludzi to wręcz prowokacja dla sił równoważących. Grzebanie w sobie, analizowanie, doszukiwanie się czegokolwiek z poziomu ego, absolutnie mija się z celem, bo nie spotykasz tam w ogóle siebie, tylko wciąż natrafiasz na własne ego. Co do opowiadania o sobie innym, jak już, niech to będzie, albo prośba o poradę, gdy druga osoba potrzebuje takich informacji, aby lepiej Cię zrozumieć, albo gdy Ty sama korzystasz z własnego doświadczenia, przytaczasz przykład, aby pomóc innym. Jednak bez żadnego zaangażowania, po prostu historia przypadku, rekwizyt pomocny dla drugiego człowieka.

Patrzenie na siebie samą powinno być pogodne, życzliwe, i z miłością. Jednak, gdy czujesz się z siebie dumna, oddaj to uczucie, duszy (aniołowi stróżowi), podziękuj jej za sukces, a sama zachowaj spokojną radość. Gdy z kolei masz do siebie pretensje, czujesz się rozczarowana, niedoborowa, smutna, w depresji, uświadom sobie, że to jest oprogramowanie ego, które celowo wybija Cię z równowagi. Złe myśli tworzą teraz Twoją rzeczywistość, czy uważasz, że nie tylko trzeba je olać, ale jeszcze dzielić się nimi z innymi?  Masz teraz tylko jedno zadanie, być może wariackie, zobaczyć w tej poszarzałej rzeczywistości coś dobrego. Nawet irracjonalnie dobrego. Dlatego, gdy spotykasz kogoś i otrzymujesz grzecznościowe, co słychać, mówisz tylko bezpłciowo, bezosobowo, bezemocjonalnie, dziękuję, a co u Ciebie? I dokładnie w tym momencie przełączasz się na zainteresowanie drugim człowiekiem, przełączasz się na frailing. Gdy żyjesz świadomie, ruszyłaś ze skrzyżowania, jesteś na drodze przebudzenia, szczęście drugiego człowieka szczerze wciągnie Cię o wiele bardziej, niż egotyczne myślenie o sobie. Wesprzyj zamiar spotkanej osoby swoim szczerym zainteresowaniem jego dobrem, pomóż mu. Zajmij się drugim człowiekiem, wysyłaj mu trzecim okiem (w jego trzecie oko) dobrą energię własną, wizualizuj, że już jest spełniony, zdrowy, szczęśliwy, otoczony miłością i dobrobytem.

Is fine z poziomu ego, to tylko muśnięcie w tej grze, grzeczność, dobre wychowanie, savoir vivre, nikt nie oczekuje, że opowiesz życiorys z detalem. Cały czas gadamy na temat tego co się dzieje z poziomu ego. Nie można jednak mylić poziomu ego, z poziomem bytu, gdy kontaktujesz się ze swoją duszą, medytując, czy też z innymi, nazwijmy je osobami, gdy wychodzisz poza ciało, na przykład stosując OOBE. Na poziomie bytu możesz dowolnie długo buszować w sobie, akceptować kolejne pokłady, a wychodząc z ciała możesz zadawać po 100 pytań swoim przewodnikom, których z pewnością spotkasz. Ale tu, w tej grze, w tym filmie, w tej rzeczywistości, z poziomu ego tego nie rób. Z poziomu bytu możesz robić co chcesz.

