Dlaczego dostając klaustrofobii w metrze wzmacniasz matrix?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Dlaczego dostając klaustrofobii w metrze wzmacniasz matrix?

Dodano: 44
2
2
Dlaczego dostając klaustrofobii w metrze wzmacniasz matrix?

Czyli, jak się przestać bać?

Świat, jaki tworzysz wokół siebie i kontakty z innymi zawsze będą odzwierciedlać Twoje przekonania i oczekiwania, które zaakceptowałaś jako swoją prawdę. Świat jest Twoją projekcją, jest konstruktem Twojego umysłu. Jest Twoim programem komputerowym. Ludzie mówią i myślą o Tobie, to, co sama o sobie myślisz. Kurde flaczek, jak to się dzieje? Wszystko co odbierasz jako bolesne, lub destrukcyjne jest skutkiem wypaczonych, albo nieobiektywnych zależności, które za wszelką cenę trzymasz na uwięzi zafałszowanej, iluzorycznej rzeczywistości. Pepsi o co kaman? Kiedyś wzbudzałam wśród wielu ludzi silną niechęć. Nienawidziły mnie ekspedientki w sklepie. Byłam nielubiana nawet przez obcych chłopaków, gdy stałam przy barze w klubie po jakiegoś long drinka. Podczas, gdy innym dziewczynom z radością go nawet fundowano.

Musiałam się alienować. Dopiero od niedawna wiem dlaczego tak wnerwiałam ludzi.

Żyjąc w koszmarnym strachu, prowokowałam bardzo silną osobistą emocję złości

Tak naprawdę wszystkie emocje ludzkie pochodzą od tej podstawowej w matrixie 3D, czyli strachu. Mój ogromny strach sprawiał, że byłam wciąż wściekła. Ludzie na wściekłych ludzi reagują nieuzasadnioną (nawet dla nich samych) wściekłością. Tak działał mój program, wnerwiałam ludzi na siebie. Robiłam to całe lata, dopóki nie zaczęłam medytować biegając.

Wsiadałam do paryskiego metra (ciężko wystraszona klaustrofobią) i czułam, że ich nie znoszę, tych malutkich Louis'ów de Funès'ów, i ich zgrabniutkich Paryżanek, jota w jotę jakby z magazynków z modzią. Byłam wykończona lękami i dosłownie czułam jak moja złość na siebie, rozlewa się po wagonie. Już po chwili atmosfera w metrze była skażona, nikt mnie tam nie lubił, bo byłam wściekła na siebie. Czysty Wereszczagin, ale nie o nim piszę.

Bieganie zrodziło się samo i uleczyło mnie całkiem przypadkowo. Bieganie sprawia, że umysł często się sam wyłącza, gdyż masujesz czakrę harę (to wiem teraz), z kolei wyłączanie umysłu sprawia, że przestajesz się bać. W "tu i teraz" nie ma strachu, ani bólu, ani cierpienia, ani złości Nikt się na Ciebie nie wścieka? Łi

Po pewnym czasie byłam więc uleczona z koszmarnych lęków, i odrazu przepadła też złość. Zauważyłam, że ludzie już nie czuli się ze mną tak źle, jak ci w metrze. Wielu się od tamtego czasu uśmiechało, łapało mnie za rękę. Przedtem nigdy to się nie zdarzyło. Tak czy siak Twoje postrzeganie świata jest złudne i zależy od poziomu Twojej świadomości. Osoba, która się budzi zaczyna widzieć świat inaczej, nawet w innych barwach. Osoba głęboko śpiąca (jak ja kiedyś w metrze) widzi świat przez pryzmat własnego ego, z którym jest na stałe posrana, ups, utożsamiona. Pamiętasz ze szkoły, w jaki sposób mityczne Erynie (Furie, no właśnie) doprowadzały ludzi do szaleństwa? Pogłaśniały ich wewnętrzny monolog. Podbijały go do przesady schizofrenika, który siedzi w każdym z nas. Ludzie, którzy od pradziejów identyfikują się z tym monologiem, czyli własnym ego nie mogli tego dłużej znieść i świrowali.

Ego śpiących widzi wszystko przez filtr negatywności, zaś istoty oświecone doświadczają życia przez filtr miłości i nieosądzania

W 3 wymiarze, ale też wciąż w 4 przejściowym wszystko jest chaotyczne, przypadkowe i niskowibracyjne. Ogromny strach, który trapi ludzi i daje o sobie znać bardziej, lub słabiej w zależności od ich stanu psychicznego, sprawia, że myśli są ciemne, błotniste, wypatrzone, bolą, uwierają jak oset w bucie. Natomiast wyższe oktawy myśli są przesiąknięte miłością, są bardziej promienne i delikatne. Musisz zaakceptować fakt, że Twoje myśli są substancją, która ma wpływ nie tylko na Ciebie, ale na otaczający Cię świat. Gdy jesteś niskowibracyjnym nałogowcem w 3D, jak ja żyjąca w nałogu strachu, że bałam się nie bać, musisz brać odpowiedzialność za skutki tych niskich wibracji dla całego świata 3D. To nasze myśli niskowibracyjne umacniają matrix, czyli karmią pasożyta energoinformacyjnego.

