Jak odnaleźć się w kontakcie z innymi ludźmi (rodziną), którzy (według Ciebie) odstają (na minus)?
  • 44Autor:44

Jak odnaleźć się w kontakcie z innymi ludźmi (rodziną), którzy (według Ciebie) odstają (na minus)?

Dodano: 24
woman
woman / Źródło: Pixabay
Twoje ego ma się wciąż całkiem dobrze, teraz sobie ubzdurało, że wszyscy wokół Ciebie przy stole to puści, egotyczni ciemniacy, którzy źle Ci czynią debile. Ale to Ty sama źle robisz sobie. Szukasz nie tam, gdzie siedzi rozwiązanie.

Dlaczego wciąż czegoś poszukujesz i tego nie znajdujesz? Bo nie szukasz tam, gdzie to jest.

Koment

Pepsi, a jak odnaleźć się w kontakcie z innymi ludźmi?

Odkąd porzucam swoje ego na rzecz życia chwilą obecną mam z tym problem. To się najbardziej uwidacznia wśród osób, które mają bardzo przerośnięte ego. Wtedy kompletnie nie wiem o czym mam z takimi osobami rozmawiać. Zwłaszcza jeśli to są osoby z bliskiej rodziny. Niczym radar wyczuwam wtedy, ze dla takiego delikwenta jestem po prostu jakimś przedmiotem, który ma wzdychać, skakać i przyklaskiwać na każde słowo.

Nie mam też tematu do rozmowy, wszystko kręci się wokół tego co „jara” EGO, kariera, polityka, utalentowane dzieci, zarąbiste wakacje, odjechane telefony, itp.

Czuję się wtedy jakby ten pasożyt ego w drugiej osobie wysysał ze mnie całą energię. Takie osoby najczęściej nie są oczywiście kompletnie zainteresowane moim życiem (bo po co? to nie rajcuje ich ego). Generalnie przyjęłam zasadę, że nie rozwijam dalej takich kontaktów, z tymże jest problem jeśli dotyczy to najbliższej rodziny. Poradź.

Powiedzmy sobie jasno, że nikt, żadna sytuacja z zewnątrz, żaden człowiek nie jest w stanie z Ciebie niczego wyciągnąć, wyssać, czy coś w tym guście, że to wszystko wypływa z Ciebie i z własnej projekcji rzeczywistości. Czyli, że nikt nie jest tak naprawdę winny, Ty też nie, ale to co czujesz pochodzi od Ciebie. Ów dyskomfort emocjonalny jest reakcją na Twoje myśli.

Z niewiadomych przyczyn ludzie cały czas czegoś szukają. Jakby byli jakąś przepastną dziurą, której nie da się nasycić, zapchać, czy wypełnić. Tak działa ego. Jest to coś w Tobie, które cały czas działa przeciwko Tobie. Taki diabeł, który zrodził się kiedyś z potrzeby bezpieczeństwa, a potem tak się jakoś porobiło. Zwierzęta wydają się nie mieć ego, no może małpy, gdyż skarżą, donoszą, potrafią być dwulicowe.

Ludzie wciąż czegoś poszukują i tego nigdy nie znajdą, dlatego, że tam gdzie szukają tego nie ma

Ciebie też zaprząta szukanie na zewnątrz. Nie podoba Ci się, że rodzina jest płytka, że otaczają Cię śpiący nuworysze, identyfikujący się z rzeczami, które posiadają, dążąc do kolejnych przedmiotów, kariery, fur, wypasionej edukacji ęą. Szukasz winnego zaistniałej sytuacji, tymczasem winnego nie ma.

Wszystko co powinnaś zrobić, to udać się do miejsca, gdzie faktycznie znajdziesz to, czego szukasz, czyli do siebie samej. Najpierw zobaczysz ciemność, będzie ciasno i dziwacznie. W pewnym momencie prawdopodobnie dostrzeżesz światełko.

