Faktycznie niedobrany związek, czy tylko przerost Twojego ego?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Faktycznie niedobrany związek, czy tylko przerost Twojego ego?

Dodano: 67
IMG_0529
IMG_0529
Faktycznie niedobrany związek, czy tylko przerost Twojego ego?

Koment: Kiedyś pisałam w tej sprawie – że mój chłopak, ojciec naszego syna, że my to jakby mezalians. Nie mamy nic wspólnego, bez kitu. Słowem wyjaśnienia – ja lubię ambitną muzykę, on włącza mtv, czy vive, mi to przeszkadza, drażni, te obrazy migoczące nie są ok dla dwulatka. Nie robi tego często, ale nawet sporadycznie mnie drażni, nie potrafię nie oceniać jego wegetatywnego życia, że się tak wyrażę.  Ten człowiek nie ma pasji, a w życiu przeczytał może 5 książek. Mam te swoje eko poglądy, nie lubię jak puszcza tv jak syn już śpi, bo śpi z nami w pokoju, i te obrazy na niego „migają”, wiesz co mam na myśli - szyszynka potrzebuje ciemności – już nie wspomnę o promieniowaniu elektromagnetycznym. Mówię mu o tym i on wcale nie patrzy na mnie jak na wariatkę, ale widzę że ma dość. To jest jego jedyny relaks, bo oprócz tego zajmuje się dzieckiem i ogarnia. Pracuje za granicą i teraz jest przerwa, a im dłużej jest z nami, tym bardziej ja nie mogę znieść siebie (swojego ego) bo to przecież nie jego wina, że ja go nie potrafię zaakceptować. Na wszystkie moje próby rozmowy o życiu on odpowiada tak samo, jakoś nie wyobrażam sobie życia z kimś z kim nie potrafię się dogadać. A ja naprawde akceptuję życie jakim jest, cieszę sie z małych przyjemnosci, celebruję chwile z synem i z naturą, lubię żyć. Ale jego nie potrafię, dzieli nas przepaść intelektualna i w ogóle, nie mogę liczyć na jakieś jego zdanie czy wsparcie, bo on nie potrafi nic konstruktywnego powiedzieć, czy doradzić. A najgorsze jest to, że widzę, że on się nieraz nawet boi coś powiedzieć, czy nie powie źle, czy nie naskoczę znów – to jest serio przygnębiające że tak zrobiłam, ale jestem z nim szczera i tyle razy mu mówiłam że do siebie nie pasujemy, ale jakoś tkwimy. On nas bardzo kocha to wiem na pewno. Ja niewiem sama już nic. Nie mam i tak gdzie odejść, nawet nie mam pracy, bez szans utrzymać się sama na wynajętym mieszkaniu z małym dzieckiem. Ja jestem serio optymistką, i przez większość czasu jestem zadowolona, rysuję sobie i czytam i bawię się z dziekciem, ale jak są sytuacje w których to sie uwidacznia, albo jak sobie nad tym pomyślę ...

TU KUPISZ SWÓJ RODZINNY ZIELONY DETOKS 4 GREENS 100% ORGANIC This is Bio

Yyy ... bardzo smutny list. Szczerze współczuję Wam trojgu i całemu Światu. Takie pułapki tworzy ego. Mówi Ci, że jesteś lepsza niż inni, bardziej światła, stworzona do wyższych celów, do kontaktów z ludźmi na najwyższym poziomie, czytaj na Twoim. W związku z czym porządny, dobry człowiek wygląda w Twoich oczach na głupka, bo nie kuma według Ciebie trendów eko, oraz bycia "tu i teraz". Do tego już za chwilę ego narzuca Ci coś na kształt wyrzutów sumienia, bo co te mężczyźnię jest winne? Skoro ono tylko śpi? Tyle, że chyba z Was dwojga on mniej śpi niż Ty. Jego ego wydaje się znacznie mniejsze niż Twoje. Nie sądzisz? W każdym z nas tkwi taka sama świadomość. Absolutna prawda, która jest idealna. Skoro to Ty jesteś tą osobą, tą jak twierdzisz, bardziej oświeconą, to Ty powinnaś mieć tego świadomość, że obcując z ojcem swojego dziecka, jednocześnie obcujesz z tą prawdą, która w nim tkwi. Z Jezusem w nim kochana obcujesz. Z pięknym Buddą.

