Negatywny facet w domu? Co możesz z tym fantem zrobić?
  • 44Autor:44

Negatywny facet w domu? Co możesz z tym fantem zrobić?

Dodano: 26

Energia bezsilności i gniewu, zrodzona na bazie energii strachu, jak każdy twór energoinformacyjny potrzebuje zasilania, czyli karmy. Najpierw w człowieku pojawia się malutkie poczucie bezsilności, albo wściekłość, albo napad strachu, albo gniew, i to coś chce uwagi, chce się nakarmić, chce rosnąć. Podobnie, jak w Twoim życiu, gdy chcesz uwagi otoczenia, rodziny, szefostwa, czy podwładnych, aby się posilić, wzmocnić. Za uwagą zawsze podąży energia, która będzie Cię karmić, dzięki której możesz wzrosnąć na poziomie energetycznym. Bywa, że takie coś kijowo słabe dla Wszechrzeczy rozrasta się w ludziach, codziennie dokarmiane ich uwagą. I to coś może wzrosnąć nawet do krańcowego poczucia bezsilności bezdomnego. Czy też furiata, który jest w stanie zabić w afekcie.

I taki komć pierwszy

Przerywam milczenie, gdyż ostatnio starałam się udać, że problemu nie ma, a on się zbierał i wybuchł. Chodzi o to, że ja próbuję podnosić swoje wibracje, działać, kreować, myśleć pozywynie, wizualizować intencje itp. A mój mąż jak przychodzi wieczór zaczyna narzekać, marudzić, jęczeć, martwić się i czarnowidzieć. Mówi że się nudzi i przytłacza go ta pora roku i pogoda, ale nic z tym nie robi, bo mu się nie chce i jest do wszystkiego i ludzi negatywnie nastawiony. Staram się mu z miłością pomóc, rozumieć go i wspierać i myśleć też pozytywnie za niego, ale jego nastrój przechodzi na mnie później, bo ma tak posępną minę i stwarza tak napiętą atmosferę, że i mi odbiera to dobrą energię. Jak pomóc jemu, sobie, nam?

Drugi

Wiem, że nie można nikogo na siłę zmieniać i budzić, ale mój mąż właśnie jest święcie przekonany, że to on się przebudzil zrozumiawszy jak wstrętny jest nasz polski system, jak politycy kłamią, jak Żydzi kradną itp. Słucham tego po kilka razy dziennie. Jak również tego, jak jestem naiwna kupując produkty organiczne, jak niepoważna bo nie chcę jeść mięsa i jak wszyscy naokoło mnie oszukują. Oczywiście on ma co chwilę jakieś przygody ze swoim awatarem, a to nerwoból, opryszczki non stop, bezsenność itp. ale jest tak zafiksowany na swoją „prawdę”, że wyśmiewa wszystko inne. Mogę jakoś do niego dotrzeć, czy mam czekać i robić swoje? Chociaż nie wiem ile wytrzymam bo to zła energia ...
Ludzie robią takie rzeczy specjalnie, choć nie do końca świadomie, ale wybitnie na przekór, gdyż całkowicie siedzą we władaniu ego. Ego nimi rządzi i zmusza do myślowej destrukcji, a ponieważ nie mają pojęcia, że są pogrążeni we śnie, nie dostrzegają również tej oczywistości. Bałaś się kiedyś czegoś, na przykład irracjonalnego przejścia obok cmentarza nocą, albo jazdy rollercoasterem i wracałyście późno z koleżanką, albo zakotwiczyłyście się tak dla jaj w wagoniku, jednak gdy to ona powiedziała, że bardzo się boi, w tym momencie Ty stwierdziłaś, że już się nie boisz tak bardzo i rzeczywiście to poczułaś? Nie mówię o faktycznych zagrożeniach. Zachowanie psuj działa na tej samej zasadzie; ego psuj nie znosi cudzego zadowolenia, musi natychmiast frenezję zepsuć, wyrównać do swojego poziomu, badając, co może jeszcze zrobić, żebyście przestały się błogo, czytaj debilnie (według nich) uśmiechać. I robią to szczerze, nieświadomi, że utknęli w bagnie ego, że nie tylko podwyższają swoją entropię, ale też stopień chaosu na całej planecie zwanej Ziemia, najbardziej dotykając osoby z ich najbliższego otoczenia. Nie ma co kuglować, spotykamy też i Ksantypy, kaprysele, malkontentki, czy kraczące stekowce, wiecznie zatroskane mamuśki, pedantki i chyba najsłabszy typ, egzaltowane idiotki. Statystycznie iskając azaliż temat, to my laski łatwiej dostosowujemy się do rzeczywistości i częściej myślimy pozytywnie. Potrafimy same wesprzeć się myślami przez co w związkach często to nam przypada w udziale huśtanie moszny niezadowolonego z siebie, śpiącego gbura, obwiniającego wszystkich wokół. Gościa wiecznie porównującego i oceniającego.

