Dlaczego wciąż spotykam facetów bez kasy? Nawet na górala ich nie stać ...
  • 44Autor:44

Dlaczego wciąż spotykam facetów bez kasy? Nawet na górala ich nie stać...

Dodano: 32
mural/ pepsieliot.com
mural/ pepsieliot.com
Prawo przyciągania działa we Wszechświecie.

Dlaczego działa? Może wyjaśni to naukowo fizyka kwantowa, może nie szybko, może wcale, gdyż peut-être jest takie założenie, że nie wszystko musisz wiedzieć, żeby ewoluować. W każdym razie to prawo wielokrotnie odczułaś na własnej skórze, i wielokrotnie wpuściłaś się w maliny, zmieniając kolejkę w hipermarkecie na tę, która niby idzie szybciej od tej, w której stałaś, a która teraz nabrała prędkości. Prawo przyciągania nie jest tak oczywistym prawem, jak się myśli, gdyż ludzie nie są czytelni, jaśni, nawet dla siebie samych. Dlatego, będąc rezolutną, za Chiny Ludowe nie dasz sobie obciąć małego palca, że doskonale wiesz co jest Twoim przekonaniem, a co prawdą? Na szczęście z łatwością rozpoznajesz lęk i uwieranie, albo męczącą egzaltację, gdyż ego jest widoczne na kilometr.

I taki komć

To o czym teraz napiszę jest dla mnie bardzo ważne. Poznaję na swojej drodze facetów, którzy zarabiają mało. Nie chcę wyjść na materialistkę, ale chyba nią jestem skoro o tym mówię … hmm. Facet jest mądry, oczytany, ale już na trzecim spotkaniu kiedy rozmawialiśmy o kupnie roweru, zaznaczył, że nie stać go na nowy. Że ma mieszkanie w stylu PRL. Że dziewczyny go zawsze wykorzystywały ( jego dobroć). Sama nie wiem czy próbować z nim? Przyznam, że marzyłam o kimś, przy kim nie będę musiała się o nic martwić, że będę żyć na jakimś poziomie. Teraz pytanie … czy faktycznie odrzucać człowieka tylko dlatego, że zarabia mniej ode mnie? Jestem już po 30-tce i sama nic nie mam, dlatego tak nad tym wszystkim ubolewam. Prawo przyciągania działa na całego i z całym dobytkiem, czyli są tam Twoje oficjalne myśli, bardziej projekcje życzeniowe typu: daję radę, starcza mi na życie, nie jest źle, ale jednocześnie, gdzieś z podświadomości ego przemawia, kurde flaczek, a jak się rozchoruję? a jak spadnie koniunktura? może lepiej będę oszczędzać pieniądze już, generalnie boję się. W końcu pojawia się konkluzja leitmotiv "jestem już po 30-tce i sama nic nie mam". I teraz jest pytanie, kogo przyciągniesz do siebie? Kto będzie podobnie do Ciebie wibrował? Ktoś kto daje radę, czy raczej koleś, który obawia się kupić sobie nowy rower, bo to rozłoży na łopatki jego budżet, a o kredycie na górala mówi, jakby zaciągał hipotekę.

Stan w którym jesteś, nie może Ci dać tego, czego chcesz

Jest taka zasada, że stan w którym jesteś nie może Ci dać tego, czego chcesz. Gdy sama nie masz dobrych przepływów finansowych nie możesz z tego powodu przyciągnąć faceta z kasą. Teraz powiesz, że jak to? A Pretty Woman, a Kopciuszek, a Grace Kelly, a Naomi? Owszem literatura, owszem baśnie, może śliczne modelki o szczególnym rysie charakteru, owszem, ale są to wyjątki, a tak naprawdę szczególne przypadki, gdyż jest to możliwe, tyle, że prawie nikt nie ma pojęcia jak to zrobić. Zabierasz się do przyciągnięcia chłopaka bez problemów finansowych, to eufemizm, po prostu bogatego człowieka chcesz mieć za partnera, ale robisz wszystko na opak. Gdy modelka zaczyna karierę, jest piękna, nie sparzyła się jeszcze, nie ma obaw, nie jest przesiąknięta strachem, może jeszcze nie mieć złamanego grosza, ale przyciąga bogaczy, gdyż ma do tego lekki stosunek, jest absolutnie pewna, że jej się to wcześniej czy później przydarzy. Ba, jest przekonana, że jej się to należy. Pieniądze i miłość. W beztrosce bierze sobie od wszechświata to, co jej się należy. Nie ma w tym żadnego parcia, mężczyzna nie widzi w jej oczach napięcia. A ponieważ wiadomo, że modelki onieśmielają mężczyzn, dlatego koło nich kręcą się gównie pewni siebie playboye z pieniądzem, ferrari, i temu podobnymi gadżetami próżności, lub tylko z zamiłowania do dobrego designu.

