Boisz się duchów, smutnych ludzi, masz koszmary, czy to oznaki przebudzenia?
  • 44Autor:44

Boisz się duchów, smutnych ludzi, masz koszmary, czy to oznaki przebudzenia?

Dodano: 28
UFO/ pepsieliot.com
UFO/ pepsieliot.com
Tylko 3 kroki, aby w końcu ruszyć z tego skrzyżowania

Gdy się odkłada widelec na poważnie, jednostka świadomości zdaje sobie sprawę z tego, że nie otrzymuje już strumienia danych. Zamiast tego zaczyna otrzymywać strumień danych z tego co wydarzy się w następnej kolejności. A więc pierwszą rzeczą, która dopływa do jednostki świadomości jest to, że nie przebywa już w tamtej przestrzeni wirtualnej. Nie ma już ani danych, ani strumienia danych. Babcia nie idzie nikogo straszyć, zaraz zaloguje się jako małe bebe.

I taki komć

Droga Pepsi, jeśli Ty tego nie wytłumaczysz, to już sama nie wiem kogo się poradzić … Otóż wstaję rano w świetnym humorze, pełna wdzięczności za to co mam i chęci do życia, po czym wychodzę na zakupy do miasta i wracam zupełnie inna. Kłócę się z ukochanym, narzekam, nie wierzę w siebie, nie mogę dokończyć obowiązków, bądź innych planów, które sobie założyłam na dany dzień. Czasem nawet mam trudność z ich rozpoczęciem, jestem pełna negatywnych emocji, agresji i irytacji do siebie, ukochanego, domu, otoczenia. Jednocześnie po powrocie do domu, czuję ulgę, jakbym wracała do swojej oazy spokoju i bezpieczeństwa. Co z tego, skoro wnoszę do tej oazy energię z miasta. Widząc podczas zakupów tych wszystkich ludzi z ponurą miną i wiecznym żalem wypisanym na twarzy, czuję jakby moja dusza i ciało niczym gąbka wchłaniała tę negatywną energię. Czuję ją później w murach mojego domu. Oszalałam, czy też coś może być na rzeczy? Do tego, w mojej sypialni często śnią mi się koszmary i krzyczę głośno przez sen, a mój ukochany regularnie budzi się między 3, a 4 rano, chociaż chce pospać do tej 6 przynajmniej. Budzi się tak, jakby był wyspany i coś wypycha go z łóżka, jak twierdzi. Schodzi na dół i po godzinie zasypia na kanapie. Cały czas chodzi zmęczony i niewyspany przez ten przerwany sen. O co chodzi z tą cholerną sypialnią? Dodam że moja babcia, poprzednia właścicielka domu zmarła około 2 lat temu. Śniła mi się na początku raz pozytywnie, raz negatywnie ale bardzo realistycznie. Jakby przychodziła. Teraz już tego nie robi. W ostatnim śnie przyszła się pożegnać i powiedziała do widzenia (taki był sen). Od tamtej pory spokój, ale dalej są problemy, ze spaniem i jakaś zła atmosfera w domu, pomimo tego, że między nami jest zgodna i miła. O mury mi chodzi….Masakra … Czy ja bardzo głęboko śpię, czy może się budzę powoli? Mam wrażenie, że to pierwsze. W sumie to od dziecka miałam wrażenie, że moje życie to sen, a wielki sens rzeczywistość jest gdzieś obok …. ech …

energia/ pepsieliot.com

Przypomina mi się piosenka aktorska Grabowskiego z całkiem idiotycznym tekstem, ale jakoś mi tu pasuje jest dobrze, ale nienajgorzej jest. A więc jest dobrze, ale nienajgorzej jest. Nic takiego się nie dzieje, śpisz na jawie, we śnie spać nie możesz, masz lęki, neurotyczną osobowość, jesteś też wysoce empatyczna, boisz się duchów, szukasz dobrego wytłumaczenia dla swojego lenistwa, niektórzy cwaniacy w to miejsce kładą tekst, że nie rezonują z pracą i wysiłkiem dzisiaj, czyli normalka, jest dobrze, ale nienajgorzej jest. No dobrze, kończę z cynizmem. Gdy awatar umiera, czyli gdy zmarła Twoja babcia, jednostka świadomości z wolną wolą, która zalogowana była w babci i nią grała, oczywiście nie umiera. To przecież świadomość, która jedynie gra awatara. W momencie śmierci awatara indywidualna jednostka świadomości trafia do innej rzeczywistości, ponieważ była zalogowana w strumieniu danych z komputera, który definiował zmysły awatara. Wszystko co awatar widział, słyszał, czuł, odczuwał, smakował, wszystko to znajduje się w strumieniu danych, a awatar uczył się jak to interpretować. Wszystko to odbywa się zgodnie z zestawem reguł. Biologia fizyczna, ciało biologiczne i zestaw reguł, awatar otrzymuje właśnie te dane i w momencie, gdy umiera, indywidualna jednostka świadomości wolnej woli nie otrzymuje już od niego żadnych danych. Jednym słowem świadomość Twojej babci jest już dawno zalogowana do nowego awatara, zupełnie nie ma logicznej potrzeby, aby włóczyła się pomiędzy tymi murami, te mury już tej świadomości nie dotyczą, babcia jest teraz dzieckiem i bawi się grzechotką w słodkiej kołysce. A więc nie, w waszej sypialni straszysz Ty.