z miłością

 27
  • KaroliMi  
    Dziękuję Pepsi :* Z miłością :* widziałam, że mogę na Ciebie liczyć.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • MałaMi   IP
      Peps a co to jest gdy myślę o czymś rano typu bardzo bym chciała by jakaś firma coś wprowadziła do swojego asortyment mimo, że to dość małe realne jak na nią a wieczorem patrzę, że akurat wprowadzili.
      Wczoraj zaczęłam czytać w końcu transerfing, skończyłam na wzmiance o tym by myśleć o innych jakby ich pragnienia już się spełniły, że są szczęśliwi, zdrowi by czuli się lepiej w naszym towarzystwie, zastanawiałam się czy nie czas to zastosować plus ktoś piszę do mnie z zapytaniem co u mnie i myślę jak mu odpisać by nie zapeszyć a odpowiedz znalazłam po chwili w Twoim poście za co oczywiście podziękowałam aniołkowi który cierpliwie chyba czuwa nade mną ;)
      Wiem, że kreowanie rzeczywistości wymaga czasu ale co gdy odpowiedzi i rzeczy które potrzebujemy dostajemy w tak szybkim czasie?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Lusja   IP
        Nie, Pepsiaczku! Gosc nie "poleci" dalej, bo kisnie osemke dziennie biurko w biurko ze mna. Kilku "gosci". A wszystkie goscie nawijaja, szepcza, tajemnice omawiaja i konkluduja! Przede wszystkim konkluduja. Konkluzja wszechczasow jest to, jak pieknie byloby by gdyby to wlasnie oni wszystkim rzadzili, zajmowali sie, organizowali. Masa niedoszlych dyrektorow, kierownikow i innych masci medrcow siedzi wokol mnie przy biurkach i przekrzykuje sie jak by to bylo gdyby im sie pozwolilo. :D

        Milcze. Coraz czesciej i dluzej. I coraz bardziej slysze, ze wlasciwie nie ma po co sluchac. :)
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Lucia   IP
          Pod warunkiem, Pepsi, ze ktos ma co do powiedzenia w tych tematach i ze w ogole chce o nich gadac. W "moim" matriksie 9 osob na 10 chce gadac o stanie cywilnym szefa i jego planach wzgledem firmy, a tym samym nas, jego pracownikow, grubej dupie pindy z drugiego pietra, kiepskim guscie odziezowym kierowniczki i niechlujstwie sprzataczki. Dodatkowo kazdy z tych tematow osobnicy owi zakonczaja mantra "bo ja to nigdy", ewentualnie "bo ja to bym". :D

          Jesli probujesz zwekslowac temat na cokolwiek innego, patrza na ciebie jak na kretyna, z ktorym totalnie nie ma o czym pogadac, bo nie umie obgadywac! :D
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Kózka   IP
            Opowiem Wam coś. Przyjechał mój kuzyn i nawijał do moich niereformowalnych pod względem diety (i reszty), a więc schorowanych rodziców o swoich znajomych, gdzie dziewczyna miała raka a chłopak prowadził "rozpustne" życie. Usłyszeli o jakimś księdzu egzorcyście, który uzdrawia też. Że tej dziewczynie w 3 tygodnie zniknął rak a ten chłopak był...opętany i po spotkaniu z owym księdzem mu przeszły wszystkie "złe" chętki. Mówili też, że rzecz odbywa się w kościele i jest tam masę ludzi. Ksiądz ten jest pustelnikiem w dodatku. On wychodzi do ludzi na zewnątrz i ich błogosławi a tym co są w środku wypędza diabły i ci ludzie tam podobno chodzą po ścianach, mówią tymi głosami strasznymi i dziwnymi, są w powietrzu pod sufitem, spadają z tej wysokości na posadzkę twarzą i nic im się nie dzieje.
            W tym samym dniu tata pojechał do kolegi, którego żona miała raka tarczycy. Twierdzi, że ten ksiądz ja uleczył, po czym stała się fanatyczką religijną.
            Myślisz Peps, że Tom by powiedział, że to system pokazuje, dzyń dzynia dzwoneczkiem, że jest coś więcej i ludzie budźcie się, czy jak? :D uzdrowienia rozumiem jako kwestię wiary człowieka w to. Ale te latania pod sufitem i łażenie po ścianach? Istna wirtualna rzeczywistość :D
            Moi rodzice chcą tam jechać, żeby ich uleczył, hmm...
            Pozdro
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 2