Prawo przyciągania odnosi się do tego czym jesteś, co teraz masz

Natomiast Ty masz parcie na faceta z kasą, ale sama nie masz pieniędzy na tyle, żeby czuć dostatek. Generalnie oceniasz siebie nisko, zgodnie z przekonaniami matrixu, że trzydziestka jest wyrokiem dla kobiety i coś powinna już koło trzydziestki mieć, przynajmniej męża, dzieci i dom. Mając taki program w swojej głowie, że jesteś niedoborowa, że nie osiągnęłaś za dużo, że inni mają może więcej, wysyłasz informację do wszechświata: nie mam, brakuje mi, nie mam, brakuje mi, ale bardzo chciałabym mieć. Nie chcę czuć się niedoborowa. Jednak ponieważ tak się czujesz, do Ciebie na ławkę dosiada się jegomość, jednakowoż ładną mamy dzisiaj pogodę, jest uroczy, miły, bystry, tyle, że kompletnie pozbawiony energii pieniądza. Ten jegomość pasuje jak w pysk strzelił, jak ulał do Twojego: nie mam, brakuje mi, nie mam, brakuje mi, ale bardzo chciałabym mieć. Kupujesz więc Zelanda Vadima Transerfing rzeczywistości, i na siłę wizualizujesz siebie w dostatku, w dobrobycie, przypierasz się do ściany, ale z tyłu głowy ego podpowiada: to brednie, nigdy nic takiego się nie wydarzy, jestem skazana na niedobór.  I wszechświat świruje, daje Ci to, a za chwilę odbiera tamto, gdyż ta masa intencji wzajemnie się niwelujących sprawia, że nic się nie zmienia w Twoim życiu. Stajesz w nowej kolejce, która oczywiście okazuje się najwolniejsza, czyli spotykasz bystrego rowerzystę, którego nie stać na rower.

Czy faktycznie odrzucać człowieka tylko dlatego, że zarabia mniej ode mnie?

Jest coś takiego, jak miłość. Słyszałaś o takim zjawisku? Gdy nie zakochałaś się, co mają do rzeczy względy merkantylne? W którym momencie strach przesłonił Ci serce, że przestałaś się nim kierować w doborze partnera? Kasa jest w głowie, to jest energia, nic takiego, wspólnie możecie zrobić potężne przepływy w 3 lata, ale teraz nie mogłaś przyciągnąć jeszcze żadnego bogacza, bowiem masz za silne parcie na pieniądze. Takie silne parcie na polepszenie sytuacji materialnej, jest dokładnie czymś odwrotnym, jest płaceniem, jest wydawaniem ostatniego grosza własnej energii, jest minus skąpstwem.

Jednak jak wspomniałam na początku, prawo przyciągania nie jest oczywiste. Zrób coś, co zmieni Twój wizerunek dla wszechświata, coś, co podwyższy Twoje wibracje.

Zrób te dwie rzeczy:

Pierwsza Szczerze zaangażuj się przez jakiś czas, niech to będzie pół godziny dziennie przez miesiąc, w sprawy drugiego człowieka. Odstaw swoje ego na bocznicę. Całkowicie poświęć się, pomóż, oddaj, daj, po prostu zrób coś bezinteresownie dobrego. Kompletnie nie zastanawiaj się, czy ktoś to dostrzeże, podziękuje, po prostu zrób to. Ale w taki sposób, żebyś zapomniała o swojej nagrodzie. Zaangażuj się po prostu. Wejdź w tę pomoc całą sobą, wysłuchaj kogoś, daj mu pieniądze, zapomnij o sobie. Ten miesiąc może zdziałać cuda. Druga Wyrzuć, albo daj komuś (jak zechce) graty, stare rzeczy, które zalegają w Twoim domu. Jak nie chodzisz w jakimś ubraniu przez rok, wyrzuć, albo daj go komuś. Twój dom się przewietrzy, zrobi się w Twoim domu jakaś pustka, a to znaczy, że wszechświat będzie chciał ją wypełnić nowym.

Czy, gdy odstawisz ego na bocznicę i przewietrzysz wnętrza swojego domu, to zaraz poznasz kogoś bogatego?