W związku z drugim człowiekiem zupełnie nie chodzi o jego intelekt i szpanerski gust, wysokie krawiectwo. Jakby tak było wszystkie kobiety byłyby szczęśliwe z geniuszami, albo z bardzo modnymi ludźmi, a bywa wręcz odwrotnie. Bo to są właśnie tacy jak Ty egotycy. W związku z drugim człowiekiem chodzi tylko o miłość i współczucie. Zaakceptuj to co się teraz dzieje w Twoim życiu. Nie oceniaj nikogo i niczego. Nie miej pretensji. Jest idealnie, bo to jest wyjściówka  do działani. Kolec uwiera w tyłek, więc trzeba coś zrobić. Skończ z tłumieniem prawdy o sobie. Czujesz się niedowartościowana, i wylękniona, w impasie, bo nie masz własnych pieniędzy, nie spełniasz się zawodowo, wydaje Ci się, że jesteś stworzona do wyższych celów, wysokiej sztuki i muzyki, a tu obok masz człowieka, który tylko Cię kocha. A to dla Twojego ego jest o wiele za mało. O wiele. Jesteś idealnym, wzorcowym przykładem karmiciela matrixowego pasożyta. Najpierw trzeba się z tym pogodzić. Żyjesz w lęku, który przeobraża się w potężną złość na partnera, sytuację życiową. Ten ciągły stres i niezadowolenie powoduje, że krew jest wciąż pompowana do rąk (walka) i nóg (ucieczka), a brakuje jej w wewnętrznych narządach, gdzie jest najbardziej potrzebna. Z tego powodu organizm pozbawia ich (narządów wewnętrznych) energii życiowej, co z kolei skutkuje niemocą, spadkiem odporności i w końcu chorobą. Im bardziej jesteś niezadowolona ze swojego partnera, tym bardziej będziesz odczuwała spadek energii, a niskie wibracje będą się udzielały również twojemu dziecku, partnerowi i każdemu obywatelowi Świata. W końcu Ziemi, bo wszyscy jesteśmy tą samą świadomością. Twoje ego świruje. Siedzisz w niskich wibracjach.

Musisz zacząć się zerować, zacząć wibrować wysoko. Wykonuj te wszystkie techniki, o których ostatnio często piszę, bieganie, oddychanie, koniecznie wydawaj dźwięk jak najbardziej rezonujący z Ziemią (siódmą harmoniczną), pij wodę. Wchodź w najprostsze czynności, jak sprzątanie, śpiewanie dziecku, pranie, składanie ubranek i zabawek. Obserwuj swoje myśli jak obłoki na niebie. Nie właź w nie, bo to się źle kończy dla Ciebie, dla Twojego faceta, dla dziecka i dla Wszechświata. Jak jest ogólnie? Pasożyt, który zrodził się z zatajania prawdy o Ziemi, o jej świadomości, z okłamywania ludzi, że są korporacjami, że są czyimiś własnościami, że dostają certyfikat urodzenia, opis, i inne dane identyfikacyjne, Pesel, jak jakiś towar, że nie są po prostu dziećmi natury, jednostkami, te wszystkie kłamstwa, oddzielenie nas od świadomości Ziemi, a więc to wszystko sprawia, że wyrósł mega pasożyt, który karmi się ego.

I jak każdy pasożyt żywi się tym, co staje się nałogiem dla ludzi, ale ich nie karmi, tylko ograbia. Ile razy nie patrzysz na swojego faceta sercem, jak na cudowną istotę, która w nim siedzi, a zamiast tego Twoje ego rozpoczyna swój nałogowy dialog, to za każdym razem karmisz bestię matrixu, a jednocześnie skazujesz siebie i bliskich na śmierć głodową. Innych ludzi też. Tak to niestety działa. Twoje nałogowe myślenie pozbawia Twoje ciało energii życiowej. Niszczy Twój dom i nasze domy. Karmi za to matrix. Wymyśl sobie jakieś zajęcie, poproś swojego faceta o wyniesienie tv do kuchni, i tam zatańcz dla niego do jakiegoś przeboju z mtv. Myśl o nim z miłością, daj mu szansę, i możesz się bardzo zdziwić. Są jeszcze dwie opcje. Jedna, że w końcu przegniesz i zobaczysz dopiero, jakiego miałaś faceta. Ego nie da Ci spokoju, tak będziesz robiła sobie wyrzuty. Albo druga: po prostu z szacunku dla ojca swojego dziecka rozwiąż ten związek, zabierz się do pracy (na przykład w domu, w Internecie). Naprawdę da się zrobić. Jest jeszcze problem malutkiego radarku, jakim jest Wasze dziecko, który zaraz odbierze, że mamusia ma w niskim poważaniu tatusia, o czym już pisałam tutaj  Póki co, to co robisz niszczy Ciebie, Twoje dziecko, Twojego faceta i nas wszystkich. Takie myśli, wywołują emocje, które mają potężną niszczycielską moc. Matrix triumfuje.

