Duchowy spontan, czyli prosty poradnik duchowego przebudzenia
  • 44Autor:44

Duchowy spontan, czyli prosty poradnik duchowego przebudzenia

Dodano: 13
oślica
oślica
Dróg do otwarcia oczu z głębokiego snu jest wiele. Najłatwiej, gdy w wyniku pochylenia się nad własnym ciałem dopadnie Cię spontan duchowy.
Im więcej bycia w drodze, a im mniej myślenia o celu, tym lepiej i bliżej.

Brian Tracy i wielu innych, w tym ja za nimi, jak za Panią Matką, przytaczali badanie na sławetnym uniwersytecie Yale, podczas którego rocznik 53 opowiadał w formie pisemnej o swoich celach. Z czego 97% studenciaków celi nie potrafiło sprecyzować. Po 20 latach odszukano tych ludzi, po czym okazało się, że spektakularny sukces odniosło właśnie te 3% z cel pal. Yhy jasne, tyle, że nigdy takiego badania nie przeprowadzono. Ktoś się postarał dojść do prawdy. A więc nie, takiego badania, ni penisa, nie było.

Trochę historii (mojego) przypadku

Zaledwie w wieku 24 lat doświadczałam już tak ogromnego bólu istnienia, że z grozą w sercu myślałam o przyszłości. Chyba zaszło jakieś nieporozumienie, chyba lepiej żeby mnie tu nie było. Słysząc o czyjejś śmierci, mówiłam: zazdroszczę, ma to już z głowy.

Dla zdeklarowanych ateistów, cyników i pragmatyków z silną nerwicą lękową, irracjonalnymi atakami paniki, oraz poczuciem absurdalności sytuacji, to nie dziwota. To chleb powszedni.

Dlaczego znalazłam się akurat w tej grupie upośledzonych? Zadając pytania osoby uśpionej, wodzonej za nos (nomen omen) przez własne ego, zamkniętej na własną duszę, obserwowałam. Jak inni ludzie lewą nogą do lusterka wyjeżdżają kolejką na Kasprowy? Wypalają jointa bez paniki o możliwy atak paniki. Wydają na świat dowolną ilość dzieci, i robią te wszystkie rzeczy, które u mnie nie mogły występować bez silnych palpitacji, może omdlenia.

Byłam jak Stawrogin w Biesach, "chłopiec jak malowanie, a jednocześnie dziwnie jakoś odrażający", o czym wspomniał sam autor Fiodor Dostojewski. Stawrogin owszem, bywał na spotkaniach tajnego stowarzyszenia, ale też zachowywał się nieobliczalnie. Gubernatora ugryzł w ucho, zaś dostojnego Gaganowa, który wspomniał, że nikt go nie będzie wodził za nos, akurat Stawrogin złapał za nos i pociągnął przez całą salę wypełnioną osobistościami. Zalewał mnie hipotetyczny pot, że jestem do takiej kompromitacji skłonna.

Dwie kolejne dekady upłynęły z podobnie strasznymi myślami, ściskiem, blokadą, nerwobólami, kołaczącym sercem i uginającymi się kolanami. To nie może nazywać się życie gadało mi w głowie. To żart jakiś.

Wtedy wydarzyło się bieganie. Przypadkowo zaczęłam biegać codziennie, najpierw jedną minutę na bieżni, potem 40 minut, następnie 10 kilometrów dzień w dzień. Bez żadnego celu, ale irracjonalne lęki i tak zaczęły się zmniejszać. To podobno powszechne zjawisko.

Dzisiaj już wiem, że mój oddech przejmował kontrolę nad umysłem. Byłam wciąż uśpiona, ale już na własnej drodze.

Bieganie wymusiło niejako silną potrzebę nawadniania, oraz wysoce alkalicznego, roślinnego i surowego pokarmu.

Pozostawało jeszcze cierpienie, no i wciąż nie byłam świadoma ego i jego programów. Utożsamiałam się z ego, a więc musiałam cierpieć.

W niecierpieniu pomagało tylko pisanie.

Ludzie pochopnie sądzą, że pisanie i mówienie, to to samo. Poważny błąd.

Mówienie innym o swoim cierpieniu, nie umniejsza go, wręcz przeciwnie. Można opowiadać chaotycznie, można gestykulować, przestawiać słowa i mówić ciałem. Ale zawsze mówiąc oddasz za dużo energii. Mówienie pozostawia niesmak. Mówienie prowokuje do chęci odwołania wszystkiego.

Gdy piszesz, wchodzisz w tryb porządkującego skupienia. Ładujesz się energią. Gdy opowiadasz, tracisz energię.

Pisanie jest wymagające. Możesz pisać o własnym nieszczęściu, i zobaczysz rozwiązanie. Ale równie dobrze możesz dotykać rzeczy innych, gdy dasz się pisaniu wciągnąć. Podobno każdy nosi w sobie książkę, jedyną w swoim rodzaju. Zacznij ją pisać, nieważne co wyjdzie, doznasz ukojenia.

Zaczniesz płakać ze wzruszenia nad sobą i światem, z wdzięczności dla siebie i świata. Pojawią się cuda.

I potem to nastąpi. W wyniku pochylenia się nad własnym ciałem, gdy będzie coraz mniej strachu i boleści dopadnie Cię spontan duchowy.

Wdzięczność, miłość, pierwsze źdźbło zrozumienia, że żyjesz automatycznie. Jak to mówią wyżeracze duchowi, na autopilocie. Wybuchniesz nagle śmiechem, bo zobaczysz swojego samozwańczego pana, wiecznie niezadowolone panisko i w tym samym momencie pojmiesz, że nie jesteś nim.