Dlatego dostając klaustrofobii w metrze wzmacniasz matrix 3D

Dlatego dostając klaustrofobii w metrze niszczysz piąty wymiar 5D

Dostając klaustrofobii w metrze niszczysz Świat niewinnych ludzi. Programujesz ich na nienawiść do siebie. Tymczasem niesiesz w sobie istotę doskonałą, boską, pana współtworzenia wszystkiego, to dlaczego tak się boisz?

trying_to_annoy_germany__gif__by_minarin_chan-d70kt8z

Bo ego ego eooooooszon

Nie przywiązuj się do tych struktur życia, które wybudowałaś wokół siebie. To wszystko jest iluzją Twojego umysłu. To wszystko tworzy Twoje ego. Gdy tylko zaczniesz się zerować za pomocą wchodzenia w zwykłe domowe czynności, czy nawet "głupią", gdyż monotonną pracę, zaczniesz oddychać do brzucha, otwierać czakry - nawet całkiem przy okazji (jak przy bieganiu), nawadniać się, śpiewać w zmyśleniu, tworzyć, tańczyć, kontaktować się z wodą, buczeć, to wszystko sprawi, że zaczniesz wysoko wibrować.

Przestaniesz wciąż się bać, przestaniesz być stale wściekła, a ludzie w metrze paryskim będą ciepło się do Ciebie uśmiechać, do tego całkiem bezwiednie. To będzie Twój pierwszy gest dla siebie i dla Świata.

Nie bój się Kochanie


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba. Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.
 
 44
  • paula   IP
    to mnie serio męczy i gnębi, wies o czym mówię, czy jest tylko jedna opcja? wyjść z tej sytuacji? aaaaaaaaa
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • paula   IP
      a czemu tego pierwszego komentarza nie puściłaś ? za długo czy co :(
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • paula   IP
        jeszcze jedno - jak to jest z tymi naszymi ścieżkami - determinujemy je my sami poprzez wibracje i wybory ? nie ma czegos takiego jak równoczesne (w innych wymiarach) możliwości . wiesz o co mii chdozi - że gdybyśmy nie poszli do apteki nie kupili tego to by sie nie wydarzyło to i to. czy to wszystko jest zawsze powiązane,czy gdzieś tam istneiją wersje alternatywne?to już chyba fantasy
        bo gdzies przeczytałam ze kwanty już się grupują na chwilę przed daną sytuacją jakby ją przeczuwały, albo jej prawdopodobny skutek,
        może to troche chaotycznie napisąłam ale wiesz do czego zmierzam - ok kreaujemy swoją rzeczywistosć bedąc świadomym - tak też uważam - ale będąc nieświadomym? rzeczy któe nas wtedy spotykają są jedynymi mozliwosciami dla nas zeby sie uczyć tak?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • paula   IP
          hej Pepsi, już kiedyś pisałam w tej sprawie - że mój chłopak ojciec naszego syna, że my to jakby mezalians. nie mamy nic wspólnego, bez kitu.
          odpisałaś mi łądnie, że to moje ego, że rozmowy nie są tak ważne, że wystarczy nam mój rozwój duchowy itd on dba o nas i jest kochany dla synka
          słowem wyjaśnienia - ja lubię ambitną muzykę, on włącza mtv czy vive, mi to przeszkadza, drażni, te obrazy migoczące nie są ok dla dwulatka, nie robi tego często ale nawet psoradycznie mnie drażni, nie potrafię nie oceniać jego wegetatywnego życia że sie tak wyraże, ten człowiek nie ma pasji a w życiu przeczytał może 5 książek. mam te swoje eko poglądy, nie lubię jak puszcza tv jak syn już śpi, bo śpi z nami w pokoju, i te obrazy na niego "migają" wiesz co mam na myśli -szyszynka potrzebuje ciemności - już nie wspomnę o promieniowaniu elektromagnetycznym. mówie mu o tym i on wcale nie patrzy na mnie jak na wariatkę, ale widzę ze ma dość. to jest jego jedyny relaks, bo oprócz tego zajmuje sie dzieckiem i ogarnia. (pracuje za granicą i teraz jest przerwa) a im dłużej jest z nami tym bardziej ja nie mogę znieść siebie(swojego ego) bo to przecież nie jego wina, że ja go nie potrafię zaakceptować. na wszystkie moje próby rozmowy o życiu on odpowiada tak samo, jakoś niewyobrażam sobie życia z kimś z kim nie potrafie się dogadać.
          a ja naprawde akceptuje zycie jakim jest, ciesze sie z małych przyjemnosci, celebruję chwile z synem i z naturą, lubię żyć.
          ale jego nie potrafię, dzieli nas przepaść intelektualna i w ogóle, nie mogę liczyć na jakieś jego zdanie czy wsparcie, bo on nie potrafi nic konstruktywnego powiedzieć czy doradzić. a najgorsze jest to, ze widze, ze on sie nieraz nawet boi coś powiedzieć czy nie powie źle czy nie naskoczę znów - to jest serio przygnebiające że tak zrobiłąm,. ale jestem z nim sczzera i tyle razy mu mówiłam ze do siebie nie pasujemy, ale jakos tkwimy, on nas bardzo kocha to wiem na pewno. ja niewiem sama już nic. nie mam i tak gdzie odejść, nawet nie mam pracy, bez szans utrzymac sie sama na wynajętym mieszkaniu z małym dzieckiem.
          ja jestem serio optymistką, i przez wiekszosc czasu jestem zadowolona, rysuję sobie i czytam i bawie sie z dziekciem, ale jak są sytuacje w których to sie uwidacznia, albo jak sobie nad tym pomyslę
          pozdrawiam Cię peps
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • fila   IP
            Pepsi, ilekroć piszesz o wymiarach przypomina mi się wykład astrobiologa Carla Sagana, który kiedyś wynalazł mój mąż, a film tłumaczy czwarty wymiar https://www.youtube.com/watch?v=N0WjV6MmCyM
            Jemu pomógł utwierdzić się w wierze w Boga przestawianego w Biblii. A mnie dopowiedział coś, co przeczuwałam.

            Bardzo polecam!
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także