Owszem, coraz bardziej świadomie wchodzisz na nową drogę do siebie samej, ale stale oceniasz. Szukasz winnego, a winnego nadal nie ma. To wszystko co jest, co Cię denerwuje, sprawia, że odczuwasz dyskomfort, to Twoje ego. Ten diabeł, fałszywe oprogramowanie, które bierzesz za swoją prawdę. Przekonania, bla bla bla, tokowanie.

Wszystko jest Twoim programem, a jest jak jest i wystarczy to zaakceptować

Twoje ego ma się wciąż całkiem dobrze, teraz sobie ubzdurało, że wszyscy wokół Ciebie przy stole to puści, egotyczni, ciemniacy, którzy źle Ci czynią debile. Ale to Ty sama źle robisz sobie. Szukasz nie tam, gdzie siedzi rozwiązanie.

A ono jak zawsze jest w Tobie. Żeby cokolwiek znaleźć w życiu, trzeba szukać tam, gdzie to jest.

Głęboki oddech, spojrzenie na rodzinę i innych ludzi jak na siebie, wspólną jaźń, jak na uśpionych, ale przecież Buddów, Jezusów. Zaśmianie się ze swojego ego, które wywyższa się na płaszczyźnie matriksu duchowego i każdego innego. Wywyższa, a za chwilę poniża, ego zawsze straszące, zawsze niezadowolone. Twój opór do sukcesu, szczęścia, miłości dla siebie i innych.

To przebija przez ten komentarz, Twoje ego uważa się za coś znacznie lepszego niż ludzie przy stole rodzinnym, a z drugiej strony udaje biednego i pokrzywdzonego, że tak się go pomija też przy tym samym stole.

Ego jest najlepszym oszustem na świecie. A, gdy ego jest malutkie, to jeszcze trudniej sobie uświadomić, jak jest podstępne. Wielkie ego widać na kilometr. Ale zawsze chodzi o to samo, poczucie lęku i dyskomfortu.

Co naprawdę odpina od matriksu? Skończenie z baniem się. Emocjonalność wynika z lęku. Złość wynika z lęku, seksoholizm też. Oswój pierwszy lęk, a potem następne.

Narzuć to sobie, niech takie spotkania będą dla Ciebie źródłem doświadczania, nie oceniaj, nie szukaj winnego. Doznawaj, zostań obserwatorem nie ich, tylko siebie, a raczej swojego umysłu. Wtedy dostrzeżesz, w którym momencie wdarła się ocena i wtedy szybko zareagujesz.

Ego nie pozwala zobaczyć istoty rzeczy. Nie pozwala zobaczyć czegoś dokładnie takie, jakie to coś jest. Ego zawsze coś wykoślawi.

Mówienie "nie" teraźniejszości nie obróci się w Twoje dobro. Tak to działa. Branie odwetu jest jednym z najbardziej niskowibracyjnych pomysłów.