Jeszcze nie odrazu, bowiem włączy się blokada porządkująca. Wszystko musi się zasiedzieć, ułożyć, nie możesz po takiej akcji zaraz kogoś poznać, musi to wszystko znormalnieć, musi nadmiar potencjału mimowolnego oczekiwania odpuścić, i jak tylko zapomnisz, że czekasz, że oczekujesz, że przyduszasz, pojawi się człowiek z przepływami. Nie jest nawet powiedziane, że nie będzie to ten sam kolarz, który teraz o Ciebie zabiega. Działaj, angażuj się, ale odpuść, rzeczy mają dziać się lewą nogą do lusterka. Luzik.

z miłością

 32
  • Paulina87   IP
    Pepsi,
    Jeśli sama nie mam dobrych przepływów z kasą, nie przyciągnę faceta z kasa . Ale jeśli nie chodzi o faceta to generalnie trzeba czuć, ze ma się tę kasę albo po prostu brać to za pewnik jak ta modelka,

    ok, ale ja chcę teraz więcej niż mam,
    pracuję więcej , szukam nowych klientów ale co mogę zrobić na poziomie mentalnym czy też energetycznym żeby mieć więcej ?
    Co powinno mną kierować jeśli chcę wysyłać oferty i szukam kupców wielkich sieciówek na moje produkty ? co powinmam poczuć w sobie żeby moje oferty zainteresowały bo to, ze cena będzie ok to jedno, ale zakładajac że na rynku jest sporo tego typu produktów.

    Co czuje osoba , która wygrywa tą sprzedaż? co czuje ten dobry sprzedawca , który przyciąga klientów?\
    Co on czuje czego moze nie czuje ja?
    I czy sprzedaż ma związek z prawem przyciągania czy może po prostu dobry produkt i dobra cena wystarczą? oj nie na pewno nie wystarczą, ale gdzie jest granica między pracą a tym co może czuje sprzedawca i myśli i wygrywa z tymi którzy cieżko pracują?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Ju ju   IP
      u T. Swan wyczytałam, że prawo przyciągania działa na higher self in na ego/umysł. To co nas spotyka to jest wypadkowa działania na te dwie sfery. Dlatego może to prawo jest takie nieoczywiste... Co innego ego i jego popiskiwanie może przyciągać, a co innego dusza która np. przybyła doświadczyć wolności itp.
      Wszelkie parcie na cokolwiek krzyżuje plany. Ale żeby oczyścić się z tego parcia trzeba nauczyć się akceptować. Oczywiście dotyczy to negatywnych emocji/sytuacji. Cały ten dualizm dobra i zła. Złe emocje które od dzieciństwa uczymy się blokować/kontrolować/pomijać, ale nie czuć i przeżywać tak jak się one pojawiają, bez reaktywności, tylko kontemplować.
      Czyli kontemplować wkurwienie. A nie medytować na poduszeczce w cichym pokoju z widokiem na morze.
      Maj przeznaczyłam na totalne odpuszczenie. Idę z flow, cieżka praca na wiosce, zero 'czasu dla siebie', marzenia w zawieszeniu. Nie wiem, czy to robie wystarczająco szczerze. Nie wiem dokąd zmierzam. Ale mnie to ciekawi...
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Apolonia   IP
        30 lat przerabiałam 14 lat temu. Wcale nie było mi źle. Nagle jednak wszyscy zaczęli mi mówić, że  mój koniec w zasdzie się już stał i nikt mnie nie zechce. Myślałam sobie: dlaczego? W lustrze jest ok. W takim do podłogi. W głowie też. Aż wreszcie uwierzyłam, bo jak wszyscy mówią widać wiedzą lepiej. A w głowie powstał plan posiadania kogoś, po coś. Po mienie dziecka- ten powód się nie sprawdził, dla odbudowania wiary w siebie - też poszło źle, dla podreperwania budżetu-klapa, żeby mieć kogoś na moje podobieństwo- mega kupa oj. Potem przyszło olsnienie, że  druga osoba- połowa jest po nic. To znaczy nie po coś, tylko jest i już. 10 lat poszukiwań celu posiadania kogoś- hahaha. A wiek ???? Kompletnie nie ma znaczenia. 44 lata są znacznie lepsze niż te 30. Jest super.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Pess   IP
          Proszę o małą wskazówkę, burzę mózgu,

          "Prawo przyciągania odnosi się do tego czym jesteś, co teraz masz"