Pojmiesz, że nie jesteś własnym ego

Impulsem przebudzenia się do życia może być wszystko, pejzaż, mimowolna medytacja bieganiem, rozwój intelektualny, mechanika kwantowa, jakiekolwiek zrozumienie. Najbardziej przyspiesza jednak spotkanie z drugim człowiekiem, który już jest w drodze.

Tych ludzi jest coraz więcej, chętnie dzielą się swoim doświadczaniem rzeczywistości. Pomagają się budzić. W dormitorium senny marazm, i nagle jeden porusza gałami, kręci nosem i cyk, przebudzony. Chcąc nie chcąc, robi trochę szumu, hałasu i następny koleś się budzi.

W końcu przychodzi taki moment, że stajesz się własnym obserwatorem. Zaczynasz pojmować, że jesteś i sprawcą rzeczy i jej wykonawcą, dobrowolnym uczestnikiem gry i jej programistą. Przestajesz uganiać się za sensem życia, bo widzisz go w sobie, we własnej ewolucji. Widzisz, że jesteśmy wszyscy tym samym.

Zmiana zawsze zaczyna się od Ciebie. Nikt nie zawinił. Zarówno Twój uśmiech, jak i Twój płacz odbije się w Twoim zwierciadle rzeczywistości. Możesz zrobić to, co zrobił każdy człowiek, bo właśnie to zrobiłaś. Nie musisz w nic wierzyć, możesz błaznować z duchowości, wyśmiewać ciemnotę religijną, a i tak zaczniesz się budzić.

Jeden warunek, musisz zobaczyć swoje ego i wtedy zrozumieć że NIE JESTEŚ nim.

Prosty poradnik duchowego przebudzenia

1. Oddech, bez oddechu ani rusz

Najłatwiej, gdy w wyniku pochylenia się nad własnym ciałem dopadnie Cię spontan duchowy.

Oddech kontroluje umysł. Świadomy oddech świadomie kontroluje umysł. Gdy jesteś wściekła będziesz oddychać krzywo, szybko, mogą pojawić się palpitacje. Gdy wyrównasz oddech przestaniesz się złościć. Przestaniesz drżeć, bać się.

Oddech dostarcza tlen do komórek, oddech alkalizuje ciało. Oddech jest pierwszy.

  • Bieganie prowokuje prawidłowy oddech
  • Bieganie zaczyna lewą nogą do lusterka (łatwo, mimowolnie) kontrolować umysł oddechem
  • Bieganie wprowadza ateistę, cynika, katolika, chrześcijanina, duchownego i każdego innego w stan medytacji aktywnej, czy sobie tego życzy wątpiący, czy też nie

w didaskaliach

"Biegam bo muszę" mój poradnik, osobisty dziennik, za niedługo wróci!

2. Woda, długo bez wody się nie da

Po oddechu jest nawadnianie. Każda komórka ciała musi być nawodniona.

Symboliczne 4 szklanki na rozpoczęcie dnia, to proces pozbywania się suszy w ciele. Dobrze nawodniona tkanka, wartkie środowisko płynne dostarczy energii i tlenu. W tej grze to energia jest życiem, nie materia.

3. Pokarm, który karmi

Dopiero na trzecim miejscu jest pokarm dla ciała. Odżywianie, alkalizacja, dotlenienie i systematyczne oczyszczanie komórki.

5 dobrych mantr

  1. Nie jem i nie piję zapalenia
  2. Nie jem i nie piję nieszczęścia
  3. Nie jem i nie piję długu karmicznego
  4. Nie jem i nie piję raka
  5. Nie jem i nie piję złomu ze złomowiska

4. Mentor duchowy

A jednak. Radzę poszukaj mentora duchowego. To po prostu przyspiesza budzenie. Poszukaj swojej oślicy, która podrzuci Ciebie i Twój tobołek do stóp Czomolungmy, a potem się oddali.

Dróg do przebudzenia jest wiele, dlatego mentorzy (oślice) mówią różnie, rób to na sztorc, na boku, na wspak.

  • Mnich buddyjski powie, rób tylko jedną rzecz, spowolnij. Zobacz w wąskim gardle klepsydry zawsze jest tylko jedno ziarnko.
  • Ktoś inny prosto z transerfingu wręcz przeciwnie. Przyspiesz, rób wiele rzeczy na raz, w tym rozgardiaszu zobaczysz własne ego, będzie musiało się ujawnić. Zobaczysz swojego przywódcę i chwycisz go za mordę.
  • Oślica mówi, że najłatwiej to zrobić, gdy w wyniku pochylenia się nad własnym ciałem dopadnie Cię spontan duchowy.

Przebudzenie zaczyna się nie wtedy, gdy ego odkrywa i bawi się dociekaniem, że jacyś Oni, czytaj Matriks, rządzą Światem. To jest nadal uśpienie. Może jeszcze głębsze, bo ego musi szukać winnego.

Pierwszy krok do przebudzenia dzieje się wtedy, gdy zobaczysz własne ego z poziomu świadomości (inni nazywają ją duszą) i uświadomisz sobie, że nie jesteś ani swoim ego, ani swoim ciałem.

Budzisz się i idziesz ku oświeceniu, na tym polega ewolucja świadomości

Spontanu życzę i masę miłości ślę

Gadam o tym 14 --go-d------z-----.----

Twoja 44


Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.


Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym wellness sklepie This is BIO


Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


-
 13

Czytaj także