Luzik, jesteś nieśmiertelna, lovciam


Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba. Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep
Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.
 67
  • Karolanna   IP
    Wow, tak czytam o tym ego i ja to mam wielkie jak balon zgodnie z powyższą nomenklaturą.
    Tak wielkie, że aby rozwiązać problem zgodności w związku chciałabym wychowywać dziecko sama. Szansa by ktoś podobny do mnie, tak samo najwspanialszy, mi się spodobał jest zerowe, być może takowy mieszka w Nowym Jorku albo w Sydney, więc i tak go nie spotkam. Duże miasto bo musiałby być ciekawy, wyedukowany, eko, trendy i cały utaplany w miejskim matrixie, do tego jeszcze zdrowy psychicznie, ciepły i kochający i z sześciopakiem i pasją na medytację. A że w Polsce już wolni zostali tylko nieogarnięci emocjonalnie dreso-alkoholicy, zakompleksione grube korponudonerdy i hipokrytyczne katolickie chude biedaki to przecież bym takowego zagniotła wymaganiami ateistycznego enlightened aktywnego bio high lajfu.
    A tak, zero dylematu czy niedobrani czy coś, zero problemów z kłótniami nad sposobem wychowywania i czy TV ma być włączone czy nie. Zamiast mężczyzny wystarczą pieniądze od inseminacji po niańki i zajęcia dodatkowe, i wychowuję "swojego człowieka" tak jak czuję. Miłość do dziecka da zaspokojenie kochania, a do łóżka będę chodzić z randomowymi 25latkami z perwersjami na starsze.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Ewelina 2   IP
      Droga Pepsi, co jednak zrobić jeśli przegięłam i On się wycofał ze związku. Nie pomaga moje nagle otwarte serce, nie pomaga obojętność, moje zycie tu i teraz, zaakceptowanie rzeczywistości, nawet się chyba trochę wyzerowałam. A On,,,, milczy jak grób!!!!!. Ewelina
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • mucha   IP
        :( już nic nie rozumiem, u mnie to mój partner mnie ocenia i szydzi z moich wege wyborów, jak ma ochote to robie mu gulasz, bo lubi. jestem ta bez ambicji bo wystarcza mi praca przy staruszkach i w schronisku, on jest na wysokim stanowisku w biurze.jest dusza towarzystwa, bardzo dużo czyta i ładnie opowiada, śpiewa, swietnie mowi po niemiecku ( mieszkamy w de)
        kiedys mówiłam co się u mnie wydarzyło,nie był zainteresowany, zapraszałam do wspólnego biegania, spaceru, nie ma ochoty. teraz jest ciepło więc wychodzimy czasem razem pojeździć na rowerze.ma za to przyjaciółkę, która opowiada np.o sprzątaniu, swoim dziecku, co kupiła, i potrafią rozmawiać 3-4godziny, a ja z nim nie umiem nawet 4 zdań zamienić,teraz sami się spotykają, bo porownywalam sie do niej i byłam zazdrosna o tą ich więź...wiem że jest fajnym człowiekiem z ciekawą osobowością.Pół roku temu nie pozwolił mi odejść, tylko czemu jeśli mnie źle traktuje? nie uważam się za lepszą, oświecona, tylko nic nie rozumiem :(
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • nhalka   IP
          jeszcze tylkko jeden maleńki drobiażdżek :) Chciałabym się z Wami podzielić słowami Dalajlamy

          My religion is one. My religion is kindness.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • nhalka   IP
            rany Julek, zastanawiam się czy chciałabym być tą biedną dziewczyną wziętą przez Was na warsztat - tak jakby nam wszystkim już dawno były obce tego rodzaju uczucia i na jej miejscu wszyscy wiedzielibyśmy co robić - napisała szczery komentarz, szukając pomocy, wcale nie widzę w nim osoby, która uważa się za nie wiadomo kogo, tylko miota się - widzi jego wady i zalety, wydaje jej się, że nie potrafi do niego dotrzeć, unieszczęśliwia się...
            Z tego wszystkiego co tu padło, to co napisała Pepsi jest najbardziej konstruktywne i naprawdę ma się poczucie, że Pepsi pisze z szacunkiem i droga Pepsi, uważam że masz zadatki na guru :) i nawet z guru nie trzeba się zawsze zgadzać... To chyba postawa życiowa, odpowiednie traktowanie innych ludzi, bardziej nawet niż poglądy, cechują guru, czyli osobę, którą inni chcę naśladować.
            Pepsi uczy nas oddzielać nas od naszego ego dlatego nazywa zachowania ego po imieniu - chyba to tak rozdrażniło Martę. Ale wtedy Pepsi nie mówi o nas, o istocie tylko o ego, o Ziucie, o tym mącicielu paskudnym, z którego najlepiej się pośmiać.

            A ego dość często wypowiada się w liście od dziewczyny. Kochana, może spróbuj się częściej z niego śmiać? Sama na pewno wiesz, że robienie wymówek to nie jest dobra droga, to nie działa - w żadnym związku robienie wymówek nie przyspieszyło powieszenia szafki w łazience :)

            nie chcę się za bardzo rozpisywać - ale powiedziałabym, że warto dać sobie i jemu jeszcze trochę czasu i może trochę odpuścić - odłożyć wymówki i martwienie się na półkę, niech tam sobie będą i zobaczyć co się stanie - życie i ludzie lubią zaskakiwać, gdy się odpuści, pozwoli sprawom po prostu płynąć

            Kocham i życzę ja najlepiej
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0