          Twojego bloga czytam juz kolejny rok. Na początku robiłam małe kroczki - niby wiedziałam, jednak nie rozumiałam. Potakiwałam głową, tak tak, to jest to, teraz się przebudzę! - Nie budziłam się. Czytając, uświadamiałam sobie że śpie - myśląc o tym, ze spie - spałam, błędne koło. Oczywiscie nic nie zmieniałam odnosnie własnych zachowań, ba, mogłam godzinami paplac o tym wszystkim, czego sie naczytałam.
          Niczego tak na prawde się wtedy nie nauczyłam. A my, ludzie, najlepiej uczymy się na własnych błędach - jak dzeci, które muszą parę razy upaść, żeby nauczyć się chodzić.
          Gdzieś z tyłu głowy, był lęk. Widziałam ze świat, który współtworze, odbija horror. Winni byli wszyscy, tylko nie ja (lub odwrotnie, winna byłam tylko ja, oh zabijcie mnie, niegodna jestem by żyć)

          Potem przypieprzyło mi wachadłem.
          Jednym, drugim, kolejnym.
          Ja dalej nic.
          Potem pojawiło się Wachadło przez duże W - kiedy było po wszystkim, zobaczyłam je we śnie - Było tak Wielkie (Hehe, Wielkie Wachadło, dziś mogę się z tego śmiać.), ze nie bylo widać jego końca.
          Moja głowa, moje ego, wyrównanie nagromadzonych potencjałów, nie było we mnie ani kropli miłosci do kogokolwiek. Pyszedł ten moment: albo coś zrobię, albo umrę. Osiągnełam dno rozpaczy, serce pękło na pół, załamanie nerwowe.
          Juz od dawna wiedziałam, że Ja to Bóg, a Bóg to ja. Czasem o tym zapominałam, albo raczej nie rozumiałam magii kreacji, jaka się z tym wiąrze.
          W chwili desperacji krzyknełam wewnętrznie: Boże pomóż mi!!! I nagle...Pustka, szum w głowie minął. Spokój.