Osoby niedojrzałe emocjonalnie, bardzo często dzieci, furiaci, neurotycy konfrontując się z własną bezsilnością, chcą ją udowodnić, zapierając się jak donkeys i negując co innego. Rodzi się zadziwiająca, wręcz irracjonalna prawidłowość, że ci ludzie chcą mieć rację, chcą żeby było niskoenergetycznie, żeby było dokładnie tak, jak mówią, beznadziejnie, bezsilnie, czarno, w dupie i takie rzeczy. Pomimo głosu rozsądku, że przecież nie byłoby zła bez dobra, że po nocy nadchodzi dzień, oni uparcie i właśnie irracjonalnie chcą zła, nie mając pojęcia, że to jest przez nich tworzona rzeczywistość. Ponieważ działa prawo przyciągania, mają dokładnie to, co są, to, co myślą. Dlaczego jednak od czasu do czasu się poprawia? Bo właśnie do głosu dochodzi rozsądek, podświadomość podpowiada, że nie zawsze było kijowo i taka zabłąkana pozytywna myśl trochę podnosi wibracje, i już energia złości, beznadziei maleje, bo nie dostaje pożywki. Bywa, że zaciągają pożyczkę u wahadeł w postaci alko, czy narko i nagle ich odpuszcza, jednak bankier zawsze upomni się o spłatę długu z nawiązką. Śpiący nie mają pojęcia o tym, że śpią, nie wiedzą, że sami tworzą własną rzeczywistość, nie przychodzi im do głowy, że zmieniając myśli, zmieniliby wszystko wokół siebie. Przestając dokarmiać pasożyty energoinformacyjne, rzeczywistość (zwierciadło ich myśli, oraz przekonań), gra, w którą grają, zacznie wyglądać inaczej.

Co w takim razie robisz Ty pozytywnie myśląca, obniżająca entropię, wibrująca coraz wyżej, obok tego kolesia? To proste, też jesteś yyy ... karmicielką tych energii w nim, no i w sobie. Czyżby prawo przyciągania przestało działać? Nie, wręcz przeciwnie, przyduszając, nachalnie oczekując, nie akceptując, otrzymujesz przyduszanie,  wymuszone oczekiwanie, dostajesz rzecz nieakceptowalną dla Ciebie, bo nie akceptujesz. Obraz, który odbija się w Twojej rzeczywistości jest Twoimi myślami, programami, przekonaniami. Tak naprawdę widzisz to samo, co Twój partner, beznadzieję i o tym do mnie napisałaś, gdyż rezonujecie ze sobą, w domu wibrujecie podobnie. Ludzie śpią i będą spali, aż nagle ktoś się powoli budzi w dormitorium Twojego domu, i to jesteś akurat Ty, co więc robisz? Zaczynasz szarpać, walić obuchem osobę, która smacznie śpi obok Ciebie? Czy też delikatnie i czule skrobiesz ją za uszkiem, łaskoczesz listkiem czterolistnej koniczynki w kichawę, i przywracasz do życia, spokojnie oczekując aż żółtko dojdzie? Twój mąż śpi, i jak dziecko emocjonalnie niedojrzałe chce spać, i chce Ci też udowodnić, że to jego jest najjegojsze, najprawdziwsze, najsłuszniejsze, na wierzchu. Na takie dictum możesz stwierdzić, że cudnie było, ale teraz nasze drogi się rozchodzą, szanuję Twój sen, ale nie rezonuję z nim, odczuwam dyskomfort. Drugą opcją, jest zaprzestanie negacji, zaprzestanie krytycznych myśli, zrozumienie co takiego robisz, że rzeczywistość w Twoim lustrze odbija się właśnie tak? To Ty tworzysz swoją rzeczywistość. Podwyższając własne wibracje, pojmiesz, że człowiek obok Ciebie jest odpowiedzią na Twoje myśli, niekochanie siebie, na za duże parcie, na nacisk, na białe króliki, które wciąż gonisz. A jednym z tych białych królików są negatywne myśli o swoim partnerze.

LoveU<3

 26
  • Marfig   IP
    Pepsi a masz jakieś dobre, skuteczne sposoby na podjęcie trudnych decyzji? Wiem, trzeba posłuchać duszy, ale wydaje mi się że moja sama nie wie co mi podpowiedzieć..
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Nina   IP
      Hej.
      Jakie witaminy dla mężczyzny 52 lata. Ogólnie zdrowy, ale brak ruchu i słaba dieta.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Gaatka   IP
        Pepsi co jako pierwsze proponujesz z Osho? Jest tego mnóstwo... 🙈😘
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • MonaLu   IP
          Supcio art Pepsi, dziękuję. :*
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • A   IP
            Wybralam opcje 1 i jestem prawie rok po rozwodzie, nie dałam rady, co rusz wraca to uczucie porażki, czyli brak akceptacji obecnej sytuacji. Przez kilka lat próbowałam ale wiedziałam, że jak się nie uwolnię od niego to mnie ściągnie na swoje dno. Tylko mając dzieci skazani jesteśmy na kontakty i też obserwuje jak on ściąga dzieci do tego swojego dołka. Potem ja podnosze je i tak w kółko. Wiem, wiem w teorii a praktyka:( Ja nie potrafię się pogodzić z sytuacją, z samotnym radzeniem sobie ze wszystkim. Choć doceniam, że nie muszę już na codzień znosić negatywnego towarzystystwa byłego męża, że mogę w spokoju pracować nad sobą i nikt mnie nie ocenia. Ale ewidentnie lustro pokazuje, że rozwód nie rozwiązał mojego problemu:(
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także