love

 24
  • Paulina87  
    Pepsi dużo czytasz, ale czy w jakimś choć małym stopniu śledzisz teorie spiskowe? Czy uważasz, że powinniśmy zająć się oświeceniem swojej drogi , w sensie - mam osobę która jest na bieżąco z każdym spiskiem na świecie. Ja jakoś nie chciałam tego słuchać i nie znajduje u mnie wiernego słuchacza, nie czuję żeby to wniosło coś do mojego życia a mam przeczucie, że można wpaść w ten temat i odkleić się od rzeczywistości w której jednak gramy. Poszerzam swoją wiedzę dzięki takiemu miejscu jak ten właśnie słit blogas i korzystam z tego grając - ale tematów spiskowych unikam. Jakie ty masz zdanie na ten temat? Korzyści z Waszych porad nie ma końca, taka świeżynka - dzięki Wam nie używam filtra do opalania już od zeszłego roku a na Waszą miksturę mam takie cudne złotko na ciele - ohh ahhh ehhhh
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Goethe   IP
      fantastyczny tekst, duzo dal mi do myslenia. Dziekuje
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Monia   IP
        Hej Pepsi,
        A co jeśli rodzina jest kontrolująca i chce za wszelka cenę narzucić swoje zdanie? Bardzo rzadko się spotykamy, kontakt telefoniczny tez rzadko, ale jak przyjeżdżam (zazwyczaj trzy razy w roku na tydzień) to zaczyna się politykowanie, narzekanie na sytuacje w Polsce i na świecie, straszenie trzecia wojna światowa, rady jak powinnam wydawać i inwestować pieniądze itd... jeśli wyrażę swoje zdanie jest krzyk albo wyśmianie. Ostatnio byłam tak zmęczona pobytem w Polsce ze po powrocie musiałam wziąć dwa dni wolnego żeby to odchorować. Co robic? Nabrać wody w usta i wszystkiemu przytakiwać dla świetego spokoju? Ograniczyć kontakty do minimum (ale chyba obecnie są już mocno ograniczone) czy w ogóle przestać przyjeżdżać? Dodam ze odkąd wyjechałam prawie 10 lat temu nikt mnie nigdy z rodziny nie odwiedził, ja zawsze jadę do Polski. Chciałabym mieć fajne kontakty z rodzina, spotkać się, pośmiać, spędzić razem czas ale jakoś się to nigdy nie udaje. Mam tez do nich wiele wyrzutów za to jak byłam traktowana w dzieciństwie, ale nigdy im tego w twarz nie powiedziałam (powinnam? Czy jest w ogóle sens?). Czy wybaczenie i wysyłanie miłości i życzliwości jest kluczem do naprawienia tych relacji?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • weronika   IP
          Pepsi, nie umiem obiektywnie ocenić sytuacji. Związałam się z facetem, który jest po rozwodzie i ma 3 nastoletnich dzieci, z tego względu jego żona mieszka w jego domu (ona nigdy nie pracowała i ma przydzielone dla siebie alimenty, oprócz alimentów na dzieci). Ogólnie w cholerę kasy wydaje na to, żeby sponsorować byłą żonę i jego dzieci, a dla mnie jest totalnie skąpy. Powiedział mi kiedyś, że dzieci są dla niego najważniejsze i nigdy żadna partnerka nie będzie ważniejsza, gdyż dzieci to jego geny.

          Ja mam 25 lat, a on 45 lat, zależy mi na nim, miło spędzamy czas - często wyjeżdżamy (oczywiście zawsze muszę się złożyć na paliwo z nim). Nie wiem, może to moje ego się nader rozhulało, dlatego proszę Cię pomóż mi ocenić to wszystko 'na chłodno'. Raz mnie zabrał do restauracji, tak to płacimy na pół plus nigdy nie chce po mnie przyjechać, jeśli jedziemy do niego, a ja autobusem jadę do niego 2 godziny. (plus muszę wydać pieniądze na bilet), a on samochodem jedzie 20 minut w jedną stronę.

          On dużo zarabia, dlatego też musi płacić alimenty na jego byłą żonę (chociaż nie rozumiem tego, pełnosprawna 45 letnia kobieta i NIGDY nie pracowała i pracować nie będzie, bo nie), tak przyznał podobno sąd.

          Ogólnie gdyby nie to jego jak uważam skąpstwo, byłabym z nim szczęśliwa, a tak to cały czas się waham, czy to dobry wybór.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 2
          • Zabiegana   IP
            Peps, mam problem innej natury. Chodzilam do psyche i zdiagnozowano u mnie zaburzenia adaptacyjne w tym lęk przed bliskością - teraz po bieganiu, latach cwiczenia nad soba jest znacznie lepiej ALE ciagle mam problem z tym ze latam za ludzmi, ciągle boje sie ze jak nie zadzwonie, nie podjade to stracę tych ludzi a w tym samym czasie mam wrazenie ze każdemu z osobna poświęcam za mało czasu i ze oni uważają ze mam strasznie duzo czasu skoro tak zawsze mam czas na nich (przy czym czesto to robie kosztem mojego czasu i na duzym wyczerpaniu). Boje sie ze mnie skrytykują, boje sie wyrazić siebie i swojego zdania. Boja sie byc odważna :(
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 3

            Czytaj także