UFO/ pepsieliot.com

Ależ przecież Pepsi, pogięło Cię? Ludzie widzą zielone ufoludki, włażą po drabinkach na statki kosmiczne, gadają ze stryjem, co umarł 5 lat temu i wszystko się zgadza co do joty. Są tylko trzy wytłumaczenia zaistniałej sytuacji, Twoja wyobraźnia to wszystko sobie implikuje, wyższy system świadomości robi coś takiego, żeby kogoś przebudzić, pokazać, że jest coś więcej niż ta korporacja, kariera i nowa fura, czy rozterki z powodu mężusia, oraz trzeci przypadek, że ktoś z innego systemu, nie kosmita, ktoś po prostu z innej gry, bo tak jak Simsy, jest jeszcze Syberia, robi Ci psikusa. Podczas OOBE, świadomości z naszej gry pojawiają się tak dla jaj w innych, mogą też uszczypać sąsiada, albo chociaż próbować. A więc nigdy te bliskie osoby, nie są tak naprawdę naszymi bliskimi, tylko w większym systemie świadomości odgrywający rolę bliskich, abyśmy czuli się lepiej. Na przykład syn może porozmawiać z nieżyjącym ojcem. System robi to bardzo dobrze, ponieważ posiada wszystkie informacje z bazy danych, o której była mowa. Jest to więc bardzo przekonywujące. Tak naprawdę to praktycznie Twoi bliscy, minus ich wolna wola, bo teraz grają już zupełnie gdzie indziej. Wracając do Twojej sypialni i murów Twojego mieszkania, w których jeszcze na początku pisania posta czułaś się dobrze, nie ma tam cienia Twojej babci, podejrzewam, że wyższy system świadomości znalazłby coś bardziej ciekawego niż straszyć Cię babcią, co zmarła niedawno, to po prostu Twoja wyobraźnia Cię straszy. Twoje zalęknione ego. A ukochany wynosi się z sypialni na kanapę, bo nagłe przebudzenie wrzaskiem jest wybitnie nieprzyjemne i nawet powoduje palpitacje, więc coś go wypycha z tej sypialni, owszem wypycha, to Ty. Jesteś u progu klasycznej nerwicy lękowej. Nadmierna empatia, bolesne przeżywanie życia, silna korelacja z energią innych ludzi, niekiedy zmyśloną, stare szczęśliwe kobiety wyglądają identycznie, jak te nieszczęśliwe, to kwestia grawitacji na tym planie.

jealousy/ pepsieliot.com

Najwyższy czas ruszyć z tego skrzyżowania. Ale jak? Ale gdzie?

Przede wszystkim trzeba te wszystkie lęki i frustracje postawić na stole w kuchni i dokładnie się im przyjrzeć, bez kręcenia nosem, ale też bez ubarwiania sytuacji, jest jak jest i należy to wziąć na klatę. Nie wszystko rozumiem, lękam się smutku ludzi wokół, odczuwam  silną empatię, wszystko dotyka mnie bardziej niżbym chciała, nie jestem tytanem pracy, łatwo znajdę pretekst, żeby nie działać. Lęk przekłada się na złość, smutek, nadwrażliwość, powiedzmy sobie szczerze przewrażliwienie. Acha, no to biorę to, zgadzam się, jest jak jest, widocznie po coś doszłam do tego punktu. Po tych oględzinach przychodzi najważniejszy moment. Mogę dalej nawiewać z ulicy, ale stresować się też w domu i udawać, ba, być prawie pewną, że w domu straszy, albo zacząć ćwiczyć odwagę.

1. Odwaga, pierwszy trening, teraz jesteś odważna

Jeśli jest w Tobie tak dużo empatii, i czytasz z ludzi, jak z kart, to odważnie spójrz na smutną osobę, i wyślij jej przez czakrę między oczami miłość. Jak strzałą kupidyna zadaj jej błogosławieństwo, nie bój się spojrzeć na biedę, chorobę, zasmarkane dziecko, smutną kobietę, pijanego człowieka. Po prostu bądź odważna, a przynajmniej zrób ten pierwszy krok. Zobaczysz, że gdy odważnie spojrzysz na człowieka smutnego, nie weźmiesz jego energii, wręcz przeciwnie, dasz mu swoją i to wyrówna potencjały. Nie przyniesiesz do domu kurzu, brudu, ani ulicznej kiły.

2. Rytuały, pierwszy, drugi i trzeci rytuał

Codziennie 4 szklanki, codziennie medytacja, codziennie aktywność fizyczna. Cokolwiek by się działo, rytuałom musi stać się zadość, to ustawia dzień, to leczy nerwicę.

3. Krok trzeci, budzisz się, działasz, tworzysz, cokolwiek

Czyli ruszasz z tego skrzyżowania, bo nie ma po co na nim siedzieć, tam nawet nikt nie straszy. Buźka.

z miłością

-
 28

Czytaj także