          Od tamtej chwili działam bardziej świadomie, wiem ze to nie zarty i nie bedzie jakiegos potem: nie będzie, ah, ok, zmienię się, pomyślę o tym jutro. Aktywnie zajęłam się obnizaniem entropii, kazałam ego zamknąć twarz i stałam się potulna jak baranek: Zbyt potulna. Ego tez jest potrzebne, hamowałam gniew i znowu zasnęłam: Kiedy gniew wybuchnął musiałam zaczynac od nowa, ale za kazdym razem swiat aktualizował się w lepszej wersji. Jest o wiele lepiej, działam, przyciągam ludzi podobnych do mnie, swoją drogą siedzących od dawna w tematyce duchowosci, znających Tolle, Osho itd. Ludzi, którzy tak jak ja, wzieli na klatę otwieranie czakr na zachodnią modłę ( ju noł łót aj min), bo cos ich do tego bardzo pchało. Straciłam coś bardzo cennego, lecz także wiele zykałam. Nauczyłam się, ze nasze lęki się realizują - Jeden szczególnie mocny lęk się zrealizował, i co, i nic się nie stało. Mało tego, widzę same korzysci.
          Wiem, jakie są zamiary mojego serca. To bardzo proste - kiedy przepełnia mnie ogromna, bezinteresowana miłosc. Moje serce ma swoj zamiar i cel, ale cos po drodze dalej mi nie wychodzi - Moze za bardzo skupiłam się a celu? Staram się obnizac entropie, skupiałam sie na celu drugiej osoby, nie moim, kochałam i wiedziałam ze kocham, znowu widziałam w sobie kogos dobrego i atrakcyjnego, znowu zaczęłam promieniować energią (tak słyszałam), wiem ze błędy tez nas uczą, wszystko wiem, czuję ze rozumiem.
          Do rzeczy.
          WIem jak to wszystko u mnie działa i jakie schematy u mnie rządzą (Jest dobrze, bo ja czuję się dobrze, nagle chwila nieuwagi, i BUM, pojawiają się znowu lęki i niedoborowość - znowu wyłączam się z trybu KOCHAM na NIEKOCHANA. Kiedy mnie boli, ego się podnieca i ejakuluje emocjami (pardon, panowie), pojawiają się myśli przepełnione strachem i konkretne wizje, czego się boję. Te lęki realizują się przeważnie w przeciągu paru dni, autentycznie, sprawdzają się co do jednego. Juz mnie to nie przeraza. Wiem, rozumiem, żeby brac zycie takim, jakie jest, nieidentyfikowac sie z bolem, akceptacja czyli zrozumienie ze uczymy sie przez te niepowodzenia, błedy, lęki. Na tym korzysta poniekąd moja własna droga kreacji, artysta ponoc jest najlepiej płodny, kiedy cierpi, a to juz nawet nie moj cel, ja w to wchodze całą sobą - w kreacje, notabne, nie w cierpienie, chociaz w cierpienie wchodzę czasem zbyt głęboko i jest potem za pózno - BAM, kolejny zbyt silny lęk i potrzeba czegos, znowu ląduję na TAXI wachadle.
          Jednak - Czuję, moje serce rozumie, ze nie nauczyłam się wszystkiego, czuję to przez fakt, ze te moje lęki realizują się w trybie natychmiatowym - a marzenia niekoniecznie. Owszem, na jakims poziomie, widzę, CZUJĘ ze jest tak jak serce marzyło, przewaznie wtedy kiedy uwierzyłam ze JUZ TO MAM. Ten stan jednak trwa bardzo krótko - włączają się stare schematy i przekonania i juz nie slucham sercem, tylko rozumem, i jak juz mowilam, z dnia na dzien rzeczywistosc ostro sie zmienia, chyba po to, zeby mi przypomniec, nie nie, panienko, chcesz byc czarodziejem, to musisz sie jeszcze wiele nauczyc.
          Jestem gotowa na burze mózgów, jakąś wskazówkę - jak w koncu przyciagnac lewa noga do lusterka, to, czego chce moje serce - i jak niedopuscic lęku, który to poczucie miłosci odbiera. Mam dalej z tym problem, czasami nie umiem" po prostu" byc tą miłością, pojawia sie ta mysl NIEKOCHANA. Kochaj mnie, zamiast kocham cie, a Ty mnie.
          Nieobecny ojciec, oziębła matka! - Krzyczy ego. TO ono, ego krzyczy, ego obwinia, ego nie posiada, ego cierpi tak, ze wywraca jelita biednego awatara na lewą stronę, wylewając górą i dolem zawartość owych jelit.
          Z drugiej strony, ego martwi się o moje serce - to kolejna moja wlasna teoria wszystkiego - owszem, ego nas sabotuje, przeszkadzając w odczuwaniu tego, co dzieje sie tu i teraz, jednak z moich doswiadczen wynika, ze to nie jest do konca nasz wróg - nie tylko słuzy nam jako narzędzie do uczenia sie. Ktos mi powiedział, ze ego to równiez ta boska częśc nas, dzięki której jestesmy w stanie przenieść górę, byleby tylko ruszyć ze skrzyżowania - a właśnie dzięki temu, ze osiągnelismy punkt w ktorym jestesmy wk******i.

          Od zawsze tworzę swoją teorię wszystkiego, juz jako śpiacy w kosciele dzieciak czułam, ze dogmaty religijne i przekonania to podpucha - Dzis dostalam kolejną wskazówke od Anioła Stroza, cos, nad czym moja dusza sie pochylila z zainteresowaniem, mianowicie: Dusza sama tworzy sobie scenariusz do gry, celowo inkarnując się w takiej a nie innej rodzinie z takimi a takimi problemami. Tak jak w grach komputerowych, wybieramy scenariusz początkowy, jednoczesnie decydując się na poziom trudności - poziom easy, normal lub hardcore. To pasuje do mojej teorii wszystkiego.
          Tory, po której jedzie mój pociąg się przełozyły, wiem, ze przez długi czas spałam, nie bardzo orientując się w zasadach gry i celu - jechałam po torach swojej matki, babci, prababci, czuję, rozumiem, gdzie meta, koniec. Czuję, że wszystko jest po coś, czuję prawdę w przeznaczeniu.
          Ostatnio oswajam się z przemijaniem - wszystko kiedys dobiega konca. Nawet miłośc, głównie z powodu przyduszenia i braku bezinteresownosci.. Najtrudniej puscic wolno - pozwolic odejsc milosci wlasną drogą, to najwyzszy akt milosci bezwarunkowej.
          Pójdę swoją własną drogą samodzielnej matki - Samodzielna matka brzmi lepiej, niż samotna. Samodzielna, to mój cel, bo przecież samotna nie jestem, mając dzieci, chyba sobie to przepiszę i powieszę na ścianie.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • PK   IP
            Niezłe, żeby nie powiedzieć, że dobre
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także